oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

5 Stron V  « < 4 5  
Reply to this topicStart new topic
> Cierpienie, i jego sens, lub brak jego sensu...
Pavveł
post
Post #106



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Zakładam nowy temat, gdyż pewna rozmowa na temat cierpienia została zamknięta - nie rozumiem czemu, skoro było widać, że parę osób było zainteresowanych rozmową w tym kierunku, co więcej założyciel tamtego tematu sam poprosił o nie zamykanie, pomimo offtopu, tematu przez moderatorów, ale mniejsza z tym...
Temat ten jest kontynuacją dialogu, który prowadzony był w temacie, pt. "Dziwne Dźwięki Pojawiające Się Na Całym świecie" w Hide Parku w Hyde Parku.


Go to the top of the page
 
+Quote Post
bielik110
post
Post #107


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Witajcie:) prawo przyciągania działa tak samo dla wszystkich:) kto szuka ten znajdzie,kwestia czy szuka świadomie czy nie:)każdy ma wolną wolę,ja też,jak chcę to cierpię,pewne odczucia są z góry narzucone:)tak samo jak znaczenie słów:) aha jeszcze jedno,niech pierwszy osądzi ten który jest doskonały i bez skazy:)pozdrawiam tego sprawiedliwego(pajac) to jest moje zdanie które,z pełną świadomością mówię i rozumiem :)akceptacja i miłość
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Mero
post
Post #108


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Mhm sam myślałem nad załóżeniem tego tematu.. Co do cierpienia często cierpimy poprzez czyny których byliśmy świadomi ale bez cierpienia nie ma szczęścia? Cierpienie jak i wszystko ma sens.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
puppy
post
Post #109


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Cierpienie to szkoła naszych błędów :P
Go to the top of the page
 
+Quote Post
bielik110
post
Post #110


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Cierpienie jest stanem postrzegania .......,przez nasze ego:)jeśli patrzysz umysłem widzisz to co chcesz po przez ocenę czy to jest dobre albo złe,jeśli patrzysz sercem:)widzisz doskonałość,piękno :)we wszystkim co cię otacza nic nie osądzasz i nic zmieniasz,widzisz niebo:)to jest świadomość siebie,wyboru siebie i swojej przyszłości:)pozdrawiam was serdecznie:)
:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
lordini
post
Post #111


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Zielarz Gajowy)
Lordini dla mnie wyższą szkołą jazdy jest wzniesienie się na poziom wybaczenia takiemu człowiekowi, który dopuścił się tak okropnego czynu. Ciekawe ilu z nas i w jakim czasie i czy w ogóle by komuś takiemu wybaczyło i miłowało jak siebie samego?

Wybaczanie i miłowanie kogoś jak siebie samego jest ściśle związane ze zrozumieniem. Jeśli rozumiemy niedoskonałość drugiej osoby i rozumiemy dlaczego dopuściła się przestępstwa, to istnieje możliwość, że wybaczymy.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
TyHu
post
Post #112


Coprobo
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Gdy postrzegasz w dualiźmie będziesz mówił że cierpisz albo jesteś szcześliwy gdy będziesz w jedności zrozumiesz że jest to jedno i to samo zjawisko/uczucie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #113



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(lordini @ 08.02.2012 - 08:23) *
Pavveł:
Potrzymałem... ale nie za długo, bo nie mam zamiaru niepotrzebnie sobie ranić skóry... ból w biologi ma na celu ostrzeganie nas przed niebezpieczeństwem uszkodzenia, co pozwala nam przedsięwziąć odpowiednio wcześnie odpowiednie kroki, w tym wypadku szybkie mimowolne zabranie ręki. Jednak nie bojąc się bólu czy cierpienia, które się mu przypisuje (nie wchodząc czy słusznie czy nie, bo w sumie z bólu można czerpać też przyjemność :P), można przesunąć próg bólu, podobnie w przypadku wszelkich innych bólów...
A w Biblii jest opisane, że Adam i Ewa żyli w zgodzie z dzikimi zwierzętami... dzisiaj także mnisi chowają tygrysy, i sądzę, że nie robią tego agresją i z biczem w ręku, ale miłością i przywiązaniem...
Jeżeli w książce są zawarte mądre rzeczy, to nie widzę powodu czemu by ich nie głosić gdzie indziej...



Masz rację. Ale w ranieniu innych musisz dostrzegać jeszcze coś takiego jak niesprawiedliwość.

Pavveł:
Zgwałcenie dziecka, kobiety, torturowanie poprzez wyrywanie paznokci i inne masakryczne sposoby nie są złe, po prostu są, i są jakie są i to ich określa. Zastanów się szeroko nad przyczynami i skutkami takich aktów przemocy. Ludzie zazwyczaj myślą w ten sposób, że przyczyną jest skrzywienie psychiczne wykonawcy (nie wchodząc w jego motywy działań, oceniając jako skrzywdzonego psychicznie popełniamy duże ryzyko pomyłki), a skutkami skrzywdzenie ofiary i dalsza wolność 'złoczyńcy'... A teraz pozwólcie, że odmienię Wasze spojrzenie na tą sprawę, pokazując jak dana rzecz może wyglądać, w zależności jak na nią patrzymy... Wymienię tutaj kilka innych możliwych przyczyn: przeszłość pełna cierpienia, chęć zemsty, nienawiść itp... Skutki: taki człowiek 'złoczyńca' z czasem zauważa w końcu, że to, co spowodowało u niego nienawiść i rządzę zemsty, to czego tak nienawidził i co zrobiło z niego krzywdziciela, on robi to samo innym i w końcu stawia się w roli tego, który go kiedyś skrzywdził, co sprawia że zaczyna żałować i wychodzi z sideł nienawiści i żądzy zemsty, samemu świadomie kontrolując dalej swój już spokojny los... może napisze ktoś, że to bajka, że morderca dalej pozostaje mordercą, ale ja się nie zgodzę... może na jakiś czas tak, ale nie wiecznie, w końcu bowiem musi nadejść zmiana, takie są zasady psychologii, taki są zasady rozwoju...
natomiast dusza ofiary i tak jest nieśmiertelna, więc nic jej nie grozi, zaś poprzez krzywdę cielesną, jaką ofiara doznaje, poznaje ona prawdopodobnie najskrajniejszych w swoim życiu wartości krzywdy, dzięki czemu jest ona w stanie doświadczyć potem prawdopodobnie najskrajniejszych w swoim życiu wartości błogości...
to tak jak gdyby ciągle było lato, nikt z nas nie doceniałby go, gdyby nie zima i na odwrót... gdyby zimy i lata były słabe, w zasadzie mielibyśmy małe wahania temperatury, nie odczulibyśmy bardzo zmian pór roku, przez co całkiem prędko by się nam znudziły... zauważcie zaś, że sroga zima pozwala przywitać z wielką radością lato, a upalne lato sprawia, że z utęsknieniem czekamy na Zimę...



Nie wiem jak ocenienie ofiary, że ma skrzywienie psychiczne może wpłynąć na jej postępowanie. Raczej jej postępowanie zależy od niej. Z resztą się zgadzam.


A czym jest sprawiedliwość? Często mówimy, że coś nas niesprawiedliwie spotkało, ale wszystkie byty znajdują się w zamkniętym kole powiązań przyczynowo-skutkowych, i jeśli powiem, że ktoś niesprawiedliwie mnie skrzywdził, ten ktoś tłumaczy sobie, że to jego ktoś inny niesprawiedliwie potraktował, a jego działanie jest tylko reakcją... jeżeli chcemy nieść zemstę, na wieczność będziemy toczyć się po tym 'kole niesprawiedliwości' i będziemy przekazywać niesprawiedliwe działanie z jednych na drugich... dopiero prawdziwe całkowite bezwarunkowe wybaczenie jest w stanie wybić nas poza to koło, decyzja taka daje nam na tyle energii, że jesteśmy w stanie przezwyciężyć przyciąganie dośrodkowe zemsty, nienawiści, niesprawiedliwośći itp. i dopiero wtedy możemy w sposób wolny i świadomy podążać własną wybraną przez nas drogą, i żadne niesprzyjające czynniki zewnętrzne, żadna niesprawiedliwość nie jest nas w stanie z tej drogi zawrócić... no chyba, że zdecydujemy inaczej i dalej będziemy krążyć po 'orbicie niesprawiedliwości'...

Taka dygresja: wyobraźcie sobie taką sytuację... Wasz współlokator rano wstaje do pracy, więc prosicie go ze sobie znanego powodu, aby Was obudził raniuśko o piątej.... współlokator czyni, jak go prosiliście, o równej piątej nad ranem szturcha Was delikatnie, ale Wy nie reagujecie... szturcha mocniej, ale nadal śpicie... współlokator wedle naszej woli miał nas obudzić, więc nie waha posunąć się do mocniejszych środków, zaczyna mówić głośniej i mocniej nas szturchać, aż w końcu nas budzi... a my co wtedy robimy? jesteśmy na niego wkurzeni, że nas obudził, chcemy dalej spać i ignorując wcześniejsze swoje postanowienie kładziemy się dalej... kolegą w tej opowiastce może być równie dobrze nastawiony przez nas budzik... sytuacja bardzo prawdopodobna i chyba częsta w naszych życiach... ale jaki ma morał? Wyobraźcie więc sobie, że coś sobie postanawiacie, dokonujecie jakiegoś życiowego wyboru, nawet podświadomie... i kiedy przychodzi czas, coś was alarmuje, że właśnie czas tego doświadczyć, zgodnie z Waszym wcześniejszym wyborem... na początku często nie reagujecie, robiąc swoje, jednak to się nasila, aż w końcu wybuchacie narzekaniami i oskarżeniami, czemu to Was spotyka, jakby to była czyjaś wina, np. wina losu, który nam to dał... ale nie, los dał nam to na naszą wcześniejszą prośbę, ale ludzie są często na to ślepi i dalej idą spać w nieświadomości tego...
Często ludzie robią to, co wymagają od nich inni, a nie zastanawiają się czego oni tak na prawdę chcą... gdyby się głębiej zastanowić, wyraźnie widać, że każdy jest kowalem własnego losu, od początku do końca, tylko czasem może się tak wcale nie wydawać, gdyż bywa, że nie pamiętamy nas i naszych decyzji "sprzed pójścia spać"... jednak warto zaufać temu komuś, bo z pewnością nie miał złych zamiarów i kiedy budzik dzwoni, trzeba wstawać! :P To nie los zrzuca nam cierpienie, to nie inni są jego sprawcami, tylko my sami... to na nasze życzenie ktoś robi nam to, co robi...

Inna sprawa: Gdy 'złoczyńca' robi komuś krzywdę, dlaczego może to robić? Jedna z możliwości: załóżmy, że jakiś człowiek od dziecka dużo cierpiał z powodu innych ludzi... chociaż nikt go nie zgwałcił, nie bił i nie kaleczył, to jednak ciągle rzucano mu kłody pod nogi... pani w szkole była niewyrozumiała, stawiała ciągle pały, ale nie chciała dokładnie wytłumaczyć, wychowawczyni go karała, mimo tego że to koledzy go wrabiali, a on był niewinny, chłopak był słaby fizycznie, więc koledzy się z nim nie bawili na podwórku, wszyscy oni z niego szydzili i naśmiewali się... taki ktoś dorastał w osamotnieniu, bez przyjaciół, bez uśmiechu na twarzy... wszyscy ci śmiejący się i komunikatywni, mający kupę znajomych i przyjaciół wydawało się, że nie robią nic złego... jednak nawet Ci, którzy nie dokuczali bezpośrednio temu człowiekowi, widzieli w nim ponurego wyrzutka społeczeństwa, nie chcieli by się bawił razem z nimi, nie rozmawiali z nim, traktowali go jakby był gorszy, jakby był niefajny, jakby był w pewnym sensie zły, nie akceptowali go... to właśnie było pośrednią przyczyną tego, że ten człowiek wcale nie widział w tych ludziach dobrych ludzi, których śmiech i towarzyskość były sztuczne, nie bezwarunkowe, a obliczone na zysk, którego w nim nie widzieli... przez to w chłopcu rosła do nich nienawiść, do wszystkich tych, których życie się dobrze układało, już nie zazdrościł im tego, co mieli, a on nie... wcześniejsza zazdrość przekształciła się w obrzydzenie... taki ktoś teraz zamiast dążyć nieskutecznie do akceptacji przez innych podejmuje próby ukazania ludziom ich błędów... jednak ludzie często w takiej sytuacji próbują innym wytknąć ich błędy pokazując sobą, jacy inni są... stąd taki człowiek często próbując pokazać innym, dlaczego robili źle, próbuje innych postawić w podobnej sytuacji, w jakiej on był, dlatego kradnie, morduje, gwałci lub krzywdzi w inny sposób, mniej lub bardziej bolesny, zależy od wielu czynników, jakim była poddana osoba, która tego dokonuje...
ludzie pochopnie oceniają takie osoby jako złe, okrutne, jako potwory, chorych psychicznie itp. ale nie zdają sobie sprawy, że właśnie takie podejście ich takimi uczyniło... kiedy traktujesz człowieka jakby był wrogiem, zachowuje się jak wróg... dlatego jedynym wyjściem z tego błędnego koła jest właśnie bezwarunkowe przebaczenie i nieosądzanie... nic nie dzieje się bez przyczyny i na wszystko mamy wpływ...

lordini napisał:
Nie wiem jak ocenienie ofiary, że ma skrzywienie psychiczne może wpłynąć na jej postępowanie. Raczej jej postępowanie zależy od niej. Z resztą się zgadzam.

napisałem nie o ocenieniu ofiary jako skrzywionej psychicznie osoby, tylko o sprawcy krzywdy - w tym kontekście

CYTAT
Lordini dla mnie wyższą szkołą jazdy jest wzniesienie się na poziom wybaczenia takiemu człowiekowi, który dopuścił się tak okropnego czynu. Ciekawe ilu z nas i w jakim czasie i czy w ogóle by komuś takiemu wybaczyło i miłowało jak siebie samego?

Zielarz, to co piszę, to wszystko to światopogląd, jaki podzielam... może coś z tego wyciągniesz albo kto inny, może nie, ale nie oczekuję że ktokolwiek uwierzy mi na słowo... polecam sprawdzić na sobie i gdy ktoś komuś z Was zrobi jakąś krzywdę, nie próbujcie, ale zróbcie to - po prostu wybaczcie całkowicie bez względu na wszystko, tak jakby to się nigdy nie wydarzyło, puśćcie to w niepamięć, a sprawcę krzywdy traktujcie jakby jej nie wyrządził (ewentualnie tylko uważajcie na niego w przyszłości :p)... to uczucie wolności kiedy się odpuści, ahh ^^ naprawdę polecam każdemu z Was... kiedy wybaczysz i odpuścisz wszystkim wszystko, czujesz się jakby nikt nigdy w życiu nie zrobił Ci nic złego, jakby żadne zło Ci się nie stało, a to samo przez się brzmi zajebiście :)

CYTAT( @ 08.02.2012 - 18:23) *
Wybaczanie i miłowanie kogoś jak siebie samego jest ściśle związane ze zrozumieniem. Jeśli rozumiemy niedoskonałość drugiej osoby i rozumiemy dlaczego dopuściła się przestępstwa, to istnieje możliwość, że wybaczymy.

Właśnie. Kiedy ja sam popełnię coś nie tak, zawsze sobie wybaczam i staram się to poprawić, bo tylko tak można to poprawić. W przeciwnym przypadku zostałoby mi albo czynienie tego dalej, albo samobójstwo, co nie prowadzi do rozwiązania sprawy. Podobnie jest względem innych osób. Poza tym, kiedy zastanawiamy się nad własnym popełnionym błędem, zauważamy powody dla których to zrobiliśmy, zawsze jest jakiś powód, przyczyna, mniej lub bardziej błędnie zinterpretowana, co prowadzi właśnie do uczynienia błędu... wtedy jesteśmy gotowi sobie wybaczyć, kiedy znajdziemy tą przyczynę i uznamy ją za błąd... jeżeli więc ktoś nie potrafi jeszcze ot tak, bezwarunkowo komuś wybaczyć, niech pomyśli o tym w ten sposób, jakby on sam uczynił tą krzywdę, a znajdzie przyczynę i będzie miał powód by wybaczyć... a kiedyś odkryje, że zawsze jest jakiś powód i już nawet nie będzie musiał go szukać, żeby wybaczać ;) pozdrawiam!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Mero
post
Post #114


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


"Swego nie widzicie a cudze wytkniecie"- ludzie nie widzą błędów które popełnili
ale za to intensywnie widzą czyjeś.



Hm napisze coś od siebie. Widzisz błąd który popełniałeś kiedyś.. coś co zrobiłeś złego np skrzywdziłeś kogoś myślisz o tym i przysięgasz sobie że więcej tego nie zrobisz.. Ale zapominamy o tym co nami kierowało jakie emocje, jaki ból wywołany własnymi odczuciami od drugiej osoby ale ok nie zrobimy tego żyjemy tu i teraz.. Następnie zdarza się sytuacja podobna gdy cierpimy bardzo mocno przez kogoś czy potrafimy odpuścić nie pokazać nawet tego komuś że cierpimy? Jeśli wygarniemy obwinimy kogoś samym faktem że uświadomimy mu jego błąd poczuje się zraniony fakt faktem pod wpływem emocji ciężko nam myśleć racjonalnie(czy on poczuje się lepiej?..) spróbujmy odpuścić można powiedzieć że możemy jedynie kogoś dobić swoimi wyrzutami wszystko ma sens lecz czasem trzeba pomyśleć intensywniej o uczuciach drugiej osoby.


Chyba i tak za dużo się rozpisałem ale cóż emocji nie przekaże w takiej mierze jakimi są w życiu codziennym.^^ pozdro dla odczuwających i tych którzy chcą odczuwać to co w życiu nam jest dane a nie wzniesionych ponad uczucia innych ;)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
lordini
post
Post #115


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Pavveł:
A czym jest sprawiedliwość? Często mówimy, że coś nas niesprawiedliwie spotkało, ale wszystkie byty znajdują się w zamkniętym kole powiązań przyczynowo-skutkowych, i jeśli powiem, że ktoś niesprawiedliwie mnie skrzywdził, ten ktoś tłumaczy sobie, że to jego ktoś inny niesprawiedliwie potraktował, a jego działanie jest tylko reakcją... jeżeli chcemy nieść zemstę, na wieczność będziemy toczyć się po tym 'kole niesprawiedliwości' i będziemy przekazywać niesprawiedliwe działanie z jednych na drugich... dopiero prawdziwe całkowite bezwarunkowe wybaczenie jest w stanie wybić nas poza to koło, decyzja taka daje nam na tyle energii, że jesteśmy w stanie przezwyciężyć przyciąganie dośrodkowe zemsty, nienawiści, niesprawiedliwośći itp. i dopiero wtedy możemy w sposób wolny i świadomy podążać własną wybraną przez nas drogą, i żadne niesprzyjające czynniki zewnętrzne, żadna niesprawiedliwość nie jest nas w stanie z tej drogi zawrócić... no chyba, że zdecydujemy inaczej i dalej będziemy krążyć po 'orbicie niesprawiedliwości'...


dopiero wtedy możemy w sposób wolny i świadomy podążać własną wybraną przez nas drogą

Szerzenie zemsty też jest drogą.

Poza tym zgadzam się ze wszystkim co napisałeś. Przedstawiłeś tylko inny punkt widzenia, bez negowania mojego punktu widzenia, co oznacza, że obaj mamy rację.

Pavveł:
żadne niesprzyjające czynniki zewnętrzne, żadna niesprawiedliwość nie jest nas w stanie z tej drogi zawrócić


Zależy z jakiej drogi, własnej wybranej drogi, to dosyć ogólnie. Myślę, że droga może przybierać różne kształty. A co do przebaczenia to nie jest na nikim wymuszone.

Pavveł:
Zielarz, to co piszę, to wszystko to światopogląd, jaki podzielam... może coś z tego wyciągniesz albo kto inny, może nie, ale nie oczekuję że ktokolwiek uwierzy mi na słowo... polecam sprawdzić na sobie i gdy ktoś komuś z Was zrobi jakąś krzywdę, nie próbujcie, ale zróbcie to - po prostu wybaczcie całkowicie bez względu na wszystko, tak jakby to się nigdy nie wydarzyło, puśćcie to w niepamięć, a sprawcę krzywdy traktujcie jakby jej nie wyrządził (ewentualnie tylko uważajcie na niego w przyszłości :p)... to uczucie wolności kiedy się odpuści, ahh ^^ naprawdę polecam każdemu z Was... kiedy wybaczysz i odpuścisz wszystkim wszystko, czujesz się jakby nikt nigdy w życiu nie zrobił Ci nic złego, jakby żadne zło Ci się nie stało, a to samo przez się brzmi zajebiście :)


Ja mam trochę problem z przebaczaniem, bo jeszcze nie zdarzyło mi się na kogoś gniewać, mimo wszystko co ktoś mi uczynił ; )

Pavveł:
Właśnie. Kiedy ja sam popełnię coś nie tak, zawsze sobie wybaczam i staram się to poprawić, bo tylko tak można to poprawić.


Ktoś powiedział kiedyś mądre słowa na czacie: Nie użalaj się nad grzechami, lecz idź dalej i już ich nie popełniaj <czy coś takiego>


Poza tym twoje posty są zbyt idealne, żebym je negował.



Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #116



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Szerzenie zemsty też jest drogą.
Tak, ale jeśli wybierzemy szerzenie zemsty, po wybaczeniu to wtedy to szerzenie zemsty będzie wolnym i świadomym wyborem, a nie bezmyślną reakcją na jakiś czynnik... poza tym raczej wybranie drogi szerzenia zemsty, gdy już się wybaczy, nie występuje, bo po wybaczeniu rozumie się, że zemsta nie da nam satysfakcji, gdyż już wybaczenie nam ją dało :) to nienawiść powoduje kroczenie drogą obfitą w nienawiść, lecz gdy się wybaczy, samo przez się rozumie się, że wybranie drogi nienawiści nie wchodzi w grę, bo właśnie wybaczenie niweluje nienawiść :3

Zależy z jakiej drogi, własnej wybranej drogi, to dosyć ogólnie. Myślę, że droga może przybierać różne kształty. A co do przebaczenia to nie jest na nikim wymuszone.
Nic nie jest na nikim wymuszone. Ale jeżeli odpuścimy komuś jego winy i dzięki temu uwolnimy się od nienawiści i przestanie ona kierować naszymi poczynaniami, wtedy jesteśmy w stanie sami wybierać własną drogę wolną od nienawiści i czynników zewnętrznych... czynniki zewnętrzne już tak nie zmieniają jej kształtu - świat mniej zaczyna oddziaływać na nas, a my bardziej zaczynamy oddziaływać na świat ;3 ... jedynym czynnikiem, który jest wstanie nas z takiej drogi zawrócić, nie są z pewnością trudności losu, ani niegodziwość innych, lecz my sami i nasz wolny wybór... jednak gdy już się kroczy ścieżką wolną od gniewu i nienawiści, nie widzę powodu, by wybierać inną, gdyż widzę, że ona jest dobra :))

Ja mam trochę problem z przebaczaniem, bo jeszcze nie zdarzyło mi się na kogoś gniewać, mimo wszystko co ktoś mi uczynił ; )
Bo wybaczasz tak szybko, zanim jeszcze zdążysz się pogniewać, i o to chodzi w bezwarunkowym wybaczaniu! ;)

Ktoś powiedział kiedyś mądre słowa na czacie: Nie użalaj się nad grzechami, lecz idź dalej i już ich nie popełniaj <czy coś takiego>
Mądre słowa, racja, dzięki :)
Dodam od siebie też pewne mądre słowa, tylko nie wiem/ nie pamiętam kto je wypowiedział... chodziło o to, żeby być pokornym jak trawa i tolerancyjnym jak drzewo :P :)

Poza tym twoje posty są zbyt idealne, żebym je negował.
hihi :p
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Sensei Noni
post
Post #117


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(bielik110 @ 08.02.2012 - 16:50) *
Witajcie:) prawo przyciągania działa tak samo dla wszystkich:) kto szuka ten znajdzie,kwestia czy szuka świadomie czy nie:)każdy ma wolną wolę,ja też,jak chcę to cierpię,pewne odczucia są z góry narzucone:)tak samo jak znaczenie słów:) aha jeszcze jedno,niech pierwszy osądzi ten który jest doskonały i bez skazy:)pozdrawiam tego sprawiedliwego(pajac) to jest moje zdanie które,z pełną świadomością mówię i rozumiem :)akceptacja i miłość



prawo przyciągania rulez :)


kobieta życia, zajebiste życie, kasa , przygody, kurde ehh gdyby nie te prawo od Boga dane to co Ja bym robił :D było by ciężko a tak jest łatwo. Dziekuje Boże za to prawo.

Tak samo zajefajne jak to prawo wolnej woli. Jesteś Boski ;)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Deimond
post
Post #118


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Tak, ale jeśli wybierzemy szerzenie zemsty, po wybaczeniu to wtedy to szerzenie zemsty będzie wolnym i świadomym wyborem, a nie bezmyślną reakcją na jakiś czynnik... poza tym raczej wybranie drogi szerzenia zemsty, gdy już się wybaczy, nie występuje, bo po wybaczeniu rozumie się, że zemsta nie da nam satysfakcji, gdyż już wybaczenie nam ją dało :) to nienawiść powoduje kroczenie drogą obfitą w nienawiść, lecz gdy się wybaczy, samo przez się rozumie się, że wybranie drogi nienawiści nie wchodzi w grę, bo właśnie wybaczenie niweluje nienawiść :3

Tu sobie pozwolę na dyskusję - jest teraz właściwie osadzona.
Pavvel - a nie uważasz że nienawiść po prostu niweluje jej brak a nie coś przeciwstawnego?
Wiesz był taki koleś który na osi wynalazł zero - co było trudno pojąć - jak może być coś czego nie ma.
Np. możesz mieć brak czyli - minus albo plus ileś czegoś . A tu zero takie nagle ktoś wymyślił :)

A co do offtopu - to moderatorzy maja rację - mały offtop tu mały offtop tam i robi się niezły syf. Bo po cholerę zakładać tematy o poziomkach - jak za chwilę skończą się na zastosowaniu obciętego paznokcia w wzornictwie tkanin. Równie dobrze można by zniwelować forum do zapisu z chata - gdzie wszystko zlewa się w jedną wielką rozmowę - i weź tu bracie szukaj wiatru w polu .
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #119



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Deimond:
Tu sobie pozwolę na dyskusję - jest teraz właściwie osadzona.
Pavvel - a nie uważasz że nienawiść po prostu niweluje jej brak a nie coś przeciwstawnego?
Wiesz był taki koleś który na osi wynalazł zero - co było trudno pojąć - jak może być coś czego nie ma.
Np. możesz mieć brak czyli - minus albo plus ileś czegoś . A tu zero takie nagle ktoś wymyślił :)

A co do offtopu - to moderatorzy maja rację - mały offtop tu mały offtop tam i robi się niezły syf. Bo po cholerę zakładać tematy o poziomkach - jak za chwilę skończą się na zastosowaniu obciętego paznokcia w wzornictwie tkanin. Równie dobrze można by zniwelować forum do zapisu z chata - gdzie wszystko zlewa się w jedną wielką rozmowę - i weź tu bracie szukaj wiatru w polu.


No to właśnie wybaczenie to takie ustawienie na to zero... dlaczego uważasz wybaczanie za coś przeciwstawnego do nienawiści? przecież wybaczanie nie jest przeciwieństwem nienawiści, a procesem niwelującym nienawiść... kiedy nie ma nienawiści i jej skutków, nie ma co przebaczać, więc przebaczenie może jedynie zniwelować te "minusy", ale samo z siebie nie da Ci "plusów", jednak zanim zaczniesz iść w tę stronę, trzeba najpierw pozbyć się tych "minusów"... w stronę plusów prowadzi Cię miłość, a przebaczenie jest jakby funkcją miłości, która niweluje nienawiść... naplątałem :P ale chyba rozumiesz, co chcę powiedzieć? :)
Co do offtopu, masz rację, ale tu był wyjątek, gdyż jak napisałem, sam założyciel tamtego tematu wyraził prośbę do moderatorów, aby nie zamykali tematu, mimo offtopu, jaki się zrobił, a po drugie moderator zamiast zamykania tamtego tematu, mógł go po prostu przenieść, gdyż jak było widać, parę osób było nim zainteresowanych... i tylko tyle :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Deimond
post
Post #120


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Tak - no to się zgadzamy.

A co do off-topu - robisz wyjątek tu - a później tam itp. i tego nie należy robić . Ja bym bardziej przeniósł te posty tu i było by oki :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #121



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


możnaby, ale to jest we władzy moderatora ^^
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Deimond
post
Post #122


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Choc dalej uważam że nienawiść i miłość nie leżą na tej samej osi tak jak napisałeś że "w stronę plusów ".
jest miłość lub jej brak
jest nienawiść lub brak tego uczucia.
Takie moje spostrzeganie.
Bo w końcu możesz czuć miłość i nienawiść jednocześnie - to się nie wyklucza.Tak zajefajnymi istotami jesteśmy wielowątkowymi :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
danEG
post
Post #123


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Głęboka rozkmina
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Deimond
post
Post #124


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(danEG @ 09.02.2012 - 00:03) *
Głęboka rozkmina

lubię kminek :D taki off-top
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #125



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Deimond @ 08.02.2012 - 23:58) *
Choc dalej uważam że nienawiść i miłość nie leżą na tej samej osi tak jak napisałeś że "w stronę plusów ".
jest miłość lub jej brak
jest nienawiść lub brak tego uczucia.
Takie moje spostrzeganie.
Bo w końcu możesz czuć miłość i nienawiść jednocześnie - to się nie wyklucza.

możesz czuć nienawiść i miłość, ale wypadkowa jest po jednej ze stron, albo na zerze... "możesz wobec czegoś/kogoś czuć -6 i +3, ale koniec rzeczy czujesz -3 i skutki są adekwatne do -3"... jednak stan zera tutaj jest tylko hipotetyczny, nie do osiągniecia, bo w końcu przechylasz się na jedną, albo drugą stronę... nie zawsze wszystko jest dwuliniowe, może czas zacząć patrzeć trójwymiarowo :) a może czwór... :p
sądzę, że masz rację, ale wydaje mi się, że ja też mam rację i nasze racje się nie wykluczają... pozdrawiam ;3
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Deimond
post
Post #126


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Pavveł @ 09.02.2012 - 00:25) *
możesz czuć nienawiść i miłość, ale wypadkowa jest po jednej ze stron, albo na zerze... "możesz wobec czegoś/kogoś czuć -6 i +3, ale koniec rzeczy czujesz -3 i skutki są adekwatne do -3"... jednak stan zera tutaj jest tylko hipotetyczny, nie do osiągniecia, bo w końcu przechylasz się na jedną, albo drugą stronę... nie zawsze wszystko jest dwuliniowe, może czas zacząć patrzeć trójwymiarowo :) a może czwór... :p
sądzę, że masz rację, ale wydaje mi się, że ja też mam rację i nasze racje się nie wykluczają... pozdrawiam ;3

No więc ja uważam upraszczając że jesteśmy wielowątkowi - i to jak uprościsz sobie(starając je sobie wytłumaczyć-uczucia ) swoje rozumienie uczuć zależy tylko od Ciebie więc możemy być tak bardzo wielo wymiarowi na ile Ci twoja psychika pozwala. Więc może nie potrzebnie upraszczamy wszystko do roli osi jednowymiarowych - coś za a coś przeciw. To ile osi sobie zbudujesz zależy tylko od Ciebie. Nauczono nas - że albo kochać albo nienawidzieć - czy aby na pewno ????? Pozdro.

danEG - prostota dyskusji nie leży w ilości napisanych zdań ale w ich trafności.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #127



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Deimond @ 09.02.2012 - 00:35) *
No więc ja uważam upraszczając że jesteśmy wielowątkowi - i to jak uprościsz sobie(starając je sobie wytłumaczyć-uczucia ) swoje rozumienie uczuć zależy tylko od Ciebie więc możemy być tak bardzo wielo wymiarowi na ile Ci twoja psychika pozwala. Więc może nie potrzebnie upraszczamy wszystko do roli osi jednowymiarowych - coś za a coś przeciw. To ile osi sobie zbudujesz zależy tylko od Ciebie. Nauczono nas - że albo kochać albo nienawidzieć - czy aby na pewno ????? Pozdro.

Tak, od Ciebie zależy, co jak sobie interpretujesz, to logiczne. Jesteśmy wielowymiarowi, nieskończeni i trudno to dobrze zinterpretować. Jednak niektóre interpretacje są mniej, a niektóre bardziej trafne, więc nie wszystko jedno, jak sobie coś interpretujesz i także to, że dana interpretacja jest bardziej złożona, nie zawsze decyduje o jej trafności, choć i tak może się zdarzyć.

Wiesz co? Odpowiedź na Twoje pytanie, czy można jednocześnie kochać i nienawidzić, będzie w znaczącym stopniu zależała od tego, co rozumiesz przez kochać, a co przez nienawidzić... można nienawidzić kogoś, kogo się kocha, za coś co zrobił, ale czy na pewno? bo przyglądając się bliżej, poprawniej byłoby powiedzieć, że nienawidzisz tego, co ktoś przez nas kochany zrobił, a nie tą osobę...
podobnie można kochać kogoś, kogo nienawidzimy za to, co robi, bo powiedzmy mamy zasadę, że kochamy wszystkich bliźnich, 'wrogów' też... ale czy na pewno? bo gdyby się bardziej przyjrzeć, to nie jest wtedy prawdziwa miłość, tylko oszukiwanie się samego siebie, aby poczuć się miłosiernym, podczas gdy prawdziwe miłosierdzie jest wtedy, kiedy nikogo nie uważamy za wroga, kochamy na prawdę - bez granic, a nie na niby...
można też kogoś kochać tylko do pewnych granic, a jak ktoś je przekroczy, zrobi coś przez nas nieakceptowalnego, to już czujemy nienawiść - to też nie jest prawdziwa miłość...
Czy można więc jednocześnie kochać i nienawidzić? I tak i nie, jakby powiedział Zielarz, że ja bym powiedział ;) :P
Pozdro!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
krzychu.dd
post
Post #128


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Cierpienie to brak akceptacji aktualnego stanu i dążenie do innego, w naszym mylnym rozumowaniu lepszego niż ten w którym się znajdujemy. Wystarczy żyć w "wiecznym teraz", akceptacją wszystkiego co nas spotyka, oddanie swego życia Bogu i cierpienie znika. Nienawiść występuje tam gdzie istnieje forma, która w pewnien sposób przeszkadza komuś z powodu braku jej akceptacji do owej formy. Dusza osiągając stopień poznania sięgający poza materialny świat widzi w każdym siebie. Patrząc na człowieka nie widzi już tylko ciało ale i duszę. Znając siebie byt wie też jakie są inne dusze, gdyż są takie same, tylko osnowa formy jest inna. To miłość bezwarunkowa, ponad materią. W materii nie ma miłości.
Pozdrawiam.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #129



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Genialnie opisane. Zgadzam się całkowicie, poza tym:
CYTAT(krzychu.dd @ 09.02.2012 - 08:19) *
W materii nie ma miłości.

Miłość jest wszędzie ;3
Go to the top of the page
 
+Quote Post
krzychu.dd
post
Post #130


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Zauważ różnicę pomiędzy bytem a formą. Żyjąc na tym świecie wiele ludzi błędnie interpretuje siebie jako materię. Utożsamiają się z nią, choć tak naprawdę są oni bezforemnością(stąd też cierpienie). To byt tworzy formę i tylko byt może kochać, gdyż jego wytwór, który jest formą, jest martwy. Każda forma niezamiaszkała przez ducha jest martwa. Np. taki wyśniony człowiek nigdy nie będzię mógł kochać, a co najwyżej sprawiać tylko pozory, gdyż jest on tylko programem stworzonym przez twoją jaźń. To samo z światem fizycznym. Jest on tylko przejawem skumulowanej myśli wszystkich istnień.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
danEG
post
Post #131


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Materia występuje w świecie materialnym.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
krzychu.dd
post
Post #132


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Ale ja mówię tu o formie czy to w tej gęstości czy w każdej innej. Byt jest nieskończonością, a wszechświat ze wszystkimi jego wymiarami i gęstościami polem do popisu, zabawy. Byt musi przestać się utożsamiać z jakąkolwiek formą z jakiegokolwiek wymiaru. Wtedy będzie bogiem.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
danEG
post
Post #133


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Czym jest bóg ?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #134



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(krzychu.dd @ 09.02.2012 - 09:19) *
Zauważ różnicę pomiędzy bytem a formą. Źyjąc na tym świecie wiele ludzi błędnie interpretuje siebie jako materię. Utożsamiają się z nią, choć tak naprawdę są oni bezforemnością(stąd też cierpienie). To byt tworzy formę i tylko byt może kochać, gdyż jego wytwór, który jest formą, jest martwy. Każda forma niezamiaszkała przez ducha jest martwa. Np. taki wyśniony człowiek nigdy nie będzię mógł kochać, a co najwyżej sprawiać tylko pozory, gdyż jest on tylko programem stworzonym przez twoją jaźń. To samo z światem fizycznym. Jest on tylko przejawem skumulowanej myśli wszystkich istnień.

Zależy jak to rozumieć... poniekąd się z Tobą zgadzam, nawet bardzo, ale nie do końca, gdyż wg. mnie sam fakt, że materia funkcjonuje, czyli musi weń być włożona jakaś energia, świadczy o tym, że jest w niej miłość... sądzę, że nie należy zawsze całkowicie rozdzielać pojęć materii i ducha, bo mimo że się różnią, to jednak współgrają w tańcu miłości i często nachodzą na siebie... mimo, że materia sama z siebie nie daje miłości, to miłość jest dana materii, więc w materii też jest miłość... a poza tym materia to tylko (albo i aż) drgająca energia z odpowiednią częstotliwością, zawieszona w próżni, więc materia nie jest wcale takim oddzielonym światem od ducha... pozdrawiam ;)

CYTAT(krzychu.dd @ 09.02.2012 - 10:21) *
Byt musi przestać się utożsamiać z jakąkolwiek formą z jakiegokolwiek wymiaru. Wtedy będzie bogiem.

Albo zarazem jednocześnie utożsamiać sie ze wszystkim tym.

CYTAT(danEG @ 09.02.2012 - 10:24) *
Czym jest bóg ?

Wszystkim.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
danEG
post
Post #135


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Czym charakteryzuje sie ta wszystkość ?Jakie to niesie możliwości?
Jaka jest korelacja "wszystkosci" do "boga"
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #136



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(danEG @ 09.02.2012 - 10:27) *
Czym charakteryzuje sie ta wszystkość ?Jakie to niesie możliwości?
Jaka jest korelacja "wszystkosci" do "boga"

Pytasz o współczynnik autokorelacji? Równy jeden :P ;)
Wszystko jest wszystkim, co jest... jeżeli wszystko, co jest potrzebuje do istnienia swojego przeciwieństwa, czyli tego, co nie jest - wszystko jest więc tym co jest i tym, co nie jest - jest wszystkim... Wszystkość charakteryzuje się nieskończonością, złożonością, ale jednocześnie prostotą, harmonią, równowagą, świadomością, działaniem, byciem, życiem, istnieniem, wiedzą, mądrością, inteligencją, miłością - tak, żeby wszystko się kompilowało jak trzeba :]
Jakie możliwości? Nieskończone ;>
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post
Post #137


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Rzeczywistość, Bóg, boskość, prawda, miłość są niepoznawalne, to znaczy nie mogą być pojęte przez myślący umysł.

http://zenforest.wordpress.com/2009/03/29/...ytaty-mistrzow/
Go to the top of the page
 
+Quote Post
krzychu.dd
post
Post #138


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Bardzo fajnie, ten ostatni cytat z linku według mnie, najbardziej oddaje istotę zagadnienia. Sam miałem ochotę napisać jak ja widzę Boga a jaki to ma sęs, skoro każdy go widzi tak jak mu do tej pory sie objawił. Punkt widzenia zależy od rozwoju ducha i stopnia samopoznania.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Mero
post
Post #139


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


"Zauważ różnicę pomiędzy bytem a formą. Źyjąc na tym świecie wiele ludzi błędnie interpretuje siebie jako materię. Utożsamiają się z nią, choć tak naprawdę są oni bezforemnością(stąd też cierpienie). To byt tworzy formę i tylko byt może kochać, gdyż jego wytwór, który jest formą, jest martwy. Każda forma niezamiaszkała przez ducha jest martwa. "

Z tego co wiem? nawet jeśli nie jesteśmy bytem w tym świecie dalej odczuwamy. Więc tak jak Pavveł napisał miłość jest wszędzie? :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Mero
post
Post #140


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Natknąlem się na ciekawy cytat jak myślicie są wyjątki od tego?czy jedna jedyna prawda?:)


Prawdziwa miłość nie ma negatywnego odpowiednika. Jeśli twoja „miłość” ustępuje niekiedy miejsca swojemu przeciwieństwu, znaczy to, że nie jest miłością, lecz silnym popędem ego, które pragnie zyskać pełniejsze i głębsze poczucie „siebie”, a partner chwilowo potrzebę tę zaspokaja.

Go to the top of the page
 
+Quote Post
krzychu.dd
post
Post #141


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Mero, ale ja tam wyraźnie napisałem, że takowa osoba błędnie odczytuje skąd pochodzi odczucie miłości, bo nie pochodzi z świata materialnego. I tu dobrze napisałeś, że ego może stwarzać pozory "miłości" dla własnego zysku i dowartościowania się. Ale to jest miłość warunkowa, a nie bezwarunkowa. Przy czym chciał bym podkreślić, że niefortunne jest określenie miłość warunkowa i cokolwiek pod tym sie kryje, gdyż z prawdziwą miłością nie ma nic wspólnego. Może bardziej pasuje tu wykorzystywanie dla dowartościowania ego.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Mero
post
Post #142


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Krzychu.dd dobra już rozumiem dzięki.. Zaślepiła mnie jedna z sytuacji które się przytrafiają.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
bielik110
post
Post #143


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(krzychu.dd @ 09.02.2012 - 14:12) *
Mero, ale ja tam wyraźnie napisałem, że takowa osoba błędnie odczytuje skąd pochodzi odczucie miłości, bo nie pochodzi z świata materialnego. I tu dobrze napisałeś, że ego może stwarzać pozory "miłości" dla własnego zysku i dowartościowania się. Ale to jest miłość warunkowa, a nie bezwarunkowa. Przy czym chciał bym podkreślić, że niefortunne jest określenie miłość warunkowa i cokolwiek pod tym sie kryje, gdyż z prawdziwą miłością nie ma nic wspólnego. Może bardziej pasuje tu wykorzystywanie dla dowartościowania ego.

Witajcie:)myślę że bardziej pasuje słowo,potrzeba miłości:)pozdrawiam
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Mero
post
Post #144


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


A teraz coś co miałem wczesniej na myśli.. Jeśli zostajemy zaślepieni emocjami i miłość ustępuje na jakiś czas? to oznacza że to nie to? Czy jeśli w któryms momencie przestajemy myśleć o miłości do drugiej osoby i nie myślimy bo nam to na ręke a sami tak naprawde nie jesteśmy w stanie określić czy przestaliśmy kochać w tym czasie czy nie ? jak to podlega do cytatu niżej?


"Prawdziwa miłość nie ma negatywnego odpowiednika. Jeśli twoja „miłość” ustępuje niekiedy miejsca swojemu przeciwieństwu, znaczy to, że nie jest miłością, lecz silnym popędem ego, które pragnie zyskać pełniejsze i głębsze poczucie „siebie”, a partner chwilowo potrzebę tę zaspokaja."
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post
Post #145


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Jednym ze źródeł cierpienia jest szukanie miłości na zewnątrz siebie. Jak masz trwale kochać kogoś jeśli trwale nie kochasz siebie. Co to znaczy kochać trwale siebie. Paweł odpowie:)

http://www.youtube.com/watch?v=ji4A-Ypqpgw

Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #146



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Mero @ 09.02.2012 - 18:16) *
A teraz coś co miałem wczesniej na myśli.. Jeśli zostajemy zaślepieni emocjami i miłość ustępuje na jakiś czas? to oznacza że to nie to? Czy jeśli w któryms momencie przestajemy myśleć o miłości do drugiej osoby i nie myślimy bo nam to na ręke a sami tak naprawde nie jesteśmy w stanie określić czy przestaliśmy kochać w tym czasie czy nie ? jak to podlega do cytatu niżej?


"Prawdziwa miłość nie ma negatywnego odpowiednika. Jeśli twoja ?miłość? ustępuje niekiedy miejsca swojemu przeciwieństwu, znaczy to, że nie jest miłością, lecz silnym popędem ego, które pragnie zyskać pełniejsze i głębsze poczucie ?siebie?, a partner chwilowo potrzebę tę zaspokaja."

Podlega tak, jak widać, czyli to nie jest prawdziwa miłość... co nie znaczy, że nie może zacząć nią być :)

CYTAT(Zielarz Gajowy @ 09.02.2012 - 18:36) *
Jednym ze źródeł cierpienia jest szukanie miłości na zewnątrz siebie. Jak masz trwale kochać kogoś jeśli trwale nie kochasz siebie. Co to znaczy kochać trwale siebie. Paweł odpowie:)

http://www.youtube.com/watch?v=ji4A-Ypqpgw

Jeśli Twój ogień nie płonie, to jak masz podpalić pozostałe świeczki? Szukając miłości na zewnątrz siebie człowiek zachowuje się tak, jakby jej nie miał, więc jej nie ma. Jeśli jej nie ma, nie wie, co to jest prawdziwa miłość, bo jej nie doświadcza, więc nie może jej w pełni dać komuś.
Jeśli człowiek ma kompleksy, jeśli nie akceptuje siebie takiego, jaki jest, taki człowiek jedyne, co może dać drugiej osobie, to właśnie takiego siebie, jakiego się nienawidzi... czy zatem aktem miłości jest dawanie drugiej osobie czegoś, czego sami nienawidzimy? Taka 'miłość' jest aktem ego, aktem pasożytniczego skorzystania z energii drugiej osoby, tylko w celu pozyskania tej energii. Kiedy ktoś nie akceptuje siebie i się w kimś 'zakocha', to jest w stanie zrobić dosłownie wszystko dla tej osoby, uniżać się, służyć jej itp. (i nie wynika to z pokory, ale z braku szacunku do siebie, z braku miłości do siebie) ale to wiąże się tylko z tym, że taka osoba pragnie jedynie być bliżej tej osoby, aby stać się bardziej taką, jak ona, aby pozyskać więcej jej energii. Kiedy ktoś akceptuje siebie i kogoś kocha, nie zrobi dla tej osoby wszystkiego - nie zrobi tego, co w jej mniemaniu jej zaszkodzi, nie zrobi tego, co samemu sobie zaszkodzi i na pewno nie będzie służalczo usługiwał swojej partnerce/partnerowi, bo w ten sposób nie uczymy tej drugiej osoby miłości, ale na siłę przyzwyczajamy ją do wykorzystywania innych (tutaj nas).
Jeśli ktoś nie akceptuje siebie, powinien zastanowić się, jakiej części siebie nie akceptuje i to zmienić.
Dopiero kiedy w pełni siebie akceptujemy, a przez to i kochamy siebie, wtedy jesteśmy w stanie kochać innych w sposób zdrowy, nie ograniczający wolności, nie uzależniający jednej osoby od drugiej. Kiedy kochasz siebie, kochasz innych i kiedy kochasz innych, kochasz siebie, bo wszyscy jesteśmy jednym. I dopiero kiedy człowiek czyni to wszystko na raz, dopiero wtedy osiąga błogi wewnętrzny spokój. Bo jeśli tylko 'kocha' siebie, to nie kocha innych (zachowania charakterystyczne dla dużego ego), i jeśli tylko 'kocha' innych, to nie kocha siebie (stąd cierpienie związane z 'miłością' opisywane w wielu romantycznych tekstach).
Być może nie odpowiedziałem ściśle na Twoje pytanie Zielarzu, więc postaram się to uczynić teraz.
Trwale kochać siebie, wg. mojej opinii, to być w takim stanie, kiedy nasze myśli, działania, czyny są zgodne z naszym wewnętrznym ja, z nami samymi, tymi prawdziwymi, kiedy te myśli i czyny są przez nas w pełni i z czystym sumieniem, a nawet wręcz satysfakcją, akceptowalne. Trwale kochać siebie to nie ulegać nieświadomie wpływom innych, nie wykonywać ich woli tylko z tego powodu, żeby się przypodobać, gdyż to prowadzi jedynie do niewoli, a nie do wolności. Wreszcie trwale kochać siebie, to trwale kochać bliźniego, bo nie da się kochać siebie nie kochając bliźniego i na odwrót.
Buziaki ;) ;P
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Mero
post
Post #147


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Pavveł prawdziwa miłość zaślepiona uczuciami :)
A teraz :jeśli kochasz wszystkich miłością jednnostronną i taką samą to jak możesz być w związku z partnerem skoro nie kochasz go nawet mocniej niz innych bo jeśli tak to jest to zapotrzebowanie ego. ^^
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #148



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Mero @ 09.02.2012 - 21:37) *
Pavveł prawdziwa miłość zaślepiona uczuciami :)
A teraz :jeśli kochasz wszystkich miłością jednnostronną i taką samą to jak możesz być w związku z partnerem skoro nie kochasz go nawet mocniej niz innych bo jeśli tak to jest to zapotrzebowanie ego. ^^

Uczucia nie są złe, choć część z nich jest względnie nieprzyjemna, to są też przyjemne uczucia, a kiedy dobierasz je i korzystasz z nich świadomie, a nie one korzystają z Ciebie, to wszystko jest OK :)

Wcale nie - nie ego. Jeśli kochasz wszystkich bezwarunkowo i tak samo mocno, bo wszystkich maksymalnie, to:

po pierwsze nie znaczy, że kochasz identycznie, bo na różny w takim samym stopniu wyjątkowy sposób... zrozumieć o co mi chodzi można prosto porównując tu miłość np. do brata, siostry, matki, ojca - kochasz ich tak samo, ale każdego inaczej zarazem... jeśli kochałeś/kochasz kilka dziewczyn :> to czujesz się przy każdej inaczej, mimo że podobnie zajebiście mocno...

po drugie, nie każdy partner spełnia wtedy takie warunki... to jest raczej zrozumiałe, że jeśli nie kierujemy się wyłącznie ego, nie wybieramy sobie partnerki, która podąża znacznie inną drogą w życiu niż my, która ma inne zasady itp. dlatego w takim stanie absolutnej miłości sprostać zadaniu partnerstwa może jedynie osoba o podobnych poglądach i wtedy takie partnerstwo opiera się nie na ego, ale na wolności i akceptacji wzajemnej obojga, i mimo tej wolności są razem, gdyż powstaje pewne przywiązanie/'nić' która ich łączy, a jest możliwa tylko dzięki właśnie bezwarunkowej miłości... i takie pary powstają, nie aby spełniać swe zachcianki ego, lecz z woli doświadczania bliskiej jedności z drugą osobą, gdzie dwie osoby decydują się razem kroczyć wspólną drogą (co raczej jest trudniejsze, żeby wszyscy kroczyli tą samą drogą, mimo że się kocha i czuje przywiązanie do wszystkich)... oczywiście mogą być przypadki, kiedy kochając wszystkich wiążesz się z osobą, która nie ma takiej filozofii, ale popiera chęć kroczenia razem tą samą drogą, wtedy niekoniecznie opiera się taki związek na ego, jednak prędzej czy później takie drogi się rozchodzą, jeśli jedna osoba pragnie iść drogą miłości, a druga nie... takie przypadki, jak sądzę, występowałyby, gdy osoba miłująca wszystkich bezwarunkowo miałaby nadzieję, że jej partnerka o jednak odrębnym światopoglądzie zechce w końcu obrać i tą drogę i kroczyć nią razem dalej... :)
pozdrawiam :3
Go to the top of the page
 
+Quote Post
twistoid
post
Post #149


http://demotywatory.pl/762
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP




Pragnienia są przyczyną cierpienia, jest możliwe pozbyć się pragnień i umysłowej rzeczywistości która jest iluzją i pozbyć się cierpienia. Wygląda na to że cierpienie służy temu żeby czegoś nauczyć.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #150



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(twistoid @ 09.02.2012 - 23:39) *
Wygląda na to że cierpienie służy temu żeby czegoś nauczyć.

Racja :3

CYTAT(twistoid @ 09.02.2012 - 23:39) *
Pragnienia są przyczyną cierpienia, jest możliwe pozbyć się pragnień i umysłowej rzeczywistości która jest iluzją i pozbyć się cierpienia.

Pragnienia są przyczyną działania, a nie cierpienia. Jak mądrze napisał Krzychu.dd:
"Cierpienie to brak akceptacji aktualnego stanu i dążenie do innego, w naszym mylnym rozumowaniu lepszego niż ten w którym się znajdujemy." - i to jest właśnie przyczyna cierpienia.
PS: Moim zdaniem :P
Pozdrawiam :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
lordini
post
Post #151


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(twistoid)
Pragnienia są przyczyną cierpienia, jest możliwe pozbyć się pragnień i umysłowej rzeczywistości która jest iluzją i pozbyć się cierpienia. Wygląda na to że cierpienie służy temu żeby czegoś nauczyć.


Myślę, że człowiek bez pragnień nie miałby sensu żyć, a sam sens życia prowadzi do cierpienia. W sumie masz rację
CYTAT(Pavveł)
"Cierpienie to brak akceptacji aktualnego stanu i dążenie do innego, w naszym mylnym rozumowaniu lepszego niż ten w którym się znajdujemy." - i to jest właśnie przyczyna cierpienia.
PS: Moim zdaniem :P
Pozdrawiam :)


Myślę, że stan, do którego dążymy, nie koniecznie musi być mylony jako lepszy od poprzedniego. Może być faktycznie lepszy od poprzedniego, chociaż nie zawsze i chyba w większości przypadków nie jest, biorąc pod uwagę to, o co wam chodzi. Wszystko tutaj jest względne
Go to the top of the page
 
+Quote Post
danEG
post
Post #152


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik



no gdyby tak doslownie to potraktowac to taki czlowiek by zapomniał oddychać, mowa o pragnieniach przez które człowiek czuje sie chronicznie nieszczesliwy np:wygórowana ambicja, pragnienie dóbr materialnych, lub określony stan swej świadomości (skłonność do używek).Gdyby tak o tych wszystych pierdołach które tworzone są wyłącznie w naszej glowie zapomnieć, i skupić się na tym co jest w nas, oprócz tych schematów to sztuka.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #153



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(lordini @ 09.02.2012 - 23:50) *
Wszystko tutaj jest względne

Zgadzam się, wszystko to jest względne i każdy z nas ma rację.
:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
lordini
post
Post #154


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(danEG)
no gdyby tak doslownie to potraktowac to taki czlowiek by zapomniał oddychać, mowa o pragnieniach przez które człowiek czuje sie chronicznie nieszczesliwy np:wygórowana ambicja, pragnienie dóbr materialnych, lub określony stan swej świadomości (skłonność do używek).Gdyby tak o tych wszystych pierdołach które tworzone są wyłącznie w naszej glowie zapomnieć, i skupić się na tym co jest w nas, oprócz tych schematów to sztuka.

no tak, ale nie każdemu taka postawa by służyła
Go to the top of the page
 
+Quote Post
danEG
post
Post #155


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Zapomnialem dopisać, że każdy przecież szuka jakiegoś spełnienia, to mowa o takiej osobie której by odpowiadał taki wgląd w nature rzeczy.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
twistoid
post
Post #156


http://demotywatory.pl/762
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP




To co napisałem to podstawa buddyzmu, ale też chrześcijaństwa vide oddanie się Bogu a w buddyźmie satori .
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post
Post #157


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Buddyzm do cierpienia podchodzi w dość jednoznaczny sposób:

Splamienia (zaciemnienia) umysłu - negatywne stany mentalne i emocje, które zaciemniają prawdziwą naturę rzeczywistości i stanowią siłę napędową procesu odradzania w cyklicznej egzystencji (sansarze). Wszystkie one mieszczą się w kategoriach trzech trucizn umysłu: przywiązania, gniewu i niewiedzy.

Sansara - błędne koło narodzin i śmierci nacechowane cierpieniem wynikającym z niezrozumienia prawdziwej natury rzeczywistości.

Oświecona istota - ktoś, kto przeszedł duchową drogę aż do pełnego przebudzenia i rozwinięcia współczucia, mądrości i skutecznych metod pozwalających na poprowadzenie wszystkich czujących istot do wyzwolenia z cierpienia; budda.

Czysta kraina - stan egzystencji poza sansarą, w którym wszystkie warunki sprzyjają osiągnięciu pełnego oświecenia ; kraina buddów.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
bielik110
post
Post #158


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(twistoid @ 09.02.2012 - 23:39) *
Pragnienia są przyczyną cierpienia, jest możliwe pozbyć się pragnień i umysłowej rzeczywistości która jest iluzją i pozbyć się cierpienia. Wygląda na to że cierpienie służy temu żeby czegoś nauczyć.

Witajcie:)z mojego punktu widzenie,pragnienia jeśli wychodzą z głębi serca,to są czyste i piękne prowadzą nas do celu jaki sobie obraliśmy przed urodzeniem:)natomiast potrzeby to co innego,wynikają z chęci posiadania czegoś,po coś np.. aby wzbudzić prestiż i zachwyt,potrzeba miłości też jest pułapką.W naszych obecnych czasach seks jest czymś co nie przystoi:)każdy mężczyzna szuka dziewicy opluwając przy tym kobiety które uprawiają seks tzw.ze wszystkimi:)a przecież to najbardziej naturalny stan rzeczy naszego biologicznego życia,a jednak oceniamy jak wszystko,bez sensu(uważam to za największe sku.......wysyntwo):)dlaczego tak uważam,bo sam byłem młody:). Następna kwestia:)to uważam że cierpienie nic nam nie daje,nic nie wnosi:)dlaczego?bo cierpiałem,nie rozumiałem co się dzieje,nie mogłem pojąć dla czego,teraz gdy patrzę w przeszłość zrozumiałem że tak naprawdę sam na własne życzenie to robiłem,przez nie wiedzę która jest bardzo mocno zakorzeniona w naszym społeczeństwie:)jest przyjęte jako stan błogosławiony,każdy się lituje i go uznaje:). Według mnie:)opierając się na moim doświadczeniu stwierdzam co następuje:) Wżyciu najważniejsza jest chwila:)wypełniona miłością i akceptacją,patrzeć na przeszłość jako na doświadczenie z którego pamiętamy,tylko czyny ludzi,a nie postrzegamy ich jako ludzi:)a przyszłość jest tylko formalnością:)i zakończę tym że MIŁOŚĆ TO NIE FSZYSTKO,ALE FSZYSTKO BEZ MIŁOŚCI TO HUJ:)pozdrawiam was serdecznie
Go to the top of the page
 
+Quote Post
TyHu
post
Post #159


Coprobo
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Gdy wiem że jestem nigdy nie cierpie, cierpie kiedy pojawia się zwątpienie to nie wiara to doświadczenie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post
Post #160


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Bielik przecież jesteś tym kim jesteś bo doświadczyłeś cierpienia zatem jak możesz twierdzić, że cierpienie nic nie daje? Czyżbyś dalej cierpiał i dlatego tak oceniasz swoje doświadczenia? Cierpienie daje bardzo wiele zwłaszcza jak cierpimy świadomym umysłem.

Ponadto Chrystus cierpiał na krzyżu i dał nam tym samym lekcję jak miłować swego oprawcę i nie czuć żalu do drugiego człowieka i automatycznie mu wybaczać. Myślisz, że on by powiedział, że cierpienie nic nie daje?:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
bielik110
post
Post #161


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Wpadło mi coś do głowy:)pewne słowa,piękne:):) http://www.youtube.com/watch?v=QIsdP6rk3qk bardzo wzniosłe i pouczające:)wspaniała lektura pozdrawiam:)

Przez cierpienie cofałem się:)w każdym aspekcie życia:). Co do Jezusa i jego cierpienia:)to jak go spotkam to go zapytam:)powiem tak:)co chodzi o nauki wszelakiej maści,to powiem ci tak:)jedyne zródło szczere i prawdziwe to jest twoje wnętrze:) a cała reszta jest nie istotna:)pozdrawiam
Go to the top of the page
 
+Quote Post
lordini
post
Post #162


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Bielik110)
Przez cierpienie cofałem się:)w każdym aspekcie życia:). Co do Jezusa i jego cierpienia:)to jak go spotkam to go zapytam:)powiem tak:)co chodzi o nauki wszelakiej maści,to powiem ci tak:)jedyne zródło szczere i prawdziwe to jest twoje wnętrze:) a cała reszta jest nie istotna:)pozdrawiam


Źródło szczere i prawdziwe to wnętrze-racja, ale błędne jest odrzucanie reszty, to zwykła ignorancja, w względnym znaczeniu masz rację. Myślę, że dla Jezusa cierpienie jest nauką jak bardziej miłować swoich braci, mimo tego, że kocha ich bezgranicznie
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #163



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


wnętrze to źródło nauk, owszem... ale zewnętrze to także Twoje wnętrze, tylko że na zewnątrz ciała ^^

ps: cierpienie niesie taką naukę, że kiedy cierpisz, wiesz czego nie robić, żeby nie cierpieć... dzięki cierpieniu możesz wybrać nie cierpieć... i ostatecznie kiedy wybierasz nie cierpieć i kiedy się tego nauczysz, poznajesz że to całe cierpienie to była tylko iluzja ;)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
lordini
post
Post #164


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Pavveł)
wnętrze to źródło nauk, owszem... ale zewnętrze to także Twoje wnętrze, tylko że na zewnątrz ciała ^^

Gdyby zewnętrze było wnętrzem, to widziałbyś z zamkniętymi oczami
Go to the top of the page
 
+Quote Post
bielik110
post
Post #165


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Lordini:)zgadza się:)tylko jest jedno ale:)ignorancją jest odrzucanie ale ja niczego nie odrzucam:)JA WYBIERAM:) PAVVEŁ:) co wewnątrz to na zewnątrz:) pozdrawiam
Go to the top of the page
 
+Quote Post
TyHu
post
Post #166


Coprobo
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


wszystko jest zanurzone we wszystkim ale to dobrze wiecie nie muszę wam tłumaczyć.
Każdy na swój sposób to odbiera ale każdy to wie.

Go to the top of the page
 
+Quote Post
lordini
post
Post #167


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Ja tego nie wiem i nie wiem o co w tym chodzi, takie filozofowanie bez poparcia logiką, w którym nie wiadomo o co chodzi.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #168



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(lordini @ 10.02.2012 - 17:33) *
Gdyby zewnętrze było wnętrzem, to widziałbyś z zamkniętymi oczami

A czy widzisz oczami, co jest wewnątrz Ciebie?

CYTAT(bielik110 @ 10.02.2012 - 17:35) *
Lordini:)zgadza się:)tylko jest jedno ale:)ignorancją jest odrzucanie ale ja niczego nie odrzucam:)JA WYBIERAM:) PAVVEŁ:)

... no, a żeby móc wybrać, trzeba mieć z czego wybierać... wybierasz jedynie jakiej części siebie doświadczasz, ale jesteś wszystkim - i tym, czym jesteś i tym, czym nie jesteś w danej chwili... i nawet jeśli nam się w danej chwili wydaje inaczej, to wszystko pomiędzy czym możemy wybierać jest zajebiste, ale jest takie gdy jest razem, a nie oddzielnie - a jest zajebiste, bo zawsze jest razem, a nie oddzielnie, tylko my mamy 'czasem' tendencję do spostrzegania rzeczy oddzielnie, skąd bierze się cierpienie...

CYTAT(bielik110 @ 10.02.2012 - 17:35) *
co wewnątrz to na zewnątrz:) pozdrawiam

Dokładnie ;)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
bielik110
post
Post #169


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Tyhu i to jest to:) teraz pomyśl jakby wszyscy to zrozumieli:)ale by było:)akceptacja jest lekiem a miłość lekarzem na wszystko:)pozdrawiam was serdecznie:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post
Post #170


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Odrzuciłeś siebie bielik z okresu kiedy cierpiałeś. Osądzasz siebie z tego okresu, że się cofnąłeś itd. Ja Ci powiem tak, że gdyby nie ten etap w twoim życiu, który pewnie każdy przechodzi (zbłądzenie, poszukiwanie) to nie byłbyś tym kim teraz jesteś. Osądzasz część swojego życia, osądzasz dar który otrzymałeś a osądzasz tylko dlatego bo wydaje Ci się, że teraz jesteś taki mądry, oświecony. Każdy etap Twojego życia był i jest cudem i nie odrzucaj swego doświadczenia no chyba, że tak chcesz tylko co wtedy będzie z Twoją akceptacją skoro odrzucasz część siebie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
bielik110
post
Post #171


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Zielu:) ja niczego nie osądzam:)niczego nie odrzucam,po prostu zrozumiałem:)I o jedno cię proszę(jeśli mogę)nie nazywaj mnie jakimś oświeconym itp...jestem taki sam tak ty i każdy jeden na ziemi:)niczym się nie różnimy:)i myślę że Jezus i Budda też:) pozdrawiam:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post
Post #172


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Nie napisałem, że nim jesteś tylko, że Tobie się wydaje, że nim jesteś w odniesieniu do tego kim byłeś. Gdybyśmy się nie różnili to Ty ten kiedyś i Ty ten teraz bylibyście tacy sami a z tego co piszesz to nie jesteście bo zrozumiałeś i jesteś kimś innym. Zatem skoro ty sam się różnisz od siebie to co dopiero my wszyscy.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
lordini
post
Post #173


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Pavveł)
A czy widzisz oczami, co jest wewnątrz Ciebie?

Oczami nie widzę co jest wewnątrz mnie. Ale wszystko na zewnątrz, może być oceniane przez umysł naprawdę w różny sposób. To co na zewnątrz nie jest uniwersalną prawdą, którą umysł przyjmuje jako jedyną prawdę. Zewnętrze samo w sobie jest uniwersalną prawdą, ale umysł gdy ocenia tworzy drugą prawdę. Więc zewnętrze i wewnętrze to dwie różne rzeczy.
CYTAT(Pavveł)
... no, a żeby móc wybrać, trzeba mieć z czego wybierać... wybierasz jedynie jakiej części siebie doświadczasz, ale jesteś wszystkim - i tym, czym jesteś i tym, czym nie jesteś w danej chwili... i nawet jeśli nam się w danej chwili wydaje inaczej, to wszystko pomiędzy czym możemy wybierać jest zajebiste, ale jest takie gdy jest razem, a nie oddzielnie - a jest zajebiste, bo zawsze jest razem, a nie oddzielnie, tylko my mamy 'czasem' tendencję do spostrzegania rzeczy oddzielnie, skąd bierze się cierpienie...

Np. gdy wybiorę jednocześnie miłość i cierpienie, to to jest zajebiste. Ale gdy wybiorę tylko miłość to to już nie jest zajebiste.
CYTAT(Zielarz Gajowy)
Nie napisałem, że nim jesteś tylko, że Tobie się wydaje, że nim jesteś w odniesieniu do tego kim byłeś. Gdybyśmy się nie różnili to Ty ten kiedyś i Ty ten teraz bylibyście tacy sami a z tego co piszesz to nie jesteście bo zrozumiałeś i jesteś kimś innym. Zatem skoro ty sam się różnisz od siebie to co dopiero my wszyscy.

W miarę upływu czasu rośnie nasz rozwój duchowy ; )
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #174



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Genialnie wyrażone Zielarzu, popieram :)
Bieliku, nie chodzi o żadne obrażanie Ciebie, tylko o uświadomienie Ci, że 'zło', które traktujesz jako zło, wcale nim nie jest... pozdrawiam ;)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
lordini
post
Post #175


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


zło może być obiektywne lub subiektywne
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #176



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


lordini:
zło może być obiektywne lub subiektywne

nie ma czegoś takiego jak obiektywizm, jest tylko subiektywizm, który się bardziej sprawdza, ale to też jest subiektywna ocena... moja subiektywna ocena w moim życiu się zgadza, więc dzielę się nią z innymi :3

lordini:
Oczami nie widzę co jest wewnątrz mnie. Ale wszystko na zewnątrz, może być oceniane przez umysł naprawdę w różny sposób. To co na zewnątrz nie jest uniwersalną prawdą, którą umysł przyjmuje jako jedyną prawdę. Zewnętrze samo w sobie jest uniwersalną prawdą, ale umysł gdy ocenia tworzy drugą prawdę. Więc zewnętrze i wewnętrze to dwie różne rzeczy.

ale wewnętrzne tak samo jak zewnętrzne samo w sobie jest uniwersalną prawdą, a umysł gdy je ocenia tworzy drugą prawdę. Więc zewnętrze i wewnętrze, to nie dwie różne rzeczy ;P

Pavveł:
... no, a żeby móc wybrać, trzeba mieć z czego wybierać... wybierasz jedynie jakiej części siebie doświadczasz, ale jesteś wszystkim - i tym, czym jesteś i tym, czym nie jesteś w danej chwili... i nawet jeśli nam się w danej chwili wydaje inaczej, to wszystko pomiędzy czym możemy wybierać jest zajebiste, ale jest takie gdy jest razem, a nie oddzielnie - a jest zajebiste, bo zawsze jest razem, a nie oddzielnie, tylko my mamy 'czasem' tendencję do spostrzegania rzeczy oddzielnie, skąd bierze się cierpienie...

Np. gdy wybiorę jednocześnie miłość i cierpienie, to to jest zajebiste. Ale gdy wybiorę tylko miłość to to już nie jest zajebiste.
nie to miałem na myśli... mówiąc, że wszystkie opcje wyboru są zajebiste, ale gdy są razem, miałem na myśli, że widać ich zajebistość, gdy spojrzy się na wszystko całościowo, a ludzie z perspektywy pojedynczego i śmiertelnego życia nie patrzą całościowo, stąd ich pretensje, bunty, cierpienie... w związku z tym, gdy wybierzesz cierpienie, samo w sobie nie jest zajebiste, a miłość tak, ale patrząc całościowo widać, że cierpienie jest tylko iluzją stworzoną na bazie miłości, aby tej miłości doświadczać... :3
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bilu
post
Post #177


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


^ Także uważam, że nie ma czegoś takiego jak obiektywizm, a to co ludzie nazywają obiektywizmem jest jedynie kolektywem subiektywnych opinii większej liczby osób.

Jednak pozostaje nadal zagadką sens życia. Z założenia życie sensu większego nie ma, ponieważ opiera się na paradoksie ;X Na czym polega ten paradoks? Na tym, że żyjemy tylko po to, żeby umrzeć. Zadam więc pytanie: po co żyć, skoro i tak ostatecznie prowadzić to bedzie do śmierci? Nie ma to jak kwas ;X
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #178



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Bilu @ 10.02.2012 - 19:57) *
^ Także uważam, że nie ma czegoś takiego jak obiektywizm, a to co ludzie nazywają obiektywizmem jest jedynie kolektywem subiektywnych opinii większej liczby osób.

Tak.
CYTAT(Bilu @ 10.02.2012 - 19:57) *
Jednak pozostaje nadal zagadką sens życia. Z założenia życie sensu większego nie ma, ponieważ opiera się na paradoksie ;X Na czym polega ten paradoks? Na tym, że żyjemy tylko po to, żeby umrzeć. Zadam więc pytanie: po co żyć, skoro i tak ostatecznie prowadzić to bedzie do śmierci? Nie ma to jak kwas ;X

Z punktu widzenia jednego śmiertelnego życia tak to wygląda, jako paradoks, ale z punktu widzenia nieskończonego życia poza ciałem, i życiu tyle śmiertelnych żyć w ciele, ile się chce, to wygląda już 'trochę' inaczej ;P
Go to the top of the page
 
+Quote Post
bielik110
post
Post #179


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Musimy sobie coś wyjaśnić:)dla mnie nie ma zła,złych rzeczy,uczynków,cierpienia:)jedyne zło:)moim zdaniem to pojmowanie tego czynu,zdarzenia jako złe:)jest przyczyna i skutek,punkt widzenia jest zależny od punktu siedzenia:)ja widzę wskazówki,odpowiedzi na moje pytania(myśli):). Chodziło mi o to że ja się nie zmieniłem:)jestem taki sam,różnica polega na tym że,zmieniłem punkt siedzenia:). Większość widzi czyn,które rozumuje jako nie dobre (złe),i ocenia tego kogoś na podstawie czynów jakich dokonał:), starajmy się widzieć człowieka,istotę boską:) zagubioną,szukającej drogi:). Tak samo jest z nami osądzamy się sami na podstawie przeszłości,obwiniamy się za to co wydaje się nam za błędne,i cały czas to się powtarza błędne koło:)Życie jest tak przepiękne,że brak słów aby je opisać:)pozdrawiam was,tak jak tutaj z wami popstrykać w klawiaturę to dla mnie ogromne szczęście:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post
Post #180


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Dla Ciebie Bilu może życie sensu większego nie ma, ale dla mnie ma ogromny sens i na tym polegają różnice między osobowościami. Sens jest prosty: badać cudowność istnienia. Może Bilu powinieneś pójść do piaskownicy, aby pobawić się z dziećmi i przypomnieć sobie jak to fajnie jest być spontanicznym gnojkiem:) Możesz iść do lasu i próbować łapać ptaki skacząc po drzewach, aby wzbudzić w sobie pierwotny dziki instynkt. Najwyżej się zjebiesz, skręcisz kark i po kwasie. Kurwa gdybym ja się tak nudził jak Ty to na pewno bym się nudził - tyle można różnych rzeczy doświadczać, ale i wkrętka z brakiem sensu ma pewnie jakiś ukryty sens:)

Bilu tak gadasz, że nie ma ani dobra ani zła to też powinieneś wiedzieć, że nie ma też śmierci pojmowanej jako koniec i kropka. Śmierć to iluzja i dlatego warto jeśli mamy takie możliwości wykorzystać to życie jak najlepiej, aby później nie borykać się z problemem braku sensu w życiu.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
bielik110
post
Post #181


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Czy to,o nie ten paradoks chodzi:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post
Post #182


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Patrz Bilu i się ucz jak ludzie się bawią i badają cudowność istnienia:) Dziewczyny oglądają tylko na własne ryzyko:)

http://vimeo.com/30776899
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Dagon
post
Post #183


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT
Jednak pozostaje nadal zagadką sens życia. Z założenia życie sensu większego nie ma, ponieważ opiera się na paradoksie ;X Na czym polega ten paradoks? Na tym, że żyjemy tylko po to, żeby umrzeć. Zadam więc pytanie: po co żyć, skoro i tak ostatecznie prowadzić to bedzie do śmierci?


OOooo to to nie. Nie zgadzam się. Tyle jest powodów do istnienia ilu ludzi na Ziemi. Według buddyzmu człowiek żyje po to aby wyzwolić od cierpienia siebie i innych ludzi, a najlepiej na sam koniec rozpuścić się w tęczowym świetle niczym Padmasambhava :P
Można żyć po to, aby rozwijać się duchowo. Moim głównym celem jest duża i szczęśliwa rodzina :> (rozwój duchowy też) każdy ma jakiś swój cel.
Po co jeść skoro i tak potem zrobisz kupe? :P Od dawna zadawanie tego typu pytań nie ma sensu.
Jeżeli jest coś po śmierci (a pewnie jest) to z pewnością życie samo w sobie ma ogromny sens.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
TyHu
post
Post #184


Coprobo
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Ja to powiem wam tak cel w życiu obieramy sobie sami nikt nas do tego nie zmusza i to samo z sensem dadajemy go sami. Mógłbym rzec wtedy że ogólnie nie ma sensu i celu życia ale bym skłamał bo nie ma obiektywnej rzeczywistości i na tym się kończy moje pierdolenie :)

A to że istnieje jedność jest prawdą dzieki temu dagon może zbudować szcześliwą rodzinę, ja mogę mieć wyjebane na wszystko, Zielarz może się kłócic z Bilem.
A co to byłaby za frajda jakbyśmy byli oddzieleni można byłoby się zabić za jedną głupią rzecz. Sam fakt że gromadzimy się tu by czytać te bzdety , razem wspólnie zastanawiając się nad nimi czy zachwycając się tym po prostu.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post
Post #185


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Bardzo dużo zależy od stanu naszego umysłu w momencie śmierci. Jeżeli tak jak Bilu nie będziemy widzieli sensu w życiu to jest pewne, że znowu się urodzi, aby odnaleźć ten sens i tylko pytanie, gdzie go rzuci? Nie jest łatwo poznać swoje poprzednie wcielenie a przecież było. Jeżeli jednak poznasz ten sens istnienia, zaczniesz praktykować wybaczanie, współczucie to po śmierci fizycznej możliwe, że dalej zachowamy świadomość a kolejne ewentualne ucieleśnienie będzie świadomym wyborem a nie losowym. Nie wiem dokładnie jak wygląda proces kolejnego ucieleśnienia. To dla mnie zagadka, ale wiem, że nie lepiej umrzeć pogodzonym z sobą, spełnionym niż umrzeć w poczuciu winy, żalu, złości a często tak się zdarza przecież. Kaczyński prawdopodobnie umrze zatruty smoleńskiem a odtrutka jest taka prosta. Po prostu zastosować się do przykazań wiary jaką się wyznaje, ale gniew, złość, chęć zemsty jest silniejsza niestety, ale to jego karma. Jest wiele dróg przez życie, każdy ma prawo wybrać źle.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Mero
post
Post #186


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Zielarzu możę i zależy to od stanu umyłu.. ale to nie znaczy że jeśli nie masz sensu życia to przez to rodzisz się ponownie.. Rodzimy się na własne życzenie a może za pozwoleniem ? napewno dlatego że życie jest darem, ile razy byśmy to nierozpatrywali i tak w końcu do tego dojdziemy.

Ale nie chce mówić że to prawda i nie będe się wymądrzał bo samą świadomością co napisałem powyżej mam wyrzuty sumienia.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #187



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(bielik110 @ 10.02.2012 - 16:46) *
Wpadło mi coś do głowy:)pewne słowa,piękne:):) http://www.youtube.com/watch?v=QIsdP6rk3qk bardzo wzniosłe i pouczające:)wspaniała lektura pozdrawiam:)

Bieliku, to jest piękne! Dziękuję Ci ;)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bilu
post
Post #188


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Wyzywam życie, aby mi udowodniło, że celem jego nie jest śmierć, ale dalsze ciekawsze życie! Teraz kwestia, czy życie podejmie wyzwanie, czy ku... tchórzy.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post
Post #189


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Jak np. życie w postaci ptaka nasra Ci dzisiaj na głowę to potraktujesz to jako znak, wyzwanie, aby np. się nie zirytować? Nagle masz praktykę, doświadczenie, przygodę. Życie nigdy nie tchórzy:) To ludzie (samobójcy) tchórzą. Życie jest pełne cudów tylko musisz wyrwać się z umysłowego szablonu myślowego, aby dostrzec coś więcej niż tylko ukiszone stado stęchłych myśli. życie nic Ci nie musi udowadniać. To Ty jak chcesz możesz udowodnić życiu, że nie jesteś starym kapciem bez życia tylko młodym człowiekiem pełnym pasji, życia właśnie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bilu
post
Post #190


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Chyba na odwrót - ludzie się cieszą takimi rzeczami jak np jedzenie, drogie auta, drogie domy itd, a dla mnie to nie ma najmniejszej wartości. Dla mnie to jest po prostu nudne, puste i bez sensu - nie wspominając oczywiście nic o radości, bo jak takie rzeczy, by mogły dawać radość? Ja chcę poczuć coś więcej. Coś więcej niż te żalosne rzeczy życia codziennego.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post
Post #191


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Stawianie oporu też tutaj nic nie pomoże. Myślisz, że bielik ma złe intencje wobec Ciebie? Radzi jak umie a Ty nie odrzucaj tego bo nigdy z tego psychicznego gówna nie wyjdziesz a z czasem polubisz jeszcze ten smród do tego stopnia, że zechcesz w nim pozostać a wtedy urodzisz się z jeszcze większym ciężarem i tak będziesz się pogrążał zamiast wyrwać się z tego a masz teraz zajebistą okazję. Jesteś wolny i możesz robić co chcesz lub trwać i oczekiwać na cud, ale uwierz mi życie tego cudu na tacy Tobie nie przyniesie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
TyHu
post
Post #192


Coprobo
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


http://www.youtube.com/watch?v=5JhpDY1pH6A
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Mero
post
Post #193


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Dostaniemy tyle razy w dupe póki niepojmiemy co jest nie tak:p
Go to the top of the page
 
+Quote Post
lordini
post
Post #194


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Pavveł:
nie ma czegoś takiego jak obiektywizm, jest tylko subiektywizm, który się bardziej sprawdza, ale to też jest subiektywna ocena... moja subiektywna ocena w moim życiu się zgadza, więc dzielę się nią z innymi :3


Chodzi mi o to, że dla jednego co jest złe, dla drugiego być nie musi. Obiektywnie coś może być złe i subiektywnie. Tak samo jak dla grupy ludzi coś może być złe, a dla jednostki niekoniecznie.

Pavveł:
ale wewnętrzne tak samo jak zewnętrzne samo w sobie jest uniwersalną prawdą, a umysł gdy je ocenia tworzy drugą prawdę. Więc zewnętrze i wewnętrze, to nie dwie różne rzeczy ;P


Wewnętrze raczej nie jest uniwersalną prawdą, bo może ulec zmianie. I poco oceniać własne wnętrze, skoro wspaniale czujemy co w nim jest i nie potrzeba żadnej oceny. Tak samo jak zjem jakieś wykwitne danie, które jest dobre, czujemy, że jest dobre, ale mimo to tworzymy dodatkową ocenę, smaku, która tworzy nową prawdę. I pytanie: Czy to ma sens?

Pavveł:
nie to miałem na myśli... mówiąc, że wszystkie opcje wyboru są zajebiste, ale gdy są razem, miałem na myśli, że widać ich zajebistość, gdy spojrzy się na wszystko całościowo, a ludzie z perspektywy pojedynczego i śmiertelnego życia nie patrzą całościowo, stąd ich pretensje, bunty, cierpienie... w związku z tym, gdy wybierzesz cierpienie, samo w sobie nie jest zajebiste, a miłość tak, ale patrząc całościowo widać, że cierpienie jest tylko iluzją stworzoną na bazie miłości, aby tej miłości doświadczać... :3


Masz rację, ale nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że cierpienie to iluzja.

Bilu:
^ Także uważam, że nie ma czegoś takiego jak obiektywizm, a to co ludzie nazywają obiektywizmem jest jedynie kolektywem subiektywnych opinii większej liczby osób.


Subiektywne opinie muszą mieć coś ze sobą wspólnego, żeby nazwać je obiektywnymi.

Bilu:
Wyzywam życie, aby mi udowodniło, że celem jego nie jest śmierć, ale dalsze ciekawsze życie! Teraz kwestia, czy życie podejmie wyzwanie, czy ku... tchórzy.


To jakie będzie życie, zależy od ciebie, a nie od życia
Go to the top of the page
 
+Quote Post
MadziaKK
post
Post #195


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Pavveł @ 08.02.2012 - 19:38) *
Taka dygresja: wyobraźcie sobie taką sytuację... Wasz współlokator rano wstaje do pracy, więc prosicie go ze sobie znanego powodu, aby Was obudził raniuśko o piątej.... współlokator czyni, jak go prosiliście, o równej piątej nad ranem szturcha Was delikatnie, ale Wy nie reagujecie... szturcha mocniej, ale nadal śpicie... współlokator wedle naszej woli miał nas obudzić, więc nie waha posunąć się do mocniejszych środków, zaczyna mówić głośniej i mocniej nas szturchać, aż w końcu nas budzi... a my co wtedy robimy? jesteśmy na niego wkurzeni, że nas obudził, chcemy dalej spać i ignorując wcześniejsze swoje postanowienie kładziemy się dalej... kolegą w tej opowiastce może być równie dobrze nastawiony przez nas budzik... sytuacja bardzo prawdopodobna i chyba częsta w naszych życiach... ale jaki ma morał? Wyobraźcie więc sobie, że coś sobie postanawiacie, dokonujecie jakiegoś życiowego wyboru, nawet podświadomie... i kiedy przychodzi czas, coś was alarmuje, że właśnie czas tego doświadczyć, zgodnie z Waszym wcześniejszym wyborem... na początku często nie reagujecie, robiąc swoje, jednak to się nasila, aż w końcu wybuchacie narzekaniami i oskarżeniami, czemu to Was spotyka, jakby to była czyjaś wina, np. wina losu, który nam to dał... ale nie, los dał nam to na naszą wcześniejszą prośbę, ale ludzie są często na to ślepi i dalej idą spać w nieświadomości tego...
Często ludzie robią to, co wymagają od nich inni, a nie zastanawiają się czego oni tak na prawdę chcą... gdyby się głębiej zastanowić, wyraźnie widać, że każdy jest kowalem własnego losu, od początku do końca, tylko czasem może się tak wcale nie wydawać, gdyż bywa, że nie pamiętamy nas i naszych decyzji "sprzed pójścia spać"... jednak warto zaufać temu komuś, bo z pewnością nie miał złych zamiarów i kiedy budzik dzwoni, trzeba wstawać! :P To nie los zrzuca nam cierpienie, to nie inni są jego sprawcami, tylko my sami... to na nasze życzenie ktoś robi nam to, co robi...


madre :-)

z tego ze wszsytko jest wzgledne, to tylko jedna strona - strona tego jak sie cos postrzega, tak z innej beczki jest to co sobie ktos "naustawial" w zyciu, zeby przezyc, jakie sytuacje, zeby miec jakies emocje konkretne z tego... brzmi banalnie jak sie podsumowuje, wiem... ale z mojego punktu widzeni (i tego czego sie zdazylam naoglaac od opiekunow tak to wyglada). Jakas sytuacja ma miejsce tylko dlatego w twoim zyciu, ze sie zgodzasz zeby wystapila, nie zgadzasz sie (nie ugadujesz napoziomie mentalnym czy jakis tam), to nie wystepuje. ... No nie wiem, cala zabawa "z życie" na tym pojega moim zdaniem. Ogladasz akies emocje, potem sie tworza sytuacje, dokladnie w tej kolejnosci. Tyle ze czesto zeby czegos doswiadczyc, trzeba miec okreslone postrzeganie, np czysto fizyczne (jest masakryczne), zeby cierp...

kurde.. wlasnie zalalam lapka..
:/
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #196



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Bilu:
Zielarz, nie mów mi co będę, a czego nie będę robił. Nie wiesz co mnie czeka. Ba, nawet nie wiesz co Ciebie czeka.

Bilu, każdego z nas czeka to, do czego dążymy.

lordini:
Chodzi mi o to, że dla jednego co jest złe, dla drugiego być nie musi. Obiektywnie coś może być złe i subiektywnie. Tak samo jak dla grupy ludzi coś może być złe, a dla jednostki niekoniecznie.

Tak, mogą być różne kombinacje. I tak jak różne subiektywne oceny mogą być inne, tak obiektywna od subiektywnych także... ale mnie chodzi o to, że jak coś jest 'obiektywnie złe', to nie znaczy że jest złe, bo obiektywizm wg. mnie, tak jak napisał Bilu "jest jedynie kolektywem subiektywnych opinii większej liczby osób", a to go nie czyni prawdą absolutną, czy bezwzględną.
lordini:
Subiektywne opinie muszą mieć coś ze sobą wspólnego, żeby nazwać je obiektywnymi.

Ale to ich nie czyni prawdą absolutną, czy bezwzględną.

lordini:
Wewnętrze raczej nie jest uniwersalną prawdą, bo może ulec zmianie. I poco oceniać własne wnętrze, skoro wspaniale czujemy co w nim jest i nie potrzeba żadnej oceny. Tak samo jak zjem jakieś wykwitne danie, które jest dobre, czujemy, że jest dobre, ale mimo to tworzymy dodatkową ocenę, smaku, która tworzy nową prawdę. I pytanie: Czy to ma sens?

Nie, to ocena wnętrza może ulec zmianie, co nie jest równoznaczne z tym, że wnętrze ulega zmianie. Dalej się zgadzamy :)

lordini:
Masz rację, ale nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że cierpienie to iluzja.

Na podstawie doświadczenia i analizy. A przykład takiej analizy jest chyba na poprzednich stronach tego tematu :3

lordini:
To jakie będzie życie, zależy od ciebie, a nie od życia

Całkowita racja. Bilu, zamiast czekać na coś, weź los we własne ręce, zamiast odtwarzać, zacznij tworzyć... tak jak jest powiedziane w filmiku, którym podzielił się z nami Bielik :) , że nie jesteśmy w stanie sprawić, aby inni nas kochali, ale jesteśmy w stanie sprawić, aby inni poczuli się kochani ;) (a miłość dana komuś, wraca jak bumerang, zahaczając po drodze szereg innych osób :3)... albo jak mówi pewien cytat (nie pamiętam kogo): "Jedni pytają "dlaczego", inni "dlaczego nie?" - przypatrz się skutkom tych dwóch postaw i sam wybierz tą, która Ci bardziej odpowiada :) ... Bóg zrzuca nam linę, ale my decydujemy czy chcemy za nią złapać, nikt nie złapie jej za nas.

Pozdrawiam :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
lordini
post
Post #197


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Pavveł:
Tak, mogą być różne kombinacje. I tak jak różne subiektywne oceny mogą być inne, tak obiektywna od subiektywnych także... ale mnie chodzi o to, że jak coś jest 'obiektywnie złe', to nie znaczy że jest złe, bo obiektywizm wg. mnie, tak jak napisał Bilu "jest jedynie kolektywem subiektywnych opinii większej liczby osób", a to go nie czyni prawdą absolutną, czy bezwzględną.


Prawdą absolutną i bezwzględną na pewno nie czynią, bo zawsze coś można ocenić inaczej. Ale jeśli obiektywnie jest coś złe, to zanczy że wszystkie kolektywne subiektywne opinie, mają wspólną cechę, że uważają coś za złe.

Pavveł:
Nie, to ocena wnętrza może ulec zmianie, co nie jest równoznaczne z tym, że wnętrze ulega zmianie. Dalej się zgadzamy :)


Wnętrze bez oceny jest niczym. Własne wnętrze można doświadczyć tylko przez ocenę. Więc jeśli nie oceniać własnego wnętrza, to byśmy go nie doświadczyli. Na poziomie doświadczenia samo wnętrze nie może ulec zmianie, jak tylko poprzez ocenę. Na innym poziomie względności wnętrze jest niezmienne.




Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #198



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


lordini:
Prawdą absolutną i bezwzględną na pewno nie czynią, bo zawsze coś można ocenić inaczej. Ale jeśli obiektywnie jest coś złe, to zanczy że wszystkie kolektywne subiektywne opinie, mają wspólną cechę, że uważają coś za złe.

Racja. Jedynie uważają za złe, co nie znaczy że to coś jest złe bezwzględnie. Widzę, że się tu zgadzamy, tylko krążymy niepotrzebnie :P

lordini:
Wnętrze bez oceny jest niczym. Własne wnętrze można doświadczyć tylko przez ocenę. Więc jeśli nie oceniać własnego wnętrza, to byśmy go nie doświadczyli. Na poziomie doświadczenia samo wnętrze nie może ulec zmianie, jak tylko poprzez ocenę. Na innym poziomie względności wnętrze jest niezmienne.

Zgoda. Teraz widzę, że obaj mieliśmy co innego na myśli mówiąc o wnętrzu, ale w interpretacji wnętrza przez każdego z nas, dalsze wnioski są właściwe. :) pozdrawiam ciepło..
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bilu
post
Post #199


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT
Bilu, każdego z nas czeka to, do czego dążymy.


Na jakiej podstawie tak twierdzisz?

CYTAT
To jakie będzie życie, zależy od ciebie, a nie od życia


Na jakiej podstawie tak twierdzisz?

CYTAT
Bilu, zamiast czekać na coś, weź los we własne ręce, ...


Czyli pod tym rozumiem, że mam się otruć, albo żyły sobie podciąć?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #200



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Bilu:
Na jakiej podstawie tak twierdzisz?

Na podstawie doświadczenia i analizy. Każdego z nas czeka to, do czego dążymy, ponieważ zaobserwowałem to. Każdego z nas czeka to, do czego dążymy, ponieważ dążąc do czegoś idziemy w tym kierunku co powoduje, że w końcu dochodzimy... i nic nie jest w stanie nam w tym przeszkodzić, bo jesteśmy tylko my, więc nie ma nikogo innego, kto mógłby mieć inną wolę, która miałaby być wyższa od naszej... a jedynie wtedy przyjmujemy wolę innych nas za naszą, gdy się na to zgadzamy... i choć wcale ludzie tego robić nie muszą, to jednak zgadzają się jak wokół nich dzieje się zło, zgadzają się przyjąć za prawdę to, o czym oszukują ich w mediach itp.... jeżeli do czegoś na prawdę dążysz, z całego serca ---> dotrzesz do tego... a nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku :)
kto szuka, ten znajduje ;)

Bilu:
Na jakiej podstawie tak twierdzisz?

Również na podstawie doświadczenia i analizy. Nie wiem czy takie wytłumaczenie Ci będzie odpowiadać, jak nie to napisz, spróbuję wtedy dać inne. Poza Bogiem nie ma nic, wszystko co jest, jest w Nim i jest Nim, bo On jest tym WSZYSTKIM. Tak więc, skoro jesteś Nim, to to, jak twoje życie będzie wyglądać zależy jedynie od Ciebie. To także prawo wolnej woli. Bo jak by wyglądała wolna wola, skoro nie mógłbyś czegoś zrobić - to nie byłaby wolna wola. Nie jest wolną wolą, kiedy możesz jedynie coś chcieć, ale nie możesz tego mieć, nie jest też wolną wolą kiedy coś zrobisz, dostać za to karę... Wolna wola jest WOLNA, więc nie jest spętana żadnymi karami, żadnymi ograniczeniami. Tylko doświadczanie... doświadczanie tego, co chcesz doświadczać ;)

Bilu:
Czyli pod tym rozumiem, że mam się otruć, albo żyły sobie podciąć?

Napisałem "zamiast czekać na coś, weź los we własne ręce". Jeżeli Twoja odpowiedź na to jest właśnie taka, wyraźnie widać czego właśnie chcesz. Skoro tego chcesz, nie dziw się, że doświadczasz tego, co Cię do tego skłania. Chciej pięknie żyć, a będziesz doświadczał tego, co czyni życie pięknym. Pisząc, zamiast czekać na coś, żebyś wziął los we własne ręce, miałem na myśli, że np. zamiast czekać, aż ktoś Cię pokocha, sam zacznij kochać. Zamiast czekać, aż świat stanie się dla Ciebie piękny, zacznij zmieniać go tak, aby był dla Ciebie piękny. Zrozum, że to my stwarzamy własne doświadczenie. Gdyby wszyscy czekali, aż świat byłby piękny, to by nigdy taki nie był (przez co np. właśnie tyle brudu w polityce, bo ludzie jedynie narzekają jak jest źle, zamiast wziąć sprawy we własne ręce i się przeciwstawić). Natomiast Ci, co tworzą świat pięknym, widzą to piękno - np. artyści którzy tworzą piękną muzykę i obrazy itd. I tak jak Ci artyści zarażają swoją piękną wizją świata, gdy inni słuchają ich pięknej muzyki (co pomaga z kolei im rozszerzać ich wizję pięknego świata), tak Ci co czekają, aż coś zrobi się bez ich udziału, zarażają tą postawą innych, jak w dominie. Ale nic w Twoim życiu nie stanie się bez Twojego udziału, bo jesteś tylko Ty i poza Tobą nic, co Cię dotyczy nie może się stać. :)

Pozdrawiam serdecznie :3
Go to the top of the page
 
+Quote Post
lordini
post
Post #201


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Bilu:
Na jakiej podstawie tak twierdzisz?


Póki do czegoś dążymy, możemy być pewni, że to dostaniemy, o ile po drodze z tego nie zrezygnujemy

Bilu:
Na jakiej podstawie tak twierdzisz?


Ponieważ życie nie ma rozumnego umysłu, aby same siebie zmienić. Ty go masz i ty możesz je zmienić

Czyli pod tym rozumiem, że mam się otruć, albo żyły sobie podciąć?

Na pewno są inne możliwości
Go to the top of the page
 
+Quote Post
lordini
post
Post #202


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik






Jeden forumowicz tu napisał, że będziesz dostawał tyle razy w dupę, aż zrozumiesz co jest nie tak. Być może Pavveł ci w tym pomoże
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #203



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Lordini:
Być może skłania go do tego nie jego chęć tego, lecz sytuacja w której się znalazł.

Jedno i drugie jest ze sobą sprzężone. Chęć wpływa na sytuację, a sytuacja na chęć. Ale sytuacja sama z siebie się nie zmieni, a chęć może, jednocześnie odpowiednio wpływając na sytuację.

Lordini:
Jeden forumowicz tu napisał, że będziesz dostawał tyle razy w dupę, aż zrozumiesz co jest nie tak. Być może Pavveł ci w tym pomoże

Ja nie muszę, życie zrobi to za mnie, bo takie jest prawo przyczyny i skutku - odpowiednia przyczyna wywołuje odpowiedni skutek (gdyby nie to prawo, nie bylibyśmy w stanie wybierać swojego doświadczenia, co najwyżej pojawiałoby się losowo, ale nie ma czegoś takiego jak losowo, bo cokolwiek jest losowe, jest tylko takie z pozoru, co tylko potwierdza istnienie tego prawa :3)

Pozdrawiam ciepło <3
Go to the top of the page
 
+Quote Post
lordini
post
Post #204


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Pavveł:
Jedno i drugie jest ze sobą sprzężone. Chęć wpływa na sytuację, a sytuacja na chęć. Ale sytuacja sama z siebie się nie zmieni, a chęć może, jednocześnie odpowiednio wpływając na sytuację.


Być może chce tego, bo nie widzi innych rozwiązań

Pavveł:
Ja nie muszę, życie zrobi to za mnie, bo takie jest prawo przyczyny i skutku - odpowiednia przyczyna wywołuje odpowiedni skutek (gdyby nie to prawo, nie bylibyśmy w stanie wybierać swojego doświadczenia, co najwyżej pojawiałoby się losowo, ale nie ma czegoś takiego jak losowo, bo cokolwiek jest losowe, jest tylko takie z pozoru)...


Racja
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #205



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


lordini:
Być może chce tego, bo nie widzi innych rozwiązań.

Bo ich nie ma. Powstaną dopiero, jeśli je stworzy. Na tym polega działanie, na tworzeniu, a nie na czekaniu, aż coś stworzy się samo. A na działaniu z kolei polega życie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
lordini
post
Post #206


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Pavveł:
Bo ich nie ma. Powstaną dopiero, jeśli je stworzy. Na tym polega działanie, na tworzeniu, a nie na czekaniu, aż coś stworzy się samo. A na działaniu z kolei polega życie.


A być może są, tylko nie zawsze je się dostrzega. Raczej tworzenie nowych rozwiązań jest też uzależnione od sytuacji, w której się znajduje
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post
Post #207



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Lordini:
A być może są, tylko nie zawsze je się dostrzega. Raczej tworzenie nowych rozwiązań jest też uzależnione od sytuacji, w której się znajduje.

Tworzenie nie ma granic. Jedyne granice jakie my mamy w stosunku do tworzenia przez nas, to te, które sami sobie nałożymy. Tak jak pisałem, myśli/działanie wpływają na sytuację, a sytuacja wpływa dalej na myśli/działanie, ale tylko myśli/działanie mogą wyjść z tego kręgu zależności i stworzyć coś niezależnego od sytuacji, bo nasze myśli/działanie podlegają prawu przyczyny-i-skutku tylko, gdy tego chcemy, zaś sytuacje zawsze podlegają prawu przyczyny i skutku. Hehe, tak sądzę ^^
Go to the top of the page
 
+Quote Post
lordini
post
Post #208


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Pavveł:
Tworzenie nie ma granic. Jedyne granice jakie my mamy w stosunku do tworzenia przez nas, to te, które sami sobie nałożymy. Tak jak pisałem, myśli/działanie wpływają na sytuację, a sytuacja wpływa dalej na myśli/działanie, ale tylko myśli/działanie mogą wyjść z tego kręgu zależności i stworzyć coś niezależnego od sytuacji, bo nasze myśli/działanie podlegają prawu przyczyny-i-skutku tylko, gdy tego chcemy, zaś sytuacje zawsze podlegają prawu przyczyny i skutku. Hehe, tak sądzę ^^


Granice mogą być nałożone przez sytuację. Np. gdy jesteśmy w więzieniu to nie wymyślimy sobie drzwi, przez które możemy przejść. Reszta jest względna, lecz poprawna. Myśli/działanie mogą wyjść spoza kręgu zależności, ale to też jest zależne od stopnia złożoności sytuacji.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bilu
post
Post #209


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Jak będę chciał obrabować bank, to też mi dadzą pieniądze i nie będę miał z tego tytułu żadnych nieprzyjemności takich jak pobyt w więzieniu itd?
Co z tego, że np chce jakąś pracę, skoro nie chcą mnie zatrudnić? Jak to zależy ode mnie? ...
Piszecie wiele teorii, a gó**o się z tego w praktyce sprawdza. Takie rady, to lepiej zachowajcie dla siebie. Takie, o których wy piszecie, to jedynie o du*e roztrzask. To mój ostatni post w tym temacie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post
Post #210


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Fizyczność można uwięzić, ale nikt nie jest w stanie uwięzić i stłamsić obudzonej miłości. Wtedy nawet więzienie postrzegasz jako bramę do wolności. Na tym polega praktyka duchowa. Każda chwila jest naszą lekcją i warto o tym pamiętać.

Nie musicie już mi dziękować za moje złote myśli bo ego mi ostro pompujecie:)

Go to the top of the page
 
+Quote Post

5 Stron V  « < 4 5
Reply to this topicStart new topic
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park