Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
2 Stron V   1 2 >  
Reply to this topicStart new topic
> Parę Pytań.
Warszawa_
post 01.06.2012 - 00:00
Post #1

Częsty Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
**
Postów: 15
Dołączył: 31.05.2012
Nr użytkownika: 8882




Witam wyzwolonych.

Jako nowy użytkownik wychodzę z założenia że wyrazem szacunku względem „starszych falą” jest oficjalne przedstawienie swojej własnej osoby.

Doskonale wiem że my ludzie doświadczający trochę szerszego spektrum doświadczeń nie odczuwamy zbyt dużej stymulacji czytając posty o nudnym długim charakterze życiorysu. Dlatego postaram się go możliwie jak najmocniej rozrzedzić by w grę wchodziły jedynie aspekty… interesujące. Pragnę o wybaczenie jeśli moja dialektyka wyda się egzaltowana czy „zbyt oficjalna”. Jestem takim samym typem człowieka jak wy. Mogę mieć jednak inny „słownik terminów” co wynika oczywiście z uwarunkowań jak i naturalnej różnicy w postępie astralnym.

Poziom reprezentowany przez nasz pokrój eliminuje kłamstwa czy chęć zabłyśnięcia jak wierzę. W swoich przyszłych wypowiedziach na łamach tego forum nigdy nie skłamię, świadomie nie wprowadzę w błąd, będę najszczerszy jak to tylko możliwe. Mam nadzieję że wydedukujecie to z treści poniższego tekstu. Pragnę być osobą wiarygodną gdyż mam wiele do powiedzenia, mam wiele pytań na które będę oczekiwał szczerej odpowiedzi.

Mój postęp jest raczej wolny ale nie wypełniony marazmem. Mam sporą wiedzę przez co także i w niej braki co jest logicznie zrozumiałe gdyż z każdym poznaniem rośnie pula pytań. Mam nadzieję że wy często bardziej zaawansowani pomożecie mi w szybszym rozwoju ducha. W zamian oferuję totalną szczerość i otwarcie, spojrzenie na astral z kolejnej już perspektywy.

Pracuje na frachtowcach. Podróżuje po całej ziemi. Przez ogromną część roku moje życie obraca się w okuł samotności kajuty i wyciszenia po pracy. Ani dzieci, ani żona… nic mi nie przeszkadza przez 8/9 miesięcy w roku. Mam ogromne ilości czasu by wchodzić w relaksację. Jeśli oficer nie zaprasza na kielicha moja rozrywka odbywa się wyłącznie w portach i na łóżku ( bez kontekstu seksualnego oczywiście. ) Widziałem w swoim życiu wiele, doświadczyłem sporo… jednak nie jest to kryterium stanu wiedzy. Mam bardzo wiele pytań. Pragnę byście wiedzieli że mimo kilku mocnych eksterioryzacji czuje że w sferze astralnej jestem ciągle niemowlakiem. Pragnę „wydorośleć”. Bardzo proszę… pomóżcie mi w tym, gdyż czuje niepohamowaną chęć rozwoju.

Doświadczenia związane ze stanami bliskimi oobe po raz pierwszy ( z tego co pamiętam ) miały miejsce kiedy miałem może trochę więcej niż 13 lat. Stało się wówczas coś tak niesamowitego dla umysłu który ( nigdy wcześniej świadomie ) nie miał styczności z astralem że totalnie zmienił się jego charakter kategoryzowania zjawisk do rangi empirii. Zrozumiałem że świat który mnie otacza nie jest opisywalny, nie wyczerpują go przedmioty szkolne czy telewizja. Zrozumiałem że żyje w czymś na kształt bajki, baśni… że świat prawdziwy, absolutny musi leżeć gdzieś poza „materią”.

Nic dziwnego jeśli zapłakane, nękane wyrzutami sumienia, leżące na łóżku 13-to letnie dziecko po zabiciu swojej świnki morskiej czuje że nagle w jego głowę wsunęła się czyjaś dłoń i wyciągnęła coś powoli, coś odblokowała, coś dała do zrozumienia. Bardzo się przestraszyłem… zjawisko było jednak zbyt piękne by je przerwać. Kiedy dłoń wyciągnąwszy „to coś” z mojej głowy opuściła moje ciało odczułem że staje się ono bardziej lekkie. Odczułem że mój duch pęcznieje, że wyłania się poza ramy jego fizycznego oblicza.
Te jednak doświadczenie miało wysoką cenę. Utrwaliło mnie w poglądzie że istnieje katolicki Bóg gdyż to jego błagałem o wybaczenie po przykrym fakcie.

Mnie nie było trzeba przekonywać… Na lekcjach Religi błyszczałem jak jutrzenka. Doglądałem wewnętrznych starań by święta spędzać z czystym sumieniem. Co prawda nie chodziłem do kościoła co niedzielę jednak mój światopogląd oparł się mocno o dogmaty KRK… czy też raczej jego aksjomaty względem osób „prawdziwie wierzących”.

Po pewnym ubogim w doświadczeniach poza-fizycznych czasie stałem się prawie że zwykłym nastolatkiem. Imprezy, alkohol, system wartości opierający się na ilości dup i koleszków były moim chlebem powszednim, jednak w moim umyślę ciągle przewijało się wspomnienie o niezwykłym wydarzeniu z dzieciństwa.

Zastanawiałem się…dlaczego takie rzeczy mnie już nie spotykają? Przecież staram się wierzyć w Jezusa etc… Dlaczego więc na tym się wszystko skończyło? Dlaczego „anioły” mnie już nie odwiedzają?

Po pewnym czasie zrozumiałem że ma to związek z marazmem mentalnym jaki wprowadza religia. Droga ta była jednak zbyt długa i bolesna by ją opisywać szczegółowo.

Z filozoficznego punktu widzenia każde religie „niszczą” duchowość człowieka. Oto dziecko rodzi się na ziemi. Nic o niej nie wie. W takim stanie niewiedzy zadawałoby sobie pytania, starałoby się na nie odpowiedzieć samodzielnie. Wtedy staje przed nim kapłan z pismami świętymi. Już się nie musisz zastanawiać. Wszystko jest tutaj między stronami okładki.

Kiedy po coraz większym zapoznawaniu się z „literaturą” religijną mój na nią dotychczasowy pogląd zaczął się chwiać… w moim życiu zaczęły odgrywać się rzeczy których się na początku bałem. Obecnie za nimi tęsknię. Ciągle jest mi ich za mało.

Standard: Pisk który „rozrywa” ci czaszkę. Paraliże senne. Strach przed wylewem czy chorobą psychiczną. Istoty których kto z nas na początku nie uważał za demony?

( Okazało się że są jednak jak rodzice. [ niemal wszystkie ] Kiedy matka wyrywa smoczka dziecku…jest ona dla niego w tym momencie największą bestią. )

Miało to miejsce kiedy tylko w moim umyśle zaczęły przebiegać bardziej obiektywne procesy, kiedy bardziej otworzyłem się na świat, kiedy zacząłem przybierać postawę agnostyczną.

W pewnym momencie intensywność doświadczeń towarzyszących paraliżom sennym była tak ogromna… że zacząłem szczerze modlić się do jezusa. Nie pozbyłem się jeszcze wtedy tego uwarunkowania całkowicie.

Poprosiłem zasypiając któregoś dnia… Powtórzyłem kilka razy intensywnie i solidnie prośbę: Wytłumacz mi w języku który zrozumiem, w naturalny sposób…co się ze mną dzieje, czego doświadczam, czy jest to dla mnie złe czy dobre? ? ?

Po paru dniach przyszła odpowiedz. Nadeszła z zaskoczenia kiedy byłem tuż, tuż przed zaśnięciem ale jeszcze znacznie przytomny.

Głos trudno mi opisać. W skrócie wykraczał poza ramy fonetyki, wprawiając w drżenie całe moje ciało dawkami emocji płynącymi z każdej sylaby. Był przesycony potęgą. To się czuło. Należał do kogoś z kim nie należy zadzierać, jednocześnie jednak był przesycony siłą witalną, miłością, wiedzą, wybaczeniem. Rozbrzmiewał delikatnie echem jednak był przenikający jak szum poważnej kaskady. Miał on absolutne pierwszeństwo. Wszystko, absolutnie wszystko uhonorowało jego objawienie całkowicie schodząc na najodleglejsze plany świadomości. Nic innego przez tę chwile nie istniało. Tylko jego głos i moja skromna osoba drżąca, doznająca euforii, niemal płaczu że oto ktoś ważny zwrócił uwagę na małego, bezbronnego ducha.

Powiedział:
„Niedługo nic co ukryte nie pozostanie w tajemnicy.”


Od tamtej chwili, powoli ale ciągle z progresem zjawiska związane z paraliżami stawały się coraz bardziej złożone. ( Czy to nie ciekawe że nasze pierwsze paraliże senne są dość duszne? Zupełnie tak jakby ktoś chciał wymusić na nas nasz pierwszy oddech astralny? )Przypominały wręcz operację neurochirurgiczne. Odczuwałem borowanie w czaszce, znacznego uwrażliwienia ciała, dotyku penetrującego moje wnętrzności… kiedy udawało mi się z tego stanu wzbudzić co było niekiedy bardzo trudne po otworzeniu oczu dostrzegałem nakładające się na siebie światy. Przez drobne sekundy dostrzegałem tamten inny świat… a raczej jego drobny ułamek przejawiający się najczęściej w postaci symboli, innych istot…bliskiego otoczenia. Przez parę dobrych lat zjawiska mimo kilku wyjątków kategoryzowałem jako straszne…chociaż same obcowanie z nieznanym zaczęło mnie namiętnie intrygować.

I wtedy pojawił się przełom. Coś co interpretowałem jako pierwiastek kobiecy doświadczyło mnie orgazmem i po wleceniu mi pod plecy zaczęło wypychać ku sufitowi. Wystraszyłem się śmiertelnie jak łomatkoboskokochano. Lecę… o boże za chwile spadnę na podłogę, na szklany stół… o boże za chwile wylec przez okno….musze się wzbudzić!!

Mimo że nie widziałem niczego prócz jasnego światła spod „powiek” wyraźnie odczuwałem kinetykę. To było bardzo realne…wręcz błędem jest porównywanie tego do czegokolwiek realnego gdyż… różnicy w odczuwaniu rzeczywistości najprościej nie było.

Zrozumiałem że te doświadczenia mają za zadanie w rozsądnym tempie przesunąć moje granice „normalności” bym po prostu przestał się bać. Niemal za każdym doświadczeniem byłem krok dalej od poprzedniego.

Któregoś dnia płynąć na Chiny, będąc na zatoce gwinejskiej doświadczyłem jak do tej chwili najdłuższą eksterioryze. Pozwoliło mi na to właśnie przesunięcie granicy normalności.

Czuje że jestem wciągany w jakiś ciasny przewód. Nabieram prędkości. Widzę plamki świateł. To gwiazdy… o boże ja lecę. Źle lecę… muszę ustawić ciało zgodnie z kierunkiem. Widzę lasek spowity w mroku nocy. Zahaczam o drzewa. Nie wyrządza mi to krzywdy. Czuje zmiany wibracyjne na drobną chwile kontaktu. Nagle robi się jasno jak w dzień. O qrwa jestem na swoim podwórku.

Odbyłem tam zapoznanie z tamtym światem. Nie miałem na niego wpływu ale zrozumiałem że mam większą kontrole nad ciałem niż w świecie fizycznym. Salto przez 2 metrowy płot, przeszybowanie na bardzo niskiej wysokości, odległości 15 metrów, natychmiastowa zmiana miejsca wywołana jedynie intencją.

Od tamtej pory… po prostu jestem zakochany w takich zjawiskach. Są bezcenne, nie oddałbym ich za miliardy. Czuje się bogaty, czuje że się spełniam w naturalnej roli jaką stawił mi absolut. Co chwila mnie w nim coś zaskakiwało.

Któregoś dnia w tym samym rejsie ciągle na zatoce gwinejskiej budzę się, rozglądam się…zaczynam kojarzyć. Co jest grane? Moja kajuta wygląda trochę inaczej… o co chodzi? O Boże mam zdeformowaną noge!! ( budzę się ) Widzę mgłę wchodzącą w moje czoło.

Zrozumiałem że czasami dobrze jest po wstaniu z koi zrobić znajomy wam test rzeczywistości by po prostu wiedzieć gdzie się jest. Tak czy inaczej nie mogłem uwierzyć… tamten inny świat jest cholernie realny.

Tutaj jednak pojawia się pewne odstępstwo od standardowej historii związanej z wydobyciem. Być może wynika to z braku mojego oczytania. Być może temat poruszający kwestię o które chce zapytać jest dostępny na forum. W takim razie przepraszam… proszę o link.

Otóż mam pytanie czy podczas nagłych, „awaryjnych” wzbudzeń ( kiedy jeszcze człowiek się bał tych doświadczeń ), kiedy światy się na siebie nakładają…czy dostrzegliście jakieś maszyny lub urządzenia? Jakieś sądy, aparaturę, technologię wyglądającą na oszałamiająco skomplikowaną? Bardzo proszę o odpowiedz.

Było ich kilka… porobiłem „szkice” i proste opisy. Zainteresowanym prześle na PW. Nie są one identyczne ale podobne do tych które można zobaczyć na teledyskach : Strapping Young Lad - Almost Again ( który mocno wiąże się z tematyką ) lub Bjork - All is Full of Love

Motyw „maszyn” pojawił się w mojej historii po raz pierwszy ( zaobserwowany jakkolwiek ) podczas pierwszego rejsu. Wygląda na to że są ku takiemu stanowi rzeczy logiczne przyczyny z uwagi na dystans dzielący mnie od miejsca w którym przebywałem najczęściej. Znowu jednak kłuci się to z nadrzędnym charakterem świata wyższego, jakby pozbawionego ograniczeń przestrzennych.

To mnie bardzo interesuje gdyż… moja pierwsza eksterioryzacja, ta związana ze strachem upadku na szklany stół, była poprzedzona dźwiękiem o czystym charakterze elektronicznym. I tu perełka: nagrałem ten dźwięk. Więcej informacji w opisie wideo i odpowiedziach ( szukaj na YT hasła: rare Invisible probe sound )

Wiem że… pewne fakty mogą wynikać z przełożenia podświadomego. Nie koniecznie jednak brzytwa ockhama, czy motyw solipsyzmu, osobliwego hedonizmu musi się sprawdzać w „praktyce”.

Kolejne pytanie i próba uzyskania na nie „od…” czy podpowiedzi wiążę się z odwiedzinami.

Któregoś dnia podczas „standardowego” paraliżu jakaś istota była zbyt natrętna. Dotykała mnie zbyt mocno. Postanowiłem się natychmiast wzbudzić. O zgrozo obudziłem się w Astralu. To nie było… przyjemne. Stała nade mną postać szara ale silna fizycznie. Nie była drobna. Szybko złapałem ją w geście protekcji za ręce. Zacząłem się z nią siłować. Silnie się przybliżyła do mojej twarzy i jakby wrzeszczała… odczuwałem jednak nie zrozumienie i smutek.

Jej wygląd jest do złudzenia podobny do pewnej istoty sfotografowanej w nieokreślonym miejscu i czasie. Zainteresowanym prześle na PW.

Widziałem także w motywie nakładania się światów oprócz przeróżnych mandali jak i symboli dotyczących mojego rozwoju, ( kolejnymi pozycjami w dzienniku zajęć ) istoty… no wiecie… zielone.

Pytanie: Czy jeszcze ich nie rozumiem czy faktycznie należy ich unikać?

Motyw operacji jest kolejnym elementem na który chciałbym zwrócić waszą uwagę.

W moim przypadku było ich… wiele. Najbardziej mi zapadł w pamięć… trudno byłoby zapomnieć… z udziałem podmiany elementu ciała astralnego (?).

W ogromnym skrócie: Leże na łóżku. Czuje że w moja klatka piersiowa się otwiera. Czuje na przedramieniu uspokajające parę troskliwych klepnięć obcej dłoni. Nie boje się. Strach mam za sobą. Czekam. Zostaje wyciągnięte coś z mojego serca. Identyfikuje ten przedmiot jako mała „tulejka”. Zostaje włożone coś nowego. Na samym końcu zjawiska słyszę bardzo wyraźny, przyjemny męski głos formułujący zdania tuż przy moim uchu brzmiące: Gratulujemy ci że przetrwałeś ( w sensie nie wzbudziłeś się ) dzisiejsze zjawisko. Odczujesz różnicę.

Podobnych wydarzeń było wiele, znacznie więcej niż wyjść astralnych. Czy taki medyczny charakter jest związany z astralem czy bardziej wizytacją? W przeważającej większości zdarzeń poczułem że jest to korzystne dla mojej vis vitalis.



