CYTAT(turysta49 @ 01.01.2013 - 22:09)

Ogółem biofeedback to raczej raczkujący/niszowy i niestety dość kosztowny temat. Kosztowny nieproporcjonalnie do wartości - rzeczywistość jest bowiem taka, że wiele gadżetów tego typu można wykonać dosłownie za grosze. Płacisz w zasadzie za niewiedzę i lenistwo; formalnie to się nazywa "certyfikat jakości" ;-)
Wiesz my Polacy mamy taką mentalność jeszcze pokutującą komunizm, żeby wszystko robić samemu. Kiedyś mój wujek z Kanady mi powiedział, że tak naprawdę to głupie i on po 15 latach pobytu w Kanadzie ma wszystko w nosie - przebije oponę to dzwoni po autopomoc, wymienia olej i wszelkie płyny w warsztacie itd. Myślałem, że to jest głupie, że tak robi. Teraz gdy sam mieszkam już 10 lat poza krajem zupełnie go rozumiem i sam robię podobnie :) Zarabiam kasę po to by ją wydawać ;) Papierosów nie pale, po pubach się nie włóczę, żyje skromnie ale wydaje sobie od czasu do czasu pieniądze na gadżety. Czy to źle? Wg mnie nie, zwłaszcza, że chcę wydać na coś co potencjalnie wpłynie na poprawę mojego relaxu, medytacji itd.
Nie jestem elektronikiem, a ostatnio lutowałem kabelki słuchawek ponad 2 godziny i wyszło kiepsko :P
Mogę kupić ardrunio i coś tam pokombinować z tym ale będę miał z tym dużo zachodu i samo audrunio i inne części też nie są za darmo. To co tu widziałem na forum można kupić w Polsce a ja mieszkam poza, więc koszty zakupu i przesyłki wyniosły by mnie pewnie tyle co takie gotowe urządzenie.
Dochodzi jeszcze kwestia proporcji - w Polsce na takie urządzenie musiałbym wydać pewnie z pół pensji, natomiast tu gdzie mieszkam stanowi to dla mnie dzień pracy :P