CYTAT
punkt widzenia zależy od punktu siedzenia......zasada jest bardzo prosta w życiu trza wybrać środek.
To prawda - a ja mam taką sinusoidę w życiu.
CYTAT
Deimond ----> piszesz o techno jako o muzie, która wprowadza w trans, że nie lubiłeś tej muzyki itp. Stąd też te wynużenia gościa w linku...trafiają do ciebie. tzn. potwierdzają twój punkt widzenia.
Ja muzy techno nie oceniam...dla mnie to jakiś tam rodzaj muzyki...komuś się podoba, komuś nie....i dla mnie gość pier@$doli od rzeczy.
To samotyczy się z kolegą metalem Zygą..metelu nie kumam...ale ok. to poprostu jakiś rodzaj muzyki...komuś się podoba, komuś nie....ale nieznaczy to...że szatan panuje nad gościem. To kretyńskie stwierdzenia.
Nie chodziło mi o to czy panuje nad kimś szatan - tylko że wprowadzanie ludzi w trans i podawanie im przekazów podprogowych na imprezach jest niezbyt fajną rzeczą. A w jakim celu ktoś to robi to już inna sprawa.
Stymulacja światłem - stroboskopy , jak i dźwiękiem - jest raczej udowodniona naukowo - ma wpływ na pracę mózgu.
+ obrazki na wizualizacjach - pooglądaj tuba - przekaz techno nie jest "love " - i sam się zdziwiłem na co trafiłem.
np.
http://www.youtube.com/watch?v=7TixleJdiY4...feature=relatedW metalu też się zdarzają transowe rytmy.
Sam często słucham sobie np. kat'a - i nie jestem zbyt religijny - ale pewne refleksje mnie dopadły.
Tylko oglądajac to na tubie można się pośmiać - bo nie wkręcasz się w trans - zbyt cicho i raczej skupiasz się na oglądaniu. Zważ jednak że ludzie dodatkowo łykają extaski lub inne wspomagacze . Mnie zawsze zastanawia jak można tańczyć w rytm tego samego rytmu przez tak długi czas - to nudne - odpowiedzią jest trans - wydzielające się endorfiny.
I spoko (róbta co chceta - mi nic do tego)- ale dodawanie do tego przekazów - jest już nie fajne - tu chodzi mi o ludzi którzy to robią a nie słuchających.
"Zastanawianie się...czy na doświadczenie obe...ktoś jest gotowy czy nie...jest bez odpowiedzi....Pytanie odwrotne jest takie: a kiedy jest się gotowym? trza być mnichem, buddystą, księdzem, mieć rodzine, prace, posiadać odpowiedni stopień na jakieś "skali" ? bezsnesu
Każdy znajduje sobie sam cel i motywacje...do ćwiczeń i praktyki. Ocenianie...czy ktoś to robi...by sobie platać....a ktoś drugi....rozmawiać z Jezusem...prowadzi do ....oceniania.....tzn.np Ja jestem lepszy niż Ty....to też bezsensu
Doświadczenie latania....może być równie głebokie i prowadzić do zmian...."
No zgadzam sie z tobą - jeśli kogoś oceniłem - no cóż zdarza mi się choć staram się unikać.
Chodziło mi bardziej czy pomagać w osiąganiu oobe - podając jak to zrobić - bez mówienia - nie jest tak do końca cacy i wesoło. Czasem to głębokie przeżycia.
To tak jakbyś brał odpowiedzialność za tych ludzi. Ja kilku osobo mówiłem o oobe - a teraz się zastanawiam czy ktoś sobie krzywdy nie zrobi(tak więc nie wynika to z poczucia się lepszym od kogoś) . Nieodpowiedzialnie się zachowałem:/
A tak na marginesie.
"Doświaczeń się nie ocenia."
A jednak oceniłeś doświadczenie tego kolesia "gość pier@$doli od rzeczy."