Hmmm chciałbym zamieścić tu mój wpis z prywatnego dziennika jaki prowadze. Nie umieszczam go w internecie bo i tak w notatkach podróżnikach jest tyle wpisów ze mój byłby niezauważony a i tak nie zależy mi na tym żeby ktoś go czytał. Jednak ten wpis dedykuję tym którym nie wychodzi oobe, którzy chcą się poddać i nie wiedzą że jeśli chcą to i tak osiągną ten stan, jednak po drodze mogą tak jak ja zorientować się że bez oobe można być szczęśliwym i odkryć nowe drogi życia.
Przedewszystkim dedykuję go też moim kochanym niefizycznym przyjaciołom którym naprawdę zawdzięczam bardzo bardzo wiele!!
07.08.07.
Hmm od czego by tu zacząć….
Początkowo miejsce to miało być dziennikiem z opisami moich przygód z OOBE, wrażeniami po udanych „wyjściach” itp….
Jednak po ostatnim udanym wyjściu dużo się u mnie zmieniło. Już nie napalam się co noc żeby tylko ruszyć się z tego więzienia zwanego ciałem.
Kilka ostatnich doświadczeń dało mi dużo do zrozumienia i wiele się nauczyłem, a także dowiedziałem się że jeszcze dużo mogę i chcę się nauczyć.
Od teraz będę tu spisywał zarówno zwykłe sny, świadome sny [LD], wyjścia [OOBE], jak i zwykłe doświadczenia i spostrzeżenia.
Zacznę od tego, że miałem ogromne trudności z ponownym opuszczeniem ciała fizycznego. Próbowałem co noc i nic nie skutkowało. Zaczynałem nawet wątpić w to czy ostatnia udana próba nie była tylko wymysłem podświadomości i wkurzałem się na niefizycznych przyjaciół, wątpiąc czasem w ich istnienie.
Jednak pewna noc dała mi do zrozumienia (prawdopodobnie to oni dali o sobie znać), że jestem stworzony nie tylko po to by latać po przestworzach astralnego wymiaru. Dostałem misje. Cel. Zadanie.
Jak by tego nie nazwać od tamtego czasu zacząłem intensywnie ćwiczyć i rozwijać swoją energię. Wiedziałem że mam to robić. To było moje zadanie powierzone przez niefizycznych przyjaciół albo jak kto woli – opiekunów.
Efekty przyszły niespodziewanie szybko. Od tamtego czasu wibracje to dla mnie żaden problem. W ciągu dnia mam ich tysiące. Siedzę, stoję, leże, cokolwiek nie robie – one są. Oczywiście nie cały czas, bo pojawiają się spontanicznie. Wibracje to nie jedyny efekt ćwiczeń.
Sny. Do tamtego czasu wydawało mi się że coś jest ze mną nie tak. Za nic nie mogłem sobie przypomnieć żadnego snu, wręcz byłem pewny że nic mi się nie śni.
Odkąd ćwiczę regularnie mam wspaniałe sny. Cudowne. Nawet sobie nie potraficie wyobrazić jak cudownie człowiek może się czuć po przebudzeniu z takiego snu. Jak nowo narodzony. One są piękne, takie żywe, realistyczne. Co więcej – śni mi się teraz po kilka snów jednej nocy i przynajmniej 3 z nich potrafię spamiętać. To jest cudowne naprawdę.
Nie wiem czy istnieje coś takiego jak czakry – jednak czuje je, że są. Może to tylko autosugestia? Nie wiem. Jednak wiem że niezależnie od tego, istnieje energia. Energia którą może każdy wyzwalać, odbierać, oddawać, zamieniać…. Nie obchodzi mnie czy czakra jest miedzy brwiami, czy pod pępkiem, czy nad sercem ale ćwicze je ponieważ widze wielkie zmiany i efekty dzięki ćwiczeniom. Jednak nie staram się na pobudzeniu jakiegoś tam miejsca. Raczej skupiam się na efekcie jaki to ma wywołać. Przeważnie robię to aby rozwinąć swoje zdolności psychiczne / parapsychiczne – i skutkuje.
Od tamtej pory nie proszę już Opiekunów o pomoc w oderwaniu się od ciała. Zrozumiałem że przyjdzie na to odpowiedni czas kiedy sami mnie wyciągną. Teraz wiem że są wyższe cele w czym oni mi pomagają i dopiero teraz czuje ich prawdziwą bliskość.
DZIĘKUJE WAM NIEFIZYCZNI PRZYJACIELE….hmmm jakby tu was nazwać żeby docenić waszą pomoc i podkreślić waszą wspaniałość i wielkość…?? Tak!! BRACIA ! – To będzie odpowiednie określenie – BRACIA KOCHAM WAS….ale zaraz co z SIOSTRAMI ??
Nazewnictwo to taka nasza Ziemska cecha. Ciężko bez niego cokolwiek zrobić….jeszcze mnie natchnie jak Was nazwać Kochani moi.