|
|
![]() ![]() |
15.01.2013 - 13:08
Post
#190
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Pawle dobrze że napisałeś troche za bardzo to wszystko analizujesz i intelektualizujesz a chodzi oto by właśnie tego nie robić to jest ludzkie działanie jeszcze starej energii, co do śmierci , chodzi mi oto że nikt naprawde nie zyje jeśli boi się śmierci, powiedz ile razy sobie odmówiłeś pewnych rzeczy bo bałeś że się coś ci stanie? co do nic nie robienia to była taka przenośnia ze kiedys i tak do tego dojdziecie , a nie ze żeby nic nie robić, wiem że nie musisz pragnać wzniesienia w tym życiu dokonasz tego może za 200lat moze za 500lat to wszystko zalezy od ciebie , zawsze tak było, wiadoma rzecz nie ma złych rzeczy , nie twierdze ze źle robicie, tylko czy też chcecie się wznieść jeszcze w tym życiu nie za ileś tam inkarnacji tylko właśnie teraz, czy nie chcecie sami zdecydowac kiedy odejsć(nie mylić z samobójstwem) , nie twierdze ze ta zabawa w ponowne w cielenia jest nuda ale powiedz mi pawle ile masz juz w cieleń za sobą 1206 i co , wiem ze ta zabawa jest fajna , chcesz to rób to , to jest fajne, ale powiedz mi ile tak naprawde osób jest tu teraz większosć myśli musze zrobic to egzamin zaliczyc , mysli musze rachunki pozapłacać , a co sie stanie jesli tego nie zrobie i tak dalej i tak dalej , to nie ma znaczenia liczy się chwila teraz , to jest pytanie jak często myslisz że jesli tego nie zrobie i tego to bedzie źle? gdzie jest to teraz, wszystko jest dobrze robisz to co uważasz za słuszne, mam nadzieje ze chociaż jedna osoba z tego forum dokona wzniesienia za życia i przestanie grać w tę grę w którą zwykle grali, prosze o jedno nie analizujcie tego , to nie ma sensu to działanie jeszcze starej energi przyjmijcie to takim jakim jest , i wtedy jest to dobrze.... ps nie chodzi o to by być przywiązanym i to nie jest złe ale jest jedynie furtko do ponownego wcielenia, bądzcie w rodzinie ale , nieprzywiązujcie się do nich Mistrz wie ze sam sobie wystarcza i niepotrzebuje nikogo innego, ale wie też że uciekanie w odosobnienie niczemu nie słuzy bo jak moze pomóc innym bądąc gdzieś , gdzie nie ma ludzi? pozdrawiam:) Rozumiem Cię, tylko popatrz... Nie ma nic złego, że intelektualizuję swoją wiedzę, gdyż żeby ją przekazać komuś trzeba ją jakoś przekonwertować na analityczny ciąg logiczny, który można komuś przedłożyć. Uzależniasz mnie od jakiejś starej/nowej energii. Tak naprawdę chuj z tym jaka energia jest na zewnątrz, bo ostatecznie to ja decyduję jaka energia jest wokół mnie, żadna energia nie będzie mi narzucać co mam robić. Co, jeżeli ktoś robił coś "wg. starej energii", to robił dobrze, ale już jest źle i na odwrót? Bezsens. Zasady wszechświata pozostają niezmienne. Jeśli coś się w Tobie zmieniło, to znaczy, że wcześniej czegoś nie rozumiałeś, a nie że teraźniejsza energia jest w jakiś sposób bardziej aktualna. I jeszcze nie raz się tak zmieni, bo na tym polega właśnie ewolucja. A kto powiedział, że sami właśnie nie decydujemy kiedy odejść/wznieść się? Powiem Ci coś - każdy mógłby się wznieść w każdej chwili, nawet w pierwszy wcieleniu, ale tego nie robi, bo to by się mijało z celem. Ile mam wcieleń za sobą? Nie wiem. Podejrzewam dwie opcje. Albo bardzo dużo, albo to jest moje pierwsze i być może jedyne. Wiesz, gdyby nie te egzaminy i rachunki, to nie miałbyś wiele rzeczy, dzięki którym nie jesteś teraz jaskiniowcem, a człowiekiem wykształconym, znającym piękno tego świata, cieszącym się muzyką, sztuką, mądrością itd... To, że ludzie nienajlepiej jednak stworzyli ten system, to co innego. Jest on sztucznie zrobiony, do tego wadliwie, ale funkcjonuje i wpływa na naszą rzeczywistość i doświadczenie. I gdybyś tego wszystkiego nie robił w ten czy inny sposób, to byś zrezygnował w ogóle z cywilizacji. Tylko nie wiesz, czy gdybyś jej nigdy nie zaznał, byłbyś tym, kim teraz jesteś. Więc teraz łatwo powiedzieć, olej to. Ale inni może chcą to kontynuować dla swoich dzieci i przyszłych pokoleń... Nie zrozum mnie źle, zgadzam się, że trzeba bardziej uważać na to, co dzieje się teraz, ale teraz nie skupiam się na tym, aby powtarzać to, co napisałeś, bo napisałem, że z częścią się zgadzam, ale pokazuję inną względnosć, którą się wydajesz ignorować. Co innego jest kochać innych, kochając już siebie, a co innego kochać innych niekochając siebie. W pierwszym przypadku jesteś powiązany ze wszystkimi, ale zdrowo, z miłością, w drugim przypadku niezdrowo, uzurpując sobie egoistyczne zauroczenie. Słowa mylą. Przywiązanie a przywiązanie to dwie różne rzeczy. W końcu w pewnym sensie też jesteśmy powiązani wszyscy ze wszystkim, bo jesteśmy jednym... ^^ "ale wie też że uciekanie w odosobnienie niczemu nie słuzy bo jak moze pomóc innym bądąc gdzieś , gdzie nie ma ludzi? " - o tak, zgadzam się... I popieram Zielarza. Bo nie rozpatrujesz możliwości, że właśnie Zielarz kocha siebie i zdecydował jaki chce być, właśnie kochający swoją córkę. Trochę tutaj wpadamy w grę słów, bo kochać to nie zawsze znaczy być przywiązanym, zależy w jakim sensie. Bowiem jeśli naprawdę kochamy, to gdy trzeba puszczamy wolno, ale dalej czujemy więź, nie koniecznie będącą uczuciem braku i uzurpacji, ale więź miłości, która niczego nie potrzebuje, bo wszystko już ma i tylko się tym dzieli z radością, bez cierpienia braku. Zakładasz, że tak właśnie nie jest, a ja Ci mówię, że więcej osób zaczyna to pojmować, niż Ci się może wydaje... W takim zdrowym kontekście przywiązania zauważ, że obaj mamy rację. Chodzi o doprecyzowanie słów ^^. Pozdro. |
|
|
|
15.01.2013 - 13:09
Post
#191
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Hamda, ale czemu zakładasz, że kochając ich nie kocham siebie?:) Ty napisałeś jednoznacznie. Kochać siebie a do reszty się nie przywiązywać czyli nie darzyć ich uczuciem, emocją.
|
|
|
|
15.01.2013 - 13:44
Post
#192
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Dokładnie. Jeśli naprawdę kochasz siebie, to kochasz też innych i na odwrót. Bo to od siebie zależne i nierozerwalne - jesteśmy zespoleni, jesteśmy jednym.
|
|
|
|
15.01.2013 - 14:09
Post
#193
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
;-)
|
|
|
|
15.01.2013 - 14:34
Post
#194
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Mówiąc na odwrót, miałem na myśli, że jeśli naprawdę kochasz innych, to kochasz też siebie.
|
|
|
|
15.01.2013 - 15:51
Post
#195
|
|
|
Członek Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Ale również zarazem jeżeli potrafisz kochać siebie i dawać sobie miłość, to również będziesz kochać bliźniego jak siebie samego :)
Jeżeli odkryjemy pokłady miłości w sobie, to będziemy mogli dawać ją od siebie innym :) Jeżeli to będzie sprawiać nam radość i zauważymy w tym sens, to miłość i te ciepłe wibracje będą w nas ciągle wzrastać, dzięki czemu będziemy jeszcze bardziej mogli się tym dzielić. :) Wg mnie dawać zadowolenie i miłość tylko sobie i tylko dla siebie jest jak masturbacja, która daje jedynie ulotne szczęście przyjemność, która nie wypłynie poza sferę jednego organizmu, co byłoby nieco egoistyczne i bez głębszego sensu... Dzielić się darem miłości TO JEST COŚ!!! W TYM JEST SIŁA I MOC!!!! Wyspiarzu dobrze Cię rozumiem :) Nikt nie musi nas lubić i kochać i nie powinniśmy nikogo do tego zmuszać by tak było. Kto będzie chciał to polubi, kto będzie chciał, to pokocha.. wolna wola :) Zaś medytacja potrafi tak zwiększyć odporność psychiczną, zrównoważyć i wyćwiczyć taki stan, że chociażby chciano nas bić i skrzywdzić to predzej będziemy starać się to zrozumieć, zaakceptować i wybaczyć, bo to zło choćby miało ranić nasze ciało to nie zrani naszego umysłu :) Bo pełna harmonii istota nie pozwoli sobie popaść w skrajne odruchy, które miały by nieść komuś szkodę. Wolność od tych odruchów jest szczęściem, jak i szczere wybaczenie złych odruchów niesie szczęście. A nawet i tych co nas ranią w pełnej harmonii i zrozumieniu możemy obdarzyć współczuciem a nawet miłością :) Nie trzeba do tego mistrza, jeżeli sami to zrozumiemy, to będzie nasz sukces, zwycięstwo nad samymi sobą i drzwi do szerszej wolności oraz głębszego spokoju :) |
|
|
|
15.01.2013 - 16:19
Post
#196
|
|
|
Członek Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Aby zacząć w pełni kochać siebie, należy się w pełni zaakceptować takim jakim się jest TERAZ. Znaczy to, że jeżeli ktoś uważa, że ma jeszcze coś do zrobienia w tym życiu, np chce to lub tamto zmienić, to znaczy, że się jeszcze w pełni nie zaakceptował takim jakim jest teraz. A jeżeli się nie zaakceptował więc się naprawdę nie pokochał.
