|
|
![]() ![]() |
24.04.2010 - 07:11
Post
#1
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Witajcie
Przede wszystkim pragnąłbym zaznaczyć, że pobieżnie zapoznałem się z zasobami forum i nic takiego jak to co planuję uczynić nie znalazłem, gdyby jednak było to oczywiście nie będę miał pretensji gdy temat wyląduje w koszu. Zaznaczę też, że to nie ma być temat typu "napiszcie wiersz o OOBE", bo takie coś już ktoś wymyślił. Mi chodzi o poezję autorów z innych epok nie ważne z jakich. Możliwe, że piszę bezładnie ale to przez to, że jest to mój pierwszy temat jaki zakładam na tym forum. Proszę, jeśli możecie, to wiersze zamieszczajcie według takiego schematu: autor, tytuł, wiersz, gdzie na niego trafiliście, Wasze odczucia i refleksje. Jan Kochanowski Do snu Śnie, który uczysz umierać człowieka I ukazujesz smak przyszłego wieka, Uspi na chwilę to śmiertelne ciało, A dusza sobie niech pobuja mało! Chce li, gdzie jasny dzień wychodzi z morza, Chce li, gdzie wieczór gaśnie pozna zorza Albo gdzie śniegi panują i lody, Albo gdzie wyschły przed gorącem wody. Wolno jej w niebie gwiazdom się dziwować I spornym biegom z bliska przypatrować, A jako koła w społecznym mijaniu Czynią dźwięk barzo wdzięczny ku słuchaniu. Niech się nacieszy nieboga do woli, A ciało, które odpoczynek woli, Niechaj tym czasem tesknice nie czuje, A co to nie żyć, w czas się przypatruje. Na wiersz trafiłem w bardzo dziwnych okolicznościach mianowicie pisałem z niego kartkówkę, a co dziwniejsze właśnie odbywałem moją półtoramiesięczną przerwę od tematu. Za bardzo się skupić nie mogłem, bo przypomniałem sobie wszystkie moje próby i jak fajnie by było gdyby jednak mi się udało. Pomijam fakt, że prawdopodobnie dostanę tróję co przekreśli moje szanse na piątkę na koniec. Cóż, zastanawia mnie jedynie to, czy Kochanowski był świadomy, że poniekąd pisał o tym co my teraz nazywamy OOBE i czy wiedział, że czymkolwiek to jest to właśnie jest. Pozdrawiam i mam szczerą nadzieję, że temat nie okaże się ani dublem, ani niewypałem. |
|
|
|
24.04.2010 - 09:59
Post
#2
|
|
|
Znajomy Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Raczej nie jest to wiersz o OBE. Jak wszystkim wiadomo Kochanowskiemu zmarła córeczka Urszulka po czym widać w tym wierszu, że Janek popadł w depresję. Zagłębia się w świat snu, aby z powrotem ujrzeć ukochaną córeczkę.
|
|
|
|
24.04.2010 - 10:42
Post
#3
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
vitideii on ci tak powiedział? :D
|
|
|
|
24.04.2010 - 11:32
Post
#4
|
|
|
Znajomy Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Janek osobiście mi tego nie powiedział, ale wszystkie szkoły tak to interpretują
|
|
|
|
24.04.2010 - 11:46
Post
#5
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
CYTAT Śnie, który uczysz umierać człowieka I ukazujesz smak przyszłego wieka, Uspi na chwilę to śmiertelne ciało, A dusza sobie niech pobuja mało! Może i cierpi po stracie córki ale moim zdaniem jest świadomy tego , że może ją spotkać w śnie i to wyraźnie świadomym śnie. Tak przynajmniej wnioskuje z powyższego :) |
|
|
|
24.04.2010 - 11:59
Post
#6
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Janek osobiście mi tego nie powiedział, ale wszystkie szkoły tak to interpretują I tak sie potwierdza, szkoła zabija myślenie =] może zapytać go w astralu? a moze w mentalu? a moze kij z nim i wziąc z tekstu co dla mnie? "co autor miał na myśli?" vitam cie moj myslowy nagrobku chwala nie im bohaterom systemu lecz nam wyrzezbie sobie posag bede patrzeć z lubością jak rodzi mi kwiaty własnej twórczości |
|
|
|
24.04.2010 - 15:19
Post
#7
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
O ile mię pamięć nie myli to cierpienie po stracie córki zostało wyrażone przede wszystkim w Trenach.
|
|
|
|
26.04.2010 - 00:29
Post
#8
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Adam Mickiewicz
Liryki lozańskie "Widzenie" Dźwięk mię uderzył - nagle moje ciało, Jak ów kwiat polny, otoczony puchem, Prysło, zerwane anioła podmuchem, I ziarno duszy nagie pozostało. I zdało mi się, żem się nagle zbudził Ze snu strasznego, co mię długo trudził. I jak zbudzony ociera pot z czoła, Tak ocierałem moje przeszłe czyny, Które wisiały przy mnie, jak łupiny Wokoło świeżo rozkwitłego zioła. Ziemię i cały świat, co mię otaczał, Gdzie dawniej dla mnie tyle było ciemnic, Tyle zagadek i tyle tajemnic, I nad którymi jam dawniej rozpaczał, - Teraz widziałem jako w wodzie na dnie, Gdy na nią ciemną promień słońca padnie. Teraz widziałem całe wielkie morze, Płynące z środka, jak ze źródła, z Boga, A w nim rozlana była światłość błoga. I mogłem latać po całym przestworze, Biegać, jak promień, przy boskim promieniu Mądrości bożej; i w dziwnym widzeniu I światłem byłem, i źrenicą razem. I w pierwszym, jednym, rozlałem się błysku Nad przyrodzenia całego obrazem; W każdy punkt moje rzuciłem promienie, A w środku siebie, jakoby w ognisku, Czułem od razu całe przyrodzenie. Stałem się osią w nieskończonym kole, Sam nieruchomy, czułem jego ruchy; Byłem w pierwotnym żywiołów żywiole, W miejscu, skąd wszystkie rozchodzą się duchy, Świat ruszające, same nieruchome: Jako promienie, co ze środka słońca Leją potoki blasku i gorąca, A słońce w środku stoi niewidome. I byłem razem na okręgu koła, Które się wiecznie rozszerza bez końca I nigdy bóstwa ogarnąć nie zdoła. I dusza moja, krąg napełniająca, Czułem, że wiecznie będzie się rozżarzać, I wiecznie będzie ognia jej przybywać; Będzie się wiecznie rozwijać, rozpływać, Rosnąć, rozjaśniać, rozlewać się - stwarzać, I coraz mocniej kochać swe stworzenie, I tym powiększać coraz swe zbawienie. Przeszedłem ludzkie ciała, jak przebiega Promień przez wodę, ale nie przylega Do żadnej kropli: wszystkie na wskroś zmaca, I wiecznie czysty przybywa i wraca, I uczy wodę, skąd się światło leje. I słońcu mówi, co się w wodzie dzieje. Stały otworem ludzkich serc podwoje, Patrzyłem w czaszki, jak alchymik w słoje. Widziałem. jakie człek żądze zapalał, Jakiej i kiedy myśli sobie nalał, Jakie lekarstwa. jakie trucizn wary Gotował skrycie. A dokoła stali Duchowie czarni, aniołowie biali, Skrzydłami studząc albo niecąc żary, Nieprzyjaciele i obrońcy duszni, Śmiejąc się, płacząc - a zawsze posłuszni Temu, którego trzymali w objęciu, Jak jest posłuszna piastunka dziecięciu Które jej ojciec, pan wielki, poruczy, Choć ta na dobre, a ta na złe uczy. Podoba mi się ten wiersz :) Tak sobie pomyślałem, że gdyby Mickiewicz był użytkownikiem tego forum i napisał by ten wiersz w którymś temacie to by mu twistoid odpisał: "takie rzeczy pisz w notatniku" :D |
|
|
|
26.04.2010 - 14:06
Post
#9
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Raczej nie jest to wiersz o OBE. Jak wszystkim wiadomo Kochanowskiemu zmarła córeczka Urszulka po czym widać w tym wierszu, że Janek popadł w depresję. Zagłębia się w świat snu, aby z powrotem ujrzeć ukochaną córeczkę. Widzisz, poszperałem i z tego co się dowiedziałem, to "Do snu" powstał przed jej śmiercią. |
|
|
|
26.04.2010 - 18:01
Post
#10
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Taki paradoks: Treny Kochanowskiego powstałyby nawet wtedy gdyby Urszulka żyła.( Więc Bernardzie: możesz mieć rację!) Dlaczeg? Ponieważ jest to swoisty cykl filozoficzny uporządkowany w sposób klamrowy. Autor specjalnie zastosował taki chwyt aby wzbudzić w czytelniku chęć zastanowienia się nad "rozmyślaniami" w nich zawartych. natomiat postać Urszulki i te wydarzenie bylo niejako pretekstem do takiej konstrukcji.
Co do świadomego śnienia to nie wiem. Niech każdy 'czyta" ten wiersz tak jak chce :) Pozdrawiam |
|
|
|
26.04.2010 - 22:10
Post
#11
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
|
|
|
|
26.04.2010 - 23:04
Post
#12
|
|
|
Znajomy Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
"Najpiękniejszy sen"
Wczoraj śnił mi się znów, dla odmiany, najpiękniejszy mój sen - niezrównany! - o pływaniu w powietrzu jak w wodzie. Ludzie ze snu nic o tym nie wiedzą. Wciąż się szczycą postępem i wiedzą i są z prawem grawitacji w zgodzie. Siedzę z nimi, piję czarną kawę, omawiamy rzeczy nieciekawe, wychwalamy jakąś panią okropną... Nagle strącam talerzyk i ciastko, skaczę na stół, ręce składam spiczasto i wypływam przez otwarte okno. W niebie czystym jak turkus i diament słyszę z dołu dochodzący lament, krzyk, że diabeł mnie porwał w powietrze! Tłum ponury zalega ulice - zapalają kadzidło, gromnice - widzę twarze od papieru bledsze. Więc odpływam coraz dalej i dalej, bryły wiatru roztrącam jak fale, zaśmiewając się z głupiej parafii - z sercem twardym, unurzanym w dumie, że tej sztuki nikt prócz mnie nie umie, każdy patrzy, a nikt nie potrafi. Odpoczywam na drzewnych wierzchołkach i w obłokach udaje aniołka, choć policjant z dołu na mnie woła. I znów pływam najnowszą metodą, wzdycham piersią niestrudzoną, młodą, i jaskółki odgarniam znad czoła. Potem w dali doganiam pilota, co się w chmurach koziołkuje, i miota, głową na dół, wśród wspaniałych skrętów. Ścigam jego samolot po niebie - aż mnie wciąga silna ręką do siebie, jak syrenę, co się czepia okrętu. O, nie całuj, nie całuj, pilocie! Nie ogarniaj mnie ramieniem w locie, bo za prędko spadniemy na ziemię. Twarz ma słodką, brązową i świętą, ascetyczną jak mnich z quattrocento, szczęście moje pod Twym skrzydłem drzemie. A wieczorem powracam piechotą - siadam w domu pod żarówką złotą, jakby nigdy nic nie było zaszło. Wszyscy siedzą, uroczyści ogromnie obrażeni, nikt nie mówi do mnie - przecierają okulary i kaszlą Maria Pawlikowska- Jasnorzewska |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |