|
|
![]() ![]() |
03.02.2013 - 21:42
Post
#1
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Witam !
Opiszcie kochani, kim są wg Was niefizyczni przyjaciele ? Jaki mają cel w tym, co robią i jakie macie odczucia co do ich intencji. Co to za istoty ? Czy działają też na tych, którzy nigdy nie wychodzili ? Pozdr ! |
|
|
|
03.02.2013 - 22:04
Post
#2
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
|
|
|
|
04.02.2013 - 01:58
Post
#3
|
|
|
Członek Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
O, to raz się wypowiem, bo mi dał niefizyczny przyjaciel mocno popalić.
Dla mnie On nigdy nie był miły. Był okres kiedy się mocno bałem, kiedy doznawałem wibracji był obok mnie, dusił mnie i dawał sporo negatywnych emocji. W ten sposób pokazał mi że nie jestem taki słaby żeby się bać. Wkrótce później doznawałem świadomych snów w których byłem w sercu strachu, objawiało się to różnymi obrazami, np. larwa wielkości planety do której wpadłem i pokonywałem strach, albo ogromny dom w którym zwabiałem najstraszniejsze monstra żeby mnie goniły. Później go nie doznawałem, ale teraz wiem że byłem na tyle silny żeby sam się sprzeciwstawić złu jakie we mnie siedziało, a teraz kiedy zasypiam widze obrazy w którym pomagam innym istotom, najpierw poznaje ich charakter, idee czy obawy, a później staram się im pomóc co przeważnie mi sie udaje, ponieważ nie czuje już strachu, mogę być pewny w swoich czynach. Więc idąc tropem moich doświaczeń, niefizyczny przyjaciel ma za zadanie pokazac nam potęge jaka w nas drzemie, nie prowadzi nas za rękę na wyżyny, tylko daje mocno po dupie i pokazuję nam drogę którą możemy wybrać dążąc do samorozwoju, co jest niewątpliwie sensem życia. To takie moje skromne zdanie. To miłość do samego siebie i innych istot jest w stanie uwolnić moc. Po co więcej zmyślać, niefizycznemu przyjacielowi zależy żebyśmy się udoskonalali, razem z nim doświadczać przeskoku ponad poprzeczke, właśnie naszymi własnymi siłami. Pozdrawiam : ) |
|
|
|
04.02.2013 - 12:48
Post
#4
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Jeśli z własnego doświadczenia miałbym powiedzieć kto to jest, to określiłbym to tak, jakby ten niefizyczny przyjaciel czy opiekun był naszym jakby nadzbiorem (dla geeków hostem z wirtualną maszyną), a my jego podzbiorem, częścią świadomości (biosem uruchamianym z wirtualnej maszyny), podobnie jak Bóg jest z kolei nadzbiorem jego i mu podobnych. Może jeszcze jest kilka stanów pośrednich nie wiem (ale to wcale nie oddala nas od Boga, bo ta "matrioszka" to i tak jeden byt).
Kilka razy opiekun zamanifestował swój udział mniej subtelnie, tzn. kilka razy uratował mnie przed przejechaniem przez samochód lub motor, dając natychmiastowy podświadomy bodziec do uskoku :) Miałem też parę nieprzyjemnych sytuacji, które mnie wzmocniły, ale wątpię aby robił to sam opiekun, raczej po prostu doświadcza się też ciemniejszych stron, które spotyka się w życiu, a opiekun na to zezwala, wiedząc, że nie zrobi nam to krzywdy, a jak zrobi, to dopiero wtedy interweniuje... Jeśli chodzi o bardziej subtelne manifestacje, to odczuwam czasem, jakby ktoś podsuwał mi pewne pomysły, obrazy, rozwiązania, odpowiedzi :) Czasem wskazuje drogę, jak kompas, intuicyjnie. Czasem nawet jakby ustawia zdarzenia, doświadczenia, pod lekcje. Czasem mam wrażenie, że prowadzi w jakiś mocno subtelny/ukryty sposób, że koniec końców okazuje się, że właśnie tak miało być, tak jest dobrze, wspaniale, że nic nie dzieje się bez przypadku, a niektóre drobne doświadczenia w życiu jakby jeszcze to przekonanie wzmacniają (wtedy, kiedy coś się dzieje w ten sposób, że trudno mówić o przypadku :3). Czuję z tym "opiekunem?" więź, tak jakby to była część mnie, a raczej ja częścią jego, jakbyśmy byli tą samą osobą po prostu, ale mój mózg nie tą dominującą w tym duecie. Może to właśnie dusza? W końcu jesteśmy czymś więcej, niż tylko ciałem fizycznym :) Musimy się odzwyczaić utożsamiać z mózgiem i myślami i egoistycznie (i przy okazji ograniczając się, swoje możliwości) przypisywać im główną rolę. Jak sam Einstein kiedyś powiedział coś w stylu: "Logika zabierze Cię z punktu A do punktu B, wyobraźnia zabierze Cię wszędzie", albo mniej więcej tak: "Ludzkość otrzymała w darze umysł intuicyjny / fantazję oraz umysł logiczny / pragmatyzm jako jego sługa. Ludzie zaś zbudowali cywilizację wywyższając sługę, a zapominając o darze." I na koniec krótki cytat z "Rozmów z Bogiem" Neala Donalda Walscha, gdzie Bóg powiedział, o ile dobrze pamiętam, tak: "Umysł jest reaktywny, dusza jest kreatywna." Pozdrawiam :) |
|
|
|
04.02.2013 - 16:18
Post
#5
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Witam ! Opiszcie kochani, kim są wg Was niefizyczni przyjaciele ? Jaki mają cel w tym, co robią i jakie macie odczucia co do ich intencji. Co to za istoty ? Czy działają też na tych, którzy nigdy nie wychodzili ? Pozdr ! Piękny temat, zawsze się zastanawiałem nad tym. Powiem wam że nasi niefizyczni przyjaciele maja wpływ na nasze fizyczne życie, jakby to wam udowodnić. Miałem pewien problem z bardzo nie miłym człowiekiem, ublirzał mi i w tym momęcie poprosiłem mojego opiekuna ,,spraw aby to się zmieniło, zrób coś proszę Cię bo na takie życie nei zasługuję zwłaszcza że staram sie być dobry'' i tego samego dnia ta osoba rozwaliła sobie głowę, w miejscu gdzie rzekomo jest trzecie oko i jakies dwa dni później chciałem go odwiedzic nie pamietam czy mi sie udało ale osoba która mi uprzykrzała życia była potulna jak baranek. Następnie był moment kiedy brat stracił klucze od domu, pojechałem tam i poprosiłem opiekuna ,,daj mi trochę mocy bym znalazł te klucze'' tak jak brat szukał kluczy z godzine, ja znalazłem je odrazu za pierwszym kopnieciem w śnieg. Coś w tym musi być!! Za każdym razem kiedy wychodzę , proszę mojego niefizycznego przyjaciela by pomógł mi się odlepic z ciała...i szarpie mną. Raz wydawało mi się że moja przyjaciółka jest w astralu przytuliłem ją i zaczęła mnei dusić, wtem jak grom z jasnego nieba człowiek w zbroi z mieczem i tarczą przybył mi z pomocą. Jednego razu w astralu spotkałem biegacza, a chaiłem przywołać mojego opiekuna i powiedział mi ,, nei spodziewałeś sie mnei w takich ciuszkach'' to dopiero była beka, nauczył mnie latac kazał mi pracowac nosem. I teraz podczas wyjscia czasami ruszam dziurkami od nosa:) delikatnie napinam te miesnie. W sobote poprosiłem opiekuna by dał mi kolejnej lekcji latania, i powiedział ,,nie machaj rękami, unieś jedna i leć'' tak zrobiłem odrazu było mi lepiej czułem nawet wiatr na twarzy:)a całą reszta na ziemi krzyczała ,,ucz się ucz'' Raz wystraszyłem się podczas paraliżu, nie wiem czy to były zwidy czy nieżyjąca matka mojej dziewczyny ale mówiłą ,,nie bój sie nei bój'' i sie obudziłem bo przeraziła mnie ta postać:) Tak jak mówie oni są przy nas tylko wystarczy o nich pomyslec, jak tak mysle o jednym z nich to mam ciarki tak jakby mnie gładził czy łapał za jakaś częsc ciała i w miejscu dotyku mam dreszczyk!! |
|
|
|
04.02.2013 - 18:16
Post
#6
|
|
|
haereticus ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
może w pewnym sensie ludzki rozum stwarza także pewne detale dotyczącie opiekunów(nie licząc np.odczucia czyjejs obecności), ja z nimi aż takich przygód nie miałem lecz na każde niebezpieczeństwo duchowe skutkuje "miłość wszechobecna" wyobrarzam sobie ja łatwo poprzez wyobrażenie sobie miłość do osoby która ja obdarzyłem, rodzicielskiej, braterskiej etc.
|
|
|
|
04.02.2013 - 19:21
Post
#7
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Niefizyczni Przyjaciele (oczywiście mówię tylko i wyłącznie na podstawie własnego doświadczenia) to są Wyższe Istoty, „wyższe” w sensie bardziej rozwinięte i bardziej doświadczone niż my i służące nam pomocą w rozwoju.
W telegraficznym skrócie, by knigi na forum nie pisać, w moim przypadku są to Istoty będące w fuzji z moim JA, czyli poszczególne składowe mojego MTJ. Są to w kolejności: 1. BÓG, PraOJCIEC Niebieski, PAN Niebios, Gigant ON/ONA, Ałłah, JAHWE, Perun, Zeus, … - to tylko jedne z Jego określeń i imion, ale to jest JEDNA OSOBA. Jego imię i funkcje są tak rozległe, że czas zebrany z całego fizycznego wszechświata nie wystarczyłby do wypowiedzenie Jego pełnego imienia i funkcji. 2. JEZUS. Syn BOGA. Więcej niż Przyjaciel. Więcej niż Brat Duchowy i Mistrz, i więcej na razie nie zdradzę :) 3. Neon-Eon (Wieczne-Światło) jest moim „duchowym ojcem” czyli męską matrycą mojego obecnego ja. Wygląda jak ja obecny, tylko po odfiltrowaniu cech żeńskich. 4. Stokrotka (od stukrotności i powielania kopii ja) jest moją „duchową matką”, czyli żeńską matrycą mojego ja. Wygada jak ja obecny, tylko po odfiltrowaniu cech męskich. Noen-Eon i Stokrotka w głównej mierze odpowiadają za operacje i zabiegi przeprowadzane na moich ciałach i jestem ich Re-mixem, czyli powtórką, kopią, sondą, z łaciny „folio”. Zaś OJCIEC NEBIESKI czuwa nad wykonywaniem scenariusza. Jest kimś w rodzaju reżysera. Jest architektem i wykonawcą PLANU. Bywa też Super-Przewodnikiem, gdy lecę z nim na holu na daleką fazę. Tylko ON z całego zastępu Niefizycznych Przyjaciół dysponuję taką Energią, a łapy ma jak dwa bochenki chleba :) To tak w skrócie. Są jeszcze ochroniarze: Aniołowie i Anielice. Michał i Gabriel i ich hufce. Anielice, tak na marginesie, fajne, złote dziary mają. Amazonki jak nie wiem co! Odważne! Nie pierniczą się z Versusami* tylko ich bez pardony "unicestwiają". Normalnie broń do głowy. Pach! I Versus ląduje w otchłani na niższej fazie. * już wkrótce, w „Dziennikach Jessego” opis jednego z Versusów. Skurwysyny straszne! Robią z ludzi marionetki. Zwłaszcza narkomani i alkoholicy powinni mieć się na baczności. Co tam jeszcze o Niefizycznych Przyjaciołach? (NP) Niekiedy to może być po prostu jeden z mocniejszych Aspektów Ja, z tzw. przyszłości, który akurat odebrał sygnał i przyszedł z pomocą. Może też to być ktoś z żyjących i niby Ci obcych ludzi, który jakimś trafem Ci nagle pomaga, lub zmarły bliski ze świadomością, że już się przekręcił, pozbierał do kupy swoje ja i teraz śmiga po poza. Innymi słowy: każda, Wyższa Istota, która kieruje się miłością i pragnie Ci pomóc w poza, może być Twoim Niefizycznym Przyjacielem. Ale skoro niektórzy z nich żyją i mają ciała fizyczne, to jak ich wówczas nazwać? Eh ta semantyka… DS Darek Sugier "Dzienniki Jessego" 2011-2012 e-book drukarski Darek Sugier "Reportaże św. Piotra" 2011 e-book drukarski Darek Sugier "MIŁOŚĆ i WOLNOŚĆ Poza Ciałem" 2002 e-book drukarski archiwalna strona Darka Sugiera 2007-2009 porady Darka Sugiera na oobe.pl 2002 |
|
|
|
04.02.2013 - 19:30
Post
#8
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Panie DS, a jak ja mam 1 ''Niefizycznego Przyjaciela'', i ciągle mi jeden tylko pomaga. To co powienienem o tym myśleć ?
|
|
|
|
04.02.2013 - 19:52
Post
#9
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Panie DS, a jak ja mam 1 ''Niefizycznego Przyjaciela'', i ciągle mi jeden tylko pomaga. To co powienienem o tym myśleć ? Wszystko gra :) Przyjdzie czas, że Ich więcej poznasz :) Jaki jeden? A OJCIEC NIEBIESKI? To przecież Pamagier Wszystkich :) DS Darek Sugier "Dzienniki Jessego" 2011-2012 e-book drukarski Darek Sugier "Reportaże św. Piotra" 2011 e-book drukarski Darek Sugier "MIŁOŚĆ i WOLNOŚĆ Poza Ciałem" 2002 e-book drukarski archiwalna strona Darka Sugiera 2007-2009 porady Darka Sugiera na oobe.pl 2002 |
|
|
|
04.02.2013 - 21:28
Post
#10
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Niefizyczni Przyjaciele (oczywiście mówię tylko i wyłącznie na podstawie własnego doświadczenia) to są Wyższe Istoty, „wyższe” w sensie bardziej rozwinięte i bardziej doświadczone niż my i służące nam pomocą w rozwoju. W telegraficznym skrócie, by knigi na forum nie pisać, w moim przypadku są to Istoty będące w fuzji z moim JA, czyli poszczególne składowe mojego MTJ. Są to w kolejności: 1. BÓG, PraOJCIEC Niebieski, PAN Niebios, Gigant ON/ONA, Ałłach, JAHWE, Perun, Zeus, … - to tylko jedne z Jego określeń i imion, ale to jest JEDNA OSOBA. Jego imię i funkcje są tak rozległe, że czas zebrany z całego fizycznego wszechświata nie wystarczyłby do wypowiedzenie Jego pełnego imienia i funkcji. 2. JEZUS. Syn BOGA. Więcej niż Przyjaciel. Więcej niż Brat Duchowy i Mistrz, i więcej na razie nie zdradzę :) 3. Neon-Eon (Wieczne-Światło) jest moim „duchowym ojcem” czyli męską matrycą mojego obecnego ja. Wygląda jak ja obecny, tylko po odfiltrowaniu cech żeńskich. 4. Stokrotka (od stukrotności i powielania kopii ja) jest moją „duchową matką”, czyli żeńską matrycą mojego ja. Wygada jak ja obecny, tylko po odfiltrowaniu cech męskich. Noen-Eon i Stokrotka w głównej mierze odpowiadają za operacje i zabiegi przeprowadzane na moich ciałach i jestem ich Re-mixem, czyli powtórką, kopią, sondą, z łaciny „folio”. Zaś OJCIEC NEBIESKI czuwa nad wykonywaniem scenariusza. Jest kimś w rodzaju reżysera. Jest architektem i wykonawcą PLANU. Bywa też Super-Przewodnikiem, gdy lecę z nim na holu na daleką fazę. Tylko ON z całego zastępu Niefizycznych Przyjaciół dysponuję taką Energią, a łapy ma jak dwa bochenki chleba :) To tak w skrócie. Są jeszcze ochroniarze: Aniołowie i Anielice. Michał i Gabriel i ich hufce. Anielice, tak na marginesie, fajne, złote dziary mają. Amazonki jak nie wiem co! Odważne! Nie pierniczą się z Versusami* tylko ich bez pardony "unicestwiają". Normalnie broń do głowy. Pach! I Versus ląduje w otchłani na niższej fazie. * już wkrótce, w „Dziennikach Jessego” opis jednego z Versusów. Skurwysyny straszne! Robią z ludzi marionetki. Zwłaszcza narkomani i alkoholicy powinni mieć się na baczności. Co tam jeszcze o Niefizycznych Przyjaciołach? (NP) Niekiedy to może być po prostu jeden z mocniejszych Aspektów Ja, z tzw. przyszłości, który akurat odebrał sygnał i przyszedł z pomocą. Może też to być ktoś z żyjących i niby Ci obcych ludzi, który jakimś trafem Ci nagle pomaga, lub zmarły bliski ze świadomością, że już się przekręcił, pozbierał do kupy swoje ja i teraz śmiga po poza. Innymi słowy: każda, Wyższa Istota, która kieruje się miłością i pragnie Ci pomóc w poza, może być Twoim Niefizycznym Przyjacielem. Ale skoro niektórzy z nich żyją i mają ciała fizyczne, to jak ich wówczas nazwać? Eh ta semantyka… DS Darek Sugier "Reportaże św. Piotra" 2011 e-book drukarski Darek Sugier "MIŁOŚĆ i WOLNOŚĆ Poza Ciałem" 2002 e-book drukarski archiwalna strona Darka Sugiera porady Darka Sugiera na oobe.pl Czasem sobie myślę, jak Darku czułbyś się teraz, nie mając za soba tylu niesamowitych doświadczeń i przeżyć. Mam wrażenie, że jesteś lata świetlne przed nami ... Jacy jesteśmy, nie posiadając takich doświadczeń jakie Ty masz ... Masz je tak często ... |
|
|
|
04.02.2013 - 21:57
Post
#11
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Jeśli z własnego doświadczenia miałbym powiedzieć kto to jest, to określiłbym to tak [...] Fajnie to opisałeś Pavveł i tak sobie pomyślałem, że gdyby ktoś inny wstawił w miejsce "opiekun" np. imię "Jezus" lub ogólnie "Bóg", "Anioł" czy "Deva", prawdopodobnie mógłby podobnie opisać swoje doświadczenia(?). :) Sam nie mam tak wyraźnych odczuć, co nie znaczy, że ich nie mam, ale nie pojawia się to przeświadczenie, że jest to jakiś "niezależny" wpływ. Natomiast moja żona miała cztery przypadki, których nie potrafi wytłumaczyć (sama nie ma jakiegoś silnego przekonania, a właściwie to jest dosyć sceptyczna), ale mocno ją to zastanowiło. Najbardziej taki spektakularny, to był przypadek kiedy "ktoś" ją pchnął w plecy, o mało się nie przewróciła, ale dzięki temu uniknęła potrącenia przez tramwaj. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że była sama i nikogo nie było za nią. Innym razem, "coś" ją zatrzymało na przejściu dla pieszych, kiedy prawie w tej samej chwili spadła jakaś metalowa konstrukcja z żuka, którego kierowca chcąc zdążyć przed zmianą świateł, wyjechał szybko i skręcając w lewo na skrzyżowaniu, najwidoczniej zbyt ostro i nagle skręcając, spowodował, że spadła konstrukcja, którą przewoził. Jechał z tego samego kierunku, z którego szła żona, ale był za nią, więc go nie widziała. Jedyne co zrobiła, to zatrzymała się z jakiegoś powodu na przejściu, a za chwile zobaczyła spadającą przed nią konstrukcję i wielki huk. Innym sytuacją była spadająca doniczka z kwiatkiem z dziesiątego piętra, ale w tym wypadku "opiekunem" okazała się suczka, z którą była na spacerze będąc u swojej siostry w Krakowie. :)W telegraficznym skrócie, by knigi na forum nie pisać [...] ...w skrócie, ale interesujące są te opisy i w ogóle to bardzo ciekawy temat, czuję, że wrócę jeszcze do tego. :) Fajnie, że się podzieliłeś.
|
|
|
|
05.02.2013 - 10:13
Post
#12
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
To i ja umieszczę, co sądzę o tych, ktorzy są niefizyczni.
Moze zaczne od poczatku. Tego, ze na poczatku byla jedna swiadomosc. Chcac sie poznac podzielila sie. Dzieli sie nadal i "rodzą się", powstaja nowe swiadomosci. Na jakich zasadach? Tego jeszcze nie wiem. Kazdy, kto ma swiadomosc jest osobnym bytem, istotą swiadomą. I jednoczesnie to, ze ma świadomosci odrebnosci, nadaje komus (jakiejs istocie) poczucie oddzielania i bycia kims osobnym niz ktos wspolistniejacy, ale nie ten ktos. I z postrzegania swojej swiadomosci jako kogos odrebnego nie jest tym istnieniem, swiadomoscia, z ktorej powstal. Przez taki podzial i dodawanie coraz to nowych okreslen, cech istnienia, spojnosci, oddzielenia, ograniczen, powstaje "tam" i "tu", czyli przestrzen i osobowosci w niej. Jakos kiedys gdzies powstaje "zapomnienie". Skoro wszsytko jest mysla i wszystko sie spelnia w tej samej chwili, chcac doswiadczyc ze czegos nie moga, niektore istoty zapomnialy. Zapomnialy, chociaz bardziej moze dodaly ograniczenie pamietania, ze sa caly czas jedna wielka swiadomoscia i sie poznaja w swojej wielkosci. Nie sposob policzyc mozliwosci, jakie daja corz to nowo wymyslane ograniczenia, a i same mozliwosci jakie posiada czy nie posiadaja nowe swiadomosci. Ogrom tego, jest tak wielki, jak jest maly. ;) Powstala Ziemia, z ograniczeniem czasu i przestrzeni, na niej czlowiek. I samo cialo fizyczne jest wielkim wyzwaniem dla istoty jej utrzymujacej, pomimo to mozna tez zapomniec, ze sie jest kims wiecej, niz cialem fizyczym. Powstal strach o swoje zycie. I wiele wiele... bardzo wiele innych energii, ktore mozna odczuwac. A najblizsze "idealowi" jest to, o ktorym istoty zapomnialy. Kim sa, po takim wstepie, nasi niefizyczni przyjaciele? :) Sa kim chcesz. :] Wedlug mnie oczywiscie, ;) Pozdrawiam, MadaK. |
|
|
|
05.02.2013 - 20:48
Post
#13
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Szybkie pytania:
Czy narzucacie swoim niefizycznym przyjaciołom jakiś preferowany wygląd, czy zawsze pozwalacie im na pełną dowolność? I jak poznać, która istota jest nam przychylna a która nie? |
|
|
|
05.02.2013 - 22:24
Post
#14
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
A to i ja myślę tak, że Niefizycznym Przyjacielem jest Wyższa Jaźń każdego z nas. Jest ona starsza, mądrzejsza, doskonalsza, pamięta wszystkie inkarnacje istoty, która po śmierci się z Nią kontaktuje i "zdaje raport z życia". Ona ukierunkowuje i nadaje cele w naszym życiu. Może przyjmować dowolną formę, nazwę/imię i może się dzielić w nieskończoność, tworząc jedność całości, czyli świadomości, cielesności i duchowości. W astralu można się z Nią skontaktować.
|
|
|
|
05.02.2013 - 23:26
Post
#15
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
A to i ja myślę tak, że Niefizycznym Przyjacielem jest Wyższa Jaźń każdego z nas. Jest ona starsza, mądrzejsza, doskonalsza, pamięta wszystkie inkarnacje istoty, która po śmierci się z Nią kontaktuje i "zdaje raport z życia". Ona ukierunkowuje i nadaje cele w naszym życiu. Może przyjmować dowolną formę, nazwę/imię i może się dzielić w nieskończoność, tworząc jedność całości, czyli świadomości, cielesności i duchowości. W astralu można się z Nią skontaktować. Możesz to rozwinąć, zwłaszcza w kontekście własnych doświadczeń?To i ja umieszczę, co sądzę o tych, ktorzy są niefizyczni. Podobną prośbę mam do ciebie, jeśli zechcesz(?).
|
|
|
|
06.02.2013 - 10:46
Post
#16
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
^^ I tak, i nie, bo doświadczyłem tylko jednego wyjścia jak dotąd i czułem Jej obecność. Także wiem, że na prawdę istnieje. Reszta to tylko moje przemyślenia i domysły wysnuwane z literatury. Jednak uważam też, że na te przemyślenia ma Ona wpływ.
|
|
|
|
06.02.2013 - 11:22
Post
#17
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
... Podobną prośbę mam do ciebie, jeśli zechcesz(?). No tak, zabrakło własnych doświadczeń. Oczywiście są bardzo osobiste. Przez wiekszosc swojego zycia, wszytko co tajemnicze i parapsychiczne wywolywalo u mnie zaciekawienie, wieksze niz cokolwiek innego. Robilam sobie testy jasnowidza, wrozylam z kart, itp. W tamtych czasach nie zlyszalam nawet o opiekunach, tylko o aniolach i o diablach. O wychodzeniu z ciala nie wspominajac! Mialam wtedy proby wyciagania z ciala moich opiekunow. Przestraszylam sie tego doswiadczenia okropnie, szczegolnie, jak wyraznie dosc odczulam, ze ktos "wisi" nad moim lozkiem :-| Znalam tylko jeden sposob, zeby zazegnac niebezpieczenstwo, czym niewatpliwie dla mnie to zdarzenie bylo. Porobilam jak nawiecej krzyzykow, zeby odpedzic, cokolowiek to bylo. Raz ze wychowana bylam w wierze katolickiej (praktykujacej pol na pol ;), dwa ,ze tak sie balam, ze nie dalam rady "wyczuc" kto to byl, tylko chcialam zeby sobie poszlo. W miedzyczasie, zaobserwowalam, ze intuicja daje mi zawsze dobre rady. I zacelam sie tym bardziej interesowac. Nie bylo internetu ;p moze nie doslownie, dopiero poczatki. Ja nie mialam w domu komputera jeszcze przez sporo lat. Wyciagalam wnioski z tego, co udalo mi sie zaobsrwowac. Cos probowalam i patrzylam jak dziala. Wszystko jak zabawa dla wypelnienia czasu. Zauwazylam tez, ze nie sprawdza sie nic, czego sobie nie dam rady wyobrazic. Jesli mialam "obrazy" przed oczami - to sie sprawdzalo, jak nie dalam rady nic "zobaczyc", ani nie dosiegalam zadnej informacji, to byl dla mnie znak, ze to nie wyjdzie. Takie moje pierwsze wrozenie. :) Nie bylo to jednak w tamtym okresie najciekawsze, co robilam. Chociaz teraz, z tego punktu widzenia, po niemal 20 latach, wydaje sie wlasnie to bylo najblizej "swiata niefizycznego" i w tym kierunku moglabym szybko osiagnac wiecej. Ale jednak najciekawszym bylo dla mnie to, ze cokolwiek pomyslalam, nie mowic tego, ktokolwiek to odbieral i wiedzial mnie j wiecej co pomyslalam. Uwazalam ze jestem dobrym "nadajnikiem" ;) W druga strone nie szlo tak dobrze, i moje cztanie w myslach, czy odbieranie, bylo takie jak wiekszosci, to odbieraniem mysli juz sie nie moglam pochwalic. :] Minelo troche lat, normalnego zycia, skonczylam szkole srednia (profil matematyczno-fizyczny), potem pieciolenie studia (techniczne), w miedzyczasie, zakochiwalam sie w tym, i w tamtym ;) az wyszlam za maz, za kolege ze studiow, co sobie wczesniej przepowiedzialam. (Co nie bylo trudne, bo juz na trzecim roku byly tylko dwie dziewczyny ze mna na 70 studiujacych na moim kierunku :P). Maz, po studiach praca, pierwsze dziecko. I tak wlasciwie siedzac w domu zaczelam sie interesowac tym, co jakos odlozylam na "niewiadomokiedy". Wczesniej ksiazka "intuicja" z serii otwarty umysl. "Zamawialam" sobie zawsze miejsce na parkingu :D Dla mnie wowczas, moi niefizyczni przyjaciele, byli dla mnie MOJA INTUICJA. Takie bezosobowe, ale bardzo pomocne :) Staralam sie sluchac swojej intuicji i wiedzialam ,ze moge na nia liczyc. Dopiero z perspektywy kilku innych doswiadczen, moge stwierdzic, kiedy moja intuicja zaczela byc dla mnie kim osobowym. :) I tym doswiadczeniem, bylo ODCZUWANIE. Zwielkie litery, bo dla mni to bylo cos. Bylam juz po ksiazkach i Bruce Moen'a i Roberta Boba Monroe i jeszcze kilku o ktorych gdzies wspomnialam. Z kolezanka z forum, z ktora sie zaprzyjaznilam, robilysmy sobie dosc dlugie rozmowy. I poznalysmy swoich opiekunow, wlasciwie ich odczulysmy. Trzeba tylko chec, wyczuc przestrzen obok siebie. Ja sie zakochalam w swoim opiekunie, wtedy "stal" przy mnie jeden. I tylko jednego rozpoznawalam. Jak nastolatka, kiedy odczulam ta energie, taka pelna milosci i akceptacji... Normalnei w swiecie sie zakochalam. Plakalam, tesknilam, ze nie moge z nim byc. Jak emocje troche opadly, wiedzialam, ze moge na niego liczyc w kazdej chwili. Pokazal mi tez, ze ma taka milosc do kazdego. A raczej, ze sam sie z teog sklada i ja rowniez. Kochal kazdego, nie bylam jakas wybrana. Poznalam tez innych moich podpowiadaczy. Rowniez o energiach przytulastych, jak nic na swiecie. Nie musze chciec miec ich dla siebie, bo wiem, ze sa ze mna, przy mnie, ja z nimi, na kazde moje zawolanie, czyli pomyslenie. :) Z idealu meskosci i milosci, moi opiekunowie, stali sie najlepszymi przyjaciolmi, jakich mialam. I mam nadal. Obrazam sie na nich tylko, jak bzdury plotą ;) Teraz szukam takiej milosci, jaka mialam do opiekuna, w kims, kto zyje :) Wiem, ze moge taka miec i kogos taka obdarzyc. :) Podsumowujac, wedlug moich doswiadczen i zdobtej wiedzy, opiekunowie sa tym, kim chcesz zeby byli. Moga byc nawet jakims jaszczurem, jak chcesz. Demonem z ktorym zwciezysz. Aniolem oprowadzajacym po bezdrozach nieba. Niefizyczni przyjaciele mogą byc kazdym i wszystkim, czym tylko zapragniesz. |
|
|
|
06.02.2013 - 11:54
Post
#18
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
I tym doswiadczeniem, bylo ODCZUWANIE. Zwielkie litery, bo dla mni to bylo cos. BI poznalysmy swoich opiekunow, wlasciwie ich odczulysmy. Trzeba tylko chec, wyczuc przestrzen obok siebie. Ja sie zakochalam w swoim opiekunie, wtedy "stal" przy mnie jeden. I tylko jednego rozpoznawalam. Jak nastolatka, kiedy odczulam ta energie, taka pelna milosci i akceptacji... Normalnei w swiecie sie zakochalam. Plakalam, tesknilam, ze nie moge z nim byc. Jak emocje troche opadly, wiedzialam, ze moge na niego liczyc w kazdej chwili. Pokazal mi tez, ze ma taka milosc do kazdego. A raczej, ze sam sie z teog sklada i ja rowniez. Kochal kazdego, nie bylam jakas wybrana. Poznalam tez innych moich podpowiadaczy. Rowniez o energiach przytulastych, jak nic na swiecie. Nie musze chciec miec ich dla siebie, bo wiem, ze sa ze mna, przy mnie, ja z nimi, na kazde moje zawolanie, czyli pomyslenie. :) Z idealu meskosci i milosci, moi opiekunowie, stali sie najlepszymi przyjaciolmi, jakich mialam. I mam nadal. Obrazam sie na nich tylko, jak bzdury plotą ;) Teraz szukam takiej milosci, jaka mialam do opiekuna, w kims, kto zyje :) Wiem, ze moge taka miec i kogos taka obdarzyc. :) Podsumowujac, wedlug moich doswiadczen i zdobtej wiedzy, opiekunowie sa tym, kim chcesz zeby byli. Moga byc nawet jakims jaszczurem, jak chcesz. Demonem z ktorym zwciezysz. Aniolem oprowadzajacym po bezdrozach nieba. Niefizyczni przyjaciele mogą byc kazdym i wszystkim, czym tylko zapragniesz. Bardzo Ci dziekuje za ten wpis MadziaczKu :) chociaz nie był do mnie, nawet nie wiesz ile przyniósł mi dobrej energii i ciepła i moze jeszcze trochę nadziei na cos co wydaje sie beznadziejne.... dzieki :) |
|
|
|
06.02.2013 - 12:06
Post
#19
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
^^ I tak, i nie, bo doświadczyłem tylko jednego wyjścia jak dotąd i czułem Jej obecność. Także wiem, że na prawdę istnieje. Reszta to tylko moje przemyślenia i domysły wysnuwane z literatury. Jednak uważam też, że na te przemyślenia ma Ona wpływ. No tak, zabrakło własnych doświadczeń. Oczywiście są bardzo osobiste. Dziękuję Wam za podzielenie się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. :)
|
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |