oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

7 Stron V  « < 3 4 5 6 7 >  
Reply to this topicStart new topic
> Chcesz Wyjść? - Zadbaj O Szyszynkę!, czyli jak przyspieszyć lub polepszyć drogę do OOBE
aumakumma
post 29.11.2011 - 17:55
Post #85


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


szyszynka to bardzo wazny organ ale dowiadujemy si e tego dopiero na końcu doświadczeń, dajcie spokój, trenujcie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Sensei Noni
post 30.11.2011 - 11:48
Post #86


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(makyo @ 26.11.2011 - 22:00) *
Witamia A w postaci zwierzęcej to retinol, a w postaci roślinnej to np beta karoten.
Beta karoten jest dodawany do prawie wszystkiego co jemy, bo to jakiś je banany barwnik jest.
Problemem nie jest więc niedobór a raczej możliwy nadmiar tej substancji.

Nomi, naprawdę myślisz, że skoro stwarzamy wszechświaty, to powstrzyma nas fluor i chami trajle? :P

Ile razy w ciągu dnia jesteście naprawdę świadomi, tego kim jesteście, gdzie jesteście i co robicie?:) mi się to zdarza tylko kilka razy w ciągu dnia. I wtedy mówię sobie "Wow, ale wypas"
Sporo z nas nawet nie wie, że istnieje coś takiego jak bycie "tu i teraz". Skoro nie potrafimy utrzymywać świadomości w realu to jak mamy ją osiągnąć będąc w krainie snów?:)

Bycie tu i teraz można spokojnie wrzucić do jednego worka z testami rzeczywistości. Im więcej, częściej i lepszej jakości, tym bardziej świadomie żyjemy i doświadczamy tu i tam również.



jakoś do tej pory chemia i szczepionki ładowane w mózgi od małego bobasa do starca powstrzymuje rozwój i parapsychiczne zdolności 95% ludzi na ziemi więc coś w tym jest prawda?

To nie jest tak że rodzimy się Bogami i jesteśmy kozakami co jak Jezus chodzą po wodzie i góry przenoszą mocami umysłu. To się trenuje do tego się dochodzi rozwojem a żeby był rozwój muszą być warunki na planecie a tutaj ich niema puki co.

Wszystko zależy od położenia planety względem centrum wszechświata na szczęście w roku 2012 zaczynamy podróż do ery w której będziemy znacznie bliżej. :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
TyHu
post 30.11.2011 - 15:49
Post #87


Coprobo
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


O właśnie sensej mógłbyś coś powiedzieć o tym roku 2012 bo coś słyszałem ,że jakiś cykl ma się zmienić i on spowoduje wielkie zmiany duchowe na całym świecie.Był o tym filmik na youtube niestety zapomniałem nazwy.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
siano
post 30.11.2011 - 22:33
Post #88


Znajomy Rodziny
****
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Dupa, dupa, dupa, a Mooji jest gruby i pewnie żre za pięciu bo ciągle się poci. Nie potrzeba żadnego rozwoju, mamy wszystko czego poczeba.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
TyHu
post 01.12.2011 - 18:13
Post #89


Coprobo
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


siano teraz tak mówisz bo rzeczywiście masz czego poczeba.Wszystko jest czego poczeba.A to właśnie o to chodzi żeby tego nie było poczeba.Zeby sobie było a nie tego poczeba.

Poza tym z tym się nie dyskutuje.Jak nadchodzi zima to też mówisz że jej nie potrzeba? a jednak nadchodzi.

Zmiany i rozwój to coś co zawsze będzie. Nikt ci nie karze słuchać moojina czy innych "mędrców". Jeśli ty mówisz, że masz wszystko to tak jest ale nie mów mamy bo skąd wiesz co inni mają a co im brakuje?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
siano
post 01.12.2011 - 20:50
Post #90


Znajomy Rodziny
****
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Bo wiem i już, chodzi mi o to że wcale nie musimy się rozwijać, że to bujda na resorach, wystarczy zobaczyć czym nie jesteśmy i basta. Wszystko jest w nas tyhu, nie ma co się spinać. Pozdro
Go to the top of the page
 
+Quote Post
3rdeye
post 02.12.2011 - 09:04
Post #91


Znajomy Rodziny
****
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(siano @ 01.12.2011 - 20:50) *
Bo wiem i już, chodzi mi o to że wcale nie musimy się rozwijać, że to bujda na resorach, wystarczy zobaczyć czym nie jesteśmy i basta. Wszystko jest w nas tyhu, nie ma co się spinać. Pozdro


W pewnym sensie też tak uważam.
Rozwój to złudzenie, to zmiana punktu obserwacji.

Może to też być problematyka nazewnictwa.
Skoro mamy wszystko w sobie, a mimo to błądzimy,
to czegoś nam brakuje - zrozumienia.
Czy do zrozumienia prowadzi samorozwój ?
Bardziej chyba pasuje inne określenie - samowyzwolenie.

Przedrostek samo nie jest be powodu,
nikt nas nie pchnie, mistrzowie i nauczyciele są tylko po to,
zęby wskazać drogę, nakierować.
Decydujący krok trzeba zrobić samemu - to normalne,
jest tyle praktyk samowyzwolenia ile istot wyzwolonych ;)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Sensei Noni
post 02.12.2011 - 14:01
Post #92


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Teoretycznie w roku 2012 będziemy w centrum galaktyki które jest na tyle szczególnym miejscem że pozwoli ludzkości obrać nową drogę ewolucji która będzie trwać jakieś 600-1000lat po czym efekt końcowy opisuje Monroe w Swojej trylogii kiedy podróżuje do roku 3000 nowej ery.

Patrząc jeszcze z innego punktu widzenia nasza galaktyka sama w Sobie też zacznie się przesuwać do środka wszechświata co umożliwia niezwykle szybki rozwój.

najbardziej burzliwym i niebezpiecznym czasem będzie okres 2012-2100 kiedy to ludzkość stanie przed wyborem własnego rozwoju albo ustąpienia miejsca nowej lepszej formie życia. Oba wybory są dobre bo wiadomo po dinozaurach były lepsze istoty :) więc po Nas będą jeszcze lepsi chyba że to My nadgonimy wymagania względem Nas.

ja uważam że albo będzie rozwój albo ludzkość do kasowania idzie i nie ma przeproś. Jeszcze jeden potop i czystki na planecie może w końcu zbudują nową lepszą cywilizację.

gdyby to ode Mnie zależało to już bym wykasował całą planetę z ludzi. I zaczynamy od 0
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 02.12.2011 - 14:23
Post #93


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




W centrum naszej galaktyki jest czarna dziura przecież. Nie możemy się tam znaleźć raczej. To jakiś absurd albo chodzi i inne centrum.

Noni dobrze, że to nie od Ciebie zależy. Co przekreślił byś nagle jednostki szczęśliwe, które czują miłość itd? Jakim prawem? Chyba prawem nawiedzonego lub nieszczęśliwego. Ciesz się, że żyjesz chłopie bo póki co masz masakrę jakąś we łbie. Chyba za dużo astrala a za mało reala.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
3rdeye
post 02.12.2011 - 17:25
Post #94


Znajomy Rodziny
****
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Sensei Noni @ 02.12.2011 - 14:01) *
Teoretycznie w roku 2012 będziemy w centrum galaktyki które jest na tyle szczególnym miejscem że pozwoli ludzkości obrać nową drogę ewolucji która będzie trwać jakieś 600-1000lat po czym efekt końcowy opisuje Monroe w Swojej trylogii kiedy podróżuje do roku 3000 nowej ery.

Patrząc jeszcze z innego punktu widzenia nasza galaktyka sama w Sobie też zacznie się przesuwać do środka wszechświata co umożliwia niezwykle szybki rozwój


Zielarz już sprostował co jest w centrum naszej galaktyki, pewnie chodzi Ci o to że będziemy (już jesteśmy) na dysku naszej galaktyki, w bardziej bezpośrednim kontakcie z centrum lub też w strefie gdzie działa znacznie bardziej energia naszej galaktyki, o czym świadczą uporządkowane struktury - ramiona Drogi Mlecznej. Ponoć dzieje się to cyklicznie.
Jest też teoria, która mówi, że Układ Słoneczny nie pochodzi z Drogi Mlecznej, tylko z dużo mniejszej galaktyki, którą właśnie wchłania Droga Mleczna - rysunek . Przejście przez dysk ma nastąpić pierwszy raz w historii Układu Słonecznego.

Co do centrum wszechświata to pierwsze słyszę, że ktoś był w stanie je zlokalizować. Hubble odkrył (i obalił pogląd Einsteina o statycznym wszechświecie), że wszystko w kosmosie (galaktyki, gromady galaktyk), się od siebie oddala. Z tego odkrycia wyszła teoria Wielkiego Wybuchu - skoro wszystko się od siebie oddala, to kiedyś musiało znajdować się w jednym punkcie.


Noni, gdybyś się bardziej przygotował merytorycznie, sprawiałbyś wrażenie bardziej wiarygodnego. A tak to brzmi jak byś powtarzał jakieś zasłyszane informacje, których nie rozumiesz.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
dmt
post 30.05.2012 - 06:37
Post #95


Przechodzień

Grupa: Podróżnicy




CYTAT(wyższeJA @ 01.09.2011 - 22:35) *
A wiec stwierdzilem ze nie bede kazdemu z kolei wysylal PW tylko calosc zamieszcze tutaj :)
łączna ilość tripów 5, ilosc osob na fazie przewaznie 3- 4 , zawsze jeden obserwator ktory nie bral
w 4 pierwszych tripach 30mg jedzone palcami na jezyk
ostatni trip okolo 50mg moze 60 prosto z kieliszka + jazz = bad trip

Pierwsze tripy - cos pieknego :). Faza wjezdza powolutku przewaznie po okolo 30 minutach do godziny czasu. Zeby ja poglebic na poczatku trzeba wiedziec jak ja znalezc, dlatego podchodzi sie do kafelek i patrzy w jeden, nagle wzory na kafelkach powoli zaczynaja migotac, ruszac sie, przybierac rozne ksztalty, i tjb wychodzic z kafelki, nagle jak patrzysz na kafelki to nie widzisz ich tylko tjb, widzisz jak ze wszystkich kafelek wyszedl wzor i sie przesuwa poza fuge?(nie wiem czy tak to sie nazywa, chodzi mi o ta szpare pomiedzy kafelkami) pomiedzy kafelkami. Wtedy juz wiesz ze sie rozkreca, nogi masz lekko zdretwiale, nie wszyscy ! glowa troche ciezka ale idealny kontakt z rzeczywistoscia nic sie nie pier*** jakby ktos do mnie zadzwonil moge spokojnie rozmawiac przez tel. Chodz cala faza sprawia wrazenie (zawsze przezywalem ja w domu) ze jestes tylko Ty Twoi kolesie i ten dom i tworzycie jakby jednosc, wogole zapominasz o swiecie TAM gdzies DALEJ, o tzw realu :). Gdy juz faza sie rozkreci nie musisz sie skupiac wszystko ladnie faluje wibruje, piekne rzeczy mozna zobaczyc, widok z balkonu gdy caly krajobraz faluje cos pieknego, wszystko jest w RUCHU, wchodzisz do pokoju a tam delikatnie rusza sie lozko tjb plywa, dodatkowo podloga na ktorej stoisz tez lekko plywa i wychodza z niej rozne wzorki. Jednak po jednej z faz to wszystko zaczyna sie nudzic i trzeba sprobowac czegos jeszcze. A jako ze malo jakich rzeczy sie balem postanowilem patrzec w lustro, nagle koles w lustrze tjb unosil sie w powietrze, a przy okazji czulo sie ze sie samemu unosi tjb, nazwalem to zabawa w alladyna :) Mozna bylo sama mysla zmieniac sobie twarz, co najlepsze polaczenie pomiedzy osobami na fazie bylo nie doopisania, kolega ktory stal obvok lustra i patrzal na mnie w lustrze wiedzial jaka zakladam w tej chwili maske postaci, np. jak zrobilem subzero :) on mi powiedzial a gdzie gora maski, a ja do niego ze przeciez subzero nie mial maski u gory :D. A wiec postanbowilem wbijac sie grubiej w lustro az nagle udawalo mi sie wbic na chwile w kolesia w lustrze tjb : D ciezko mi to wytlumaczyc ale przez chwile bylem tam w lustrze. Nastepnie byly proby z telekineza i kreceniem papierkiem, gdzie na fazie robilem to z 2 metrow sama mysla... bez przystawiania rak gdzie w realu nigdy mi sie to nie udalo, ponadto gfdy skupilem sie z bliska na kartce i chcialem nia krecic nagle z reki wylecial mi bialy dymek :D kumpel to zauwazyl i byl w szoku. Zawsze gdy faza po kilku dobrych godzinach schodzila zaczynaly sie grube rozmowy na temat wszechswiata itd :) gdy jeden z chlopakow sie rozgadal a ja jeszcze mialem grubo nagle zauwazylem jak z jego ust wychodzi pieciolinia, wiec wstalem zatrzymalem ja w przestrzeni i rozlozylem na trojwymiar i dotknalem tjb jednej z kulek ktorych bylo z tysiac, ciezko to wytlumaczyc :) Nastepnie postanowilismy zadawac pytania kafelkom itd zeby uzyskac odpowiedzi. Jeden kolega zadal pytanie dywanowi na ktorym widzial kilka tysiecy osob tjb osade i jak powiedzial ze chce zadac pytanie nagle wszyscy podniesni na niego wzrok i go sluchali, zadal pytanie jak bedzie wygladac jego zycie i cos zaczelo sie pojawiac gdy nagle inny kumpel cos krzyknal i stracil watek. Pozniej postanowilismy zadawac pytania w ciemnosci. Wiec pozaslanialismy wszystkie okna itd byla masakra poprostu strasznie ciemno wszyscy siedzielismy obok siebie a jedna osoba obok wlacznika swiatla i wrazie klrzywego krzyczymy gruszka :D:D Jako ze na tej fazie byl z nami kolega ktory wychodzi w oobe, a sam nie bral, gdy nastala ciemnosc powiedzial do nas no to teraz wychodzimy... nagle wszyscy krzykneli gruszka zapalilismy swiatlo, i wszyscy stwierdzili jednakowo ze czuli jakby sie odrywali czyms od ciala :) Pozniej kumple opowiadaja ze jak swiatlo gasilismy to nagle czuli biale swiatlo za soba, a ziomek ktory przy tej fazie mial najgrubiej (w sensie tego dnia, bo wzial 30mg od razu z kieliszka) zadawal pytania w ciemnosci i pokazywaly mu sie filmy mowi w 90% realistyczne tjb ogladal discovery o swoim zyciu :). Faktem bylo to ze czy otwarte oczy czy zamkniete widzielismy to samo... I to byla jedna z ostatnich pozytywnych podrozy, ktore byly tak na prawde piekne :) osoby ktore je razem przezywaly strasznie zblizaly sie do siebie, czulo sie powiazanie.
A teraz opis bad tripa - najgorszego z najgorszych :) o ktorym na szczescie juz prawie zapomnialem.
Bylo nas 3 - dwojka wziela standard 30 z kieliszka, ja chcialem grubo wzialem okolo 50 - 60 mg z kieliszka a dodatkowo pomimo ze samo thc na mnie mocno dziala troche przyjaralem. Godzina ciszy nic sie nie dzieje, nagle wjazd grubo jak my to nazwalismy glukozy (termin ktory sami nazwalismy, chodzi o to ze na DMT tjb widzisz tjb powietrze, ciezko mi to wytlumaczyc trzeba to zobaczyc i mozesz w nim robic rozne rzeczyt, dla przykladu powiem, jak jest reklama na vivie jak taki gosciu machnal reka i dopiero po paru sekundach ta reka wraca, to na oobe jest tak samo, tworzylismy rozne dziwne rzeczy w powietrzu a to nadal sie tam utrzymywalo i to widzielismy, troche glukozy zostalo mi do dzisiaj, pomimo tego ze od pol roku okolo nic nie wzialem, i dalej reka lekko mi wraca :D) i mowie do chlopakow ze jest fajnie. Od razu powiem jestem typem czlowieka ktory niczego sie nie bal na tych fazach, jako pierwszy wchodzilem grubo w lustro, zamykalem sie sam w ciemnosci w kiblu itd nie balem sie konkretnie niczego ale to mnie przeroslo. A wiec zaczelo sie... siedze sobie z chlopakami i mowie ze jest konkret wszystko wiruje, jestr glukoza patrze na podloge ktora faluje na pol metyra okolo, nogi lekko sparalizowane, ide sie przejsc po chacie, wchodze w przedpokoj a tam stoi wieszak za ktorym bylo ciemno, nagle patrze a za wieszakiem 2 postacie nie wiem czy kob czy m, i mowie chlopakom ze ktos tam stoi jakies 2 postacie, ale sie ich wogole nie przestraszylem, wiec ide na balkon nagle patrze a idzie ziomek po ulicy i mowie do kumpla czy on tez tak go dziwnie widzi, bo ja go widzialem jak zolnierza ktory wymachuje rekami i nogami do gory i przy okazji jakby ktos go na sznurkach ciagnal jak kukielke... w tej chwili mowie do kumpla, zeby pod zadnym pozorem nie wypuszczal mnie na balkon (3 pietro). Idziemy usiasc ogladam sobie discovery i czuje ze wchodzi grubiej, nagle dotykam stol i patrze ze go tjb przesuwam widze ze go przesuwam i czuje, chodz chlopaki mowia ze go nie ruszylem, nagle czuje ze cos powoli wchodzi mi do glowy i przejmuje mi umysl i trace kontrole nie jest tak jak zawsze, juz nie panuje w 100%, mowie do kumpla zeby zadzwonil po znajomego (kogos kto nie bral), po 10 minutach zjawia sie kolega, tlumacze mu ze wszystko ok ale wole zeby ktos kto nic nie bral byl przy mnie. Powoli zaczynaja wjezdzac cofki czyli chlopaki cos gadaja a ja zapominam o czym gadali przed minuta potem przed 30 sek. potem o czym przed 10 sekundami az nagle gadam z jednym z kumpli, tak na prawde siedzielismy wszyscy pol metra obok siebie ja na fotelu drugi kumpel na fotelu a 2 chlopakow na kanapie. I mowie cos swojemu kolesiowi, a przy okazji zrobilem tjb niewidoczna bariere taka jak jest na autostradzie dla ptakow, zeby kolesie obok na sofie nie slyszeli o czym gadamy, gdy przewinalem z nim kwestie, zaczalem im opowiadac o czym z nim gadalem. Lecz nagle on mowi do mnie ze nie gadalismy... a wydawalo mi sie ze dobra minute to robilismy. Coraz bardziej tracilem swiadomosc, ciezko opisac ten stan ale jest najgorszy z najgorszych, brak tjb jakiegokolwiek myslenia, trzezwego umyslu. Mowie do chlopakow ze chuj ogladam telewizje, patrze na trelewizor a nagle glukoza tjb skrzywila rzeczywistosc, i nagle jestem tjb obserwatorem a jednoczesnie uczestnikiem wydarzen ale nic nie zalezy ode mnie wszystko sie poprostu dzieje ja nie ogarniam niczego, kolesie wygladaja tak samo, caly pokoj jest delikatnie mniejszy, i wszystko jest takie kur** sztuczne. Ja mowie ze co jest, a oni odpowiadaja ze wszystko OK, mozg robi mi sieczke, zmienia ich rysy twarzy na usmiechajace, ja dalej nie ogarniam, film co chwile sie powtarza caly czas to samo, nie wiem jak wrocic do reala.... ale wiem ze przede mna dobre kilka godzin, ktore jest wiecznoscia. Ciezko to wszystko opisac ale to mi pokazywalo tjb film, ze to juz powtarza sie ktorys raz kolei, i caly czas to samo, tjb wszyscy byli z plasteliny. Staram sie wrocic, caly czas do reala lapie kumpla za reke, mowie zeby mnie scisnal sciska mnie na maxa wracam na sekunde doslownie, i znow mnie cofa, patrze na telewizor mysle ze jest wszystko ok, nagle patrze na nich a oni krzywi i mowie ze co jest a oni ze wszystko ok wszystko wporzadku, ja mowie czyli wszystko ok, oni ze tak itd i tak wkolko, nagle widze ze jest ok i gdy tylko patrze na nich to wchodze tjb jeszcze glebiej na 2 lewej potem na 3 , 4 ,5 nie wiem ile ich bylo ale im wiecej tym ciezej bylo wrocic. Nagle im mowie ze ja nie zyje, ze wiem jak wyglada smierc, oni mowia ze , no co Ty przeciez Ty zyjesz ziomek jestes z nami itd. Najgorsze jest to ze mowili mi rzeczy ktore moj umysl sam mogl tworzyc, pierwsza tjb moja mysl, ze zostalem sam ze swoim umyslem, a to sa atrapy, z ktorymi zostane na wiecznosc, i sa w stanie powiedziec mi tylko to co ja wiem, nie maja wlasnego umyslu, nie moga powiedziec mi czegos o czym nie wiem. Nagle zaczynam wariowac od dluzszego czasu wogole nie wrocilem do reala zaczynam sie gryzc, najgorsze jest to ze nie wiedzialem czy na prawde z nimi gadam czy mi sie wydaje, czy na prawde gdzies chodzilem czy mi sie wydawalo, poprostu kur** zero OGARU. Ale nie wiedzialem ze najgorsze jeszcze przede mna, bo zauwazylem ze poprostu jestem w stanie wracac po okolo dwoch godzinach meczarni. I zauwazylem ze jak patrzalem w sufit ( jak juz pozniej mi zeszlo) i nie widzialem krzywego swiata to mowilem ze wiem chlopaki ze faza mi zejdzie i ze mnie pilnujecie - ale to bylo po okolo 3 godzinie. W czasie najgrubszej bomby i najkrzywszej gdzie sie gryzlem, wachalem buty szukalem WSZYSTKIEGO co wracalo mnie chociaz na sekunde do reala w tym placek od kumpla bardzo mocny, ale bolu nie poczulem , wrocilem moze na pol sekundy. Nagle mnie wyjeb***, jestem sam na sam w pokoju w czterech scianach pokoj 2 na 2, takie bialo - kremowe sciany, krzycze do kumpli gdzie sa, zero odzewu wydostac sie nie da, poprostu stoje i wiem ze zostalem tu na wiecznosc (koszmarne uczucie, nie do wyobrazenia). Stoje tak kilka minut, gdy nagle patrzy na dol a tam kot lapie go, i w tym momencie pokazuje mi sie real , ja sam stoje przy drzwiach do domu i widze kumpli siedzacych na kanapie. Potem jeszcze pare razy zalaczal mi sie krzywy film itd. Pozniej tak jak wczesniej pisalem patrzalem w gore i tak sie komunikowalem (ale wtedy faza juz byla slabsza wiec moglem tak robic, wczesniej nie bylo opcji, bo nie panowalem nad cialem ani umyslem). Chlopaki mowili ze poprostu czasami patrzalem przed siebie, jak zwieszony. Na koniec jak faza mi schodzila poszedlem pod prysznic, gdzie co chwile sie zalaczala ale juz wtedy nie bylo tragedii bo nie bylo zadnych osob obok mnie ktorych widzialem (bo tak na prawde kumpel czuwal caly czas). Pozniej zszedlem na dol po okolo 5h faza nadal byla ale mniejsza, staralem sie wrocic do tamtego chu**** stanu i do tych filmow ktore mi sie pokazywaly zeby sprawdzic czy mi sie to nie powtorzy, ale nie dalem rady, ku mojej uciesze. Co tu duzo gadac, na innym forum chlopaki mieli podobny bad trip ale po dopalaczach co prawda trwal u nich minute ale widzialem ze leczyli sie po tym pare lat, inny gosciu mial po palonej takiego samego to przez pietnascie minut jego koles zapasnik musial go trzymac na ziemi bo zwariowal i chcial sie okaleczyc, na szczescie dla niego palona to wlasnie okolo 10 minut czasu, ja mialem ten minus ze sie meczylem z 3 godziny ale tez plus ze potem moglem sprobowac tam wrocic i do mojej swiadomosci doszlo to ze nie moge. Mysle ze to chyba wszystko, co mialem do przekazania troche sie rozpisalem :) niby mialbyc to znajomy ale prawde wszyscy znaja :) Jakby co zadawac pytania


Współczuje twojemu znajomemu bo napewno nie bral nigdy DMT, ktos go oszukal, po pierwsze DMT nie dziala doustnie bez inhibitorow MAO po drugie faza trwa okolo 5 minut peak i po godzinie jest calkowita trzezwosc, po trzecie nie mozliwe jest miec bad tripa, tzn. nie można tego odebrać jako bad trip. Po DMT i na DMT zawsze zachowujesz świadomość. Mam doświadczenie w braniu psychodelików, więc wiem co mówię. Skoro praktykujecie OOBE to kazdy z was bierze psychodeliki, właśnie DMT. Prawda jest taka że psychodeliki (tryptaminy i fenyloetyloaminy) warunkują życie na ziemii, a samo DMT jest duszą człowieka, powiedziałbym raczej że to człowiek jest tylko ciałem DMT. DMT jest ludzką świadomością i jednocześnie podświadomością, branie DMT pozwala wykorzystywać 100% mózgu, są teorie że DMT leczy wszystkie choroby, szamani leczyli ludzi dzięki DMT. Wszystkie religie świata opierają się na DMT, np. chrześcijańska koncepcja nieba i piekła to przenośnia, prowadzisz dobre życie - idziesz do nieba - masz pozytywną "fazę" po śmierci i na odwrót. Religie mówią też że dusza człowieka pojawia się w bodajże 49 dniu płodu, dokładnie wtedy kiedy mózg zaczyna produkować dmt, wtedy tak naprawdę do ciała wstępuje życie. Psychodeliki to nie są narkotyki, psychodeliki to są dusze, co do fenyletylamin nie mam pewności, tryptaminy napewno. po wzieciu grzybow laczysz sie ze swiadomoscia, z duszą grzyba, psylocybina jest jego duszą. Najmocniejszym psychodelikiem dla człowieka jest DMT, dlatego że jest to kontakt z samym sobą, z własną duszą. Uważam że istnieje kilka etapów działania DMT - 1. Zwykły świat - normalna świadomość, którą jest DMT - bardzo mała ilość, ale jest 2. Sen - mało kto wie wizje senne są spowodowane DMT, sny dużo znaczą i mogą dać wielką wiedzę, podczas snu masz więcej DMT - jesteś mądrzejszy 3. Świadomy sen - to samo tylko że ze świadomością - jeszcze większe wydzielanie DMT 4. OOBE - tu już mamy dość znaczącą ilość DMT, jesteśmy już praktycznie w stanie jak po śmierci, napewno mocna faza OOBE jest już bardzo realnym obrazem życia po życiu 5. Spożycie DMT - prawie jak śmierć, osiągasz tzw. wszechwiedzę, rozmawiasz z "bogiem" czyli z własnym umysłem, z własną świadomością, z DMT, możesz zobaczyć życie pozaziemskie, odległe zakątki wszechświata, przenosić się w czasie, jednak tutaj jest to pół świadome, masz świadomość, jednak nie kontrolujesz jej do końca, wydaje ci się jakbyś rozmawiał z czymś obcym, nie wiesz że to tak naprawdę ty...no chyba że jak ja doznasz oświecenia 6. Śmierć - organizm wytwarza największe ilości DMT, przenosi na stałe w astral...teraz małe dowody na to że to właśnie jest po śmierci : 1. mam znajomego który prawie umarł po przedawkowaniu mefedronu, był w stanie NDE (Near Death Experience), wydzieliły mu się niesamowite ilości DMT, mówi że widział coś typu osławionego światła w tunelu, tylko że to światło wyglądało jak wielkie płonące oko i mówi że dawało mu wybór - zostajesz na ziemii, z wszystkimi problemami albo idziesz dalej, w lepszy świat i mówił że wtedy miał pewność że coś dalej jest i wybrał śmierć, ale wtedy całkiem stracił świadomość, prawdopodobnie właśnie wtedy lekarzom udało mu się go wyratować i obudził się następnego dnia... no ale jeszcze nie umarł 2. Ale są ludzie którzy umarli i wrócili, zmartwychwstali, chodzi o śmierć kliniczną, oni przez pewien czas naprawdę nie żyli, wszyscu opisują ten stan podobnie i wygląda jakby dusza wychodziła z ciała, w górę, dalej odczuwali działanie DMT, pomimo że fizycznie już nie żyli...wiele z nich pozniej nieswiadomie rysowało dziwne symbole, bardzo charakterystyczne dla symboliki dmt, chociaż pewno nigdy o dmt nawet nie słyszeli ... Nie czytałem książki DMT - Molekuła Duszy, sam do tego doszedłem, teraz widzę że autor tej książki doszedł do takich samych wniosków, tak samo jak twórcy większości religii, lecz oni ubrali to w przenośnię, w sumie ta wiedza może być niebezpieczna, głupi ludzie mogliby się zabijać, wiedząc co jest po śmierci, ludzie inteligentni wolą jednak coś jeszcze osiągnąć na tym świecie...wielu z was może uznać to za głupotę, jednak jeżeli bawicie się w takie rzeczy jak OOBE to kiedyś sami do tego dojdziecie...jednak zajmie to dużo dłużej niż przy użyciu psychodelików, a DMT nie jest w ogóle szkodliwe, wręcz przeciwnie to najzdrowsza substancja jaka istnieje ;) Jak ktoś chce podważyć moje teorie, proszę bardzo, postaram się wytłumaczyć i podważyć każdy argument przeciw tej uniwersalnej prawdzie o życiu ;)

pozdrawiam i życzę miłych podróży
Go to the top of the page
 
+Quote Post
TyHu
post 31.05.2012 - 11:26
Post #96


Coprobo
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Jam zapadam trans , tam ide sam
Perspektywy szersze, ideałow przestrzeń
Wypełnia wierszem.
Mniejszy , wiekszy,czerń zasysa
na mnie czyha, za konstrukcją żaluzji
świat magicznych barw i pustki.
Tylko nie dać się aluzji.


Z tym bad tripem się zgodze , jest to prawie niemożliwe , wydają się momenty w których naprawde powinnem się bać ale czegoś tam takiego nie ma jak strach.

a dmt czy ekstrakcja z mozgi trzinowatej jest bezpieczna? , bo na hypperral czytałem że

"W Australii zdarzają się przypadki śmierci u owiec na skutek spożycia traw Phalaris.
Do tej chwili nie wiadomo co powoduje śmierć tych zwierząt."
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 31.05.2012 - 11:58
Post #97


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




dmt mam pytanko do Ciebie. Jak ziemskie uczynki wpływają na dmt? Np. szczere podarowanie komuś dobroci, okazanie szacunku w porównaniu z np. jebnięciem kogoś w twarz:-]

Dla mnie uniwersalna prawda o życiu to być po prostu dobrym dla siebie i innych:) No przynajmiej starać się:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
twistoid
post 31.05.2012 - 13:38
Post #98


http://demotywatory.pl/762
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP




Dmt mylisz mistycyzm z narkomanią. Z całym szacunkiem, ale brak ci wiedzy związanej z praktykami duchowymi i masz obsesje związaną z substancją, bierze się to z fascynacji, to powierzchowne.Zamiast praktykować budujesz fałszywą tożsamość, teoryjki i wszystko podciągasz pod swoje fascynacje substancją. Przypomina to synchroniczności gdzie ludzie nastawiając umysł na odbiór pewnych liczb wszędzie je widzą.Spożywanie substancji owszem uchyla rąbka tajemnicy i powoduje zmiany ale co to za duchowość kiedy ciągle trzeba zażywać substancje, które przejmują chemiczną kontrolę nad jaźnią.W zamian dostaje się usunięcie ego i niezrozumiałe wizje, które rodzą więcej pytań i interpretacji podsycając brak wiedzy, a także odciąganie od prawdziwej praktyki. Czysty umysł przestaje potrzebować substancji, alkoholu i narkotyków,a także złego myślenia, pychy i pustosłowia.Człowiek przebudzony widzi prawdę, a prawda jest taka że to trucizny, które zamulają i blokują umysł na ekspansję świadomości.Tak czy inaczej dmt jest w użyciu różnych plemion i jest sakramentem, a sami szamani działają poprzez dragi, następuje u nich fuzja duchowości z substancją, to jest pokoleniowe i jest to część głęboko archetypowa, nie mają jednak przez to dostępu do prawdziwej jaźni.Dostąpienie oświecenia łączy się z odrzuceniem tradycji i formy.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Dagon
post 31.05.2012 - 15:02
Post #99


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(twistoid @ 31.05.2012 - 14:38) *
Dmt mylisz mistycyzm z narkomanią. Z całym szacunkiem, ale brak ci wiedzy związanej z praktykami duchowymi i masz obsesje związaną z substancją, bierze się to z fascynacji, to powierzchowne.Zamiast praktykować budujesz fałszywą tożsamość, teoryjki i wszystko podciągasz pod swoje fascynacje substancją. Przypomina to synchroniczności gdzie ludzie nastawiając umysł na odbiór pewnych liczb wszędzie je widzą.Spożywanie substancji owszem uchyla rąbka tajemnicy i powoduje zmiany ale co to za duchowość kiedy ciągle trzeba zażywać substancje, które przejmują chemiczną kontrolę nad jaźnią.W zamian dostaje się usunięcie ego i niezrozumiałe wizje, które rodzą więcej pytań i interpretacji podsycając brak wiedzy, a także odciąganie od prawdziwej praktyki. Czysty umysł przestaje potrzebować substancji, alkoholu i narkotyków,a także złego myślenia, pychy i pustosłowia.Człowiek przebudzony widzi prawdę, a prawda jest taka że to trucizny, które zamulają i blokują umysł na ekspansję świadomości.Tak czy inaczej dmt jest w użyciu różnych plemion i jest sakramentem, a sami szamani działają poprzez dragi, następuje u nich fuzja duchowości z substancją, to jest pokoleniowe i jest to część głęboko archetypowa, nie mają jednak przez to dostępu do prawdziwej jaźni.Dostąpienie oświecenia łączy się z odrzuceniem tradycji i formy.


O matko :O aż się pod krzesło złożyłem.

Według mnie nasze ciało fizyczne i reakcje chemiczne zachodzące w nim nie mają żadnego związku z duchowym oświeceniem. Wiele jego aspektów ma wymiar transcendentalny, aczkolwiek samo w sobie powstaje w wyniku usunięcia zaciemnień umysłu. Jednym z nich jest wiara, że jakaś substancja nas wyzwoli.

Natura wszystkich zjawisk jest niedwoista,
a każde z nich, jego własny stan, jest poza ograniczeniami umysłu.

Nie ma pojęcia, którym można by określić stan "jak jest".
Mimo to wizja się manifestuje: Wszystko jest dobre.

Wszystko zostało już osiągnięte, więc, przezwyciężywszy chorobę wysiłku,
znajdujemy się w stanie, który sam w sobie jest doskonały: to kontemplacja.


CYTAT
dmt:Skoro praktykujecie OOBE to kazdy z was bierze psychodeliki


LOL.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
TyHu
post 31.05.2012 - 17:05
Post #100


Coprobo
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Mi się dobrze słucha Terence Mckenna na zmiane z moojinem a najlepiej siebie.

Taka substancja , możesz zadziałać jak np. efekt placebo.Wmówi sobie że to sprawi że bedzie wolny to rzeczywiście może tak zadziałać.Bo takie substancje robią w mózgu ogólny rozpierdol przez co znikają jakiekolwiek schematy , nawet uwarnkowania kulturowe , bariery.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 31.05.2012 - 17:50
Post #101


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Twist dlaczego sądzisz, że ciągle trzeba zażywać substancje? Przejmują kontrolę nad wszystkimi ludźmi? Matka Natura tej całej galerii roślin fazujących nie stworzyła po to, aby się jej tylko przyglądać. Jednemu jedna faza otworzy oczy na prawdę i nie będzie musiał już więcej np. jeść grzybów, inny będzie jadł codziennie przez kilka lat aż mu wątroba padnie i ducha wyrzyga. Nie ma co generalizować i powtarzam, że moc ukryta np. w grzybach potrafi uchylić zdecydowanie więcej niż jakiś rąbek tajemnicy.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
makyo
post 31.05.2012 - 18:02
Post #102


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




:D ale fajnie! Sami znawcy i sami oświeceni:P Super!

"Człowiek przebudzony widzi prawdę, a prawda jest taka że to trucizny, które zamulają i blokują umysł na ekspansję świadomości.Tak czy inaczej dmt jest w użyciu różnych plemion i jest sakramentem, a sami szamani działają poprzez dragi, następuje u nich fuzja duchowości z substancją, to jest pokoleniowe i jest to część głęboko archetypowa, nie mają jednak przez to dostępu do prawdziwej jaźni.Dostąpienie oświecenia łączy się z odrzuceniem tradycji i formy."

Biały człowiek jest tak porypany, że zeźre wszystko co daje kopa. Na jakiejś stronce z dopalaczami było do kupienia jakieś zielsko z afryki, które ponoć leczy raka. W komentarzach jeden zjeb napisał, że to jakaś chujnia, bo miał strasznie słabą fazę:D No bomba!
Widzę twist, że sporo wiesz o szamanach i o tym czego doświadczają. Z pewnością spędzenie całego życia wśród roślin i ich duchów nie pozwala im na połączenie z jaźnią. Na pewno jest właśnie tak jak mówisz:)
Jak by ktoś miał chęć poczytać o szamanach to by się dowiedział, że tylko niewielki procent z nich używa roślin psychoaktywnych do podróżowania. Większość używa technologii hemi sync (grzechotka i bęben):P A jak już używają roślin to nie ćpają, tylko rozmawiają z ich duchami, tak jak Wy rozmawiacie ze swoimi przewodnikami. Subtelna różnica. Szamanizm liczy sobie jakieś 50 tysięcy lat. To znaczy, że kolesie praktykowali, zanim ktokolwiek wpadł na pomysł, żeby wymyślić oświecenie:P

"CYTAT
"dmt:Skoro praktykujecie OOBE to każdy z was bierze psychodeliki"


LOL. "

Nie lol, tylko jak się trochę fizjologii poczyta to się wie, że ludzki czerep wytwarza takie substancje cały czas. Tam w środku są takie małe duperelki, które nazywają się gruczoły hormonalne. Ale w grach o tym chyba nie wspominają:P

"Według mnie nasze ciało fizyczne i reakcje chemiczne zachodzące w nim nie mają żadnego związku z duchowym oświeceniem. "

No pewnie, że nie mają, dla tego jak się wyskoczy w 10 piętra to się pozbywa problemu z ciałem i oświecenie jest natychmiastowe:)
Nasze ciało to tylko kawałek węgla i krzemu, zalanego wodą:) taki gorący kubek.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
danEG
post 31.05.2012 - 18:30
Post #103


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


nikt nikomu nie każe stawac sie oswieconym, nikt nikomu nie każe byc trzeźwym, lub brac cokolwiek, wazne by chec zmiany siebie na lepsze plynela z serca to wtedy wszystko samo sie wyklaruje, a wszystkiego mozna probowac, tylko czasami już po jednym razie wystarczy jesli chodzi o substancje zmieniajace swiadomosc, a inni lubią to caly czas to drążą i widocznie sa tym zafascynowani i maja w tym cel.Ich wola i rozum, smutne sa ekstremalne przypadki przedawkowania, dlugoletniego uzaleznienia itp ale jak wiadomo takie wypadki chodza po ludziach(nieświadomych)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
twistoid
post 31.05.2012 - 19:04
Post #104


http://demotywatory.pl/762
Ikona Grupy
Grupa: OOBE VIP




Narkoman zawsze będzie mówić o dragach w superlatywach bo nie zna nic lepszego. Makyo jak to co napisałeś nie ma związku z tym co napisałem,ani nie umniejszyło tego na jotę, możesz się za to podbudować. Po prostu wtrąciłeś swoje trzy grosze. Co do szamanów masz rację alev chyba za dużo emocji bo nie zauważyłeś że wspominałem akurat tylko o tym aspekcie nie zgeneralizowałem całego nurtu szamańskiego.Dragi zawężają świadomość tylko do jednego spektrum chemicznego opętania,jak wraca ego to podbudowuje się i interpretuje.Natomiast praca nad sobą powoduje wyrwanie się z samsary i głęboką mądrość. Jest ostatecznym sensem istnienia im wcześniej się to zrozumie tym szybciej przestaje się potrzebować dodatkowych podniet typu substancje.Zachęcam do medytacji, która dodatkowo z czasem powoduje oobe.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
makyo
post 31.05.2012 - 19:55
Post #105


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




"Co do szamanów masz rację alev chyba za dużo emocji bo nie zauważyłeś że wspominałem akurat tylko o tym aspekcie nie zgeneralizowałem całego nurtu szamańskiego"

"a sami szamani działają poprzez dragi, następuje u nich fuzja duchowości z substancją, to jest pokoleniowe i jest to część głęboko archetypowa, nie mają jednak przez to dostępu do prawdziwej jaźni"

Faktycznie nie była to generalizacja:P



"Natomiast praca nad sobą powoduje wyrwanie się z samsary i głęboką mądrość. Jest ostatecznym sensem istnienia im wcześniej się to zrozumie tym szybciej przestaje się potrzebować dodatkowych podniet typu substancje."
Ale co z ludźmi, kórzy nie szukają oswiecenia bo go nie potrzebują? Potrzebuja zjeść czekoladę i się pośmiać. A może nie dla każdego sensem istnienia jest wyrywanie się z jakiejś smamasary???

I dlaczego sądzisz, że to co napisałem miało umiejszyć temu co Ty napisałeś?:/ Jeśli na tym według Ciebie polega dyskusja to spoko:) Mnie zwyczajnie śmieszy jak ktoś tłumaczy czym jest, a czym nie jest to "oświecenie", do którego wszyscy dążą, a nikt go nie doznał:) Ważne, żeby napisać kilka trudnych słów i już jest mądrze.

Nasze organizmy produkują dragi. Dragi te uwalniają się podczas różnych doswiadczeń (radość, strach, medytacja). Dmt jest własnie takim dragiem i go używmy. Nawet Ty. Czy to znaczy że jesteś ćpunem i szukasz podniet? Wytnij sobie fizjologię i wtedy się oświeć, tak będzie ferplaj :)

Nie potrzebujemy roślin, nie potrzebujemy witamin, hormonów, dragów. Ale wtedy trzeba wchłaniać dużo prany. Wiele istot we wszechświecie tak właśnie funkcjonuje i jest im zajebiście. Myślę że one nie potrzebują się juz oświecać.

Bóg nam udostepnił w tym swiecie tak piekną naturę, po to żebyśmy z niej korzystali (korzystać to nie znaczy wykorzystać, a używać to nie znaczy nadużywać). Ayahuaska może pomóc wyleczyć duszę, borówki mogą pomóc wyleczyć sraczkę. Ja lubię borówki. Czy to znaczy, że jestem borówkowym ćpunem? :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post

7 Stron V  « < 3 4 5 6 7 >
Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park