oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

3 Stron V  < 1 2 3  
Reply to this topicStart new topic
> Spotkanie Podczas Paraliżu
Natasza
post 08.02.2013 - 18:43
Post #43


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




No tak własnie w sercu, i po owocach,
Tak sobie tez myślałam, ze chodzenie po astralu tak bez przygotowania stanowi zagrozenie spowodowane niewiedzą i brakiem rozpoznawania w tamtych warunkach.
Dopóki szukamy Boga na zewnatrz bedziemy narazeni na te wszystkie sztuczki, podszywania, wykorzystywania itd.
Wydaje sie ze nie mozna odnaleźć Boga bo to nie jest ani rzecz ani istota ani zjawisko.
tak jak piszesz, jest poza wszelkim wyobrażeniem, bo wyobrażenie to tylko nasze ograniczone małe ja projektowane na zewnątrz.
Dziekuje za zaproszenie, chetnie skorzystam :>> przy okazji checi zaspokojenia ciekawości :>
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Krisss
post 08.02.2013 - 19:31
Post #44


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(Vesanya @ 08.02.2013 - 16:55) *
Podałam akurat te kolory , które powszechnie są przyjęte jako kod kolorystyczny czakr,

(IMG:http://img189.imageshack.us/img189/4820/chakra00.jpg)

Sprawdzilem, wszedzie przedstawia sie je w ten sam sposob - moze faktycznie wszyscy obserwatorzy postrzegaja je w ten wlasnie sposob?


Smeszna sprawa - sa to dokladnie kolory teczy...ale w odwrotnej kolejnosci 'gora-dol'! Ciekawe dlaczego...? -:)
(IMG:http://img690.imageshack.us/img690/7438/arcencielu.jpg)

Go to the top of the page
 
+Quote Post
Vesanya
post 08.02.2013 - 22:57
Post #45


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(Natasza @ 08.02.2013 - 18:43) *
No tak własnie w sercu, i po owocach,
Tak sobie tez myślałam, ze chodzenie po astralu tak bez przygotowania stanowi zagrozenie spowodowane niewiedzą i brakiem rozpoznawania w tamtych warunkach.


Tak to prawda, ale mimo wszystko zachęcam do podejmowania ryzyka, jeśli czujemy, ze nas tam ciągnie :) Bo pomimo tego, co przezyłam daleka jestem od demonizowania takich doświadczeń, apeluję tylko o dystans i obserwowanie skutków tych relacji w sobie i w normalnym życiu. Zresztą nie każdy spotyka te istoty. Jest sporo osób z wewnątrzną harmonią, którzy trafiają na istoty równie harmonijne.

Bo muszę jedną rzecz przypomnieć - najważniejszą - dopóki mamy w sobie jakieś toksyczne wzorce, to toksyczne istoty zawsze będą mieć do nas dostęp, ale jednocześnie one uwypuklają te toksyczne aspekty nas samych stwarzając nam jednocześnie szansę do uświadomienia sobie i uzdrowienia cienia. Taki mały paradoks. Demony, które mimo, ze na nas pasożytują, w efekcie czynią dobro i przyczyniają się do wzrostu świadomości - parafrazując Goethe. Jeszcze jeden dowód na paradoks Miłości, jaka może kryć się za cierpieniem.

No chyba, że zbyt długo się tkwi w tych relacjach będąc wybitnie ślepym i głuchym na sygnały - mówię o sobie - i nie wykorzystując szansy na przepracowanie swojego cienia. Bo im dłuzej się tkwi wtedy następuje coś, co w ezoteryce nazywamy : oddaniem jaźni tym istotom, co jest moim zdaniem równoznaczne, ze śmiercia/pustką duchową niestety a przynajmniej ja czułam, ze nie żyję. Pustka postępowała tak , że coraz bardziej czułam sie robotem, a coraz mniej człowiekiem ze zdolnością do śmiechu, do płaczu, do ludzkich normalnych emocji. Zeby cokolwiek czuć, musiałam wybierać się w astral, gdzie czekało cało towarzystwo - fałszywy Bóg i jego orszak, gotowi mnie nakarmić tą pustą miłością. To była masakra. Tylko w astralu czułam , ze żyję...i o to własnie im chodziło, żeby tak bardzo przerzucić człowieka na swoją stronę, żeby umarł dla życia ziemskiego i ludzi, którzy go kochają, żeby zmienił całkowicie swoją naturę, uniemozliwiając mu celebrowanie życia tutaj na ziemi, żeby wpoić mu pogardę dla zwykłych, ludzkich spraw. I oni często mówią, że to życie na ziemi nic nie znaczy, ze to życie na ziemi jest iluzją :) a teraz wiem, ze jest zupełnie na odwrót, życie to największy cud:)

Gdyby nie to, ze szukałam Miłości na zewnątrz, to później nie zwróciłabym sie do wewnątrz, znajdując w końcu drogę do tego, czego szukałam. Także w duchowości nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, pod warunkiem , ze człowiek zawsze będzie ukierunkowany na prawdę, i wybierze ją, zamiast najpiękniejszej iluzji.

Z najdalszych podróży, i pełnych niebezpieczeństwa przygód, człowiek w końcu wraca do domu :) I nie ma nic złego w niebiezpiecznych przygodach, w konfrontacji z zagrożeniami i oszustwami w astralu, bo one wzbogacają o cenne doświadczenia, daja mądrość i będzie co opowiadać wnukom :) Na ziemi też są przecież zagrożenia, bo ludzi manipulujących pod przykrywką dobra mamy na pęczki :) nie mówiąc o toksycznej miłości , która jest niestety powszechna.

Chodzi tylko o to, zeby nie zapomnieć drogi powrotnej do domu :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Vesanya
post 08.02.2013 - 23:02
Post #46


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(Krisss @ 08.02.2013 - 19:31) *
(IMG:http://img189.imageshack.us/img189/4820/chakra00.jpg)

Sprawdzilem, wszedzie przedstawia sie je w ten sam sposob - moze faktycznie wszyscy obserwatorzy postrzegaja je w ten wlasnie sposob?


Smeszna sprawa - sa to dokladnie kolory teczy...ale w odwrotnej kolejnosci 'gora-dol'! Ciekawe dlaczego...? -:)
(IMG:http://img690.imageshack.us/img690/7438/arcencielu.jpg)


Może dlatego, że tęcza jest bardzo starym symbolem przymierza z Bogiem/bogami i ogólnie harmonii duchowej ? a czakry są uważane ze miernik rozwoju duchowego - złączenia sie z Górą :) a to, ze na odwrót to pewnie dlatego, ze powszechnie uważano, ze duch jest przeciwieństwem materii, albo ze tamten świat jest lustrzanym odbiciem dla tego. Wiec pewnie dlatego odwrócono kolory. W każdym razie sprytnie ;)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Krisss
post 09.02.2013 - 00:06
Post #47


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Probowalem troche wiecej sie dowiedziec na temat kolorow czakr, jedni twierdza ze tak wlasnie je postrzegaja (te wlasnie kolory a nie inne), inni – ze jest to znaczenie czysto symboliczne/ tradycyjne…Nie bardzo wiadomo !

Ale znalazlem smieszna rzecz – nalezy potraktowac jako ciekawostwke – jest to cwiczenie goscia ktory podaje sie za « Mistrza Reiki Usua i Karuny » : zapalic swiece, stanac w pozycji wyprostowanej, a nastepnie przesuwac swiece zatrzymujac ja ok. 20 sec przed kazda czakra w odleglosci ok 15cm.

Mowi ze swieca zgasnie jesli dana czakra jest zamknieta.

Potem dodaje ze « plomien swiecy pozwala na ponownie uaktywnienie czakry », ale nie wiem jak to rozumiec.

Wiec jesli ktos sie nudzi a w telewizji nie ma nic ciekawego – zapalcie swieczki i zreperujcie swoje czakry!!!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
RychuBaca
post 09.02.2013 - 17:42
Post #48


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(stray.ghost @ 08.02.2013 - 11:07) *
Gdzie widziałeś takie promienie: w realu czy w "poza"? Kto je emitował? Jakie tam były zwierzęta? Czy miałeś taką "wizję" tylko raz, czy może powtarza się ona cyklicznie?
Podsumowując, czy mógłbyś trochę bardziej rozwinąć ten temat? :)
W realu widzę promienie Słońca lub innego światła. :) To o czym pisałem, to doświadczenia w poza, ale nie zawsze widzę te promienie i nie zawsze są złote, niekiedy są bardziej jasne (pomiędzy złotym a srebrnym). Ze zwierząt, jakie tam spotykam to psy, koty, ptaki, wilki, tygrysy, małpy, pszczoły (dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, także węże i inne robactwo). Nie wiem czy takie rozwinięcie będzie zadowalające dla ciebie? :)

CYTAT(stray.ghost @ 08.02.2013 - 11:07) *
Intryguje mnie on z jednego jeszcze powodu: zastanawiam się, czy przebierańcy (egregory) mogą emitować takie promienie i czy to światło zawsze musi utożsamiać miłość? Szczerze w to wątpię. Jezus, z którym rozmawiała św. Faustyna Kowalska świecił (sercem), ale z czystą, bezinteresowną miłością raczej niewiele miał wspólnego.
http://mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/siost...tyna/obraz.html
...myślę, że to, czego doświadczam to raczej naturalne zjawisko i nie wiedzę, żeby miało taki kontekst, na jaki zwróciłeś uwagę, ale mogę się mylić(?).
Go to the top of the page
 
+Quote Post
stray.ghost
post 10.02.2013 - 01:14
Post #49


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(RychuBaca @ 09.02.2013 - 17:42) *
...Nie wiem czy takie rozwinięcie będzie zadowalające dla ciebie? :)
Wybacz natarczywość, ale, jeśli to nie problem, napisz jeszcze, proszę, jak często zdarza Ci się oglądać tego typu zjawiska, kto emituje promienie (może Ty sam?), które z wymienionych przez Ciebie gatunków zwierząt najbardziej "lubią" te promienie i czy spotykane przez Ciebie w "poza" zwierzęta są może jakimiś Twoimi dawnymi, obecnie już nieżyjącymi, ulubieńcami?

CYTAT(Krisss @ 08.02.2013 - 19:31) *
...Smeszna sprawa - sa to dokladnie kolory teczy...ale w odwrotnej kolejnosci 'gora-dol'! Ciekawe dlaczego...? -:)...
Widzialne, fizyczne światło jest falą elektromagnetyczną. Kolor fioletowy ma najwyższą częstotliwość (poruszając się w naszych, tu, na forum, systemach pojęciowych, preferujemy określenie "wibracje"), kolor czerwony - najniższą. Pozostałym kolorom odpowiadają częstotliwości pośrednie, zawarte między tymi dwoma skrajnościami. Kolor biały jest mieszaniną wszystkich kolorów. Ta hierarchia, w odniesieniu do czakr wydaje mi się w jakiś sposób znacząca: to tak, jakby światło białe rozszczepiało sie w nas (jak w kroplach wody lub pryzmacie) na wszystkie kolory tęczy, z których te o najwyzszych wibracjach lokują sie w głowie, a te o najniższych w...sorry, może nie nazwę tego po imieniu :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
RychuBaca
post 10.02.2013 - 11:40
Post #50


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




CYTAT(stray.ghost @ 10.02.2013 - 01:14) *
Wybacz natarczywość, ale, jeśli to nie problem, napisz jeszcze, proszę, jak często zdarza Ci się oglądać tego typu zjawiska, kto emituje promienie (może Ty sam?), które z wymienionych przez Ciebie gatunków zwierząt najbardziej "lubią" te promienie i czy spotykane przez Ciebie w "poza" zwierzęta są może jakimiś Twoimi dawnymi, obecnie już nieżyjącymi, ulubieńcami?
Może nie wyraziłem tego wyraźnie, ale z tymi promieniami odnoszę się do siebie, gdy posiadam postać humanoidalną. Co do zwierząt to nie mam świadomości, że spotykane w poza mogłyby mieć jakiś związek ze mną i właściwie nie zastanawiałem się nad tym. Nie dzieje się to bardzo często, ale kiedy spotykam jakieś zwierzęta, podchodzą i ustawiają się w tych promieniach. We mnie zaś pojawia się jakaś intensywność uczuć i nakładam na nie swoje dłonie, kierując je w miejsca, które jakby same wskazują, ustawiając swoje ciało.

Nie wiem, jakie inni mają doświadczenia, ale często zwierzęta w poza przyjmują taką dosyć obronną postawę (także poprzez atak) i widząc to, naturalnie pojawia się we mnie współczucie oraz chcę pomocy, jakiś rodzaj troski, uwagi. Kiedy jakieś zwierze np. pies, małpa, tygrys czy jakieś inne atakuje mnie (głównie gryząc), pozwalam na to, rozrzedzając swoja formę, a jednocześnie dając czas na zorientowanie się, że nie jestem zagrożeniem, że akceptuję ich agresję, lęk itp. (które w zasadzie odbieram jako wołanie o pomoc). Kiedy to wyczują, zaczyna się odwrotny proces, stają się łagodne, ufne, a jednocześnie czuć wyraźnie, jak bardzo potrzebują akceptacji, uczucia. Wtedy też orientują się, że mam te promienie (niekiedy wtedy właśnie się pojawiają) i ustawiają się tak, aby być w tych promieniach.

Podobnie bywa z osobami, które spotykam, najczęściej polega to na tym, że pojawiam się w jakichś miejscach, gdzie znajdują się ludzie, którzy swoim zachowaniem, wyglądem, werbalizacją wskazują na jakiś problem, trudność sytuacji, w jakiej się znajdują. Niekiedy wygląda to tak, jakbym znalazł się w domu wariatów lub jakimś innym miejscu, w którym wyraźnie czuć cierpienie innych. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale w poza moja wrażliwość, empatia i uczuciowość nabierają na sile (albo łatwiej się uzewnętrzniają), dlatego też wiele moich reakcji jest naturalnie spontanicznych, nieprzemyślanych (w sensie nieplanowanych), dopiero później mam zdolność analizy, refleksji itd. Wtedy też pojawiają się promienie, niektórzy reagują na nie odruchowo, niektórzy czują się zakłopotani, pojawia się jakaś nieśmiałość, obawa, ale są też tacy, którzy widząc je, od razu się zbliżają i ustawiają w ich zasięgu. Zresztą sam widząc, że to w jakiś sposób jest dla nich pomocne, a jednocześnie kierując się naturalnymi we mnie odczuciami bliskości, sympatii, bycia dla nich, również podchodzę i przytulam je, obejmuję z uczuciem (często przy tym płaczę). Najczęściej osoby te rozpływają się w moich ramionach, ale są też takie, które odchodzą gdzieś w przestrzeń. Oczywiście opisuję to w dużym skrócie i świadomie zubażając ładunek emocjonalny i uczuciowy, ponieważ w innym wypadku musiałbym wejść całkowicie w te sytuacje i opisać je tu szerzej, a nie chcę tego robić.

Dodam, że dla mnie samego są to silne i ważne przeżycia, które mocno zakorzeniają się w świadomości (także w realu i przekładają się na to, co określa się byciem w "tu i teraz"), ale z drugiej strony nie oceniam tego, nie buduję tez, znaczeń, nie szukam (na siłę) odpowiedzi, wyjaśnień itd. Doświadczenia te są faktem, ale czym one są w rzeczywistości, nie wiem, nie wiem też, w jakim obszarze (mnie samego, psychiki?) mają one swoje miejsce i osobiście uważam, że ma to drugorzędne znaczenie(?). Nie mam też pewności ani samej potrzeby upewnienia (siebie czy kogoś innego), jak również umiejscowienia tego w jakiś obszarze przekonań, poglądów, które miałyby tworzyć jakiś tam obraz rzeczywistości, wyjaśniać coś, nawiązywać już do znanych przekonań czy doświadczeń. Może te obrazy są tak różne, jak my sami jesteśmy różni? Przypuszczam, że to, co się dzieje, że doświadczenia te mogą mieć większe znaczenie dla nas samych, mimo niż mogłoby się wydawać, że ma to także znaczenie dla innych(?). Nie wiem, ale nie czuję w związku z tym dyskomfortu. Czuję, że jest dobrze, ale mogę się też mylić (i pozwalam sobie na to). :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post

3 Stron V  < 1 2 3
Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park