Nasza Incepcja |
|
|
Woytas74
|
01.04.2013 - 01:06
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 367
Dołączył: 30.12.2012
Nr użytkownika: 9279

|
Pewnie każdy z Was widział ten film i powiem szczerze, przynajmniej dla mnie jest to filmowa szmira, chociaż zapewne muzyka Hansa Zimmera jest jak genialna! Jednak z drugiej strony film zalicza się do bardzo nietypowych, gdyż o śnieniu za wiele w rzeczywistości filmów nie ma.
Z OOBE zetknąłem się już ładne dwadzieścia parę lat temu i od tamtego czasu bardzo się interesowałem tym zagadnieniem. Przeczytałem już o tym już praktycznie wszystko co było dostępne po Polsku. Próbowałem wielu metod na wyjście i miałem parę sukcesów ale nie były one jakieś spektakularne. Reasumując przez dwadzieścia parę lat udało mi się wyjść może z kilkanaście razy i ze względu na brak zadowalających sukcesów wielokrotnie zarzucałem próby na dłuższe okresy czasu.
Jednak od 3 miesięcy praktycznie każda noc obfituje u mnie w mniej lub bardziej fantastyczną podróż nocną. W krótkim okresie czasu przeżyłem wiele niesamowitych wrażeń "po tamtej stronie lustra" i zweryfikowałem już kilka swoich poglądów. Bez wątpienia trafiłem na coś czym będę już się zajmował po kres moich dni na tym ziemskim padole. Podjąłem podróż do wnętrza samego siebie, przeżywania niezwykłych duchowych przygód i uniesień. Zachęcam Was wszystkich do szerszego spojrzenia na inne metody odkrywanie POZA oraz do przeżycia równie niezwykłych snów jakie stały się moim udziałem, udziałem mojej żony oraz Jarka Bzomy z którym miałem niezwykłą możliwość współśnienia.
Zapraszam do lektury: CYTAT Sztuka śnienia. Zespołowa interwencja w świecie dusz Cała historia rozpoczyna się dość prozaicznie. Pan D. zwraca się do mnie na forum Taraki z prośbą o poradę. Proszę go o przysłanie pełniejszej relacji w liście na mój adres domowy. Przedstawiam dokumentację przebiegu działań, jakie podjąłem wraz z grupą śniących równolegle w tej sprawie, za zgodą wszystkich uczestniczących w śnieniu osób. List od pana D. Dzień dobry panie Jarku, z góry dziękuje, że poświęca mi pan uwagę. Otóż od lat interesuje mnie temat podróży pozacielesnych i doszedłem do tego, że dochodzę do stanu, w którym ciało fizyczne śpi, a moja świadomość nie. Pojawia się wtedy jakaś postać, która jakby tylko czekała, aż będę w tym stanie i zaczyna mnie dotykać, mocno ściskać, czasem ściska mi klatkę piersiową obejmując ramionami jakby chciała pozbawić mnie życia, wtedy próbuję poruszyć fizycznymi nogami i wracam na plan fizyczny, po prostu jej uciekam. Wszystko to wydaje się na granicy szaleństwa i jest niezrozumiałe. Mam wyraźne wrażenie, że to coś wkłada mi język przez górę i tył głowy i coś stamtąd liże. Jak nie ucieknę, to robi to aż nie wytrzymam, bo jest to nieprzyjemne. Mówi też do mnie, czasem demonicznie, czasem niezrozumiale, a czasem głosem któregoś członka rodziny. Potrafi mówić też miłe rzeczy, ale najczęściej to są chaotyczne wykrzykiwania. Próbowałem modlitw do najwyższego lub do nadświadomości, ale nie skutkują, albo to coś mnie wyśmieje. Walka nie skutkuje, a jak poddam się biernie, to to coś wciąga mnie w jakieś dziwne obszary, są mało kolorowe i ciemne, pełne dziwnych przedmiotów, najgorzej mnie denerwuje, że nie ja wybieram kierunek, tylko jestem niesiony, a przestrzeń jest coraz bardziej obca. Budzę się albo wtedy albo dopiero rano. Kiedyś pisałem do pani Anny Atras i zamówiłem egzorcyzm, ale odpisała, że to jestem ja sam, moja część i muszę to zrozumieć. Usunęła mi trzy duchy, a to zostało. Przechodziłem schizofrenię 10 lat temu, o czym jej napisałem, ale dzięki bogu żyję bez omamów i lekarstw i wiem, że to był tylko incydent mojego ego. Panie Jarku co by mi pan poradził, jak postąpić przy następnej okazji? Bo w sumie to tyle razy już mnie nawiedziło. Pozdrawiam D... kogo zainteresowałem zapraszam do dalszej lektury oraz ewentualnych komentarzy. Pozdrawiam
|
|
|
|
|
|
Vesanya
|
01.04.2013 - 14:14
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 479
Dołączył: 12.12.2012
Nr użytkownika: 9259

