|
|
![]() ![]() |
11.03.2009 - 21:49
Post
#22
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
ważne... ważne jest znać prawdę... a po drugie wiedząc o tym, możesz tą wiedzę wykorzystać... w pozytywnym znaczeniu oczywiście... zdając sobie sprawę z pewnych faktów, droga do szerszego poznania otwiera dla nas kolejne i kolejne drzwi... ten fakt jest bardzo ważny i wiedząc o tym, wiele drzwi których do tej pory nie potrafiliśmy otworzyć - otworzymy :)
możesz zadać pytanie, pozwalam Ci :D :P nie jesteśmy źli... jedynie my tak postrzegamy, że jesteśmy źli dla siebie... ale że czasem robimy źle, to nie znaczy że jesteśmy źli... tym bardziej nie jesteśmy źli dla Boga :] "Czy Bóg jest do tego niezbędny? - do czego? domyślam się, że chodzi Ci o poznanie tego co nas otacza... jeśli się mylę - popraw mnie... do poznania pewnych rzeczy nie (w takim sensie, że aby poznać pewne rzeczy, nie trzeba ich tłumaczyć Bogiem, ale ich jest niewiele i są mniej ważne... natomiast do wszystkiego co robimy, nawet do pisania na klawiaturze postów na oobe.pl :p potrzebny jest Bóg :] ), do poznania innych tak... jeśli chcesz poznać naprawdę więcej, niż teraz, to tak... ale nie chodzi o tłumaczenie sobie wszystkiego Bogiem... nie chodzi o "wyobrażanie sobie" Boga, tylko o odkrycie Go... wtedy nie musisz, często bezsensownie, "wierzyć", ale możesz już wiedzieć - co niesie za sobą wiele wspaniałych możliwości :] edit: wpadłem jeszcze na inny sposób przekazania o co mi chodzi, więc dopiszę... :p no więc, chcemy poznać otaczający nas świat, chcemy dowiedzieć się o.c.b. , a żeby to wiedzieć, żeby to dogłębnie, a nie tylko powierzchownie poznać, musimy znać tego przyczynę... i na jakich zasadach ta przyczyna działa... przyczyną wszystkiego jest Bóg... żeby więc to wszystko poznać musimy wiedzieć jak to Bóg robi, a żeby to wiedzieć, pierwszą rzeczą jaką musimy uczynić to odnaleźć Boga... (w tekście tym już zakładam, że Bóg istnieje, bo ja już to wiem :] i każdy może to wiedzieć, wystarczy trochę chęci i motywacji, samozaparcia i obserwacji :]) żeby tego dokonać, wystarczy być bacznym i uważnym obserwatorem :] trzeba stopniowo zacząć dostrzegać coraz więcej zależności na tym świecie, aż w końcu wszystkie nasze porozrzucane jak puzzle kawałki wiedzy będzie się dało dopasować najpierw w coraz to większe grupy, potem je łączyć, a na końcu złożyć w całość ;] |
|
|
|
11.03.2009 - 23:19
Post
#23
|
|
|
instytutnoble.pl Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Wydaje mi się że szukasz zbyt wielkich i głębokich rozwiązań równania Bóg.
Gdybyś faktycznie poznał absolutną prawdę co byś z tą wiedzą zrobił.? A może ta absolutna prawda jest znana od zawsze i opiera się na zaledwie kilku prostych zasadach które podświadomie znamy? |
|
|
|
11.03.2009 - 23:25
Post
#24
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Pavveł na jego niekończącej się krucjacie wmówienia nam, że jednak bóg JEST bo tak on twierdzi!
Tylko ludzie niezaradni i prości zwalają wszystko co się dzieję na tym świecie na boga takiego czy innego. Otóż nie, bóg ani nie jest potrzebny do pisania na klawiaturze ani do srania, ani do dawania życia ani jego odbierania. Chyba, że bogiem nazwiesz prawa natury, prawa fizyki i całą resztę dziejących się na tym świecie rzeczy. Dziejących nie dlatego, że bóg tak chciał tylko dlatego, że mają się tak dziać bo tak jest świat zbudowany. Jasne prościej jest uwierzyć, że człowieka stworzył bóg a nie skomplikowana i nierozumiana przez niektórych po dziś dzień ewolucja. Itd. itp. Poznanie o jakim mówisz nie jest poznaniem lecz ignorancją, po co dociekać nieznanego skoro Ty i tak już wiesz co a raczej kto za tym stoi. Nie prawda lecz mydlenie oczu, pójscie na łatwizne ot co. Zastanów się jak mało jest sensu w tym co piszesz i co usilnie starasz się wepchać nam do głowy niczym ksiądz z ambony, tak jest bo tak chciał bóg... śmiechu warte. Tam gdzie Ty widzisz dzieło boskie ja widzę skomplikowane mechanizmy, które każdy z nas może poznać jeśli tylko zechce. Jasne, że nie wszystko da się wytłumaczyć ale ktoś kiedyś twierdził, że to słońce obraca się dookoła ziemi. Tak więc to co teraz jest dla nas czymś niepojętym i niezbadanym, kiedyś zostanie opisane matematycznymi wzorami. Nauka i chęć poznania - TAK, ślepa wiara i ignorancja - NIE. |
|
|
|
12.03.2009 - 10:57
Post
#25
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
"Wydaje mi się że szukasz zbyt wielkich i głębokich rozwiązań równania Bóg.
Gdybyś faktycznie poznał absolutną prawdę co byś z tą wiedzą zrobił.? A może ta absolutna prawda jest znana od zawsze i opiera się na zaledwie kilku prostych zasadach które podświadomie znamy?" nie poznałem jeszcze całej prawdy, ale poznałem jej część... tak sądzę... tak, ta prawda jest znana od zawsze i opiera się na MIŁOŚĆI, którą podświadomie znamy, ale nie zawsze stosujemy :/ :( a teraz do Majstra... proszę, następnym razem czytaj uważniej, albo nie czytaj samej mojej ostatniej odpowiedzi, ale też poprzednie bo są ze sobą powiązane... wcale nie mówię, że Bóg istnieje tylko dlatego, bo ja tak twierdzę i nawet podkreślałem to, że jest to jedynie moje zdanie, którym się z Wami dzielę, a czy ktoś się nad tym zastanowi czy oleje - jego sprawa... ... i gdybyś uważniej czytał to, co miałem do przekazania, to byś nie napisał tego posta, albo przynajmniej nie tak jak to zrobiłeś... ja nie zwalam wszystkiego na Boga, sam pisałem o poznaniu umysłem, a nie ślepą wiarą... to, że dalej masz niezbyt zdrowe skojarzenie słowa Bóg, z chrześcijańskim, islamskim, żydowskim czy jeszcze innym Bogiem, to wcale nie znaczy, że pisząc to słowo mam na myśli to samo, co te religie... i to też starałem się wyjaśnić... nie zastępuję bezpodstawnie wszystkiego Bogiem... najpierw dążę do zrozumienia sprawy... a rozumiejąc coraz to więcej spraw mogę stwierdzić, że Bóg istnieje i ma się dobrze ;) ... i kolejna głupota ze strony zaciętych popleczników nauk ścisłych... oprócz matematyki istnieje też psychologia, filozofia, teologia i wszystkie mają dużo mądrych rzeczy do powiedzenia... jeśli się nie zaprzęgnie wszystkich tych dziedzin razem do roboty, tylko każdą będzie się zajmować oddzielnie, to niewiele się osiągnie... a fizycy normalnie za 1000 lat krzykną EUREKA, bo odkryją to, co wielu wiedziało 1000 lat wcześniej :] ... zresztą, Bóg też jest matematyką ;] i prawami fizyki... i inteligencją i świadomością... kwestia jest taka, jak Boga nazwiesz... pod tym słowem mogą kryć się miliony interpretacji, więc zanim zaczniesz krytykować samo użycie słowa Bóg, wczytaj się najpierw co ta osoba chciała przez to powiedzieć... szacun :) |
|
|
|
14.03.2009 - 17:15
Post
#26
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Pavveł, przeczytałem Twoje posty parę razy… w wielu rzeczach się z Tobą zgadzam, ale mam też pewne wątpliwości…
„na świecie nie ma zła, jest tylko dobro, a zło jest po prostu brakiem dobra...” A więc dobro jest brakiem zła? Odwołam się do podanego przeze mnie przykładu uratowanego dziecka… „zło to nic innego jak pustka, nic...” OK. Bóg jest doskonały. Miałby na początkach czasów istnieć w nicości? We wszechogarniającym złu? W czymś niedoskonałym? Czy to znaczy, że zło było najpierw, dobro potem? „zło natomiast to totalna klęska, dno, brak jakiejkolwiek konstrukcji, zepsucie, które nikomu nie jest potrzebne...” Ależ jest. Dzięki złu bardziej doceniamy dobro, jednocześnie bardziej się złem brzydzimy. Dobro bez zła by nie istniało. I na odwrót. <<"czyńcie dobrze, a wasze uczynki kiedyś będą podsumowane i wejdziecie do nieba... a teraz się męczcie"... to nie tak :P ... powinno być raczej, że mamy czynić dobrze i nie chodzi bynajmniej o same dobre uczynki...>> A o co? Bo ja właśnie tak to rozumiem:) „widzę że masz mocno zakorzenione chrześcijańskie poglądy na temat zła i dobra...” Gratuluję dobrego wzroku :P . Masz rację. :) „chyba mnie nie zrozumiałeś... "w raju popełnić zło"... raj to nie miejsce!” Ależ nie powiedziałem, że się z tym nie zgadzam. Co więcej, myślę, że to bardzo prawdopodobne. „doskonałość to nie stała cecha... ciągle się jej uczymy... jest u nas w ciągłym ruchu... a my decydujemy czy ten ruch idzie do przodu czy do tyłu... i właśnie czym dalej jesteśmy tym więcej tego raju w nas i dookoła nas...” Tak. Dążymy do tego, żeby popełniać jak najmniej zła i jak najwięcej dobra. Do ich optymalnej proporcji. Jednocześnie możemy decydować, czy ta proporcja ma spadać czy się zwiększać. Można tak to rozumieć? „przyczyna ---> skutek... dobre działanie daje dobre skutki, złe działanie złe skutki... po to się uczymy nie popełniać wiele razy tych samych błędów, aby skutki były jak najlepsze...” Ale nigdy nie będą w stu procentach „dobre”. Podaj mi JAKIKOLWIEK przykład działania. Ja Ci podam jego dobre i złe skutki :) „moim zdaniem absurdalne jest Twój pogląd na to, co zrobiłby Bóg z człowiekiem, gdyby ten miał popełnić zło... mówisz tak jakby Bóg bał sie zła :D haha, a to dobre! przestańcie! przestańcie głosić tą pieprzoną naukę, że zło jest siłą przeciwstawną do dobra! że istnieje sobie jakiś szatan, który prowadzi z Bogiem wojnę! jak niby miałby to robić, jeśli wszystko co istnieje, istnieje w Bogu?! jak miałby to robić jeśli jego świadomość jest częścią świadomości Boga?!” Bardzo prosto. Wystarczy Cię przekonać, że nie ma sensu istnieć w Bogu. Wystarczy, że się od Niego odwrócisz. Nie wierzysz w Szatana? Powiem Ci coś. Od niedawna studiuję Biblię. Od tego czasu w moim życiu zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Paranormalne. Nie tak dawno temu zostawiłem mojego laptopa koło łóżka i poszedłem spać. RÓWNO O TRZECIEJ W NOCY (03:00:16) mój laptop się włączył. Ekran był otwarty, a mógłbym przysiąc, że zostawiłem go zamkniętego. Obudziła mnie dobywająca się z niego muzyka. Jak chcesz, mogę Ci wysłać zrzut ekranu z rejestru. Dwa tydnie temu moja Matka powiedziała mi, że rano, przez 2-3 dni odpowiadałem Jej na pytania, których nigdy mi nie zadała. Typu: „wstajesz?”, „śpisz?”/”zasnąłeś?”, „pamiętasz, że chciałeś dziś być wcześniej w szkole?” Wytłumacz mi to. „zło nie jest siłą! zło jest słabością!” Jest POTĘŻNĄ słabością, Paweł. Z drugiej strony – bez słabości nie byłoby potęg. Wszystko musi mieć swoje przeciwieństwo. <<"Będąc Bogiem, jak ukarałbyś człowieka, który wyrządził zło w doskonałym (rozumianym przez Ciebie) świecie? Zniszczyłbyś go, zanim popełniłby zło, nanosekundę przed. Bo jeśli by go popełnił, świat przestałby być doskonały. " - wcale nie... sensowniejszym rozwiązaniem jest dać człowiekowi odczuć jego błąd, tak aby zrozumiał że popełnił źle...>> Jeśli coś jest doskonałe, każda próba zmian będzie zmianą na gorsze. Człowiek doskonały się nie zmieni. Doskonały człowiek ma nadal wolną wolę. Doskonały człowiek czyniący zło czyni je świadomie. Jeśli świadomie czyni zło, jedyną karą jest zniszczenie. Niedoskonałość jest w związku z tym wielkim przywilejem. Wolę być niedoskonały i mieć świadomość, że mogę się od czasu do czasu potknąć, niż być doskonałym i nie móc pozwolić sobie na najmniejszy błąd… „zastanów się jak Ten, kto dał siebie całemu istnieniu, ile miłości musiał włożyć w ten "projekt", niszczyłby go sobie ot tak, bo ten projekt mu nie wyszedł? a ja zepewniam Cię, że wyszedł i to bardzo dobrze! i to wszystko jest tak przemyślane i skonstruowane żeby było dobrze... i zapamiętaj sobie jedyną jedną zasadę, która odnosi się do wszystkiego... żadna teoria, która nie byłaby zgodna z tą zasadą nie ma racji bytu... Bóg kocha istnienie, sam go stworzył i wszystko co istnieje jest darzone tą miłością... Bóg jest miłością i nie zrobiłby nic co byłoby sprzeczne z tą miłością...” Do przemawia na korzyść mojej teorii. Absolutnie wszystko, nawet zło jest po części dobre. <<"Więc tak rozumiesz doskonałość? Człowiek jest mądry, zawsze zdrowy, zawsze bezpieczny, ale nie wolno mu wyrządzić NAJMNIEJSZEGO zła? Szczerze mówiąc wolałbym swoją niedoskonałą formę. " - nie powiedziałem, że człowiek jest doskonały, wszechmądry i zawsze zdrowy ani bezpieczny... i nie powiedziałem, że nie wolno mu uczynić zła... :|>> Mój błąd, przepraszam :) śmierć to brak istnienia, to brak miłości i dobra, dobrowolne oddalenie się od Boga... Matko, rozwiń to, proszę :D "nie jesteśmy źli... jedynie my tak postrzegamy, że jesteśmy źli dla siebie" Racja. Jeszcze raz powtarzam - nie ma czegoś takiego, jak dobro i zło. Konkretnie: terrorysta X wysadził się w powietrze, zabił 34 osoby. On myślał, że popełni dobro. My myślimy, że popełnił zło. Dobro i zło jest tylko i wyłącznie naszą interpretacją różnych sytuacji, zachowań, intencji itp. Uff, ręce mnie bolą. Na koniec dwa pytania. Abstrahując… Po co żyć w świecie całkowicie pozbawionym zła, nazywanym przez wielu „rajem” ? I kto, do ciężkiej cholery, potrafi odmienić „zło” przez przypadki?!... |
|
|
|
14.03.2009 - 18:26
Post
#27
|
|
|
Członek Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Ja postawie takie pytanie :
Jeżeli nie ma Boga to skąd jesteśmy my ? Ok załóżmy że tak jak przypuszczają niektórzy naukowcy wywodzimy się od jednej bakterii która przyszła na ziemie wraz z kometą czy innym ciałem niebieskim. Jednak skąd ta bakteria była na tej komecie/ciele niebieskim ? Można to tak rozgrzebywac w nieskończonośc Na pytanie wyżej nie potrafię odpowiedziec , przynajmniej narazie. Natomiast moge przedstawic swoj poglad na temat istnienia czy nie istnienia Boga Moja teoria jest taka że istnieje coś co tak naprawdę nie istnieje. Heh kiepsko to wyjaśniłem może inaczej : Jest to taka siła która synchronizuje różne rzeczy na świecie i wszechświecie , przykładowo wymiera jakiś gatunek dlatego żeby inny gatunek mógł się zadomowic i rozprzestrzenic. I wszystko na świecie opiera się właśnie na tej sile. Może kiepsko to wyjaśniłem ale chyba zrozumiecie o co mi chodzi. Możliwe jest że dla części z was moja teoria wydaje się bezsensowna czy głupia. Byc może tak jest , na razie takie jest moje przekonanie na temat Boga/Siły wyższej . Bardzo możliwe jest że z upływem czasu i postępu moich doświadczeń zmienię swoje przekonania. Pozdrawiam |
|
|
|
14.03.2009 - 20:56
Post
#28
|
|
|
Częsty Gość Rodziny ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Jak ktoś jest ciekawy co czeka nas po śmierci i czy Bóg isnieje to polecam przeczytać ten artykuł o śmierci klinicznej.
http://www.eksel.user.icpnet.pl/opowiadani..._kliniczna1.php |
|
|
|
14.03.2009 - 22:23
Post
#29
|
|
|
Gość Rodziny ![]() Grupa: Podróżnicy |
@Blastard
apropos dziwnych rzeczy dziejacych sie w zyciu "nie mow mi ze wiesz o czym mowie" przepraszam, ale to powiem: wiem o czym mowisz Czym bardziej zaglebialem/zaglebiam sie w swych poszukiwaniach stawialem coraz jasniejsze pytania Malo tego - na swe pytania otrzymuje odpowiedzi (i sa to jasne odpowiedzi) Nie chce tu poruszyc tematu skad: od Boga, od Wszechswiata Wszytko o czym tu dyskutujemy wlasnie tam nas przybliza Takze, moim zdaniem, swiadczy to o tym, ze sie rozwijasz, idziesz droga - a tych jest wiele Nie wiem czy Cie to ucieszy, ale "dziwnych" rzeczy bedzie coraz wiecej - otworz sie na nie, doswiadczaj <<Po co żyć w świecie całkowicie pozbawionym zła, nazywanym przez wielu „rajem” ?>> Taki nieokrzesnay jeszcze poglad na Raj: 1. Raj na ziemi - kazdy nosi go w sobie, ma wlasny Stan - nie zawsze latwy do przeanalizaowania, ale odczuwalny (czasem bardzo gleboko) Jesli tylko do uzyskania tego szczesliwego i niebianskiego stanu potrzebujesz pozbycia sie tzw. zla to tylko i wylacznie Twoj wybor 2. Ten Raj - to nie "zanudzanie" sie w lesie, na lace biegajac z sarenkami i lwami ;) To wlasnie polaczenie z Wszechdusza - jesli praktykujemy oobe powinno byc to dla nas badrziej zrozumiale. To wlasnie to najpiekniejsze uczucie jakie tam osiagnelismy tylko silnie spotegowane. Wyobrazam to sobie jako Cos niewyobrazalnego. I znowu wracajac do odpowiedzi na temat zla - jesli tylko bedziesz chcial to sobie tam szczypte dorzucisz. Pytanie po co? Zadna proba przekonywania. Jedynie moj poglad |
|
|
|
15.03.2009 - 13:10
Post
#30
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
@Blastard apropos dziwnych rzeczy dziejacych sie w zyciu "nie mow mi ze wiesz o czym mowie" przepraszam, ale to powiem: wiem o czym mowisz Powiedz mi, gdzie ja coś takiego napisałem?... :D I znowu wracajac do odpowiedzi na temat zla - jesli tylko bedziesz chcial to sobie tam szczypte dorzucisz. Pytanie po co? Ponieważ dobro nie miałoby sensu bytu bez zła. Zło, choć najmniejsze, jest po części dobre, ponieważ warunkuje istnienie dobra. Wszystko musi mieć swoje przeciwieństwo. Zgodzisz się? |
|
|
|
15.03.2009 - 19:58
Post
#31
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Do Blastard0:
"Pavveł, przeczytałem Twoje posty parę razy… w wielu rzeczach się z Tobą zgadzam, ale mam też pewne wątpliwości…" i bardzo dobrze, to znaczy, że jesteś zdrowy ;P niezdrowe byłoby gdybyś nie miał pytań i brał to, co mówię, bez żadnej analizy za prawdę... ja tutaj opisuję swój światopogląd i raczej nie uda mi się napisać tego jak dochodziłem do każdego jego aspektu... dlatego niektórym może się wydawać, że coś wymyśliłem, wyssałem z palca... ale nie... tak jak u każdego, światopogląd powstaje z zaangażowaniem i nie jest elementem niczym nie popartej fantazji ale skomplikowanej układanki, którą każdy układa na inny sposób, ale obraz jaki z niej wychodzi zawsze jest ten sam - ostateczna prawda... "„na świecie nie ma zła, jest tylko dobro, a zło jest po prostu brakiem dobra...” A więc dobro jest brakiem zła? Odwołam się do podanego przeze mnie przykładu uratowanego dziecka…" dobro nie jest brakiem zła... żeby zrozumieć o co mi chodzi, trzeba używać innej definicji zła i dobra... zło nie istnieje... zło to tylko słowo, którym próbujemy określić zaburzenie w strukturze świata... a wszelka struktura, wszelkie istnienie - to dobro... spróbuję wytłumaczyć to metaforą: jeżeli w komputerze pojawi się wirus, to na jakiej zasadzie on działa? system składa się z kodu, z którego został sformułowany... wirus to nie jakaś forma innej "materii" przeciwnej do kodu... wirus jest zrobiony z takiego samego kodu, w jakim działa komputer!!... co dalej? co robi wirus w kompie? przemienia on kod systemu tak, aby był on niezrozumiały dla komputera, niszcząc wcześniej działające poprawnie funkcje... czasem też przemienia ten kod wedle własnych preferencji zmieniając przeznaczenie tego kodu... ale wirus to pasożyt... niszczy własnego żywiciela... sam życia nie może stworzyć, bo on tylko umie niszczyć!... i tak samo zło... zło nie istnieje jako byt, energia czy coś w tym rodzaju... zło to efekt zepsucia takiego kawałka kodu, który za coś odpowiada... część tego kodu dalej poprawnie działa, dlatego dalej widzimy dobro... a część tego kodu nie działa jak należy - tam widzimy zło... ale to zło działa dzięki kodowi, z którego samo jest zbudowane... to tak jak zepsute urządzenie... ono nie jest złe... zabrano mu jedynie pewne funkcje... brak w nim jakiejś części... BRAK DOBRA! kiedy chcemy coś naprawić wstawiamy nową część - działamy dobrem na zło... kiedy wirus czyni spustoszenie w kodzie, chcąc to naprawić wysyłamy informację jak powinna wyglądać "chora" część kodu i ją "uzdrawiamy" - przywracamy jej poprzednią poprawnie działającą postać... żeby wszystko było jasne - w tej metaforze wirus to człowiek w momencie, gdy czyni coś źle - wtedy działa jak wirus w kompie... zepsucie w kodzie jakie zostało dokonane przez wirusa, to zło jakie widzimy... a dobro niestety tak trudno dostrzec bo jest wszędzie, jesteśmy z niego stworzeni, działamy na jego podstawie... dobro to istnienie, to COŚ POŚRÓD NICOŚCI... to kod pośród braku kodu... hmm, mam nadzieję, że dobrze wymyśliłem tą metaforę :p "„zło to nic innego jak pustka, nic...” OK. Bóg jest doskonały. Miałby na początkach czasów istnieć w nicości? We wszechogarniającym złu? W czymś niedoskonałym? Czy to znaczy, że zło było najpierw, dobro potem?" przeczytając powyższe powinieneś wiedzieć co miałem na myśli pisząc to :] "„zło natomiast to totalna klęska, dno, brak jakiejkolwiek konstrukcji, zepsucie, które nikomu nie jest potrzebne...” Ależ jest. Dzięki złu bardziej doceniamy dobro, jednocześnie bardziej się złem brzydzimy. Dobro bez zła by nie istniało. I na odwrót." tu jest potrzebne to co wcześniej napisałem plus dodatek: jeżeli urządzenie działa bez zastrzeżeń to korzystamy z tego... jeśli zaś się zepsuje, uczymy się je naprawiać i bardziej doceniamy, gdy sprawnie chodzi... nie jest zaś potrzebne zepsucie urządzenia do tego, abyśmy mogli się cieszyć jego działaniem... urządzenie, bez zepsucia się - będzie działać... i tak dobro bez zła będzie istnieć... "<<"czyńcie dobrze, a wasze uczynki kiedyś będą podsumowane i wejdziecie do nieba... a teraz się męczcie"... to nie tak :P ... powinno być raczej, że mamy czynić dobrze i nie chodzi bynajmniej o same dobre uczynki...>> A o co? Bo ja właśnie tak to rozumiem:)" wydaje mi się, że rozwinąłem to bardziej, a Ty wyjąłeś tą wypowiedź z kontekstu :] wyjęta w ten sposób może oznaczać co innego... proponuję więc sklecenie jej z powrotem i ponowne przeczytanie :) "„doskonałość to nie stała cecha... ciągle się jej uczymy... jest u nas w ciągłym ruchu... a my decydujemy czy ten ruch idzie do przodu czy do tyłu... i właśnie czym dalej jesteśmy tym więcej tego raju w nas i dookoła nas...” Tak. Dążymy do tego, żeby popełniać jak najmniej zła i jak najwięcej dobra. Do ich optymalnej proporcji. Jednocześnie możemy decydować, czy ta proporcja ma spadać czy się zwiększać. Można tak to rozumieć?" można tak to rozumieć, ale z jednym bym się nie zgodził: "do ich optymalnej proporcji" - z tego wynika jakby najlepsze rozwiązanie było gdzieś pomiędzy dobrem, a złem, a tak nie jest... najlepsze rozwiązanie to całkowite dobro, bez zła... "całkowicie sprawnie działający system, bez wirusów i błędów"... "„przyczyna ---> skutek... dobre działanie daje dobre skutki, złe działanie złe skutki... po to się uczymy nie popełniać wiele razy tych samych błędów, aby skutki były jak najlepsze...” Ale nigdy nie będą w stu procentach „dobre”. Podaj mi JAKIKOLWIEK przykład działania. Ja Ci podam jego dobre i złe skutki :)" dobrze... pierwszy przykład: udostępniasz siedzenie w tramwaju starszej osobie... drugi przykład: ktoś się przewrócił - pomagasz mu wstać... trzeci: mówisz sąsiadowi dzieńdobry, a znajomym cześć... czwarty: ktoś chce od ciebie pożyczyć długopis - pożyczasz mu... piąty: pokłóciłeś się z rodzeństwem, ale postanowiłeś je przeprosić i robisz to... ok, tyle wystarczy :p ale jeśli chcesz to tak dobrze przeanalizować to zastanów się czy to, co zamierzasz napisać jest rzeczywiście bezpośrednim tego skutkiem... bo przykład z uratowanym chłopcem, który staje się mordercą nie jest najlepszym przykładem... skutkiem uratowania jest dalsze życie dziecka, a przyczyną stania się mordercą jest szereg rzeczy, których doświadczył w życiu... "„moim zdaniem absurdalne jest Twój pogląd na to, co zrobiłby Bóg z człowiekiem, gdyby ten miał popełnić zło... mówisz tak jakby Bóg bał sie zła :D haha, a to dobre! przestańcie! przestańcie głosić tą pieprzoną naukę, że zło jest siłą przeciwstawną do dobra! że istnieje sobie jakiś szatan, który prowadzi z Bogiem wojnę! jak niby miałby to robić, jeśli wszystko co istnieje, istnieje w Bogu?! jak miałby to robić jeśli jego świadomość jest częścią świadomości Boga?!” Bardzo prosto. Wystarczy Cię przekonać, że nie ma sensu istnieć w Bogu. Wystarczy, że się od Niego odwrócisz." wtedy zabijasz sam siebie... tak jakby część kodu systemu komputerowego powiedziała, że nie chce tego kodu!! ale ona przecież jest tym kodem, jego częścią!! nie może działać bez niego... jedynie przeciw niemu, wtedy staje się wirusem, ale oprócz tego, że niszczy otoczenie, niszczy też siebie, bo niszczy kod, z którego sam jest złożony, tak jak pasożyt, który zabija swojego nosiciela... "Nie wierzysz w Szatana? Powiem Ci coś. Od niedawna studiuję Biblię. Od tego czasu w moim życiu zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Paranormalne. Nie tak dawno temu zostawiłem mojego laptopa koło łóżka i poszedłem spać. RÓWNO O TRZECIEJ W NOCY (03:00:16) mój laptop się włączył. Ekran był otwarty, a mógłbym przysiąc, że zostawiłem go zamkniętego. Obudziła mnie dobywająca się z niego muzyka. Jak chcesz, mogę Ci wysłać zrzut ekranu z rejestru. Dwa tygodnie temu moja Matka powiedziała mi, że rano, przez 2-3 dni odpowiadałem Jej na pytania, których nigdy mi nie zadała. Typu: „wstajesz?”, „śpisz?”/”zasnąłeś?”, „pamiętasz, że chciałeś dziś być wcześniej w szkole?” Wytłumacz mi to." dobra, ale co to ma wspólnego z szatanem? :| "„zło nie jest siłą! zło jest słabością!” Jest POTĘŻNĄ słabością, Paweł. Z drugiej strony – bez słabości nie byłoby potęg. Wszystko musi mieć swoje przeciwieństwo." jest słabością, na pozór tylko potężną... tym bardziej że osoba, która czyni zło swoją potęgę bierze z dobra, jakie w niej zostało, ale niestety wykorzystuje tą potęgę w złym celu... zło to tylko niszczenie... nie ma nic potężnego wniszczeniu... o ile trudniej jest budować, konstruować aniżeli niszczyć... "<<"Będąc Bogiem, jak ukarałbyś człowieka, który wyrządził zło w doskonałym (rozumianym przez Ciebie) świecie? Zniszczyłbyś go, zanim popełniłby zło, nanosekundę przed. Bo jeśli by go popełnił, świat przestałby być doskonały. " - wcale nie... sensowniejszym rozwiązaniem jest dać człowiekowi odczuć jego błąd, tak aby zrozumiał że popełnił źle...>> Jeśli coś jest doskonałe, każda próba zmian będzie zmianą na gorsze. Człowiek doskonały się nie zmieni. Doskonały człowiek ma nadal wolną wolę. Doskonały człowiek czyniący zło czyni je świadomie. Jeśli świadomie czyni zło, jedyną karą jest zniszczenie. Niedoskonałość jest w związku z tym wielkim przywilejem. Wolę być niedoskonały i mieć świadomość, że mogę się od czasu do czasu potknąć, niż być doskonałym i nie móc pozwolić sobie na najmniejszy błąd… " tak, tylko że już na szczycie doskonałości uczynimy zło, tzn. że jeszcze nie byliśmy doskonali... jeżeli już ktoś jest doskonały, to nie uczyni zła bo wie że to bez sensu... i jeszcze: tak jak mówiłem - czy jeślibyś miał syna, to pozbyłbyś się go tylko dlatego, że coś zrobił nie tak? oczywiście, że nie! uczymy się doskonałości, ważne jest, aby w tej wędrówce iść na przód... wtedy prędzej czy później dojdzie się do celu :) "„zastanów się jak Ten, kto dał siebie całemu istnieniu, ile miłości musiał włożyć w ten "projekt", niszczyłby go sobie ot tak, bo ten projekt mu nie wyszedł? a ja zepewniam Cię, że wyszedł i to bardzo dobrze! i to wszystko jest tak przemyślane i skonstruowane żeby było dobrze... i zapamiętaj sobie jedyną jedną zasadę, która odnosi się do wszystkiego... żadna teoria, która nie byłaby zgodna z tą zasadą nie ma racji bytu... Bóg kocha istnienie, sam go stworzył i wszystko co istnieje jest darzone tą miłością... Bóg jest miłością i nie zrobiłby nic co byłoby sprzeczne z tą miłością...” Do przemawia na korzyść mojej teorii. Absolutnie wszystko, nawet zło jest po części dobre." zło nie istnieje samo w sobie... bardziej pod Twoją teorię pasowałoby użyć słowa człowiek... taka mała korekta: człowiek, który czyni zło jest po części dobry... co więcej, gdyby przyjrzeć się dokładnie można stwierdzić, że po ogromnej części jest dobry, a jedynie po niewielkiej zły... nikt, kto byłby świadom zła, jego skutków i tego czym jest naprawdę, celowo by go nie czynił... ludzie czynią go jedynie poprzez niewiedzę... a człowiek uczy się na błędach (na własnych złych czynach) i w ten sposób już więcej ich nie popełnia... "śmierć to brak istnienia, to brak miłości i dobra, dobrowolne oddalenie się od Boga... Matko, rozwiń to, proszę :D" rozwinąłem to w mojej metaforze z wirusem i systemem komputerowym... ""nie jesteśmy źli... jedynie my tak postrzegamy, że jesteśmy źli dla siebie" Racja. Jeszcze raz powtarzam - nie ma czegoś takiego, jak dobro i zło. Konkretnie: terrorysta X wysadził się w powietrze, zabił 34 osoby. On myślał, że popełni dobro. My myślimy, że popełnił zło. Dobro i zło jest tylko i wyłącznie naszą interpretacją różnych sytuacji, zachowań, intencji itp." nie... to nasze interpretacje są dobre i złe... co z tego, że ktoś czyniąc zło myślał, że popełnił dobro jeśli skutki jego czynów są złe? "Na koniec dwa pytania. Abstrahując… Po co żyć w świecie całkowicie pozbawionym zła, nazywanym przez wielu „rajem” ?" po to, by żyć w szczęściu... w wielkim, niewyobrażalnym teraz... kiedyś tak, ale teraz w takim stanie, w jakim jesteśmy, nawet największe stany szczęścia jakie odczuwamy to niewielka część tego, co nas czeka u wrót miłości i oświecenia :] |
|
|
|
15.03.2009 - 20:26
Post
#32
|
|
|
Gość Rodziny ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
wszystko co stawarza Bóg jest dobre stad zlo nie istnieje jest nicoscia jedynie czlowiek moze skierowac sie ku nicosci... stad wynika ze zlo stwarza osoba wolna.
|
|
|
|
16.03.2009 - 12:54
Post
#33
|
|
|
Gość Rodziny ![]() Grupa: Podróżnicy |
Ponieważ dobro nie miałoby sensu bytu bez zła. Zło, choć najmniejsze, jest po części dobre, ponieważ warunkuje istnienie dobra. Wszystko musi mieć swoje przeciwieństwo. Zgodzisz się? nie do konca i nie od poczatku ciagle odbijamy sie od ram definicji dobra i zla - zlo jako dobro wykorzystane w zlym celu (w wielkim uproszczeniu) absolutnie nie nadaje ono sensu Dobru, taki wyjatek od reguly, mniejsza mniejszosc zgodze sie, ze jest po czasci dobre, ale nie dlatego, ze warunkuje istnienie dobra, ale po prostu jest dobrem "skierowanym" zle wracajac do historii z rajem i pierwiastka zla Jezeli w Raju potrzebowalbys pierwsiastka zla to znowu 2 powody: 1. milo jest czasem pogrzeszyc 2. aby odczuc, ze to jednak dobro Cie uszczesliwia ad.1. jest to zupelnie inny wymiar i myslenie o potrzebie grzeszku, ziemskimi kategoriami w kompletnie nieziemskim wymiarze, gdzie mozesz wszystko - jest po prostu niepotrzebne ad.2. bedac Tam juz to wiemy, nie musimy nikogo, a juz napewno siebie o tym przekonywac swiatlosc tworzy swiatlosc i plamki ciemnosci nie jest nam potrzebna, aby "zobaczyc" i "poczuc" cudownosc swiatlosci |
|
|
|
16.03.2009 - 14:10
Post
#34
|
|
|
Członek Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
wszystko co stawarza Bóg jest dobre stad zlo nie istnieje jest nicoscia jedynie czlowiek moze skierowac sie ku nicosci... stad wynika ze zlo stwarza osoba wolna. Wszystko co stwarza Bóg jest wszystkim. Nie ma podziału na rzeczy złe i dobre. Po prostu rzeczy. Dopiero to, jak my je interpretujemy, stwarza je dobrymi bądź złymi. Tak więc w tym znaczeniu Bóg stworzył i dobro, i zło. |
|
|
|
16.03.2009 - 16:03
Post
#35
|
|
|
Gość Rodziny ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
|
|
|
|
16.03.2009 - 16:05
Post
#36
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Jak to zawsze .
Co to augustynizm ?? I po kiego grzyba wy to piszecie ? Pavveł ma rację xD |
|
|
|
16.03.2009 - 17:47
Post
#37
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
"dobro nie jest brakiem zła... żeby zrozumieć o co mi chodzi, trzeba używać innej definicji zła i dobra... zło nie istnieje... zło to tylko słowo, którym próbujemy określić zaburzenie w strukturze świata... a wszelka struktura, wszelkie istnienie - to dobro... spróbuję wytłumaczyć to metaforą: jeżeli w komputerze pojawi się wirus, to na jakiej zasadzie on działa? system składa się z kodu, z którego został sformułowany... wirus to nie jakaś forma innej "materii" przeciwnej do kodu... wirus jest zrobiony z takiego samego kodu, w jakim działa komputer!!... co dalej? co robi wirus w kompie? przemienia on kod systemu tak, aby był on niezrozumiały dla komputera, niszcząc wcześniej działające poprawnie funkcje... czasem też przemienia ten kod wedle własnych preferencji zmieniając przeznaczenie tego kodu... ale wirus to pasożyt... niszczy własnego żywiciela... sam życia nie może stworzyć, bo on tylko umie niszczyć!... i tak samo zło... zło nie istnieje jako byt, energia czy coś w tym rodzaju... zło to efekt zepsucia takiego kawałka kodu, który za coś odpowiada... część tego kodu dalej poprawnie działa, dlatego dalej widzimy dobro... a część tego kodu nie działa jak należy - tam widzimy zło... ale to zło działa dzięki kodowi, z którego samo jest zbudowane... to tak jak zepsute urządzenie... ono nie jest złe... zabrano mu jedynie pewne funkcje... brak w nim jakiejś części... BRAK DOBRA! kiedy chcemy coś naprawić wstawiamy nową część - działamy dobrem na zło... kiedy wirus czyni spustoszenie w kodzie, chcąc to naprawić wysyłamy informację jak powinna wyglądać "chora" część kodu i ją "uzdrawiamy" - przywracamy jej poprzednią poprawnie działającą postać... żeby wszystko było jasne - w tej metaforze wirus to człowiek w momencie, gdy czyni coś źle - wtedy działa jak wirus w kompie... zepsucie w kodzie jakie zostało dokonane przez wirusa, to zło jakie widzimy... a dobro niestety tak trudno dostrzec bo jest wszędzie, jesteśmy z niego stworzeni, działamy na jego podstawie... dobro to istnienie, to COŚ POŚRÓD NICOŚCI... to kod pośród braku kodu... hmm, mam nadzieję, że dobrze wymyśliłem tą metaforę :p"
A więc po co istnieje zło? :) Z tego, co napisałeś wynika, że codziennie mamy ze złem walczyć... Wypełniać je dobrem... Wierzysz w raj, prawda? Skoro ma to być miejsce pozbawione zła, miejsce doskonałe... Po co w ogóle Bóg stwarzał zło?... Skoro zło jest niedoskonałe, a Bóg doskonały, dlaczego nie stworzył doskonałego świata bez zła? Odpowiedź jest prosta (przynajmniej dla mnie :) ). Zło jest po części doskonałe. "dobrze... pierwszy przykład: udostępniasz siedzenie w tramwaju starszej osobie... drugi przykład: ktoś się przewrócił - pomagasz mu wstać... trzeci: mówisz sąsiadowi dzieńdobry, a znajomym cześć... czwarty: ktoś chce od ciebie pożyczyć długopis - pożyczasz mu... piąty: pokłóciłeś się z rodzeństwem, ale postanowiłeś je przeprosić i robisz to... ok, tyle wystarczy :p ale jeśli chcesz to tak dobrze przeanalizować to zastanów się czy to, co zamierzasz napisać jest rzeczywiście bezpośrednim tego skutkiem... bo przykład z uratowanym chłopcem, który staje się mordercą nie jest najlepszym przykładem... skutkiem uratowania jest dalsze życie dziecka, a przyczyną stania się mordercą jest szereg rzeczy, których doświadczył w życiu..." Wnioskuję, że wszystkie wymienione sytuacje są dla Ciebie dobre... OK, stworzyliśmy hipotetyczną sytuację i hipotezy się trzymajmy:) 1). - Śrubki w krześle są obluzowane. Pod wpływem imponującej masy i pecha starszej osoby krzesło wraz z zawartością się przewraca i dana osoba ginie. - Przez przypadek wypadł Ci z kieszeni spinacz, na którym dana osoba usiadła. - Starsza osoba pod wpływem powszechnej opinii o niebezpiecznej młodzieży wystraszyła się Ciebie i zawołała pomocy. 2). - Przez przypadek następujesz temu człowiekowi na stopę. - Dana osoba jest pod wpływem narkotyków. Uznała, że chcesz ją okraść i napada na Ciebie. - Danej osobie zginął portfel. Jesteś pierwszym, który przyjdzie jej na myśl. - Za mocno ciągniesz daną osobę do góry i wybijasz jej bark. 3). Hmm... mocno neutralne :). Z tym miałem najwięcej kłopotów :D - Niedawno pokłóciłeś się na ostro z Twoimi rodzicami, pół Polski słyszało. Twój sąsiad myśli: "Niby taki miły chłopak... ale ja wiem, co się u nich w domu dzieje! Będę na niego uważał...". TYLKO HIPOTEZA, STARY :D - Zauważasz znajomego, witasz się z nim. Zauważasz także, że ma dziś dość smutną minę. Okazuje się, że w jego życiu wydarzyła się jakaś tragedia. Przez cały dzień chodzisz smutny i nie zwracasz uwagi na... nie wiem, na coś dobrego, co mogłoby totalnie zmienić Twoje życie :) 4). - Dajesz mu długopis, który nie pisze. Prosi Cię, żebyś dał mu inny, a to zaczyna już denerwować nauczycielkę/profesora. Może i o taki drobiazg nie zrobi Ci zadymy, ale masz już lekkiego minusa... - Długopis ma już na sobie drobne ślady użytkowania. Przez przypadek sprężynka wylatuje i rykoszetem trafia klasowego chomika :D 5). Załóżmy, że masz jeszcze siostrę i brata. - Twoje rodzeństwo chce Ci jeszcze powiedzieć o jakimś problemie, ale widzi, że chcesz ich przeprosić... Wolą na razie nie robić Ci wyrzutów, bo widzą, że przeprosiny są dla Ciebie trudne...Problem okazuje się ważny. Zarówno pomimo Twoim, jak i ich dobrych zamiarom, problem wzrasta do rangi PROBLEMU. I tak dalej :). Ale zajebista zabawa! :D "Nie wierzysz w Szatana? Powiem Ci coś. Od niedawna studiuję Biblię. Od tego czasu w moim życiu zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Paranormalne. Nie tak dawno temu zostawiłem mojego laptopa koło łóżka i poszedłem spać. RÓWNO O TRZECIEJ W NOCY (03:00:16) mój laptop się włączył. Ekran był otwarty, a mógłbym przysiąc, że zostawiłem go zamkniętego. Obudziła mnie dobywająca się z niego muzyka. Jak chcesz, mogę Ci wysłać zrzut ekranu z rejestru. Dwa tygodnie temu moja Matka powiedziała mi, że rano, przez 2-3 dni odpowiadałem Jej na pytania, których nigdy mi nie zadała. Typu: ?wstajesz??, ?śpisz??/?zasnąłeś??, ?pamiętasz, że chciałeś dziś być wcześniej w szkole?? Wytłumacz mi to." dobra, ale co to ma wspólnego z szatanem? :|" Ma, i to dużo. To jedyne logiczne wytłumaczenie. Przez dwa tygodnie nie chodziłem na spotkania. Problemy zniknęły. To zacznie się znowu, zobaczysz. Podobnych historii jest mnóstwo. Bo jak inaczej to wytłumaczyć? Zbiegiem okoliczności? tak, tylko że już na szczycie doskonałości uczynimy zło, tzn. że jeszcze nie byliśmy doskonali... jeżeli już ktoś jest doskonały, to nie uczyni zła bo wie że to bez sensu... To na kiego grzyba nam wolna wola w doskonałym świecie? Żeby sobie codziennie wybierać, czy dzisiaj mam ochotę pograć w paintballa, czy w kosza, czy... hmm... porobić inne rzeczy... :P Moim zdaniem wolna wola dana jest nam tylko po to, abyśmy mogli wybrać sobie sposób radzenia sobie ze złem... Czy raczej z jego nadmiarem. "śmierć to brak istnienia, to brak miłości i dobra, dobrowolne oddalenie się od Boga... Matko, rozwiń to, proszę :D" rozwinąłem to w mojej metaforze z wirusem i systemem komputerowym..." 1). A więc śmierć jest tylko i wyłącznie zła? 2). A co z ludźmi, którzy giną w wypadkach? Co z holokaustem? Myślisz, że oni dobrowolnie oddalili się od Boga? Jestem pewien, że albo Ty źle sprecyzowałeś swoją myśl, albo ja źle ją interpretuję :) ""nie jesteśmy źli... jedynie my tak postrzegamy, że jesteśmy źli dla siebie" Racja. Jeszcze raz powtarzam - nie ma czegoś takiego, jak dobro i zło. Konkretnie: terrorysta X wysadził się w powietrze, zabił 34 osoby. On myślał, że popełni dobro. My myślimy, że popełnił zło. Dobro i zło jest tylko i wyłącznie naszą interpretacją różnych sytuacji, zachowań, intencji itp." nie... to nasze interpretacje są dobre i złe... co z tego, że ktoś czyniąc zło myślał, że popełnił dobro jeśli skutki jego czynów są złe?" Złe według kogo? "Na koniec dwa pytania. Abstrahując... Po co żyć w świecie całkowicie pozbawionym zła, nazywanym przez wielu ?rajem? ?" po to, by żyć w szczęściu... w wielkim, niewyobrażalnym teraz... kiedyś tak, ale teraz w takim stanie, w jakim jesteśmy, nawet największe stany szczęścia jakie odczuwamy to niewielka część tego, co nas czeka u wrót miłości i oświecenia :]" To jest dla mnie szczęście, Paweł. Jestem szczęśliwy, gdy naprawiam zło. Gdy kupuję biedakowi jedzenie, gdy ustępuję kobiecie miejsca, gdy mogę obronić słabszych. Jestem szczęśliwy, bo mam w klasie kilku samolubnych, za przeproszeniem, zjebów. Jestem szczęśliwy, bo dzięki nim staję się lepszy. Piekłem byłby dla mnie świat pozbawiony zła. Nikomu tego nie życzę. |
|
|
|
16.03.2009 - 17:48
Post
#38
|
|
|
Gość Rodziny ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Typ Napisano Dzisiaj, 16:05
Jak to zawsze . Co to augustynizm ?? I po kiego grzyba wy to piszecie ? Pavveł ma rację xD Nawiązanie do tematu. Przykro mi że nie wiesz co to jest. |
|
|
|
16.03.2009 - 19:36
Post
#39
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
A mi nie jest przykro i mam to gdzieś ,o!
Całkiem dobry temat tylko czasem się mylicie ,ale nie wiem czy mam mój światopogląd przedstawiać .Może jutro :) |
|
|
|
16.03.2009 - 19:48
Post
#40
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Bądźcie tacy mili, i nie róbcie na forum syfu...
----------------------------------------------------- Pavveł ma rację xD Fajnie, ale gdzie konkretnie? Chyba, że zgadzasz się ze wszystkim, co napisał... a napisał lekką ręką parę stron A4 :) Do typa:) Wiesz, bardzo chętnie posłucham, co masz do powiedzenia/poczytam, co masz do napisania... Pisz, co myślisz:) |
|
|
|
| inya |
16.03.2009 - 21:43
Post
#41
|
|
Guests |
Pod wpływem rozmowy z pewnym Panem, którego bardzo szanuję, stwierdziłem, ze na chwilkę muszę dać sobie spokój z doświadczeniami poza ciałem. Podczas tych dni troszeczkę zmieniłem swój światopogląd. Niniejszy tekst jest jego esencją. Daję w nim upust moim emocjom, a wręcz się w nim wyżywam. Nie miejcie mi za złe. Na początek parę faktów i założeń: -Bóg istnieje. -Bóg jest dobry. -Bóg jest doskonały. -Bóg najpierw stworzył dobro. Bo na jaką cholerę najpierw stwarzać zło? -Dobro jest doskonałe. -Zło powstało z dobra. -Zło ma w sobie pierwiastek dobra. -Dobro ma w sobie pierwiastek zła. -Zło pochodzi od doskonałości, ale nie jest doskonałe. Wnioski: -Doskonałość polega na odpowiedniej proporcji dobra i zła. -Dobro to każdy czyn, który niesie ze sobą jak najwięcej dobra, i jak najmniej zła. -Zło to każdy czyn, który niesie ze sobą jak najwięcej zła i jak najmniej dobra. -Dobro nie istnieje. Zło nie istnieje. Istnieje tylko większe i mniejsze dobro, większe i mniejsze zło. Każdy dobry uczynek niesie ze sobą pierwiastek zła. Załóżmy, że ratujemy dziecko z płonącego budynku. Robimy dobrze, a jakże! Problem tylko tkwi w tym, że to dziecko kiedyś przez przypadek potrąci na pasach psa Twojego przyszłego wnuka, złamie serce swojej trzeciej dziewczynie, przez przypadek upuści gorące żelazko na stopę i z wściekłości rzuci swoją komórką o ścianę. Pewnie zwijasz się teraz ze śmiechu. Załóżmy, że to dziecko będzie seryjnym zabójcą. HA! Czy na pewno postąpiłeś dobrze? Oczywiście! Bo dobro to nie tylko Dobro. To także idące za nim zło. A co z doskonałością? Już mówię. Cały ten mit o doskonałym świecie, do którego tylko dobrzy ludzie trafiają po śmierci... do RAJU, w którym nie ma chorób, wojen, ani krztyny zła i cierpienia to jedno, wielkie pieprzenie w bambus. LUDZIE! WY JESTEŚCIE DOSKONALI! Żyjecie na doskonałym, pełnym zła i dobra świecie. Ten świat nigdy nie będzie doskonalszy. Cały system jest doskonały i nie należy z nim walczyć. Należy walczyć z proporcją dobra i zła, na korzyść tej pierwszej strony, rzecz oczywista. Jaki jest Twój cel istnienia? Nie wiem. Wiem, jaki jest mój cel. Mam uczynić ten doskonały świat jeszcze doskonalszym. Choć odrobinkę. Mam czynić jak najwięcej dobra i jak najmniej zła. Tylko i aż tyle. Właściwa religia. Od niedawna stoję przed poważnym problemem. Skąd mam wiedzieć, jaką religię wybrać? Biblia mówi jedno, Koran mówi drugie itd... Niedawno znalazłem odpowiedź. Moim zdaniem każda religia mówi o jednym i tym samym Bogu. Tyle, że każdy występuje w różnych postaciach - Jehowy, Allacha, Buddy, Kriszny... Ale mogę śmiało mogę stwierdzić, że każda w zasadzie sprowadza się do jednego - ludzie mają czynić dobro i nie czynić zła. Przy czym każda rozumie dobro i zło na swój sposób. Postanowiłem, że pójdę sobie na skróty. Postanowiłem stworzyć swoją własną definicję dobra i zła. OD DZIŚ W NIC NIE WIERZĘ. OD DZIŚ POSZUKUJĘ. OD DZIŚ WIERZĘ W TO, CO ZOBACZĘ. Boże, nie masz ochoty przyjść do mnie i zwyczajnie porozmawiać? Wytłumaczyć mi, DLACZEGO? Powiedzieć mi PRAWDĘ, na którą ja, jako Twoje dzieło, ZASŁUGUJĘ?! Luzik. Ja przyjdę do Ciebie. To prawda, ze wszystkie religie mowia o tym samym. To tylko kwestia interpretacji roznych swietych pism. Ja jednak zdecydowalam sie nie wybierac zadnej religii. We wlasnym zakresie zajmuje sie duchowoscia, ktorej czescia jest dla mnie oobe. Kazdy ma prawo do wyboru swojej drogi. Pozdrawiam. |
|
|
|
16.03.2009 - 23:51
Post
#42
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
do Blastard0:
"A więc po co istnieje zło? :) Z tego, co napisałeś wynika, że codziennie mamy ze złem walczyć... Wypełniać je dobrem... Wierzysz w raj, prawda? Skoro ma to być miejsce pozbawione zła, miejsce doskonałe... Po co w ogóle Bóg stwarzał zło?... Skoro zło jest niedoskonałe, a Bóg doskonały, dlaczego nie stworzył doskonałego świata bez zła? Odpowiedź jest prosta (przynajmniej dla mnie :) ). Zło jest po części doskonałe." ehh, myślałem, że już to wcześniej wytłumaczyłem, ale powtórzę... Bóg nie stworzył zła, zło nie istnieje... my sami odtrącamy w pewnym stopniu dobro (nie całkiem, bo całkiem się tego zrobić nie da - na szczęście :D), a tym samym zaburzając poprawne "wykonywanie się" tego dobra... to niewłaściwe działanie pewnych aspektów naszego świata nazywamy złem... ale zło to nie oddzielny twór... zło jest brakiem tworu, jakim jest dobro/istnienie/miłość (bo te 3 rzeczy są ze sobą ściśle powiązane, ale to temat na dłuższą rozmowę)... i Bóg nie stworzył zła... Bóg stworzył doskonały świat bez zła... my sami przyczyniliśmy się do "pojawienia się" zła, a ściślej do "odrzucenia" dobra (ale tylko częściowo)... ale to nie działa tak, że zrobiliśmy to i tak już jest po wszeczasy... to jest proces, który trwa w teraźniejszości... każdy nasz czyn przyczynia się albo do tworzenia, albo do niszczenia w momencie, w którym został poczyniony... jedynie skutki tych czynów trwają dłużej... zapytasz się pewnie po co tak jest? po to, żeby człowiek się nauczył... co za frajda byłaby gdyby Bóg stworzył od razu wszystkowiedzących ludzi... po prostu stworzyłby kopie siebie... a zamiast tego stworzył własne dzieci, które mają własne charaktery, własne poczucie humoru, własne doświadczenia i własną pamięć... i właśnie do tego proces nauczania jest potrzebny... dobro zawsze wygrywa... gdyby zło miało przewagę nad dobrem, nasz system nauczania by tak nie wyglądał... zło jest skutkiem naszych błędów poczynionych podczas naszej nauki, a naszym zdaniem jest przez to nauczenie się nie popełniać zła i naprawiać to, co zostało przez nie zniszczone... w ten sposób uczymy się tego, co robi Bóg... uczymy się tworzyć, uczymy się kreacji... coraz bardziej Go wtedy rozumiemy :) tak, tak - Bóg chce nas nauczyć tego, co sam umie - chce nas nauczyć tworzyć... oczywiście dzieje się to za Jego pośrednictwem - tak jak wirtualna maszyna działa w hostującym systemie, tak my istniejemy i działamy w Bogu (coś w tym stylu :P ) - ale dzieje się to, bo mamy własną wolę, i dana nam jest umiejętność skierowania jej ku tworzeniu :] ""dobrze... pierwszy przykład: udostępniasz siedzenie w tramwaju starszej osobie... drugi przykład: ktoś się przewrócił - pomagasz mu wstać... trzeci: mówisz sąsiadowi dzieńdobry, a znajomym cześć... czwarty: ktoś chce od ciebie pożyczyć długopis - pożyczasz mu... piąty: pokłóciłeś się z rodzeństwem, ale postanowiłeś je przeprosić i robisz to... ok, tyle wystarczy :p ale jeśli chcesz to tak dobrze przeanalizować to zastanów się czy to, co zamierzasz napisać jest rzeczywiście bezpośrednim tego skutkiem... bo przykład z uratowanym chłopcem, który staje się mordercą nie jest najlepszym przykładem... skutkiem uratowania jest dalsze życie dziecka, a przyczyną stania się mordercą jest szereg rzeczy, których doświadczył w życiu..." Wnioskuję, że wszystkie wymienione sytuacje są dla Ciebie dobre... OK, stworzyliśmy hipotetyczną sytuację i hipotezy się trzymajmy:) 1). - Śrubki w krześle są obluzowane. Pod wpływem imponującej masy i pecha starszej osoby krzesło wraz z zawartością się przewraca i dana osoba ginie. - Przez przypadek wypadł Ci z kieszeni spinacz, na którym dana osoba usiadła. - Starsza osoba pod wpływem powszechnej opinii o niebezpiecznej młodzieży wystraszyła się Ciebie i zawołała pomocy. 2). - Przez przypadek następujesz temu człowiekowi na stopę. - Dana osoba jest pod wpływem narkotyków. Uznała, że chcesz ją okraść i napada na Ciebie. - Danej osobie zginął portfel. Jesteś pierwszym, który przyjdzie jej na myśl. - Za mocno ciągniesz daną osobę do góry i wybijasz jej bark. 3). Hmm... mocno neutralne :). Z tym miałem najwięcej kłopotów :D - Niedawno pokłóciłeś się na ostro z Twoimi rodzicami, pół Polski słyszało. Twój sąsiad myśli: "Niby taki miły chłopak... ale ja wiem, co się u nich w domu dzieje! Będę na niego uważał...". TYLKO HIPOTEZA, STARY :D - Zauważasz znajomego, witasz się z nim. Zauważasz także, że ma dziś dość smutną minę. Okazuje się, że w jego życiu wydarzyła się jakaś tragedia. Przez cały dzień chodzisz smutny i nie zwracasz uwagi na... nie wiem, na coś dobrego, co mogłoby totalnie zmienić Twoje życie :) 4). - Dajesz mu długopis, który nie pisze. Prosi Cię, żebyś dał mu inny, a to zaczyna już denerwować nauczycielkę/profesora. Może i o taki drobiazg nie zrobi Ci zadymy, ale masz już lekkiego minusa... - Długopis ma już na sobie drobne ślady użytkowania. Przez przypadek sprężynka wylatuje i rykoszetem trafia klasowego chomika :D 5). Załóżmy, że masz jeszcze siostrę i brata. - Twoje rodzeństwo chce Ci jeszcze powiedzieć o jakimś problemie, ale widzi, że chcesz ich przeprosić... Wolą na razie nie robić Ci wyrzutów, bo widzą, że przeprosiny są dla Ciebie trudne...Problem okazuje się ważny. Zarówno pomimo Twoim, jak i ich dobrych zamiarom, problem wzrasta do rangi PROBLEMU. I tak dalej :). Ale zajebista zabawa! :D" ... no tak... prosiłem, żebyś się dokładnie zastanowił, a widzę że Ty się nieźle bawisz :p o, fajnie że się bawisz... ale nie fajnie, że chyba starałeś się wymyślić cokolwiek, aby tylko znaleźć coś "kontra"... nie chce mi się przepisywać i tłumaczyć co jest nie tak w Twoich interpretacjach tych zdarzeń, ale powiem ogólnie: te wymyślone przez Ciebie nie do końca fortunne zdarzenia, jakie miały miejsce po tych dobrych czynach, nie są bezpośrednimi skutkami tych czynów, a jedynie zdarzeniami które miały miejsce razem z tymi czynami w tym samym krótkim okresie czasu... ""Nie wierzysz w Szatana? Powiem Ci coś. Od niedawna studiuję Biblię. Od tego czasu w moim życiu zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Paranormalne. Nie tak dawno temu zostawiłem mojego laptopa koło łóżka i poszedłem spać. RÓWNO O TRZECIEJ W NOCY (03:00:16) mój laptop się włączył. Ekran był otwarty, a mógłbym przysiąc, że zostawiłem go zamkniętego. Obudziła mnie dobywająca się z niego muzyka. Jak chcesz, mogę Ci wysłać zrzut ekranu z rejestru. Dwa tygodnie temu moja Matka powiedziała mi, że rano, przez 2-3 dni odpowiadałem Jej na pytania, których nigdy mi nie zadała. Typu: ?wstajesz??, ?śpisz??/?zasnąłeś??, ?pamiętasz, że chciałeś dziś być wcześniej w szkole?? Wytłumacz mi to." dobra, ale co to ma wspólnego z szatanem? :|" Ma, i to dużo. To jedyne logiczne wytłumaczenie. Przez dwa tygodnie nie chodziłem na spotkania. Problemy zniknęły. To zacznie się znowu, zobaczysz. Podobnych historii jest mnóstwo. Bo jak inaczej to wytłumaczyć? Zbiegiem okoliczności?" nie wiem... można wiele hipotez wysnuć, i na żadną nie daję Ci gwarancji... takie objawy może wywołać nie jedna rzecz... musiałbym sam nad tym poeksperymentować :P no, ale mnie to się raczej nie tyczy, więc nie mam jak tego zrobić... ale mogę rzucić kilka innych możliwych powodów, jakie przychodzą na pierwszą myśl: jakiś duszek Ci robi psikusy :p, sam lunatykujesz, potrafisz czytać w myślach, działo sie to w ld/obe... może też źle zrozumiałem, o co Ci chodziło... :/ "tak, tylko że już na szczycie doskonałości uczynimy zło, tzn. że jeszcze nie byliśmy doskonali... jeżeli już ktoś jest doskonały, to nie uczyni zła bo wie że to bez sensu... To na kiego grzyba nam wolna wola w doskonałym świecie? Żeby sobie codziennie wybierać, czy dzisiaj mam ochotę pograć w paintballa, czy w kosza, czy... hmm... porobić inne rzeczy... :P Moim zdaniem wolna wola dana jest nam tylko po to, abyśmy mogli wybrać sobie sposób radzenia sobie ze złem... Czy raczej z jego nadmiarem." piszesz teraz coś w stylu: "czekolada jest po to, żeby była słodka" :P ... oczywiście czekolada jest słodka, ale to nie powód jej bycia :P to skutek... mamy wolną wolę, dzięki temu możemy być sobą... możemy postrzegać jak odrębne jednostki... możemy być różnymi osobami (co nie przeczy faktu, że w pewnym sensie jesteśmy jednością)... jak możemy to spożytkować? możemy robić co chcemy: poznawać, kreować, tworzyć, bawić się... to wszystko w doskonałym świecie dzieje się w nieskazitelny sposób, dzięki czemu tym czynnościom towarzyszy niezła frajda :D bo wtedy wogóle te czynności są nieźle zupgrade'owane :D :P ""śmierć to brak istnienia, to brak miłości i dobra, dobrowolne oddalenie się od Boga... Matko, rozwiń to, proszę :D" rozwinąłem to w mojej metaforze z wirusem i systemem komputerowym..." 1). A więc śmierć jest tylko i wyłącznie zła? 2). A co z ludźmi, którzy giną w wypadkach? Co z holokaustem? Myślisz, że oni dobrowolnie oddalili się od Boga? Jestem pewien, że albo Ty źle sprecyzowałeś swoją myśl, albo ja źle ją interpretuję :)" miałem na myśli inną śmierć niż cielesną... miałem na myśli śmierć istnienia... namiastkę takiej śmierci moim zdaniem czuje się podczas depresji... takie oderwanie od dobra, od miłości, od energii, od "baterii" istnienia... """nie jesteśmy źli... jedynie my tak postrzegamy, że jesteśmy źli dla siebie" Racja. Jeszcze raz powtarzam - nie ma czegoś takiego, jak dobro i zło. Konkretnie: terrorysta X wysadził się w powietrze, zabił 34 osoby. On myślał, że popełni dobro. My myślimy, że popełnił zło. Dobro i zło jest tylko i wyłącznie naszą interpretacją różnych sytuacji, zachowań, intencji itp." nie... to nasze interpretacje są dobre i złe... co z tego, że ktoś czyniąc zło myślał, że popełnił dobro jeśli skutki jego czynów są złe?" Złe według kogo?" jeśli widzisz, że dany uczynek przynosi cierpienie, albo zniszczenie, destrukcję - wtedy śmiało możesz bezwzględnie stwierdzić że ten czyn jest zły... ""Na koniec dwa pytania. Abstrahując... Po co żyć w świecie całkowicie pozbawionym zła, nazywanym przez wielu ?rajem? ?" po to, by żyć w szczęściu... w wielkim, niewyobrażalnym teraz... kiedyś tak, ale teraz w takim stanie, w jakim jesteśmy, nawet największe stany szczęścia jakie odczuwamy to niewielka część tego, co nas czeka u wrót miłości i oświecenia :]" To jest dla mnie szczęście, Paweł. Jestem szczęśliwy, gdy naprawiam zło. Gdy kupuję biedakowi jedzenie, gdy ustępuję kobiecie miejsca, gdy mogę obronić słabszych. Jestem szczęśliwy, bo mam w klasie kilku samolubnych, za przeproszeniem, zjebów. Jestem szczęśliwy, bo dzięki nim staję się lepszy. Piekłem byłby dla mnie świat pozbawiony zła. Nikomu tego nie życzę. [/quote]" masz rację - jesteś szczęśliwy gdy naprawiasz zło - bo "rozszerzasz" ten doskonały świat/raj ... dajesz go innym :) a to wielka radocha... a inni są jednością z Tobą... czyniąc dobro innym czynisz też je sobie... czujesz się szczęśliwszy kiedy stajesz się lepszy, bo jesteś wtedy bliżej Boga, zaczynasz Go coraz bardziej rozumieć... to jest szczęście... ale to jest "miejsce" pośrednie między światem całkowicie pozbawionym zła... tam tego szczęścia jest więcej... piszesz: "bo dzięki nim staję się lepszy" - i sam widzisz - stawanie się lepszym czyni Cię szczęśliwszym... pomyśl więc jak będziesz szczęśliwy gdy będziesz jeszcze lepszy :) a na końcu "lepszości" :D stoi doskonałość :) tam jest bezmiar szczęścia... :] pozdro! |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |