|
Wczoraj w nocy mi, gdy mi się chciało spać pomyślałem se tak: "oobe i tak nie istnieje, ale lubie ten stan relaksu, gdzie nie czuje się kończyn, więc se spróbuje". Po naprawdę krótkiej chwili dopadły mnie wibracje, na początku się podekscytowałem i próbowałem je wzmocnić, ale to był błąd. Po następnej chwili znowu mnie wzięły wibracje i tym razem próbowałem tylko normalnie oddychać (mam z tym problemy w czasie relaksu). no i co dalej? poczułem, że się obracam wokół samego siebie i pochwili, że... lewituje! Czułem, że moje ciało jest tak lekkie, że latam! No i wtedy przyszedł kot i wszystko zepsuł :P
Jak myślicie, było to oobe??
|