oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

4 Stron V  < 1 2 3 4 >  
Reply to this topicStart new topic
> Po Co?
Polepiony
post 08.03.2011 - 22:30
Post #43


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Trzeba by być naprawdę szczęśliwym, zharmonizowanym ze wszechświatem żeby odchodzić od życia ze śmiercią za rękę, kontrolując proces.
Swoją drogą, ciekawią mnie te ostatnie medytacje mnichów, którzy umierają zagłębiając się co raz głębiej, i głębiej.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Anczej
post 08.03.2011 - 23:21
Post #44


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Polepiony @ 08.03.2011 - 22:30) *
Trzeba by być naprawdę szczęśliwym, zharmonizowanym ze wszechświatem żeby odchodzić od życia ze śmiercią za rękę, kontrolując proces.


Ja myślę, że to wcale nie jest trudne, odejść tylko i wyłącznie nadzieją i poczuciem spełnienia, chociaż jestem młody, do śmierci mi (zapewne) daleko, więc łatwo mi mówić i z nią flirtować.

Go to the top of the page
 
+Quote Post
Polepiony
post 09.03.2011 - 01:17
Post #45


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


A co z miłością po śmierci?
Jeśli to co mówi Monroe jest prawdą, gdzie będzie miała miejsce miłość w krainie wyższych bytów pozbawionych (w naszym znaczeniu, i mniemaniu) uczuć.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 09.03.2011 - 08:35
Post #46


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Polepiony nie myśl za dużo, nie analizuj i zdaj się na intuicję bo to najlepszy doradca. Myśląc jesteś na zewnątrz i np. naukowcom się to przydaje, ale co można znaleźć na zewnątrz? Czas, aby ludzie zaczęli zwracać się do wewnątrz. Odnoszę wrażenie po opiniach wielu ludzi doświadczających oobe, że to wychodzenie też jest na zewnątrz i dlatego pojawiają się strachy i inne jazdy. Dlaczego od osób medytujących nigdy nie usłyszymy...coś mnie tam złapało, bałem się, bałam się. Medytacja to spokój a oobe do wrażenia jakbyśmy mało ich tu na ziemi mieli. Nie raz słyszałem. że w odniesieniu do oobe ludzie używają wyrazu zabawa a jak ktoś medytuje nie powie, że fajnie się bawił. Może kiedyś wyjdzie takie kompendium praktykujących oobe co tak naprawdę im to dało i czy przypadkiem nie jest to tylko rozrywka dla umysłu.

http://www.dobreksiazki.pl/b11205-intuicja...onad-logike.htm

Osho

Gdyby intuicja przepływała promieniami lub falami, to bylibyśmy w stanie stworzyć narzędzie, które mogłoby ją odbierać. Ale tak nie jest, ponieważ intuicja nie jest falą, nie jest zjawiskiem; to skok z nicości w istnienie. Tym jest intuicja - dlatego rozum zaprzecza jej istnieniu. Zaprzecza, ponieważ nie jest w stanie jej spotkać. On może jedynie spotkać zdarzenia, które da się podzielić na przyczynę i skutek.
Zgodnie z rozumem istnieją dwa wymiary egzystencji: znany i nieznany. Nieznanym nazywamy to, co jest niepoznane teraz, ale zostanie poznane któregoś dnia. Mistycyzm mówi, że są trzy wymiary: znany, nieznany i niemożliwy do poznania. Przez niemożliwy do poznania mistycy rozumieją wymiar, którego nigdy nie da się poznać.
Intelekt jest związany z tym, co znane i nieznane, i nie ma nic wspólnego z niepoznawalnym. A intuicja związana jest z niepoznawalnym, z tym, co niemożliwe do poznania. Czas nie ma z tym nic wspólnego - niemożliwość poznania to główna cecha niepoznawalnego. Nie chodzi o to, że narzędzia nie są wystarczające, logika przestarzała, matematyka prymitywna; nie o to chodzi. Podstawową cechą niepoznawalnego jest niepoznawalność; tego nigdy nie da się poznać.

Tak wygląda wymiar intuicji.

----

Taka ciekawostka. Kiedyś akt miłosny odbywał się podczas medytacji obydwojga partnerów i to było przyczyną tego, że dzieci rodziły się "lepsze". Nie chcę tego rozwijać, ale chyba wiadomo o co chodzi. Dzisiaj jak mamy. Wszyscy (nie generalizując) pieprzą się gdziekolwiek i z kimkolwiek. Burdele, dziwki, gwałty, seksoholicy i jak ta nasza cywilizacja ma być mądra?:)

Dlatego wielu z nas musi bardzo się postarać, aby odnaleźć dobrą drogę pozbawioną ludzkich przyziemnych korb typu irytacja bo zostaliśmy (mówię tu o sobie bo nie chcę kogoś obrazić:) spłodzeni byle jak...Medytacja to klucz. Ostatnio więcej mówię o medytacji bo zaczynam dostrzegać w niej głębszy sens istnienia. Dobrze, że coraz więcej ludzi zaczyna medytować i coraz więcej ludzi zaczyna pojmować, że lepiej jest nie myśleć niż myśleć i robić głupoty.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Angello
post 09.03.2011 - 12:36
Post #47


Członek Rodziny
******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(Zielarz Gajowy @ 09.03.2011 - 08:35) *
Taka ciekawostka. Kiedyś akt miłosny odbywał się podczas medytacji obydwojga partnerów i to było przyczyną tego, że dzieci rodziły się "lepsze". Nie chcę tego rozwijać, ale chyba wiadomo o co chodzi. Dzisiaj jak mamy. Wszyscy (nie generalizując) pieprzą się gdziekolwiek i z kimkolwiek. Burdele, dziwki, gwałty, seksoholicy i jak ta nasza cywilizacja ma być mądra?:)

Można wiedzieć gdzie i kiedy takie cuda się działy? Śmiem twierdzić, że jest to bzdura.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Polepiony
post 09.03.2011 - 14:44
Post #48


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Angello, poszukaj, nie wszystko co podane na dłoni dobrze smakuje.

Tak czy siak,
kwestia miłości, i wątpliwości z nią związane zostaną ze mną jeszcze długo. Tak przynajmniej myślę. Może w końcu ktoś/coś pokaże mi, jaki miłość ma wymiar.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Koko1718
post 09.03.2011 - 15:16
Post #49


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Zielarzu lubię czytać Twoje posty. Z tym co napisałeś raczej zgadzam się w zupełności..
Jeśli ktoś potraktuje oobe tylko jako zabawę to tak to będzie wyglądać,pewnie nie wyniesie z tego nic więcej..
A Monroe? Kiedy traktował to tylko swoim ciekawskim rozumem to jedynie poznawał świat astralny,przeżywał w nim różne przygody..Był ciekawy,ta ciekawość przez pewien czas była zaspokajana do czasu kiedy przestało go to interesować,kiedy nie było już pytań,które wymagały odpowiedzi..
Aż przestał kierować rozumem swoje podróże astralne,dał się poprowadzić swojemu wnętrzu,intuicji,nadświadomości..Wtedy to dopiero zaczęły się jego niesamowite podróże astralne,wtedy zaczął siebie "spełniać",wtedy dopiero zaczął POZNAWAĆ..
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 09.03.2011 - 15:46
Post #50


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Jeżeli Ty i Twoja wybranka będziecie medytowali podczas miłości to odpowiedź brzmi - "cud" dzieje się TU I TERAZ.

Angello wyobraź sobie, że żyjemy w czasach oświecenia. Możliwe, że nawet teraz to oświecenie się zaczyna. Żyjemy w czasach, kiedy ludzie poświęcają praktykom, medytacji tyle samo czasu co teraz telewizji, internetowi itp. W takich czasach jakby brzmiały wspomnienia, anegdoty o dzisiejszych burdelach? Nie jak bzdury?

Teraz jest tak, ale to nie oznacza, że nie będzie lepiej. Zauważ, że medytacją coraz więcej ludzi się interesuje. Coraz więcej par będzie medytowało a tym samym kochało się będąc medytacją. Dzieciaki poczęte w ten sposób siłą rzeczy będą inne jak te np. z gwałtu czy szybkiego numerku:) To raczej logiczne.

Znowu odbiłem od tematu...ja to potrafię:) Działo się tak w Indiach i dzieje a różni się tylko skala...raz to "zjawisko" się nasila i wtedy rodzi się więcej dobrych ludzi a raz to zjawisko zanika...to zwyczajne cykle. Raz tak a raz siak. Żyjemy w ciekawych czasach bo te cykle zmieniają się bardzo szybko. Rośnie nowe pokolenie ludzi wyzwolonych od jakiejkolwiek religii - to najważniejsze. Dyktatura religii idzie w zapomnienie...uff:)

Powracając jednak do tematu...oczekiwałem od ludzi, że powiedzą co im daje oobe, ale takie oczekiwania na nie wiele może się przydać bo jemu dało to a jemu tamto a mi jeszcze co innego. Liczy się samo doświadczenie a jakie będą konsekwencje, wnioski to już inna para kaloszy. Warto jednak być jakoś tam przygotowanym na nowe doświadczenia i chyba za mało się właśnie mówi na tym forum, że trzeba być tam jakoś przygotowanym. Wędkarz jak idzie na ryby też musi być przygotowany, szykuje się nawet dzień wcześniej zatem i do oobe może warto się przygotować, ale podnieta zjawiskiem może troszkę osłabić czujność a wtedy demony wyobraźni się cieszą. Mają pokarm:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
masa
post 09.03.2011 - 15:59
Post #51


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Bez urazy Zelarzu ale pieprzysz strasznie;p
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 09.03.2011 - 16:18
Post #52


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Pieprzyć można, ale trzeba uważać aby nie przepieprzyć:) Uraza to taka ludzka słabość...przysłowie mówi, aby nie nosić żadnej urazy dłużej niż do zachodu słońca, ale najlepiej nigdy się nie urażać:)

Kiedyś jak bylem u spowiedzi to nawiązała się dyskusja o Bogu. Powiedziałem, że Bóg jest we mnie i nawet nie wiedziałem co mówię bo nie można wiedzieć kim jest Bóg a tym bardziej gdzie on jest. Jest we mnie nic nie znaczy dopóki nie poczujesz go w sobie. Ksiądz odpowiedział, że to największa herezja jaką w życiu usłyszał. Zaczął grozić, że nie da mi rozgrzeszenia i wymusił na mnie, abym się z nim zgadzał...zatem przytakiwałem...tak, tak ma ksiądz rację. Udając skruszonego i pouczonego wyszedłem. Czy aż tak bardzo się myliłem mówiąc, że Bóg jest we mnie? W odczuciu tego księdza przepieprzyłem raczej:)

Masa moje posty są jak opowieści zen...po pierwszym przeczytaniu nie wszyscy od razu załapią:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
masa
post 09.03.2011 - 17:03
Post #53


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Dobra nawiaze do tematu:) Po co cwiczyc po to ze jak zauwazysz ze twoje oobe sa odbiciem twojej swiadomosci w realu bardziej sie do niej przykladasz. Kiedy np wpadasz w natlok mysli, "zasypiasz", wiesz ze nagle ocknienie i zrobienie tr juz jest pewym przebudzeniem i przybliza cie to ukochanego oobe. Jak ktos wplynie na twoje emocjie to czasem samo zapytanie: Czy to jest sen? i poswiecenie temu troche uwagi zmienia to A kiedy nikt i nic nie moze cie dotknac i zmienic to wkoncu decydujesz sam a swoim zyciu jestes wolny(tu chyba z lekka przesadzilem;p) Po to cwiczyc oobe a nie czytac jakies glupowate ksiazki;p
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Polepiony
post 09.03.2011 - 18:44
Post #54


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


@góra

Zacznijmy od tego, że nic nie jest głupkowate, i takie podejście, też nie jest dobre.
Na pytanie: Po Co? nie ma odpowiedzi. Ktoś uzależniony od szachów, kiedy spytasz, czemu grzeje w pionki, odpowie: bo to jest zajebiste,
i takie odpowiedzi widać też tutaj, nie dosłownie oczywiście.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bilu
post 09.03.2011 - 19:37
Post #55


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


"Coraz więcej par będzie medytowało a tym samym kochało się będąc medytacją. Dzieciaki poczęte w ten sposób siłą rzeczy będą inne jak te np. z gwałtu czy szybkiego numerku:) To raczej logiczne."

Raczej nie jest to logiczne, ponieważ ja związku nie widzę między sposobem poczęcia, a tym jak dany dzieciak się rozwinie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 09.03.2011 - 21:09
Post #56


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Bilu...zgodzisz się, że istotne jest to w jakim stanie psychicznym będziemy w momencie zbliżającej się śmierci? Można umrzeć gwałtownie w wyniku wypadku, ale możemy przygotowywać się do śmierci i przejść na tą drugą stronę np. medytując. Skoro istotny jest stan umysłu w momencie śmierci tak samo musi istotny być stan umysłu parterów podczas poczęcia. Możesz począć dziecko zupełnie świadomie i np. medytując lub po pijaku nic nie pamiętając. Myślisz, że to nie ma żadnego znaczenia? Może i nie ma...trudno to sprawdzić bo trzeba by urodzić to samo dziecko w dwojaki sposób. Mi jednak wydaje się, że aura panująca w chwili poczęcia pomiędzy ludźmi, miłość lub jej brak wpływa w jakiś sposób na dzieciaka.

Reasumując. Uważam, że lepiej jest umrzeć świadomym niż nieświadomym i lepiej jest być poczętym przez świadomych niż nieświadomych ludzi. Miłość jest tu wiadomo najważniejsza, ale świadomość też jest istotna.

Przyszła mi jeszcze do głowy taka myśl dotycząca chwili śmierci, że w przypadku śmierci małych dzieci i przy całym dramatyzmie warto wziąć pod uwagę fakt, że człowiek taki umiera całkowicie niewinny. Im więcej lat tym więcej nagromadzonego syfu z którym później trzeba walczyć i poddawać się czyszczeniu psychicznemu. Taka niewinność podczas śmierci też musi mieć znaczenie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
pablo264
post 09.03.2011 - 21:34
Post #57


Znajomy Rodziny
****
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Koko1718 @ 09.03.2011 - 15:16) *
Zielarzu lubię czytać Twoje posty.


Jak Zielarz coś pisze to tyle że nigdy mi się czytać nie chce :P
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bilu
post 09.03.2011 - 22:06
Post #58


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT
Bilu...zgodzisz się, że istotne jest to w jakim stanie psychicznym będziemy w momencie zbliżającej się śmierci?


Nie zgodzę się, ponieważ nie wiem (nie pamiętam).
Ja wciąż uważam, że każdy ma prawo zmienić swoje nastawienie w życiu.
Może to wymagać więcej lub mniej czasu, zależnie od osoby, ale jednak wydaje mi się, że każdy może zmienić się jeśli tego naprawdę chce.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Anczej
post 09.03.2011 - 22:54
Post #59


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Zielarzu, jeździsz po religii, a tymczasem głosisz własną. Masz własny sposób modlitwy, własną koncepcję życia wiecznego, Boga, a nawet guru religijne.
Wszystko fajne, tylko jesteś o krok od stania się dewotą.

Bo ja się zgadzam, że medytacja jest wartościowa, i że Bóg jest we mnie trochę też (chociaż wg mnie jest wszędzie i jest też mną) ale to jest nic innego jak forma religii, której nienawidzisz, powiewarz nie każdy na przestrzeni historii ją rozumiał.
Na pewno w duchu antyreligijności powiedziałbyś, że aby być zbawionym nie trzeba chodzić do kościoła, ale ja pójdę jeszcze dalej, aby być zbawionym wystarczy być, żadna medytacja, wychodzenia z ciała, wystarczy się obudzić.
Jeśli jeszcze nie czytałeś polecam "Przebudzenie" Anthonego De Mello



A ten jakiś straszliwy klimat o medytowaniu podczas stosunku....pomyśl sobie co byś sobie pomyślał o katolach, którzy odmawiają różaniec przed stosunkiem. Jeśli nazwałbyś ich dewotami, to wzywając do metydacji podczas stosunku sensualnego jesteś takim samym dewotą, tylko że innego wyznania.
Po pierwsze akt sensualny jest święty i jest cudem sam w sobie i nie trzeba go uświęcać żadną formą modlitwy, po drugie jak można medytować i współżyć, skoro jedno to podróż wgłąb SIEBIE a sex to skupienie się na kimś innym?

Również tak jak Bilu nie zgadzam się z tym kto jak zostanie poczęty to ma jakiś związek z tym kim będzie. Każdy ma szanse być kim chce i zostać kim chce. Trzeba dziecko wychowywać powoli i z mozołem, a nie osiągać nirwanę z orgazmem na przemian...

Go to the top of the page
 
+Quote Post
Polepiony
post 09.03.2011 - 23:36
Post #60


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


De Mello wymiata. Szczególnie polecam Modlitwę Żaby.

Nie mam pojęcia jak to działa, ale jestem niemal pewien, że urodziny dziecka w rodzinie nie są przypadkowe. Jak by to ująć.. Wszystko (moim zdaniem, btw) jest zbudowane tak, by nie było ani gorzej, ani lepiej. Harmonia. Balans.
I mimo tego, że jest do dupy, to zawsze było, i zawsze będzie.
Czasem urodziny się Wałęsa, czasem Hitler, a czasem Gracjan z jutuba.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 09.03.2011 - 23:46
Post #61


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Ojjoj...ja nienawidzę religii to one nienawidzą siebie i stąd wojny na tle religijnym...każdy ma swojego boga i każdy bóg jest najlepszy i jedyny. Religia to nic dobrego. Sposób kontroli ludzi i nic ponadto. Wiesz dlaczego księża nie mogą mieć żon? Przecież to wbrew naturze? Tłumiony popęd jest bardzo niebezpieczny. Co by się stało jakby nagle księża mogli mieć żony? Podział majątku? Oooo to by było...podział a oni raczej nie chcą się dzielić.

Ja do niczego nie wzywam przecież. Anczej trochę Cię poniosło z tymi dewotami:)

Sex i medytacja to dość rozbudowane zagadnienie. Wcale nie musisz stwarzać warunków do medytacji. Możesz być medytacją w każdej chwili a wtedy podczas aktu miłosnego siłą rzeczy medytacja łączy się z seksem.

http://www.tantra.ovh.org/kamasutra2.html

Tantra i tao seksu uczą nas, by być bardziej obecnym w swojej seksualności. By podczas wzajemnej intymności i zbliżenia - być ogólnie bardziej świadomym i przytomnym, jak i być bardziej otwartym na wzajemny kontakt z partnerem.

Tylko o takie coś mi chodziło. Nie wiem czemu medytacja połączona z seksem wzbudza w Tobie obrzydzenie?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Anczej
post 10.03.2011 - 04:19
Post #62


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Z tymi religiami, to odnoszę wrażenie że jesteś mocno zdystansowany do katolickiej, i w sumie trudno Ci się dziwić. Ale przez zdystansowanie do jednej oceniasz wszystkie negatywnie.
A skoro wszystkie religie to nic dobrego to Buddyzm też?, New Age też?
Nie mówię o Zenie, bo to chyba bardziej filozofia niż religia

W tym co napisałeś o Tantrze, mogę się zgodzić, ale tam nie ma nic o medytacji, może inaczej interpretujemy słowo. Dla mnie to jest podróż wgłąb siebie na płaszczyźnie mentalnej, ale może dla Ciebie to szersze pojęcie oznaczające np świadome życie czy coś w ten deseń?
Jeśli tak to mogę się zgodzić, że można to połączyć z sexem, ale podróży wgłąb siebie nie.
No i bulwersuję się, bo są sfery w których nie trzeba łączyć z sacrum, może sam tak piszę bo jestem zrażony przez to jak Kościół wchodzi ludziom do sypialni, i automatycznie wszelkie formy tzw "życia duchowego" odrzucam kiedy chcą mi wejść do łóżka.

Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bilu
post 10.03.2011 - 08:39
Post #63


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Anczej, New Age to nie religia tylko ruch kulturowy :P
Mam nadzieję, że nie muszę Ci tłumaczyć czemu nie jest religią :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post

4 Stron V  < 1 2 3 4 >
Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park