|
  |
Jak Spotkać Mtj-ta?, Czy możliwe, żeby ktoś nie miał MTJ-ta? |
|
|
Innn
|
30.04.2012 - 08:35
|
Przechodzień
Grupa: Podróżnicy
Postów: 3
Dołączył: 05.04.2011
Nr użytkownika: 8399

|
Witam, OObe interesuję się od kilku lat. Nie mam trudności z wychodzeniem, udało mi się już przy pierwszej próbie, jednak mam za sobą mało wyjść ze względu na strach przed niefizycznym światem. Mogę wychodzić dowolną techniką - czy to 4+1 czy przed zaśnięciem wieczorem, rzadko jednak w trakcie dnia, bo nie potrafię zasnąć, gdy nie jestem zmęczona. Zawsze trafiam do OSPUO, do krainy, która bardzo przypomina świat realny, ale różni się od niego szczegółami.
Wczoraj spróbowałam ponownie. Wibracje, nieprzyjemne prądy w głowie i udało mi się wstać ciałem astralnym. Gdy sobie trochę polatałam, sformułowałam intencję: "Chcę przeżyć coś, co mnie czegoś nauczy". Chwilę potem poczułam wiatr zza pleców i już leciałam bezwolnie ciągnięta przez kogoś z tyłu. Pomyślałam szczęśliwa, że to MTJ. Gdy dotarliśmy prawie do celu, próbowałam go ręką wymacać. Uczucie było raczej nieprzyjemne. W tym momencie ten ktoś zza pleców wysunął się przede mnie. Wyglądał raczej niechlujnie, jak pijany mężczyzna. Do niego dołączyło jeszcze 2 mężczyzn i zaprowadzili mnie do jakiegoś pomieszczenia. Tam odbywał się jakiś kurs. Na ekranie wyświetlane były obrazy przedstawiające urządzenia do sprzątania. Na pewno nie było to coś, co mnie mogłoby czegoś nauczyć, z nudów parę razy mało co nie zaliczyłam cofki (radziłam sobie z tym poprzez pocieranie spodni na udzie, a potem także kręceniem się w kółko). W końcu podeszłam do tych 3 mężczyzn, którzy mnie tu przyprowadzili. Dwóch piło piwo. Zapytałam kolejno każdego mężczyznę, czy jest moim MTJ-tem. Obaj wybuchnęli śmiechem, twierdząc, że żadem MTJ nie istnieje, mieli ze mnie niezły ubaw, czułam się głupio. Podeszłam do ostatniego mężczyzny, który nie pił piwa, był schludnie ubrany i miał poważną minę. Gdy zapytałam go czy jest moim MTJ-tem, nic nie odpowiedział. Rozczarowana postanowiłam opuścić to miejsce. Wyleciałam przez okno. Lecąc sformułowałam nową intencję: "Chcę przeżyć coś, co mnie czegoś nauczy. Proszę o pomoc istoty o dużej inteligencji i doświadczeniu, życzliwe mi i kochające mnie" I niestety klapa. Czułam, że ten świat jest zupełnie pusty. Nikt się nie pojawił, a ja po pewnym czasie zaliczyłam cofkę.
I teraz mam pytanie. Czy taki waitr zza pleców może wywołać istota złośliwa, o niższej wibracji? Jak spotkać MTJ-ta i rozpoznać, że to on? Czy jest możliwe, żeby ktoś nie miał swojego MTJ-ta? Mnie się wydaje, że ja takiego nie mam, może to jest moje pierwsze wcielenie na Ziemi (słabo radzę sobie z życiem i nie mogę się dopasować do tego świata - nudzi mnie strasznie)?
|
|
|
|
|
|
Innn
|
30.04.2012 - 11:09
|
Przechodzień
Grupa: Podróżnicy
Postów: 3
Dołączył: 05.04.2011
Nr użytkownika: 8399

|
Z drugiej strony pasuje do mnie opis "duszy dojrzałej". Interesują mnie sprawy duchowe, dużo medytuję, mam ogromną empatię, która utrudnia mi życie, bo cierpienie innych ludzi czy zwierząt odczuwam jako swoje. Często zadaję sobie pytania "Kim jestem" i co robię na tym świecie. To raczej nie jest typowe dla "duszy młodej". Tylko dlaczego podczas OOBE nigdy nie spotkałam swojej Wyższej Jaźni?
Około roku temu miałam pewne doświadczenie, które do dziś uznaję za najpiękniejsze w moim życiu, ale to raczej było przed OOBE niż w jego trakcie. W nocy, gdy spałam naturalnie, nagle się obudziłam niefizycznie i przy moim łóżku zobaczyłam istotę ze światła w kolorze ciemnoniebieskim, może lekko fioletowym. Przestraszyłam się, ale ten strach trwał tylko moment, bo nagle poczułam wielką falę miłości i życzliwości wysyłaną do mnie przez tę istotę. Nigdy w życiu nie czułam takiej błogości, spokoju i ufności. Miałam wielką ochotę przytulić się do niej i tak zrobiłam. Pomogła mi wstać ciałem niefizycznym i zniknęła, a ja zaczęłam się bawić poza ciałem - latałam, skakałam z dużej wysokości, pływałam w rzece - wszystko w przepięknych sceneriach. To było jedyne moje OOBE spontaniczne, którego świadomie nie wywoływałam. Nigdy więcej nie spotkałam tej istoty, choć tak bardzo tego pragnę.
Czy ta istota mogła być moim MTJ-tem? Czy może to ktoś niezwiązany ze mną o wyższej wibracji, kto mnie odwiedził przypadkiem?
|
|
|
|
|
|
Kalyna
|
30.04.2012 - 20:28
|
Znajomy Rodziny
Grupa: Podróżnicy
   
Postów: 32
Dołączył: 11.04.2011
Nr użytkownika: 8403

|
Może dla mnie będziecie mieli też jakąś radę? Poprzedniej nocy udało mi się wyjść z ciała (to było moje 6-te, albo 7-te wyjście w przestrzeni 1,5 roku). Nieczęsto udaje mi się wyjść, więc bardzo się ucieszyłam kiedy poczułam charakterystyczne dla mnie 'spięcie' w głowie :) Ale znowu to samo - sturlałam się na dywan, znalazłam się w miejscu, które wyglądało jak mój dom, tylko że był dzień i przelatując do pokoju obok spotkałam nieśpiące projekcje moich domowników. I koniec, cofnęło mnie do ciała i długo nie mogłam zasnąć. Zawsze jest ten sam schemat, nigdy nie udało mi się zobaczyć innego miejsca niż mój dom (w innym miejscach mogę się znaleźć tylko jezeli odzyskam świadomość we snie i w tym śnie jestem juz w innym miejscu) i nigdy nie spotkałam nikogo prawdziwego. Chociaż zawsze mam intencję, że chcę spotkać swojego opiekuna, lub inna kochającą istotę, która będzie mi mogła pomóc w poznawaniu tamtego świata. Dlatego że te wyjścia są takie monotonne i mówiąc szczerze nudne nie chce mi się zarywać kolejnych nocy, żeby ich doświadczać. Jeżeli komuś przytrafiało się coś podobnego i to pokonał to bardzo byłabym wdzięczna za jakąś pomoc :)
|
|
|
|
|
|
Innn
|
30.04.2012 - 21:44
|
Przechodzień
Grupa: Podróżnicy
Postów: 3
Dołączył: 05.04.2011
Nr użytkownika: 8399

|
Kalyna, spróbuj od razu po wyjściu z ciała skierować się do okna i wylecieć przez nie. Ja tak przeważnie robię, bo oglądanie swojego domu w wersji astralnej też mnie nudzi.
Co dziwne jak wychodzę w nocy przy zgaszonym świetle, "po drugiej stronie" też jest ciemno (półmrok), ale jak przelecę przez okno lub przez dach (gdy nie śpię w bloku) często pojawiają się fajne rozświetlone widoki. I zaczyna się przygoda.
|
|
|
|
|
|

|
 |
|