Uważam was za specjalistów w tej dziedzinie. Proszę o sugestię i bezpośrednie odpowiedzi.
Trzy pytania:
1) Motywy maszyn w Astralu.
2) Czy intencję niektórych „gości” mogą być niekorzystne dla „astronauty”?
3) Motyw zabiegów, manipulacji „czakrami” podczas paraliży.
Profile CardPM
+Quote Post
Pavveł
post 01.06.2012 - 02:24
Post #2


Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901




Twój styl pisania to normalnie miód na uszy (bądź oczy w tym wypadku) :3
Czytało się z zainteresowaniem :) Oczywiście jestem chętny, jeśli chodzi o Twoje deklaracje wysłania dodatkowych informacji na priva...
Nie doświadczam tylu tego typu zjawisk, jak Ty to robisz, więc niestety nie jestem w stanie Ci pomóc i odpowiedzieć na powyższe pytania... jednak zaciekawiło mnie to, co napisałeś o odwiedzających nas istotach i o nieprzyjemnych odczuciach z nimi związanych, jako były by to "rodzice", jak to nazwałeś... no, w każdym razie osoby, chcące nam pomóc "wypłynąć na głębszą wodę"... możesz napisać coś więcej na ten temat? np. uzasadnić skąd takie spojrzenie na tą sprawę? Pytam nie po to, żeby Cię inwigilować, lecz z takiego powodu, że mnie się przytrafiło raptem kilka takich nieprzyjemnych odwiedzin :/ ...
PS: Skoro jesteś z Warszawy, moglibyśmy się kiedyś spotkać czy we dwóch, czy z większą ilością okołowarszawskich obeforumowiczów, jeśli odpowiada Ci ta inicjatywa :]
Pozdrowienia
Profile CardPM
+Quote Post
Messanger
post 01.06.2012 - 08:10
Post #3

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 777
Dołączył: 11.03.2012
Nr użytkownika: 8755




CYTAT(Warszawa_ @ 01.06.2012 - 01:00) *
Uważam was za specjalistów w tej dziedzinie. Proszę o sugestię i bezpośrednie odpowiedzi.
Trzy pytania:
1) Motywy maszyn w Astralu.
2) Czy intencję niektórych ?gości? mogą być niekorzystne dla ?astronauty??
3) Motyw zabiegów, manipulacji ?czakrami? podczas paraliży.


Z góry ostrzegam, że moje odpowiedzi spotykają zazwyczaj się ze znaczną krytyką tutejszej społeczności:

1) Odpowiedź wieczorem, bo przeczytałem tekst mocno pobieżnie.

2) Jasne, że tak. Na tym forum panuje przekonanie, że w astralu nic starszego stać się nie może. Ja jestem dużo mniej optymistyczny pod tym względem. Przede wszystkim należy tu wymienić kradzież energii (nagłe urwanie się OOBE) i manipulację "rzeczywistością" przez wyższe bytu astralne. Astral to świat iluzji, łatwo jest ulec złudzeniu w niektórych kwestiach. A to zdjęcie chętnie zobaczę sobie na pv.

3) Przewodnicy czasem ingerują w czakry podróżników, szczególnie jeśli sam nie stosowałeś technik otwierajacych.

Zaraz się na mnie posypią baty. Dawać miśki, nie zawiedźcie mnie... :D.
Profile CardPM
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 01.06.2012 - 09:57
Post #4

Dupa Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 15165
Dołączył: 09.03.2010
Skąd: Las
Nr użytkownika: 7816




Stek bzdur! Banały, dyrdymały i kakofonia językowa. Po staremu.

Astral to świat iluzji, - real to nie świat iluzji?

Dawaj misiek tłumacz mi co jest iluzją a co prawdą. Ty jesteś prawdą, ja, my czy nic i nikt nią nie jest?
Profile CardPM
+Quote Post
Warszawa_
post 01.06.2012 - 11:33
Post #5

Częsty Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
**
Postów: 15
Dołączył: 31.05.2012
Nr użytkownika: 8882




Pavveł:

Ja tutaj nie napiszę czegokolwiek o czym byście nie wiedzieli na temat przewodników. Nie wiem jednak jak w waszym przypadku ale… miałem do czynienia nie tylko z nimi. Motyw maszyn, repów, szaraków był u mnie dość powszechny na początku przygód. Być może były to myślo-kształty najodpowiedniejsze płotki które trzeba było przeskoczyć w moim przypadku. Odczuwałem jednak silne wrażenie że nie są to… atrapy.

W moim poczuciu odwiedziny w stanach paraliży mają na celu wytworzenie odpowiedniego „kształtu” masy szarej mózgu, jej połączeń, wpływania na synapsy by ukształtować „antene” która będzie w stanie transmitować i odbierać dane. Być może liczni ludzie już się rodzą z taką wtyczką, być może inni muszą nad tym pracować. Być może nie masz takich doświadczeń w takiej ilości jak ja właśnie z uwagi na lepsze wybicie z bieżni.

Dlatego jak mi się wydaje nawet z negatywnych doświadczeń w których pobierana jest nasza visvitalis można wyskrobać jakieś pozytywy. Z pewnością jest to przesunięcie granic normy, spektrum informacyjnego. X zaawansowany obserwator jest w stanie dostrzec X zaawansowane informację.

W moim przypadku odwiedziny, manipulacje, zabiegi działy się przez okres około 3 lat. Dość długo… Składało się na ten okres dość sporo zdarzeń przypominających dosłownie rehabilitacje, fizjoterapię. Delikatnie poruszano poszczególne członki mego ciała. Nie były one zazwyczaj przyjemne.

Przyjemności wprawiają w swoiste odurzenie, zastój. Kiedy jest ci przyjemnie starasz się ten stan zachować najdłużej jak to możliwe nieomal w samolubny sposób gubiąc samego siebie. Jedynie silne, wstrząsające emocję najczęściej utożsamiane ze strachem, co wynika tylko z niewiedzy, wywołują progresywną w skutkach reakcję, otrzeźwiają świadomość. Pragnę byś miał to na względzie kiedy przyjdzie ci oceniać owe zjawiska jako negatywne.

Najbardziej dobitnym przykładem który mnie w tym utwierdził było „badanie” w którym „strzyga” dotykała moich genitalni. Nieomal mi się w nie wwiercała. Natychmiastowo, bez żadnej dywagacji typu : „hmmm… czy aby na pewno warto przerywać miłe leżakowanie”, wyrwałem rękę z bezruchu i w szekspirowskim akcie poważnej desperacji złapałem za jej dłoń przerywając tym wysoce niemile uczucie. Bałem się dotknąć dłoni nieznanej istoty zza światów ale bardziej bałem się utraty mojego penisa. Normalne. Fakt że jest brzydki i daleki od ideałów nie zmienia faktu że wole go posiadać. Ohh filozofio jakie wielkie było moje zdumienie kiedy istota zaczęła wiercić mi jądra drugą dłonią. Wyrwałem więc z bezruchu swoją drugą rękę. Nie mogłem pozwolić by trwało to chociaż o setną sekundy dłużej! Kiedy ponownie złapałem za dłoń strzygę, ta wyszarpała się z pierwszego uścisku i ponownie i ponownie i ponownie za jajka. Innymi słowy pograliśmy sobie w łapki turbo 2.000.000 Knock Lewis Woohooo!!!

Po paru cyklach istota przestała mnie łapać po tamtych rejonach. To już nie było konieczne. Pokazała mi do czego jest zmuszona kiedy nie przykładam większej uwagi do „poruszania” ciałem astralnym. Przez cichą chwilę wymienialiśmy się uchwytami dłoni. Modliłem się jednak by znowu mnie nie złapała za klejnoty.

Nie miałem zamiaru codziennie doznawać aż tak stymulujących wyznań miłości. Zacząłem więc wizualizować sobie przed snem że poruszam rękoma. Zgadnij co? Więcej nikt nie dobierał się do moich genitalni w taki sposób.

Chciałbym nadmienić że nic zległo mi się nie działo. Nie odczuwałem bólu a raczej duży dyskomfort, zbyt sporo mocno irytujących wrażeń nerwowych.

Podczas tego doznania zmysł wzroku nie był aktywny. Owej „sennej” rzeczywistości nie doświadczałem w rozumieniu normalnej drogi komunikacji. Wiele poważnych aspektów było jakby celowo wyeliminowanych także i przeze mnie.


Zazwyczaj charakterystyka moich paraliży sennych przypomina powyższy opis. Po jakimś czasie jednak zauważyłem że są tam także i maszyny. Pytałem o nie w stanach głębokiej relaksacji. Dostałem kilka krótkich odpowiedzi i wizji. Budują one strukturę która może być właściwa tylko dla mnie. Być może moja WJ zadecydowała że tak będzie mi najłatwiej poznać tamte środowiska. Być może te maszyny nie są związane z astralem kompletnie a wykorzystują jedynie technologię migotania wymiarowego.

Nie chcę o niej pisać za dużo bo jest naszpikowana motywami które widzimy w filmach amerykańskich. Nie chcę o niej pisać za dużo gdyż sam o niej po prostu za dużo nie wiem.

Oto co udało mi się wydedukować:

Tak naprawdę moje ciało, prawdziwe ciało spoczywa w białej jakby wannie wypełnionej delikatną, miękką pianą. Takie wanny są usytuowane w dużych, wysokich cylindrycznych pomieszczeniach. Są typem alkowy ściany pomieszczenia. Jest ich tam naprawdę dużo. Takie pomieszczenia są na pokładzie wielkiego statku kosmicznego o nazwie : Neptusi, lub Naneptusi. Doglądają nas zaprojektowane przez nas maszyny lub „wachtowi”… z którymi mamy do czynienia może nawet i w „astralu”. Jesteśmy w trakcie podróży do bardzo odległych rejonów wszechświata. Planeta ziemia jest programem stymulującym ducha by po prostu „nie umarł”, miał jakiekolwiek zajęcie.

Nie twierdze że jest to prawda objawiona. To jest moje spojrzenie. Być może jest to jak napisałem wyżej projekt WJ bym mógł się połapać w tym nieokreślonym środowisku.

Jakby co nie jestem z Warszawy. To po prostu mój pseudonim. Naprawdę chciałbym ale mój zawód zmusza mnie do dłuższych nieobecności w kraju.

Messanger

Napisałeś o stymulacji, otwieraniu „czakr” we własnym zakresie. Słyszałem trochę o meridianach etc. ale nie przykładałem się do tego kompletnie. Czy mógłbyś mi przesłać informację, wskazać miejsce w którym mógłbym zaczerpnąć wiarygodnych wiadomości na ten temat? Zainteresowałeś mnie tym.


Zielarz Gajowy

Quote: Tłumacz mi co jest iluzją a co prawdą.

Nic nie jest prawdziwe. Wszystko jest dozwolone. : psychonauta. P. carroll


Tak naprawdę wszelkie informacje na podstawie których budujesz empirie tego świata są tobie dostarczane narzędziem którego istnienia nie można udowodnić. Nie istnieje obiektywne kryterium oceny świadomości. Wszelkie informacje zawsze pochodzą z głowy. Nie masz więc obiektywnych dowodów by poprzeć teorię że cokolwiek poza twoją głową istnieć może. Ten temat mocno rozwija zagadnienie z filozofii : Solipsyzm. Wskazuje on że tak naprawdę obserwator nie spoczywa w pokoju a pokój spoczywa w obserwatorze, wewnątrz jego głowy. Tak naprawdę jeden człowiek drugiemu nie jest w stanie udowodnić że kolor który nazywa niebieskim jest tym samym kolorem w którym drugi widzi niebo.

Bardzo dziękuje za odpowiedzi.
Profile CardPM
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 01.06.2012 - 12:26
Post #6

Dupa Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 15165
Dołączył: 09.03.2010
Skąd: Las
Nr użytkownika: 7816




Tak naprawdę moje ciało, prawdziwe ciało spoczywa w białej jakby wannie

Nic nie jest prawdziwe.

:)
Profile CardPM
+Quote Post
KMA
post 01.06.2012 - 13:56
Post #7

Dusza Towarzystwa
Grupa: Adept OOBE Kurs: 05-19.10.2006
*******
Postów: 231
Dołączył: 21.09.2006
Nr użytkownika: 95




Kolego, który wybrałeś sobie nicka Warszawa, kłopotliwy ten nick, bo nie wiem czy mogę go odmieniać, skoro jesteś mężczyzną ;)

Przeczytałam Twoje wypowiedzi. Nie mam wielkiego doświadczenia z wyjściami, można powiedzieć, że dużo większe mam ze snami ;) ale cośtam już zdążyłam przeżyć czy zauważyć.

Też myślę, że te istoty, które wydają nam się nieprzyjemne, tak naprawdę mogą być przy nas, żeby nam pomagać. Pewnie nie wszystkie, ale np. moje pierwsze wyjscie odbyło sie praktycznie dzięki takiej istocie, wcale nie wizęłam jej za przyjazną, bardzo nie podobało mi się co robiła, z resztą nie chce mi się powtarzać, z tego co pamiętam, to w notatniku opisałam to doświadczenie.

Motyw operacji na ciele astralnym przypomina mi książkę Darka Sugiera, on chyba opisywał sytuacje kiedy były na nim tego rodzaju operacje przeprowadzane, tyle, że te operacje, jak autor twierdził, były przeprowadzane m.in. przez jego MTJa.

Ciekawi mnie kwestia maszyn, o której mówisz, ale nie mam na nią odpowiedzi. Jedyne co mi przychodzi do głowy, co z resztą pewnie nie ma bezpośredniego związku, to to, że był taki czas, całkiem niedawno, kiedy bardzo wyraźnie w obydwu uszach(głównie w jednym i najpierw myślałam, że to dotyczy tylko jednego ucha, ale później jakby przenosiło się to czasem i na drugie ucho)- czy właściwie trochę ponad uszami słyszałam dźwięki, które brzmiały, jak dźwięki jakiejś maszyny wysyłającej impulsy, ciągle słyszałam "bipy", to było dziwne i zastnawiałam się już czy to nie choroba uszu ;P czy coś podobnego, ale doszłam do wniosku, że te dźwięki są zbyt nienaturalne, a jednocześnie zbyt wyraźne, żeby mogły być wytwarzane nie przez maszynę, jakkolwiek dziwnie to brzmi. Więc czułam się trochę, jakbym miała jakiegoś czipa wszczepionego ;), całkiem nieprawdopodobne, równie śmieszne jest to, że teraz tego nie słyszę i nawet nie wiem kiedy te bipy się skończyły. Słyszę za to, to co zwykle, czyli mniej więcej to co słyszy się jak w nocy wchodzi się do pustej łazienki(niby cisza, ale w uszach słyszy się jakiś dźwięk, niby szum, a jednak nie szum;) ). Zdaje mi się, że słyszę go mocniej, kiedy mocno się nad czymś koncentruję czy kiedy medytuję, ale nie wiem na pewno. Zdążyłam się już tak do tego przyzwyczaić, że zazwyczaj tego nie zauważam. Rodzina mi mówi, że to normalne, pewnie mają rację, mnie jednak wydaje się dziwne, szczególnie, że mam wrażenie, że w dzieciństwie tego nie miałam. Zdaje mi się też, że szczególnie głośno słyszałam ten szum, przy ćwiczeniach oczyszczających pana Popko, które mają wzmocnić przepływ energii w ciele i odblokować połączenie z Górą, ten dźwięk szczególnie mocno słyszałam, po wykonaniu ostatniej części ćwiczenia, tzn po rozluźnianiu mięśni karku, szyi i powolnych ruchach głową po półokręgu i okręgu, które miały za zadanie rozluźnić mięśnie. Popko twierdzi, że ten dźwięk, o ile nie odczuwa się go fizycznie, jest oznaką energetycznego połączenia z górą, ale nie wiem na ile moge w to wierzyć. Gdybym miała takie dobre połaczenie z górą, to pewnie byłabym w pełni zdrowa, a tak nie jest. Ludzie normalnie słyszą ten dźwięk, kiedy jest cicho, kiedy nic im nie przeszkadza, ja go słyszę nawet teraz, kiedy jednocześnie słucham dźwięków wiatraczka z laptopa i dźwięków dochodzących z ulicy.

Jeśli wierzyć channelingom, Ickeowi i tym innym ;) to są na nas nałożone(na ludzkość) energetyczne łańcuchy, które ograniczają naszą energetykę i zmuszają nas do pozostawania na niskim poziomie wibracji, bo takimi wibracjami żywią się ponoć istoty, które zrobiły z nas niewolników. Biorąc pod uwagę tę teorię, można powiedzieć, że w astralu są istoty, które mogą żywić się naszą energią i ogólnie rzecz biorąc, te istoty nie działają na naszą korzyść.

Chętnie obejrzałabym te materiały, które mówisz, że możesz przesłać na priv :)
Profile CardPM
+Quote Post
Warszawa_
post 01.06.2012 - 16:17
Post #8

Częsty Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
**
Postów: 15
Dołączył: 31.05.2012
Nr użytkownika: 8882




Zielarz Gajowy

Wydaje mi się że nie rozumiesz kontekstu. Wielokrotnie nadpisałem że to są moje odczucia. Subiektywne odczucia, które to dla mnie są prawdziwe.

Już ci wskazuje różnicę.

Prawda… Prawda ma dwie definicję. Pierwsza : Prawda to zgodność informacji ze stanem rzeczy którego owa „prawda” dotyczy.

Powyższa definicja jest wpojona w umysły konformistów, jest dosłownie stereotypem. Nie jest właściwa. Daltonista chociażbyś się zarzekał nie uwierzy że ta lilia jest biała.

Filozoficzna definicja prawdy jest znacznie mniej skomplikowana. Nie można jednak jej jakkolwiek udowodnić.

Prawda to punkt absolutnie nie subiektywny. Jest to punkt odniesienia który „wygląda” tak samo dla każdego obserwatora nawet z naj-egzotyczniejszych rejonów absolutu. Prawda jest czymś co jest perfekcyjnie obiektywne.

Po pewnej dedukcji za ten perfekcyjnie obiektywny punkt można przyjąć tylko sam ośrodek absolutu. Zatem prawdy jest tyle ilu jej odbiorców. Moja racja, twoja racja, nasz racja, najmojsza racja. Nie ma się co nad tym kłócić.


KMA

Ja także nieustannie słyszę pewien pisk… jak sądzę jest on o oktawę wyższy od „c”. Znam go tak dobrze że najprościej mój umysł go ignoruje. Kiedy tylko się jednak wyciszę daje o sobie znać. To mi pomaga w dostrajaniu się. Jego modulacja w trakcie relaksacji jest dość dobrym ćwiczeniem.

Zauważyłem także coś innego. Kiedy przykładowo otrę się jak sądzę o jakąś ważną informację, lub gdy pomyśle o czymś „niezwykłym” słyszę nagłą zmianę natężenia szumu czemu towarzyszy właśnie także wydobycie pisku. To nie umiejętność… dzieje się mimowolnie i nie zawszę.

I tu ciekawostka:

1Sam3,11

„I rzekł Pan do Samuela: Oto Ja uczynię w Izraelu rzecz, od której każdemu, kto o niej usłyszy, w obu uszach zadźwięczy.”

2Król21,12

„Dlatego tak mówi Pan, Bóg Izraela: Oto Ja sprowadzę na Jeruzalem i na Judę takie nieszczęście, że każdemu, kto o tym usłyszy, w obu uszach zadzwoni.”

Jer19,3

„I powiedz: Słuchajcie słowa Pana, królowie judzcy i mieszkańcy Jeruzalemu! Tak mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Oto Ja sprowadzę nieszczęście na to miejsce, tak że każdemu, kto o nim usłyszy, zadzwoni w uszach.”

Pisałaś o dźwiękach o charakterze elektronicznym. Witaj w klubie. U mnie najczęściej pojawia się to w stanach bliskich Astralowi.
Profile CardPM
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 01.06.2012 - 17:20
Post #9

Dupa Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 15165
Dołączył: 09.03.2010
Skąd: Las
Nr użytkownika: 7816




Warszawiaku ja się nie mam zamiaru kłócić. Ja tego typu dźwięk słyszałem jak odzyskiwałem świadomość po utracie przytomności.

Bóg który sprowadza nieszczęścia? Dobre:)
Profile CardPM
+Quote Post
Warszawa_
post 01.06.2012 - 17:24
Post #10

Częsty Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
**
Postów: 15
Dołączył: 31.05.2012
Nr użytkownika: 8882




To ciekawostka. Nie jestem jakby co ślepym zwolennikiem pisma świętego.
Profile CardPM
+Quote Post
KMA
post 01.06.2012 - 17:57
Post #11

Dusza Towarzystwa
Grupa: Adept OOBE Kurs: 05-19.10.2006
*******
Postów: 231
Dołączył: 21.09.2006
Nr użytkownika: 95




Warszawa

Właśnie ciekawią mnie te zmiany natężenia. Myślę, że bardzo często zdarzają mi się, kiedy czytam o czymś co wydaje mi się ciekawe, a związane jest z duchowością, kiedy uzyskanie jakiejś informacji wydaje mi się korzystne i pomocne, to mam wrażenie, że szum jest dużo "głośniejszy". Często nie zauważam tego, kiedy czytam, tylko po chwili, kiedy oderwę wzrok od książki, wtedy przychodzi do mnie świadomość tego dźwięku. Bardzo trudno jest go opisać. Teraz przychodzi mi skojarzenie z przesypującym się piaskiem, ale nie z pojedynczymi ziarnami, tylko z dużą ich ilością nieustannie przesypującą się, ten dźwięk jest wciąż taki sam, nie wydaje mi się, żeby można go było podzielić na jakieś składowe. Ogólnie nie wydaje mi się, żeby to był fizyczny dźwięk. Czasem, bardzo rzadko mam wrażenie, jakby zaczynał pulsować, szczególnie, kiedy się na nim skupię.
I kiedy jestem mocno skupiona na wykonywaniu jakiegoś rytuału, np, oczyszczania, to on wtedy staje się bardzo wyraźny i myślę, że dość często kiedy używałam wahadełka do odczytów na skalach, to też ten szum stawał się głośniejszy. Też przy robieniu takich rzeczy, które wymagają właśnie szczególnej formy skupienia i jakby aktywowania magii w pewnym sensie(sorry za określenie, nie wiem jak inaczej to nazwać) to mam uczucie jakbym była w trochę innym stanie świadomości, na co dzień nie czuję się tak jak wtedy, nie wiem teraz jak dokładnie to określić, może muszę trochę nad tym pomysleć, ale myślę, że towarzyszy temu takie uczucie pewnej formy spokoju, stałości, ale to nie jest uczucie spokoju, które ma się jak np. leży się na łóżku i relaksuje i wymazuje mysli, starając się po prostu byc w chwili obecnej, a przynajmniej ja na dany moment to rozróżniam. To uczucie spokoju zmusza do tego, żeby być w chwili obecnej, a jednocześnie kieruje do wewnątrz a nie na zewnątrz. I przy okazji zmienia mi się odczuwanie twarzy, chyba mogę powiedziec, że czuję "wibracje" na twarzy, tak jak to czasem czuje się je na ciele, na dłoniach itd przy próbach wyjścia z ciała. Może jest to jakaś forma autohipnozy? Teraz przyszło mi do głowy... nie wiem. Z resztą, czym tak naprawdę jest hipnoza?
Profile CardPM
+Quote Post
Deimond
post 01.06.2012 - 19:14
Post #12

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 2541
Dołączył: 15.06.2011
Nr użytkownika: 8460




Na wstępie chciałem Cie serdecznie powitać na forum Warszawo:)

Cieszę się że jesteś bo wniosłeś tu troszkę świerzego powietrza.
Bardzo ciekawe spotkania i opisy.

Ja mogę dodać od siebie - że też miałem styczność w jednym ze snów z jakąś kosmiczną formą inteligencji choć nie była ani przyjazna ani złowroga. Wyczuwałem w niej moc i wiedzę oraz chłód. Pamiętałem że z nią tylko rozmawiałem - a w zasadzie że wydawała mi polecenia.

Motyw maszyn również mi się pojawiał.

Ciekawy pogląd na tę sprawę ma niejaki Rich West - który uważa że w poza nakładają nam hełmy na głowę z zapisem pięknego ospuo - gdzie możemy latać itd - i czasem zdarza się że ktoś odzyskuje świadomość. On z kolei poleca zbadać swoją głowę po wyjściu. Można poszukac jego filmików na youtube.

Co do dźwięku - swego czasu zamieściłem tu taki temacik. Możesz potwierdzić czy o ten dźwięk Ci chodzi?

http://www.oobe.pl/park/Kto-To-Zna-Reka-Do-Gory-t6106.html

Pozdrawiam serdecznie i myślę że będziemy się mogli wiele od siebie wzajemnie nauczyć.
Profile CardPM
+Quote Post
KMA
post 01.06.2012 - 20:00
Post #13

Dusza Towarzystwa
Grupa: Adept OOBE Kurs: 05-19.10.2006
*******
Postów: 231
Dołączył: 21.09.2006
Nr użytkownika: 95




Deimond fajnie, że wykopałeś ten temat z szumami, w ogóle nie miałam pojęcia, że rozmawialiście o tym ;) Tak to jest, jak się robi kilku miesięczne przerwy w odwiedzinach na forum ;)
Profile CardPM
+Quote Post
Deimond
post 01.06.2012 - 21:22
Post #14

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 2541
Dołączył: 15.06.2011
Nr użytkownika: 8460




KMA - a no odkopałem bo sam go pisałem i do niczego nie doszedłem - oprócz tego że niektórzy wykorzystuja ten pisk do koncentracji i wychodzenia.
Profile CardPM
+Quote Post
KMA
post 01.06.2012 - 22:01
Post #15

Dusza Towarzystwa
Grupa: Adept OOBE Kurs: 05-19.10.2006
*******
Postów: 231
Dołączył: 21.09.2006
Nr użytkownika: 95




CYTAT(Deimond @ 01.06.2012 - 22:22) *
KMA - a no odkopałem bo sam go pisałem i do niczego nie doszedłem - oprócz tego że niektórzy wykorzystuja ten pisk do koncentracji i wychodzenia.