Są więc dwie drogi by siebie zaakceptować: 1) wyzbyć się swoich pragnień; 2) zrealizować je (dłuższa droga) "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" Hamda stosuje się do tej zasady w 100% (w przeciwieństwie do mnie, bo ja mam tu jeszcze coś do zrobienia by siebie zaakceptować, nie umiem z tego zrezygnować) Jeżeli pokochasz siebie w 100% dokonasz oświecenia/wzniesienia zwał jak zwał. Ta zasada mówi właśnie, że miłość do siebie jest ważniejsza, niż miłość do innych. Hamda doskonale Ciebie rozumiem ale pewnie dlatego że przeżyłem to co przeżyłem. Przez kilka dni czułem to :))) Moje pragnienie obecne to oczyścić się (w znaczeniu chrześcijańskim/duchowym) to stoi mi na przeszkodzie do wzniesienia, wydaje mi się, że jedynie to. Pragnę tego, bo dusza czysta jest piękna a ja chcę uważać siebie za kogoś takiego. Pomóż, jeżeli jest szybsza droga ;) |
|
|
|
15.01.2013 - 16:35
Post
#197
|
|
|
Członek Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Aby zacząć w pełni kochać siebie, należy się w pełni zaakceptować takim jakim się jest TERAZ. Znaczy to, że jeżeli ktoś uważa, że ma jeszcze coś do zrobienia w tym życiu, np chce to lub tamto zmienić, to znaczy, że się jeszcze w pełni nie zaakceptował takim jakim jest teraz. A jeżeli się nie zaakceptował więc się naprawdę nie pokochał. Są więc dwie drogi by siebie zaakceptować: 1) wyzbyć się swoich pragnień; 2) zrealizować je (dłuższa droga) "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" Hamda stosuje się do tej zasady w 100% (w przeciwieństwie do mnie, bo ja mam tu jeszcze coś do zrobienia by siebie zaakceptować, nie umiem z tego zrezygnować) Jeżeli pokochasz siebie w 100% dokonasz oświecenia/wzniesienia zwał jak zwał. Ta zasada mówi właśnie, że miłość do siebie jest ważniejsza, niż miłość do innych. Hamda doskonale Ciebie rozumiem ale pewnie dlatego że przeżyłem to co przeżyłem. Przez kilka dni czułem to :))) Moje pragnienie obecne to oczyścić się (w znaczeniu chrześcijańskim/duchowym) to stoi mi na przeszkodzie do wzniesienia, wydaje mi się, że jedynie to. Pragnę tego, bo dusza czysta jest piękna a ja chcę uważać siebie za kogoś takiego. Pomóż, jeżeli jest szybsza droga ;) mniej więcej też tak myślę :) osobiście sam też mam trochę do zrobienia, do oczyszczenia, do zmiany na jeszcze lepsze.. nie jestem ani oświeconym ani kimś kto osiągnął wszelką wiedzę i patrzy na innych z góry .. nie uważam się za wyższego od innych, po prostu kieruję się tym co opisuję miedzy innymi tutaj ale zarówno uczę się od was :) gdy się tym kieruję i powstają z tego pozytywne skutki to czuję, że powoli wzrastam i czuje szczęście ale również staram się by innym też dać coś od siebie chociażby szczerą bezinteresowną pomocą i jak największą miłością jaką mogę od siebie dać by inni tez poczuli się chociaż trochę lepiej :) To daje mi szczęście i staram się kierować się ku najwyższemu dobru :) Może kiedyś się uda ale na razie cieszę się tym co jest tu i teraz :) |
|
|
|
15.01.2013 - 16:38
Post
#198
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Aby zacząć w pełni kochać siebie, należy się w pełni zaakceptować takim jakim się jest TERAZ. Znaczy to, że jeżeli ktoś uważa, że ma jeszcze coś do zrobienia w tym życiu, np chce to lub tamto zmienić, to znaczy, że się jeszcze w pełni nie zaakceptował takim jakim jest teraz. A jeżeli się nie zaakceptował więc się naprawdę nie pokochał. Są więc dwie drogi by siebie zaakceptować: 1) wyzbyć się swoich pragnień; 2) zrealizować je (dłuższa droga) "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" Hamda stosuje się do tej zasady w 100% (w przeciwieństwie do mnie, bo ja mam tu jeszcze coś do zrobienia by siebie zaakceptować, nie umiem z tego zrezygnować) Jeżeli pokochasz siebie w 100% dokonasz oświecenia/wzniesienia zwał jak zwał. Ta zasada mówi właśnie, że miłość do siebie jest ważniejsza, niż miłość do innych. Hamda doskonale Ciebie rozumiem ale pewnie dlatego że przeżyłem to co przeżyłem. Przez kilka dni czułem to :))) Moje pragnienie obecne to oczyścić się (w znaczeniu chrześcijańskim/duchowym) to stoi mi na przeszkodzie do wzniesienia, wydaje mi się, że jedynie to. Pragnę tego, bo dusza czysta jest piękna a ja chcę uważać siebie za kogoś takiego. Pomóż, jeżeli jest szybsza droga ;) Hej zaakceptuj to to wszystko, za duzo myślisz tylko po co? odrzuc wszystko jeśli to cie ogranicza nawet duchowac czy jakokolwiek religie , twoja dusza zawsze jest czysta pytanie czy ją kiedykolwiek zaprosiłeś do swojego życia czy masz jej swiadomosć wiesz ile osób na forum ma swiadomosć swojej duszy w każdej chwilii swego życia? na to pytanie z pewnością znasz odpowiedź.Droga naprawde jest prosta tylko ty sam ją sobie utrudniasz ty jeden , to ty jedziesz samochodem i ty trzymasz kierownice od ciebie zalezy czy chcesz przyspieszyć czy zahamowac , ja jedynie jestem gosciem który siedzi obok na siedzeniu sam musisz zdecydować, to jest tak proste ze niewiem co, kiedys to zrozumiesz i będziesz na siebie zły , bo myslałes że musisz wiele godzin medytowac i tak dalej ale to nie ma znaczenia liczy się efekt końcowy:) pozdro Jetsemi Kim Jestem w służbie dla was:) ps powiedz swoim myślom by spierdalały z twego życia , to tylko głosno i wyraźnie by zrozumiały :) |
|
|
|
15.01.2013 - 17:01
Post
#199
|
|
|
Członek Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
|
|
|
|
15.01.2013 - 17:15
Post
#200
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Co to jest dusza? Twoja dusza? Moja dusza? Skoro są zawsze czyste to są takie same czyli jest jedna i ta sama dusza. Skąd zatem podział?
Może wcale nie są zawsze czyste? Ziemia to matryca ludzkiej duszy. Ziemia dzisiaj jest mocno zanieczyszczona zatem nasze dusze może tak samo? |
|
|
|
15.01.2013 - 17:16
Post
#201
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Aby zacząć w pełni kochać siebie, należy się w pełni zaakceptować takim jakim się jest TERAZ. Znaczy to, że jeżeli ktoś uważa, że ma jeszcze coś do zrobienia w tym życiu, np chce to lub tamto zmienić, to znaczy, że się jeszcze w pełni nie zaakceptował takim jakim jest teraz. A jeżeli się nie zaakceptował więc się naprawdę nie pokochał. Są więc dwie drogi by siebie zaakceptować: 1) wyzbyć się swoich pragnień; 2) zrealizować je (dłuższa droga) "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" Hamda stosuje się do tej zasady w 100% (w przeciwieństwie do mnie, bo ja mam tu jeszcze coś do zrobienia by siebie zaakceptować, nie umiem z tego zrezygnować) Jeżeli pokochasz siebie w 100% dokonasz oświecenia/wzniesienia zwał jak zwał. Ta zasada mówi właśnie, że miłość do siebie jest ważniejsza, niż miłość do innych. Hamda doskonale Ciebie rozumiem ale pewnie dlatego że przeżyłem to co przeżyłem. Przez kilka dni czułem to :))) Moje pragnienie obecne to oczyścić się (w znaczeniu chrześcijańskim/duchowym) to stoi mi na przeszkodzie do wzniesienia, wydaje mi się, że jedynie to. Pragnę tego, bo dusza czysta jest piękna a ja chcę uważać siebie za kogoś takiego. Pomóż, jeżeli jest szybsza droga ;) Nie do końca. Jeżeli bowiem coś Ci się nie podoba w sobie, żałujesz czegoś, to niepotrzebnie to próbujesz akceptować na siłę, przecząc jednocześnie temu, kim jesteś. Przez co wcale nie zaznajesz pokoju, ani błogości, tylko dodatkowe cierpienie. Nie chodzi o zaakceptowanie tego, jakim się jest teraz (zaakceptowanie tego, jakim siebie teraz widzimy), ale przejrzenie tego, kim jesteśmy teraz naprawdę, a kim nie jesteśmy (co jest tylko wymysłem, narzuconym nam przez innych, przez kolegów, przez system, przez rodzinę itp. itd.). Kiedy zdasz sobie sprawę, kim jesteś teraz, ale kim jesteś naprawdę, tj. jaki jesteś naprawdę, wtedy nie będziesz potrzebował robić jakiś rzeczy, aby to urzeczywistnić, ale będziesz robił te rzeczy, bo będą wynikały z tego, kim jesteś. Nie będziesz robił rzeczy, żeby się dowartościować, ale na odwrót - nie z robienia rzeczy będzie wynikało dowartościowanie, ale z dowartościowania będzie wynikało robienie rzeczy, i to zupełnie już innych jakościowo :) Wg. najwznioślejszego, najszczerszego i najgłębszego wyobrażenia o sobie... Wtedy pokochasz siebie, bo będziesz wiedział jaki jesteś naprawdę i taki będziesz. Wtedy też będziesz mógł pokochać innych, bo będziesz wiedział kim są naprawdę, niezależnie od tego, co robią, przez co będziesz też akceptował wszystko co robią, ale nie jako przyczynę oświecenia, tylko jako skutek oświecenia. To trochę co innego niż to, co napisałeś. Ty próbujesz wywołać przyczynę, czyniąc skutek, zamiast normalnie czynić przyczynę, aby wywołać skutek... Dlatego nie trzeba, a nawet nie należy się wyzbywać pragnień, to byłoby do bani, nic by się nie działo i nie byłoby kreacji, ani życia. Zależy po prostu jak podchodzisz do pragnień, czy wynikają z chęci zdobycia czegoś, czego wg. Twojego mniemania jeszcze nie posiadasz, czy wynikają z ekspresji Ciebie, tego, co już posiadasz. Miłość do siebie i miłość do innych tak naprawdę są jednym i tym samym, jedno nie może istnieć bez drugiego. I to jest właśnie ten łącznik, który prawdziwie i szczerze praktykowany i doświadczany uświadamia nam, że jesteśmy jak najprawdziwszą, a nie jakąś wykonceptowaną, jednością :))))) Pozdro ^^ pozdro Jetsemi Kim Jestem w służbie dla was:) ps powiedz swoim myślom by spierdalały z twego życia , to tylko głosno i wyraźnie by zrozumiały :) Hamda, przecież mówiłeś, że nic nie trzeba robić, że trzeba zająć się sobą, a tu nagle chcesz być w służbie ;3 Nie bądź taki brutalny dla myśli. Nie chodzi o to, aby się ich pozbyć, ale o to, aby je kontrolować, a nie one kontrolowały Ciebie. Umieć włączać i wyłączać kiedy się zechce i tak postanowi. Potrafić manewrować nimi i spoglądać z różnych kątów widzenia, bądź ze wszystkich na raz, bądź z żadnego jednocześnie. Wtedy jesteś ponad umysłem. Próbując się od niego uwolnić, nie uwolnisz się od niego, bo on jest częścią Ciebie. Pozdro. |
|
|
|
15.01.2013 - 17:23
Post
#202
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Co to jest dusza? Twoja dusza? Moja dusza? Skoro są zawsze czyste to są takie same czyli jest jedna i ta sama dusza. Skąd zatem podział? ...można też zastanowić się, co to znaczy, że jest "moja", "twoja"? Jestem i jest moja dusza? To może także prowadzić do pytań: "Kim zatem jestem, ja sam?", "Czym, kim jest dusza i dlaczego się nią przejmować?". Tak jakoś mi się powiązało z tym, co napisałeś. :)
|
|
|
|
15.01.2013 - 17:29
Post
#203
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Tak na prawdę każdy już jest oświecony jedyną przeszkodą, która stoi na drodze oświecenia jest myśl, że nie jest się oświeconym. Umysł jest jak białe niezmącone płótno, które zaśmieca niezliczona ilość myśli. Takie niezmącone białe płótno usłyszało kiedyś, że nie jest niedoskonałe, podirytowane całą sprawą, zaczęło rozmyślać, co ma zrobić, żeby być doskonałym i tak oto z białego niezmąconego płótna stało się jednym ciągiem chaosu z myśli.
CYTAT ...można też zastanowić się, co to znaczy, że jest "moja", "twoja"? Jestem i jest moja dusza? To może także prowadzić do pytań: "Kim zatem jestem, ja sam?", "Czym, kim jest dusza i dlaczego się nią przejmować?". Tak jakoś mi się powiązało z tym, co napisałeś. :) Myślę, że odpowiedzią na te pytania jest medytacja |
|
|
|
15.01.2013 - 17:41
Post
#204
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
...można też zastanowić się, co to znaczy, że jest "moja", "twoja"? Jestem i jest moja dusza? To może także prowadzić do pytań: "Kim zatem jestem, ja sam?", "Czym, kim jest dusza i dlaczego się nią przejmować?". Tak jakoś mi się powiązało z tym, co napisałeś. :) "...To poczucie jedności naszego „ja”, bezpośrednio dane, które nazwiemy jakością jedności i które musimy uznać za istniejące zawsze w „tle zmieszanym” innych jakości, leży u podstawy uczucia niepokoju metafizycznego, którego przejawami u wyższych Istnień Poszczególnych jest religia, filozofia i sztuka ..." Witkacy 1919 (on się całe życie męczył z tymi pytaniami :) |
|
|
|
15.01.2013 - 17:51
Post
#205
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Hamda, przecież mówiłeś, że nic nie trzeba robić, że trzeba zająć się sobą, a tu nagle chcesz być w służbie ;3 Nie bądź taki brutalny dla myśli. Nie chodzi o to, aby się ich pozbyć, ale o to, aby je kontrolować, a nie one kontrolowały Ciebie. Umieć włączać i wyłączać kiedy się zechce i tak postanowi. Potrafić manewrować nimi i spoglądać z różnych kątów widzenia, bądź ze wszystkich na raz, bądź z żadnego jednocześnie. Wtedy jesteś ponad umysłem. Próbując się od niego uwolnić, nie uwolnisz się od niego, bo on jest częścią Ciebie. Pozdro. wszystko juz napisałem , napisałem że Mistrz jest w słuzbie a każdy inny jest sługą , Mistrz służy nie dlatego ze chce cos w zamian lecz dlatego że sprawia mu to przyjemnosć , sługa zaś oczekuje nagrody albo za życia albo nagrody pójściem do nieba gdzie tu bezinteresownosc? Ja tam wole z własnego wnętrza czerpać odpowiedzi niż z umysłu , umysł jest jedynie po to by przekazać w ludzkich słowach informacje której tak wiele osób nie rozumie, jak komunikuje się dusza z człowiekiem przecież nie przez myśli ani przez słowa , choć czasami bywają wyjatki , ponad umysłem się jest wtedy gdy sie juz przestaje analizowac swoje zycie co zrobiłem nie tak , albo czemu mi się to przytrafiło , duszy to wogóle nie ochodzi to tylko gierka umysłu , dusza chce tylko doswiadczać, jak z wielu was doswiadcza braku czegos w życiu , dusza tego nie rozumie ona cieszy sie chwilą ona chce doswiadczac, gdy będziecie życ z duszą razem zawsze będzie obfitosć wszystkiego czego pragniecie reszta to dziłanie umysłu... pozdr Jestem jaki Jestem |
|
|
|
15.01.2013 - 17:58
Post
#206
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Co to jest dusza? Twoja dusza? Moja dusza? Skoro są zawsze czyste to są takie same czyli jest jedna i ta sama dusza. Skąd zatem podział? Może wcale nie są zawsze czyste? Ziemia to matryca ludzkiej duszy. Ziemia dzisiaj jest mocno zanieczyszczona zatem nasze dusze może tak samo? Poniżej przesyłam link do ciekawego artykułu, który mocno koncentruje się na duszy i naszym rozwoju: Aleksander Deyev Dla mnie mocno inspirujący, dla tych nieco mniej zorienotwanych w "nomenklaturze pojęciowej" polecam wcześniejsze części artykułu, ten to cz.4. A ode mnie to podsumowując wszytko opiera się na działaniu, już tyle naczytaliśmy się różnych "Mistrzów", "Oświeconych" etc i co z tego, dopóki nie pójdzie za tym działanie z naszej strony i nie DOŚWIADCZYMY na samych sobie pewnych przejawów to jeszcze możemy tu zapisać 100 stron forum i będą to tylko nasze "chciejstwa", "przypuszczenia" "oczekiwania" etc. PS. 3 gęstość w artykule to oczywiście nasza materialna rzeczywistość skłądająca się dodatkowo z 4 warstw Przepraszam, że tak się wtryniam z jakimś artykułem i w dodatku nie moim, ale wpadając tu czasem i obeswują co się dzieje, naszła mnie taka refleksja, że pakujemy się w różne "astrale", "alternatywne doświadczenia", poglądy religijne, bądź pseudo religijne, medytacje, a tak szczerze to nic z tego nie wynika, bo kto z nas żyje tzw szczęśliwym i świadomym życiem? Mamy taki burdel w zwykłym siermiężnym planie materialnym i nie piszę tu o kraju, wielkiej polityce etc. ale o zwykłym naszym szarym "podwórku": rodzinie, bliskich, przyjaciołach, sąsiadach, lokalnej społeczności, jesteśmy w głębokiej du...e. Cytat z artykułu dla tych którzy nie zajrzeli: "Zacznijmy od 1 z 4 warstw 3 gęstości ? czyli najniższego poziomu, z którego startuje się na tej gęstości. Aby go zaliczyć, musimy nauczyć się jednej prostej rzeczy: wychodzenie ze stada i podejmowanie indywidualnych decyzji. Zadaniem tutaj jest nauczyć się żyć, myśleć i działać jako jednostka indywidualna. W czasie przechodzenia przez 2 warstwę 3 gęstości, istoty muszą nauczyć się panować nad podstawowymi lękami panującymi w naszym życiu: lękiem przed śmiercią, chorobą, samotnością, ubóstwem. W 3 warstwie ? musimy nauczyć się wychodzenia poza własne wewnętrzne ograniczenia, zadaniem jest przełamywanie barier i granic ? łamanie zasad cywilizacyjnych, kulturowych, społecznych, wychodzenie poza schemat. 4 warstwa ? to już zdolność panowania nad swoimi emocjami, kontrolowanie ich, nie uleganie im, nie podążanie za nimi ? tzw. unikanie 5 trucizn umysłu (pisałem o tym we wcześniejszych artykułach). Chciałbym podkreślić, że to oprogramowanie, które nazywam "duszą anioła" otrzymujemy właśnie wtedy, gdy nauczymy się kontrolować nasze emocje i kiedy tracimy taką zdolność cofając się na 3 warstwę 3 gęstości, to oprogramowanie automatycznie zatrzymuje się na danym poziomie ? tylko na 4 warstwie można je "rozpakowywać". Warto jeszcze dodać, że na świat przychodzimy na danym poziomie, na którym skończyliśmy poprzedni nasz żywot..." Pomijam tu nomenklaturę "aniołową", bo osobieście nie przepadam za takową, ale kto z nas opanował w ten sposób ten najprostrzy, prymitywny można powiedzieć z punktu widzenia wszechświata, element poradzenia sobie z materialną rzeczywistością. Hmmm, pozostawie to jako pytanie retoryczne. Czy czytanie o mistrzach, czy nawet doświadczenia oobe zrobi to za nas, śmiem wątpić, nie zastąpi naszego świadomego działania na planie materialnym.... |
|
|
|
15.01.2013 - 18:43
Post
#207
|
|
|
zdrogi.blogspot.com Grupa: OOBE VIP Notatnik |
doświadczałem pewnych rzeczy zjawisk i wymiarów poznania w każdym bądź razie i wzniesienia by dokonać wniebowstąpienia, dziś już wiem jakie to proste wszystko jest takie proste , masakra normalnie, a więc dodam że wy też to uczynicie jak ja i wielu wzniesionych mistrzów dokonało właśnie teraz inkarnacji na ziemie Hamdałi innych nie da się przekonać co do swojego oświecenia natomiast siebie bardzo łatwo, ot wystarczy że a priori założysz że jesteś i po robocie. Jeśli będziesz się tego trzymał i nie ogarnie cię zwątpienie to daleko zajdziesz. Przed swoją śmiercią guru powiedział do Nisargadatty "Jesteś Najwyższą Rzeczywistością. Nie wolno Ci wątpić w moje słowa. Mówię Ci prawdę i według niej działaj." "Potem wszystko przyszło z wnętrza - niewzywane i nieoczekiwane" |
|
|
|
15.01.2013 - 19:00
Post
#208
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Zgadzam się Tommi_J i z Tobą też Kronopio :)
Jednak pisząc atuomatycznie przyjmuje się jakąś nomenklaturę, której jednak warto unikać i swoimi słowami wszystko opisywać - i tutaj nie ulegać schematom (w tym wypadku literackim). Dlatego tak dla ostrożności i ku przestrodze dodam to, co mawiał Budda: "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym." wszystko juz napisałem , napisałem że Mistrz jest w słuzbie a każdy inny jest sługą , Mistrz służy nie dlatego ze chce cos w zamian lecz dlatego że sprawia mu to przyjemnosć , sługa zaś oczekuje nagrody albo za życia albo nagrody pójściem do nieba gdzie tu bezinteresownosc? Ja tam wole z własnego wnętrza czerpać odpowiedzi niż z umysłu , umysł jest jedynie po to by przekazać w ludzkich słowach informacje której tak wiele osób nie rozumie, jak komunikuje się dusza z człowiekiem przecież nie przez myśli ani przez słowa , choć czasami bywają wyjatki , ponad umysłem się jest wtedy gdy sie juz przestaje analizowac swoje zycie co zrobiłem nie tak , albo czemu mi się to przytrafiło , duszy to wogóle nie ochodzi to tylko gierka umysłu , dusza chce tylko doswiadczać, jak z wielu was doswiadcza braku czegos w życiu , dusza tego nie rozumie ona cieszy sie chwilą ona chce doswiadczac, gdy będziecie życ z duszą razem zawsze będzie obfitosć wszystkiego czego pragniecie reszta to dziłanie umysłu... pozdr Jestem jaki Jestem No to to jest to samo, co wcześniej mówiłem nie raz. Tylko jedno ale. Widzisz, o sobie piszesz jak o mistrzu, ale nam zarzucałeś, że jesteśmy przywiązani niczym słudzy. Skąd takie założenie? Skąd wiesz, że my nie mistrzowie w służbie? Ehh... Pozdro ^^ |
|
|
|
15.01.2013 - 19:16
Post
#209
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Zgadzam się Tommi_J i z Tobą też Kronopio :) Jednak pisząc atuomatycznie przyjmuje się jakąś nomenklaturę, której jednak warto unikać i swoimi słowami wszystko opisywać - i tutaj nie ulegać schematom (w tym wypadku literackim). Dlatego tak dla ostrożności i ku przestrodze dodam to, co mawiał Budda: "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym." No to to jest to samo, co wcześniej mówiłem nie raz. Tylko jedno ale. Widzisz, o sobie piszesz jak o mistrzu, ale nam zarzucałeś, że jesteśmy przywiązani niczym słudzy. Skąd takie założenie? Skąd wiesz, że my nie mistrzowie w służbie? Ehh... Pozdro ^^ nie napisałem że jestescie sługami napisałem jaki jest Mistrz , wy sami siebie włożyliscie w ramke sługi nie ja to uczyniłem, ale własna wasza iluzja interpretacja tego co napisałem tak założyła, i tak jak na przykładzie tego co po powiedział Budda nie wierzcie mi , ale sami doswiadczajcie gdy odrzucicie wszystko co okraśla was kim jestem, rozpoznacie kim jestesteście. Pytanie mam do was jak określacie siebie , tzn w skali 1 do 10 jak poznaliscie siebie jak uważacie:) ps bez podtekstów i filozofowania mi tu pisać lecz szczerze pozdrawiam:) pps filozofia to rzecz warta wyrzucenia do kosza:) |
|
|
|
15.01.2013 - 19:40
Post
#210
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Myślę, że odpowiedzią na te pytania jest medytacja (on się całe życie męczył z tymi pytaniami :) ...dziękuję za Wasze spostrzeżenia, pobędę trochę z tym. Może to (również) kwestia perspektywy, założeń...(?). Niekiedy samo pytanie zawiera w sobie spory potencjał, istotę(?). :)
|
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |