Gruba akasza jest tak daleko , ze bez wsparcia wyższych elementów osobowych się człowiek do niej nie doczłapie.
Mialem ciekawa przygodę parę dni temu. Z inwazja w środek mnie samego i zamrożeniem a raczej rozciągnięciem myśli. Dziwne rzeczy są te dymensje.
Na ślad pamięci zewnatrz mnie trafiłem od c. przyczynowego, tracąc ciało mentalne z pamięcią. Wtedy trochę mnie wycięło z ego, ale za to otworzyłem się na informacje zawarte w przestrzeni kosmicznej. Towarzyszyło mi rozszerzone postrzeganie a raczej współodczuwanie otaczającej przestrzeni. Kosmiczna pamięć, rozgrywające się w tej wielkiej przestrzeni zdarzenia, były moja bieżącą pamięcią. Tej swojej, bylem wtedy pozbawiony, nie wiedząc ze jestem Zbyszkiem. Nie przyszło mi wtedy do głowy analizować swojej tożsamość. Niby nie przyszło, ale nie było to możliwe. Ogrom informacji nie przerażał, gdyż było możliwe syntetyczne ujmowanie zagadnień, z możliwością przypatrzenia się szczegółom.. Tak jak z obiektywem foto.
Czytałem wczoraj przygodę Darka jak się doczłapał do swoich reinkarnacji. Zwrócił wyraźnie w tekście uwagę , jak to utracił wtedy pamięć celu podroży i coś mu tam jeszcze więcej wcięło. Przypisywał to raczej swojemu zapominalstwu a nie kosmicznym koniecznościom.
http://obemaniak.pl/index2.php?id=blog#wpis11Ech, przydałby się Darek ze swoimi opisami w temacie, bo te niby racjonalne wyjaśnienia są warte funta wyłysiałych kłaków, choć niby takie mądre.