Zauważyłam, że sam go pisałeś. ;) Nie wiem, czy rzeczywiście do niczego nie doszedłeś. Wiesz przynajmniej, że jest więcej osób, które to słyszą i wiesz o wykorzystywaniu tego przy koncentracji i wychodzeniu, moim zdaniem to dużo. Mógłbyś zwerbować kilka osób, do wykonywania określonych ćwiczen, wykorzystujących szumy, wtedy może dowiedziałbyś się więcej. A tak to tylko każdy powiedział, jakie miał doświadczenia w temacie w przeszłości, wiadomo, że dokładność takich relacji jest niewielka.
Profile CardPM
+Quote Post
set.h
post 01.06.2012 - 22:06
Post #16

instytutnoble.pl
Grupa: OOBE VIP
Ikona Grupy
Postów: 783
Dołączył: 28.05.2007
Nr użytkownika: 1224




CYTAT(Warszawa_ @ 01.06.2012 - 00:00) *
Trzy pytania:
1) Motywy maszyn w Astralu.
2) Czy intencję niektórych „gości” mogą być niekorzystne dla „astronauty”?
3) Motyw zabiegów, manipulacji „czakrami” podczas paraliży.


1 - Ciekawe zagadnienie. Nigdy z czymś w rodzaju maszyny nie spotkałem się w astralu i bardziej kojarzy mi się to z Alien Abduction. Jednakże te tematy są ze sobą bardzo zbieżne choć wydają się bardzo nieprawdopodobne. To co widzimy w poza jest jakby obrazem wyświetlanym na naszej świadomości. Interpretujemy je każdy na swój sposób i to co widzimy jako maszynę może być jakimś energetycznym bytem który naszemu umysłowi najlepiej kojarzył się z maszyną.
2- Wszystko zależy od punku widzenia. Nie wierzę w dobry i wspaniały wszechświat. Uważam że wszędzie są drapieżniki i ofiary tak samo w świecie fizycznym jak i w świecie energetycznym. "Goście" realizują swoje własne plany i nie miej złudzeń bo wszytko to ma cel i zostanie jakoś przez nich wykorzystane. Jeżeli na tym skorzystasz to przy okazji :)
3. Motyw zabiegów to częsty przypadek w stanie OP. Na początku "przygody" z OBE miałem ich znacznie więcej a obecnie sporadycznie. Efekty łapań za genitalia siłowanie się z jakąś istotą w czasie gdy chwytamy te obce dłonie itp itd. Tak samo efekt pisku i bardzo silnych wibracji rozdzierających ciało. Generalnie z czasem te efekty pojawiają się rzadziej ale ciągle występują i są zazwyczaj negatywnie odbierane.

Nie znam twoich doświadczeń i nie wiem czy twoje wyjścia są planowane czy spontaniczne. Jeżeli coś więcej napiszesz to może wyjść z tego interesujący dialog.
pozdrawiam
set.h
Profile CardPM
+Quote Post
Messanger
post 02.06.2012 - 06:49
Post #17

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 777
Dołączył: 11.03.2012
Nr użytkownika: 8755




CYTAT(Warszawa_ @ 01.06.2012 - 12:33) *
Messanger

Napisałeś o stymulacji, otwieraniu ?czakr? we własnym zakresie. Słyszałem trochę o meridianach etc. ale nie przykładałem się do tego kompletnie. Czy mógłbyś mi przesłać informację, wskazać miejsce w którym mógłbym zaczerpnąć wiarygodnych wiadomości na ten temat? Zainteresowałeś mnie tym.

Czakry otwierasz na własne ryzyko... Przejrzyj sobie różne fora ezoteryczne, tam ludzie mają rozmaite techniki. Ja zawsze korzystałem z prostej wizualizacji baloników, które pękają pod wpływem twojej woli.

Cokolwiek będziesz robił, rób to z głową. I po wszystkim zamykaj czakry i nie łaź z otwartymi :).

Te maszyny całkiem ciekawe... Nic o nich nie powiem, bo nigdy się nie spotkałem :).


CYTAT(set.h @ 01.06.2012 - 23:06) *
2- Wszystko zależy od punku widzenia. Nie wierzę w dobry i wspaniały wszechświat. Uważam że wszędzie są drapieżniki i ofiary tak samo w świecie fizycznym jak i w świecie energetycznym. "Goście" realizują swoje własne plany i nie miej złudzeń bo wszytko to ma cel i zostanie jakoś przez nich wykorzystane. Jeżeli na tym skorzystasz to przy okazji :)



Lubię takie stwierdzenia... zdrowy rozsądek przede wszystkim :P.
Profile CardPM
+Quote Post
Kordian
post 02.06.2012 - 09:39
Post #18

Znajomy Rodziny
Grupa: Podróżnicy
****
Postów: 34
Dołączył: 24.05.2012
Skąd: Warszawa
Nr użytkownika: 8860




Warszawa, jeśli dobrze zrozumiałem, to żyjemy Twoim zdaniem czymś w rodzaju Matrixa na statku kosmitów? Nie brzmi to zbyt zachęcająco, więc proszę o rozwinięcie wątku ;) .
Profile CardPM
+Quote Post
Warszawa_
post 02.06.2012 - 11:13
Post #19

Częsty Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
**
Postów: 15
Dołączył: 31.05.2012
Nr użytkownika: 8882




Deimond

Gratuluje zsyntetyzowania tej częstotliwości.

set.h

Moje wyjścia są mimowolne. Jak dotąd Astrala ( z całkowitym przeniesieniem świadomości ) doświadczyłem… okoł 10 razy. Było także kilka mniej jakościowych jakąś cząstką siebie nieustannie czułem że jestem na łóżku. Bardzo chciałbym by były zaplanowane. Czuje że jestem coraz bliżej tego progu.

Tutaj króciutko opisze dwa wyjścia Atrale w których według mnie leży (w przypadku mojej sprawy ) odpowiedz.

Po pewnych przygodach związanych z dostrajaniem się i paraliżem nagle lecę. Uwielbiam te uczucie, przeciążenia i pęd. Jak wściekły, naćpany staram się lecieć jak najszybciej, jak najintensywniej doświadczyć tego zjawiska w najszerszym spektrum. Nagle ktoś mi przyciska twarz do poduszki. Znowu paraliż. Wychodzę jeszcze raz. Podejrzewam że mam być trochę bardziej opanowany. Gdzieś mnie kierują. Lecę już niesamodzielnie.

Pojawiam się w swoim starym pokoju w którym dorastałem od dziecka. Był nie wyremontowany, był taki jakim go zapamiętałem.

Nie mogę wyjść z wrażenia że tam wystraszył mnie przez chwile swoim entuzjazmem i dynamiką przywitania ktoś… ktoś identyczny jak ja. Sobowtór jednak bardziej zaawansowany. Spojrzał mi się w oczy i krzyknął podekscytowany jakbym właśnie zdobył medal na olimpiadzie:

Wooowww…. doświadczasz samego siebie!

Natychmiastowo zasypałem go potokiem pytań. Gdzie jestem, jak jestem, po co to, kim jesteś ty, o co chodzi …. No powiedz coś! Powiedz coś powiedz coś powiedz coś!!!!

No nie mogłem zmarnować okazji. Chciałem się dowiedzieć wszystkiego. Nie podejrzewałem że odpowiedz padła jeszcze przed pytaniami.

Mój sobowtór patrzył się na mnie z wymownym wyrazem twarzy ( jak na abderyte ). Kiedy tylko zamilkłem powiedział jeszcze : Nazywam się na „s” ale to za grube ( by o tym teraz opowiadać. )


Te wyjście sprawiło że z zaszokowaniem znalazłem pewien wzór w tych wydarzeniach. Zbliżyłem się do odpowiedzi jak samodzielnie doświadczać wyjść. Otóż… Przykładowo kiedy zaczynały dziać się te zjawiska czułem niekiedy że jestem „molestowany”, niekiedy dochodziło do kontaktów „seksualnych”. Było to przyjemne ale niekiedy musiałem się wzbudzić bo „partner” był zbyt natrętny. ( Nie pisze o penetracji a o mocnym przytulaniu się ).

Nic nie widziałem. Obraz otoczenia dedukowałem na podstawie dotyku.

Po pewnym czasie zacząłem doświadczać kontaktów seksualnych w których to ja dominowałem. Nie mogłem wyjść z podziwu że kocham się z istotą astralną. Musiałem być nachalny, chciałem tego jak najwięcej. Działy się jakby podobne rzeczy. Zrozumiałem że doświadczam tych samych wydarzeń co rok wcześniej ale z drugiej osoby. To był przełom w moim rozumowaniu. Zaczynam podejrzewać że my wszyscy jesteśmy jedną i tą samą istotą która doświadcza siebie równolegle w różnych historiach i o różnych zaawansowaniach. Tak przynajmniej jak na razie widzę swoje przygody w Astralu.

Przed tym wydarzeniem z sobowtórem miałem trochę podobne które w jakiś wybiórczy sposób też może wskazywać na taki stan rzeczy. Otóż…

Zabiera mnie z łóżka jakaś bardzo kochająca mnie istota. Czuje że jest to duży mężczyzna. Leci. Spoczywam na jego rękach niczym małe dziecko. Trochę urozmaica lot. Wiedząc że uwielbiam bodźce kinetyczne raz za razem wzbija się na dużą wysokość by następnie opadać swobodnie.

Jestem lekko sparaliżowany, nic nie widzę prócz rozmytego światła jakby zza „powiek” ciała astralnego. Wtedy lądujemy. Otwieram oczy. Widzę tylko mały kawałek otoczenia.

Leże jakby na jakimś małym tarasię. Czuje że obok jest jakiś obiekt. Nie widzę go. Widzę jedynie czarno białe kwadratowe jak mi się wydaje kafelki którymi wyłożony jest ten taras. ( byłem chyba pod czymś co nazywacie kryształem brusa ? )

Kiedy tylko wylądowaliśmy, kiedy tylko ten mężczyzna mnie położył zaczął się dosć „niespójny” dialog. Była tam jakaś kobieta i chyba jeszcze jeden mężczyzna.

- Cześć Patryk. Przywitaj się ze sobą.
- z tobą?
- nie no… ze sobą.
- jak ze sobą?
- no z tobą….

( coś w tym stylu, dialog odbył się chyba z mężczyzną który wskazywał na kobietę )

Zakłopotałem się. Umilkłem… leżałem sparaliżowany w tym jasnym miejscu. Nastąpiła chwila ciszy. Wtedy kobieta z którą czułem dziwną więź ( tak jakbyśmy byli tą samą osobą ale doświadczającą innej historii, która ma już świat fizyczny za sobą ) powiedziała do mnie.

- Allah się o ciebie pyta.
- Brakuje mi miłości – odpowiedziałem wskazując na brak energii.

( W słowie allah odczułem jakby… symbolikę którą rozumiem tylko ja i ta kobieta. Po prostu symbol egzotyczności czegoś co można nazwać Bogiem )

Tak czy tak te zjawiska popychają mnie w postępie. Jestem troche zdesperowany gdyż na podstawie wielu innych „przygód” wydedukowałem…lub zostało mi powiedziane wprost że już całkiem niedługo nadejdzie moja chwila na opuszczenie tego świata, że powinienem w związku z tym skupić się na progresie astralnym.

Bardzo was proszę o wskazówki. Ja wiem że jest ich multum na forum. Znam je. Proszę o wskazówki… dla mnie. Nie ogólne. Może jakąś „empiryczną” pomoc, kogoś bardziej zaawansowanego.


Kordian

Poprosiłeś o rozwinięcie motywu technicznego.

Zauważyłeś jak i ja sam że takie detale są… z uwagi na filmy amerykańskie dość tandetne. Sam nie oglądam TV od paru dobrych lat. Uważałem podobnie. Być może w grę wchodzi podprogowa edukacja telewizyjna. Ośmieszanie zagadnienia bo… no przecież to było w TV. Ale z ciebie wariat!

Rozrzedzanie masy szarej przez co nadawanie jej określonego kształtu jest szeroko udokumentowane. TV ogłupia? Przede wszystkim literalnie edukuje. Wartość edukacyjna w kategorii możliwej zgodności z prawdziwym stanem rzeczy jest jednak nie określona.

Sam nie wiem.

Posłuchaj… jakby to napisać. Skala Nikołaja Siemionowicza Kardaszewa obejmuje 7 tier. Zapoznaj się z tą skalą. Zwróć uwagę na charakter 7 warstwy. Pomyśl nad tym. Jeśli taka cywilizacja kiedykolwiek w historii absolutu powstała. Wszystko jest jej podporządkowane. Wszystko poniżej jest w jakimś stopniu przejawem jej zachowania. Być może właśnie cywilizacja ziemska,( nieoficjalnie ) jest taką cywilizacją. Logika wskazuje że w jakimkolwiek ośrodku wszystko co poznane miało już miejsce. Było zbyt mało czasu w wieczności by wysunąć taką tezę? Kto wie czy taki sztuczny obiekt w którym podróżujemy jest mniej prawdopodobny od obiektu naturalnego jak ziemia na której także podróżujemy.

Powyższy akapit to nie próba udowodnienia czegokolwiek jako prawdziwego tylko… przedstawienie mojego toku rozumowania. Jak jest naprawdę? Po pewnym czasie każdy z nas się raczej dowie.
Profile CardPM
+Quote Post
KMA
post 02.06.2012 - 14:08
Post #20

Dusza Towarzystwa
Grupa: Adept OOBE Kurs: 05-19.10.2006
*******
Postów: 231
Dołączył: 21.09.2006
Nr użytkownika: 95




Warszawa
Dzięki za wysłanie materiałów. Czy mogę prosić o dokładniejsze wyjaśnienie dotyczące tego kiedy te poszczególne maszyny widziałeś, do czego jak Ci się wydaje służyły, co w nich było charakterystycznego poza tym wyglądem, który przedstawiłeś(dźwięki, światło?), czy znajdowały się przy nich jakieś istoty? I czy te maszyny były pojedynczo, czy znajdowały się w jakiś skupiskach, pomieszczeniach z większą ich ilością? Pytam o to wszystko, bo z rysunków nie mogę tego wydedukować. I czy przedstawione maszyny jakoś oddziaływały na Ciebie?

Zapytam jeszcze o Twoje wrażenie dotyczące tego, że niedługo będziesz musiał opuścić ten świat. Jesteś pewnien, że chodzi o śmierć? Zdarzyło mi się mieć "przeczucie", że niedługo umrę. Miałam to takie wrażenie, które odbiera się jako wiedzę. Po prostu czułam, że nadchodzi koniec, tyle, że nie było to jakoś negatywne, po prostu wydawało się nieuniknione. Ale to uczucie miałam jakiś czas temu, bardziej w miesiącach licząc niż latach i teraz już go nie mam. Ale między tamtym czasem, kiedy miałam to uczucie i między teraźniejszością wydarzyły się rzeczy, które zmieniły mnie albo zmusiły do postrzegania siebie w inny sposób. Moja obecna świadomość różni się o pewne ważne cechy/składowe/elementy od tej, którą miałam wcześniej, nie powiem, żebym czuła się w pełni jako nowa osoba(a może tak właśnie się czuję?), ale jednocześnie coś diametralnie się w moim postrzeganiu zmieniło, na tyle, że nie mogę powiedzieć, bym była tą samą osobą co kiedyś. I z jednej strony miałam to uczucie końca, ale teraz(już po wszystkim) czuję się pełniejsza, większa, jakbym przyłączyła do siebie jakieś nowe obszary, albo miała dostęp do obszarów, które wsześniej były zamknięte przede mną. Jednocześnie bardziej czuję, że jestem i nie tylko w teraźniejszości, ale mam wrażenie, jakbym wyczuwała siebie na przestrzeni czasów(w przeszłości, teraźniejszości, przyszłości). To jak czuję się teraz jest tak różne od tego jak czułam się w przeszłości, że mogę w pewnym sensie użyć określenia, że stara wersja mnie umarła. W ostatnich tygodniach przed przemianą dosłownie czułam jak nowa wersja mnie zbliża się do mnie(wiem, dziwnie to brzmi), wiedziałam, że za chwilę jakaś zapadka zaskoczy i wtedy stanę się nową mną. I tak sie stało. Po drodze do tej nowej mnie musiałam przejść przez bardzo nieprzyjemne rzeczy i to było niesamowicie trudne, być może dlatego przed tym wszystkim miałam uczucie, że umrę, bo przechodzenie przez te rzeczy, było w pewnym sensie jak umieranie.
Moen mówił o czymś co nazywał załamaniem systemu przekonań i twierdził, że człowiek doświadcza tego, kiedy dowie się czegoś o świecie, co stoi w sprzecznosci z jego doczesnymi przekonaniami, wtedy traci jakąś część swoich przekonań, co bywa tak inwazyjne, że ma się uczucie, że coś w nas umiera, ja miałam kilka/kilkanaście takich doświadczeń i wiem doskonale czym jest załamanie systemu przekonań, ale to było coś większego, być może takie "załamanie nad załamaniami" ;) . Wiem, że jeszcze wiele nauki przede mną, ale teraz uzyskałam jakąś nową jakość i sygnałem, do tego, że tę nową jakość uzyskam, było właśnie uczucie zblizającej się śmierci. Nie myślisz, że mógłbyś mieć podobnie? Szczególnie, że zajmujesz się rozwojem duchowym i dośwadczasz rzeczy, które mogą wywoływać załamania systemów przekonań? Szukasz prawdy, więc wystawiasz się właśnie na takie doświadczenia. To tylko moja sugestia. Wiadomo, że sam musisz zadecydoeać o tym, co tak naprawdę się z Tobą dzieje. Wiem, że po prostu mogłabym zadać Ci pytanie, czy jesteś pewnien, że chodzi o fizyczną śmierć i nie musiałabym mówić tutaj o swoich doswiadczeniach, ale z jakiegoś powodu czułam, że dobrze zrobię, jeśli jednak coś o tym powiem.
Profile CardPM
+Quote Post
Warszawa_
post 02.06.2012 - 16:36
Post #21

Częsty Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
**
Postów: 15
Dołączył: 31.05.2012
Nr użytkownika: 8882




Tak. Masz rację. Ja teraz a Ja wcześniej są dwiema niemalże osobami. Jednak można powiedzieć że znam datę. I do momentu w którym ją nie przekroczę musze przyjąć scenariusz „gorszy”. Już opisuje…

Dwa lata temu miałem normalny sen w którym pojawił się silny przekaz który wyrył się w mojej pamięci. Przechodził obok mnie mężczyzna. Wiedziałem że on jest już po drugiej stronie, wiedziałem że niedawno zmarł. Byłem niski jak dziecko. Spojrzałem w górę kiedy mnie mijał i powiedziałem do niego:

-Hej. Czy ty wiesz że ty jesteś duchem? Czy wiesz że już umarłeś?

Mężczyzna zatrzymał się, pochylił się nademną i spojrzał w moją twarz. Pobłądził wzrokiem po jej „powierzchni” jakby się przyglądał jakiemuś źródłu informacji. Odpowiedział:

- Jak widzę tobie zostały dwa lata.
- Jak… jak umrę?
- Tego nie mogę ci powiedzieć.

Odniosłem wrażenie że nie dotyczy to tylko mnie. Po roku czasu miałem sen dotyczący tego samego kontekstu.

Wchodzę na messe, na szocie ( ścianie ) wisi kalendarz. Wskazuje rok 2011. Słyszę kobiecy głos w jeżyku angielskim który z nawoływaniem, smutkiem informuje mnie że… To już ostatni rok. Ostatni rok.

Sen miał miejsce lekko ponad rok po wcześniejszym. Obecnie czekam na lipiec 2012 roku którą to datę wydedukowałem na podstawie daty powyższego snu. Być może będzie to wcześniej. Być może… nie o śmierć chodzi a o osiągnięcie kolejnego poziomu w rozwoju gnostycznym. Tak czy owak… nie boje się. Czekam z utęsknieniem. Poznałem nasz świat dobrze. Moge lecieć dalej. Pragne tego.

Ostatnio miałem… te wydarzenie które opisałem powyżej w którym ktoś mi pogratulował nie wzbudzenia się. Poczułem się po nim inaczej. Być może to do niego się przygotowywałem przez dwa lata.

Jednak… niekiedy zadaje pytania w tym kontekście podczas medytacji. Doskonale to znacie prawda? Z logicznego punktu widzenia z myśli „A” do myśli „C” można trafić tylko przez myśl „B”. Czysty związek przyczynowo skutkowy. Niekiedy w trakcie medytacji pojawiają się takie które omijają tę zależność lub pojawiają się w czystym mocno wyciszonym umyśle.

Pytam: Czy niedługo umrę? Nadchodzi natychmiastowo odpowiedz : Tak. Po pewnym czasie nadchodzi kolejna „myśl” : To będzie coś wielkiego.

Od jakiegoś czasu jestem gnostykiem. Opieram swój światopogląd na… Kronice Akaszy. Dlatego sam nie wiem co się stanie. Tak czy inaczej jestem już „średniozaawansowanie” gotowy.


Motyw maszyn.

Pragnę zaznaczyć że szkice jakie porobiłem są wyjątkowo uproszczonymi modelami. Były to bardzo skomplikowane urządzenia… być może wątpię w potęgę podświadomości ale…wydaje mi się że niebyłym w stanie ich „wymyśleć”.

Postaram się opisać kilka szczegółów. Otóż:

Maszyny te nie były w Realu dosłownie. Były w świecie z którego właśnie się wzbudziłem ( podczas paraliży sennych ). Wiem to ponieważ były alokacyjne. Kiedy lekko ruszyłem głową, oczyma te obiekty poruszały się razem ze mną. Innymi słowy były jakby naczepione na moje oczy… Zrozumiałem że dostrzegam je jeszcze oczyma astralnymi które nieustannie są skierowane w ich kierunku. Dlatego ruch gałek realnych nie miał wpływu na kąt ich spostrzegania. Zrozumiałem że moje „prawdziwe” ( astralne ) ciało leży w jakimś innym miejscu…że nie spoczywa wewnątrz mojego ciała fizycznego jak to dusza w naczyniu. To moja subiektywna interpretacja. Mogę się mylić. Czuje że się mylę. To zbyt skomplikowane.

Potwierdzeniem ich alokacji było dla mnie także zachowanie. Przykładowo kiedy otworzyłem oczy akurat skierowane ku sufitowi i dostrzegłem tę maszynę oddalającą się, niknącą za „mgłą” dziesięć metrów wyżej podczas gdy sufit w kajucie jest na wysokości 2.3 metra. Widziałem przez pare sekund najprosciej dwoma parami oczu.

Maszyną nie towarzyszyło nic innego. Co jedno wydarzenie dane mi było dostrzec tylko jedną z nich. Czasami były ogromne na 2 metry niekiedy małe na 20 cm. Tyle widziałem… nie wiem. Może ktoś był jeszcze z drugiej strony.

Wydarzenia poprzedzające te „spostrzeżenia” niczym charakterystycznym nie odróżniały się od pozostałych kiedy jeszcze pracowałem na ladzie. Do tamtej chwili po awaryjnym wzbudzeniu dostrzegałem zazwyczaj niewyraźnie istoty astralne. Motyw maszyn nigdy nie miał wcześniej miejsca.

I oto odbywam swój pierwszy rejs. Jestem najdalej od domu od chwili narodzin. Pomyślałem że to oczywiste że wysyłają za mną zdalne sądy. Ale… z tą teorią kłuci się ich alokacja. Skoro jestem „naprawdę” gdzieś tam ciągle na jakimś stole czy wannie…dlaczego akurat teraz spotkałem się z maszynami? Jak pisałem… nie wiem. W jakimś stopniu z pewnością się mylę.

Po jakimś czasie na łajbie miałem paraliże także z istotami „żywymi”. Jednak… w trakcie kolejnych rejsów maszyny przez pewien czas ponownie dają znać o sobie. Nie spotykam ich jednak kiedy jestem na urlopie na lądzie.

Owe sądy dokonywały tego samego co „strzygi”. Dotykały, modelowały częstotliwości… podczas incydentów byłem przekonany że to istoty…po przebudzeniu rozumiałem że to jednak były maszyny.

Do czego służą? Jak mi się wydaje oczyszczają z „odpadów” stresu i strachu. Zawszę czułem się po tym ożywiony. Niekiedy wyobraź sobie że nie odczuwałem głodu przez cały boży dzień.

Co w nich było charakterystycznego? Trudne pytanie… kojarzy mi się słowo: Dystopia. Były ciche… czułem że są „inteligentne” czułem że… nie do końca pochodzą z Astrala.

Dziękuje za odpowiedzi.
Profile CardPM
+Quote Post

Go to the top of the page
2 Stron V   1 2 >
Start new topic