|
Moim zdaniem to, czy potrzebuje egzorcyzmów czy nie, dotyka oceny zjawiska z różnych perspektyw. MOgą to być jak najbardziej halucynacje czyli wytwór mózgu (tak powie zadeklarowany materialista), wytwór własnej podswiadomości (cień) - tak powie Jungista i cała rzesza psychologów , lub też wytwór duchowy czyli istota duchowa, z którą ten człowiek się związał (tak powie ezoteryk, szaman, czy egzorcysta.
I co z tego wynika? ano to, że wszyscy mogą mieć rację, bo perspektywy się nie wykluczają tylko uzupełniają, każda rzecz, każde zjawisko jest wielowymiarowe - widać to na przykładzie mózgu, który odzwierciedla na poziomie fizycznym to, co się dzieje na poziomie umysłu i ducha - np najbardziej duchowe i mistyczne stany mają swoje odzwierciedlenie na poziomie czysto biologicznym np poprzez DMT w szyszynce.
Zawężanie swojej perspektywy tylko do materialnego widzenia zjawisk, albo też tylko do duchowego widzenia zjawisk jest moim zdaniem błędem poznawczym. Perspektywy warto łączyć w widzenie wielowymiarowe a nie wzajemnie wykluczać.
Tak więć, wracając do przykładu, materialista przepisze psychotropy czy inne chemiczne lekarstwa, które stłumią tą część mózgu, odpowiedzialną za percepcję tego zjawiska, Jungista zaprosi na psychoanalizę i przeprowadzi proces integracji cienia, a człowiek duchowy pomodli się do Boga o uwolnienie dla tego człowieka, przeprowadzi egzorcyzm, lub też odprawi rytuał szamański mający na celu dogadanie się z tą istotą.
I każdy z tych sposobów ma prawo zadziałać... Bo to co wewnątrz to i na zewnątrz, to co na dole to i na góze, wszystko jest wielorymiarowe, więc rację może mieć i materialista, i psycholog, i ezoteryk.
Mózg działa na poziomie fizycznym, umysł na poziomie astralno-mentalnym, a dusza na poziomie duchowym. Czasem lekarstwo na poziomie fizycznym zadziała na wszystkie pozostałe poziomy, podobnie jak lekarstwo na poziomie umysłu czy ducha wpływa na wszystkie pozostałe poziomy. Co zadziała czasem zależy od przyczyny - na jakim poziomie jest ulokowana przyczyna.
Skoro relacja którą przedstawił Woytas pokazuje, ze ich sposób zadziałał, to znaczy, ze prawdopodobnie prawidłowo rozpoznano przyczynę i zastosowano "lekarstwo" z odpowiedniego poziomu, które wyeliminowało problem, i doprowadziło do harmonii funkcjonowania tych wszystkich poziomów u tego człowieka. NAjwazniejszy jest skutek, bo to on weryfikuje lekarstwo, nawet jeśli to lekarstwo to placebo, to przecież też cenna informacja o naturze choroby ;)
Oczywiście musi jeszcze upłynąć trochę czasu , zeby stwierdzić, czy zmiana na lepsze jest u tego człowieka trwała, a co za tym idzie, czy lekarstwo było właściwe.
|
|
|
|
|
|
Zbyszek
|
03.04.2013 - 13:32
|
cialka.net
Grupa: OOBE VIP

Postów: 2874
Dołączył: 22.09.2006
Skąd: cialka.net
Nr użytkownika: 99

|
Jarek ma zaciecie jak malo kto. Sporo sie napisal i nagadal w audycjah, odwalajac kawal dobrej roboty.. On sam mowi, iz czesto swiadomie sni, nie zwracajac uwagi czy obe , czy co innego. Przygoda na maxa, w roznych postaciach. Wiadomo jak to jest w snach. Tworczosc sie przeplata z dekoracja niefiz. Mnie sie w nim podoba jego zaciecie a czy swiadomosc sie wznosi , albo opada, to sa jego spostrzezenia, jego dzielenie poziomow swiadomosc i interpretacja kabaly. Robi to na wlasny uzytek, wiazac sny w orginala strukture. Nie trzeba przeciez jej lykac jako ostateczne rozwiazanie. Popatrzec, przemyslec i pokusic sie na wlasne koncepcje.
|
|
|
|
|
|
KESYS
|
04.04.2013 - 17:42
|
Częsty Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy
 
Postów: 12
Dołączył: 15.11.2012
Nr użytkownika: 9227

|
Hej, przeczytałem z wypiekami na twarzy - ciekawe, bardzo ciekawe. Poczytałem inne artykuły. Bardzo, bardzo zawiłe teorie - milion interpretacji, dywagacji, wiele podanych jako pewne sprawdzone informacje. Ja jestem tylko prostym informatykiem - trochę mnie przeraził teoriami istnienia wielu Bogów (poziomów superświadomości), potwierdzając jednocześnie istnienie Jezusa i twierdząc że obecnie jest On (Jezus) passe, Bogowie go nie lubią, jest wrogiem rozwoju świadomości - który to rozwój prowadzi nieuchronnie do unicestwienia indywidualności i rozpuszczenia w przyczynie wszystkiego. Ogólnie nieźle zamieszane - tłumaczy także fenomen DS (w skrócie według Pana Jarka DS jest opętany przez Św. Piotra).
Najlepszą informacją jaką znalazłem był opis metody uzyskiwania oobe w prosty i pewny sposób. Pan Jarosław pisze, że wystarczy przed snem poprosić swojego MTJ o obe i gotowe. Spróbowałem i... dało radę. Po wielu miesiącach przerwy, spowodowanej niechęcią wstawania o 4 (bardzo często idę spać w godzinach 1 - 3) UDAŁO SIĘ.
Ale do rzeczy. Ostatniej nocy poszedłem spać po 2:30 (poprzedniej i jeszcze poprzedniej 3:30 a wstaję przed 7) - miałem strasznie dużo pracy. Byłem więc niewyobrażalnie zmęczony, według mnie szans na oobe nie było. nakręcony jednak czytaniem tekstów Pana Jarka, poprosiłem grzecznie mojego MTJ o nocą podróż, położyłem się spać i śniłem. Dokładnie nie pamiętam - biegałem po budynku, w koło budynku, kogoś goniłem czy ktoś mnie gonił, w pewnym momencie podbiegłem do stojącego przed budynkiem (kamiennym) namiotu ciemnozielonego i usiłowałem go porozrywać, a w zasadzie wyrwać coś co było w nim, czy nim przykryte - wsadziłem rękę pod płachtę i nagle poczułem jak dotykam czegoś fizycznego - coś tam było. W tym momencie przewróciłem się na plecy i wpadłem do wody już świadomy. Unosiłem się w jakiejś cieczy - całkowicie zanurzony, było to przyjemne. W koło było ciemno, szaroburo. Czułem czyjąś obecność - ktoś trzymał mnie za rękę. Tak się ucieszyłem, normalnie radość na maksa, usłyszałem jeszcze jak ktoś się drze do mnie jakimś piskliwym przesterowanym głosem - jakby mnie ostrzegał, MTJ (chyba to on) puścił moją rękę i cofnęło mnie - obudziłem się. Próbowałem wrócić ale bezskutecznie.
Będę próbował dalej.
|
|
|
|
|
|
Woytas74
|
05.04.2013 - 00:18
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 367
Dołączył: 30.12.2012
Nr użytkownika: 9279

|
Powiem szczerze, iż na początku też dziwnie traktowałem niektóre wypowiedzi Jarka Bzomy i uważałem je za bardzo odrealnione, jednak gdy zacząłem czytać jego książki oraz nawiązałem z nim bliższą znajomość zauważyłem, że jest to tylko pozorne. Z czasem gdy "uprawiam" śnienie, wszystko staje się dla mnie bardziej czytelne ale wyrabiam sobie oczywiście swój własny punkt widzenia. Jarek napisał mi kiedyś, iż wielokrotnie weryfikował już swoje odkrycia i on sam w zasadzie nie jest bardzo przywiązany do swoich tez, gdyż w miarę rozwoju śnienia odkrywa nie które rzeczy na "nowo". Pewną jego ewolucje właśnie można wyczytać z jego książek. Poprzez swoje doświadczenia próbuje zainteresować innych do samodzielnej podróży wgłąb siebie i odkrywaniu "tamtej" strony. Ta podróż nie ma kresu i nie daje ostatecznej odpowiedzi ale śnienie zbliża nas do tej prawdy krok po kroku. Wielokrotnie prosiłem Jarka aby napisał coś w rodzaju przewodnika po symbolach sennych ale on uważa, że w zasadzie każdy jest w stanie je odkryć samemu i nawet lepiej jak tak to uczyni. Przy okazji dodaje odpowiedź samego Jarka na tematy poruszane w postach: CYTAT To co wszyscy uważają za szczyt możliwości naszej świadomości, mam na myśli OBE astralne to tylko śnienie z poziomu ciała astralnego. LD to śnienie w ciele mentalnym. To co my robimy w śnieniu "dalekodystansowym" to śnienie na poziomie buddycznym , atmanicznym i brahmanicznym. Warto się zastanowić czy lepiej jest tracić czas na niekończące się dostrajanie do stosunkowo niskiego poziomu? Łażenie w przestrzeni astralnej czy mentalnej to niewiele dający, jeżeli chodzi o poznanie rzeczywistości duchowej ,sport :) Traktowanie poziomów Świadomości jako urojenia powoduje że nigdy nie wydostaniemy się jaźnią wyżej niż na poziom mentalny. To że ja nazwałem te zawierające się w sobie skwantowane poziomy Świadomości bogami to tylko taka moja licencja poetica. Nieznajomością rzeczy jest również traktowanie ich jako przestrzeni pustych i martwych. Te poziomy Świadomości to samoświadome przestrzenie mające swoje istnienie osobowe. Dlatego bliższe są antycznym bogom niż pomieszczeniom w pustym budynku. Dlatego mówię o nich i traktuje je jak świadome istoty duchowe.
Jarek
|
|
|
|
|
|
pigsonwings
|
05.04.2013 - 16:44
|
haereticus
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 1009
Dołączył: 26.01.2013
Nr użytkownika: 9314

|
CYTAT(Krisss @ 05.04.2013 - 11:58)  Malutkie pytanko Woytas - przeczytalem wszystko w calosci -))) ale wciaz nie bardzo rozumiem : czy chodzi o sen czy o OBE? Albo moze te dwa okreslenia sa dla ciebie i Jarka Bzomy zamienne, czyli okreslaja to samo...? sen - oobe w ciele mentalnym oobe - oobe w ciele astralnym w niskich przyziemnych warstwach ciala buddyczne drahmiczne etc. to dalekie podroze.... otto filozofia, i bardzo logiczna
|
|
|
|
|
|
Woytas74
|
05.04.2013 - 20:56
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 367
Dołączył: 30.12.2012
Nr użytkownika: 9279

|
CYTAT(PigsOnTheWings @ 05.04.2013 - 15:44)  sen - oobe w ciele mentalnym oobe - oobe w ciele astralnym w niskich przyziemnych warstwach ciala buddyczne drahmiczne etc. to dalekie podroze....
otto filozofia, i bardzo logiczna Właśnie tak jest. Ja to wytłumaczę inaczej jeszcze, jak ja to widzę, bo każdy może widzieć inaczej i ja sam mogę zawsze zweryfikować to i owo w przyszłości. Najpierw ciało mentalne i świadome śnienie - poruszasz się wyłącznie po kreacji swojego umysłu. OOBE - astral - poruszasz się po astralu - tu możesz spotkać prawie wszystkich, nawet z wysokich fokusów. Każdy podróżnik jak na przykład Darek Sugier trochę chętnie polata, powygłupia się, poskacze, poogląda fajne kolory i energię i co dalej? Dalej chcesz wiedzieć więcej i dostać się do wyższych fokusów. Możesz to uczynić startując z astrala ale po pierwsze za wysoko nie zalecisz chyba, że już jesteś starym wygą jak Darek - z drugiej strony poczytajcie uważnie jego książki - na wyższych fokusach już nie ma za bardzo wpływu na to co się dzieje, a to co obserwuje objawia się w jego mentalu jako symbole, nie wszystko pamięta, gubi się w tym całym obrazie wyraźnie zbyt wysublimowanym na świadomości, którą posiada. Czym jest śnienie w takim wypadku? Śnienie daje Ci od samego początku nieograniczony dostęp do wszystkich fokusów. Nie oznacza jednak, że będziesz mógł już pierwszej nocy badać źródło lub na przykład dostać się do swojej domeny dusz. Warto zacząć loty nieco niżej i powoli rozwijać obrazy, symbolikę, dostrajanie, pamięć śnienia. Poczytajcie co pisze o tym Castaneda w sztuce śnienia, ale za pewne wcale do tego nie potrzebujecie jego, mnie czy nawet Jarka Bzomy! Wystarczy, zacząć śnić! Nie potrzebne są żadne metody 4+1, 5+2 etc. Nie potrzeba jest też specjalna samodyscyplina - no może poza dyscypliną zapisywanie wszystkiego co nam się po nocy przypomni. Może nie od razu wszystko będzie dla ciebie jasne i czytelne ale po pewnym czasie śnienia zaczniesz rozumieć symbolikę śnienia - język, którym przemawia do ciebie ataman. Ja po już prawie 4 miesiącach śnienia widzę wyraźną poprawę śnienia oraz widzę powoli wyłaniający się czubek góry lodowej. Niczego sobie nie narzucam, nie zamęczam się jakimiś potwornymi praktykami - po prostu świadomie zasypiam (nie mylić z świadomie śnie) Jak to dokładnie zrobić? Bardzo prosto. Codziennie przed zaśnięciem zwracam się do mojej duszy: Moja Duszo chciałbym dowiedzieć się... albo jakąkolwiek intencję lub rzecz, którą mam w danym momencie ochotę zbadać. Następnie zaraz jak się obudzę, ale często i w samym środku nocy przy przebudzeniu się zapisuje wszystko jak leci. Nie zastanawiam się. Później na spokojnie czytam i analizuję a z biegiem czasu z pozornego chaosu zaczyna się wyłaniać coś co mnie fascynuje i pociąga coraz bardziej. W późniejszym czasie spróbuje przeglądnąć moje notatki i przedstawić Wam jakiś mój najciekawszy i niezwykły sen, który mi się przytrafił aby zobrazować to o czym piszę. Jest jeszcze jedna rzecz, OOBE to wyjście ciałem astralnym wraz z umysłem, a więc wszystko wydaje się takie realne, można dotknąć, skosztować, powąchać - w śnie jest podobnie ale wszystko rozwija się z czasem i z praktyką. Praktykować śnienie możesz każdej nocy i to bez wysiłku - wystarczy tak niewiele a zmienia tak wiele! W dodatku nieraz wracając z jakiegoś wysokiego fokusa zanim wyląduje w ciele przechodzę czasem świadomie przez astral, lub LD ale nie jest to obecnie celem samym w sobie. Jak się zdarzy to dobrze, ale nie zwracam już na to tak bacznej uwagi - mam lepsze jazdy :) Jest jednak pewna różnica między śnieniem a OOBE. Dotyczy ona swobodnego wybierania kierunku. W Obe sobie ot tak latasz i łazisz prawie gdzie chcesz. Śnienie jest jak przejażdżka po parku safari - wszystko widzisz i czujesz ale to twoja dusza/MTJ/przewodnik prowadzi opancerzony wóz z którego nie pozwolą Ci wyjść - o nie - ty jesteś tylko pasażerem, który zażyczył sobie zobaczyć dziś jak wyglądają zebry z bliska. To takie tylko uproszczone zobrazowanie różnic więc nie łapcie mnie za słowa ;) Życzę wysokich lotów oraz przemyślcie dla czego śpiąc spędzamy 30% swojego życia i czy aby na pewno do tej pory nie zmarnowałeś tysiące okazji oraz nie masz już dość zamęczania się kolejną techniką na OBE ;) Pozdrawiam
|
|
|
|
|
|
Zbyszek
|
06.04.2013 - 11:05
|
cialka.net
Grupa: OOBE VIP

Postów: 2874
Dołączył: 22.09.2006
Skąd: cialka.net
Nr użytkownika: 99

|
no walsnie, albo samochodem albo na wlasnych nogach. Miejsce to samo a mozliwosci i transporty inne. Snienie za to jest dostepne dla kazdego a obe, z powodu wielu utrudnien dla niewielu. Oba zjawiska sa super i warto oba poznac. Sam czesto snie mentalnie, ciezko potem spamietac. Gdy sie wkrece i napakuje snie w astralu, widac wyraznie i dobrze pamietam. Sen mentalny to jak czytanie rozwlektych opisow , astralny to jak ogladanie filmu w kinie z obrazami. Obe sie zaczyna, gdy w sniace samotnie cialo wplywa swiadomosc- jazn, to jest ten moment pykniecia i rozbudzenia sie. Czesto mentalne sny odbywaja sie w ciele fizycznym, zwykle marzenia senne. Swiadome czy nieswiadome;- problem wlasnie w tym wplynieciu jaznia i utrzymaniu sie w tym sniacym ciele. Najwieksze szczescie osiaga sie calkiem na gorze, w planie swiatla. Tam trzeba leciec, ale ciezko, kurcze, bo trzeba do tego juz dwoch, nas i swiatla.
|
|
|
|
|
|
Woytas74
|
06.04.2013 - 13:59
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 367
Dołączył: 30.12.2012
Nr użytkownika: 9279

|
CYTAT(Zbyszek @ 06.04.2013 - 10:05)  no walsnie, albo samochodem albo na wlasnych nogach. Miejsce to samo a mozliwosci i transporty inne. Snienie za to jest dostepne dla kazdego a obe, z powodu wielu utrudnien dla niewielu. Oba zjawiska sa super i warto oba poznac. Sam czesto snie mentalnie, ciezko potem spamietac. Gdy sie wkrece i napakuje snie w astralu, widac wyraznie i dobrze pamietam. Sen mentalny to jak czytanie rozwlektych opisow , astralny to jak ogladanie filmu w kinie z obrazami. Obe sie zaczyna, gdy w sniace samotnie cialo wplywa swiadomosc- jazn, to jest ten moment pykniecia i rozbudzenia sie. Czesto mentalne sny odbywaja sie w ciele fizycznym, zwykle marzenia senne. Swiadome czy nieswiadome;- problem wlasnie w tym wplynieciu jaznia i utrzymaniu sie w tym sniacym ciele. Najwieksze szczescie osiaga sie calkiem na gorze, w planie swiatla. Tam trzeba leciec, ale ciezko, kurcze, bo trzeba do tego juz dwoch, nas i swiatla. Sen bez intencji jest tylko zwykłym snem, który przytrafia się na ogół każdemu człowiekowi bez jego wpływu i nie ma nic wspólnego ze śnieniem. Próba porównania takiego snu ze śnieniem jest całkowitym nieporozumieniem. CYTAT Należy zwrócić uwagę na przepływ czasu jaki jest w każdym ze stanów. W OBE czas płynie jak tu na ziemi, podobnie jest w LD. Dopóki istnieje taki przepływ czasu jesteśmy weń uwikłani. Jesteśmy wewnątrz ciała przyczynowego. Jesteśmy więźniami złudzenia istnienia czasu i przestrzeni. W snach z wyższych, od buddycznego, jesteśmy w teraz. To dziwny stan tak jakbyśmy wybierali to co robimy ale jednocześnie dzieje się to bez naszego udziału. Dlaczego? Dlatego, że istniejemy w wiecznym TERAZ! Jarek
|
|
|
|
|
|
Zbyszek
|
06.04.2013 - 15:47
|
cialka.net
Grupa: OOBE VIP

Postów: 2874
Dołączył: 22.09.2006
Skąd: cialka.net
Nr użytkownika: 99

|
tak myslisz, ze nie ma? Trzeba by do slownika siegnac, niech roztrzyga, co jakie slowo oznacza i ktore sie w jakim zawiera.. A czas leci inaczej w kazdej z dymensji , gdyz jest indywidualnym odczuciem zmian zachodzacych w roznych gestosciach a nie wiezieniem. Tam gdzie sie czas konczy, nic sie dla obserwatora po prostu nie dzieje., ale nie dla tego bohatera, co sie swieci wewnetrznym swiatlem i uzyskal w swietle przywijej samodzielnej decyzji. Ty chyba jestes tym , ktorego Jarek chwalil, przypisujac mu sny buddyczne;)) Jarek jezdzi po wierzcholkach kabaly jak moj kolega po grafiku wieloswiata. Przesunie palca na ostatni szczebel kabaly, wydrukowanej na papierze i mowi a teraz jestem u samego Boooga:)) I nie powtarzaj jak papuga:)
|
|
|
|
|
|
Herbina
|
06.04.2013 - 17:46
|
Znajomy Rodziny
Grupa: Podróżnicy
   
Postów: 25
Dołączył: 17.09.2009
Nr użytkownika: 7383

|
Film "Incepcja" podobal mi se, ale to nie wazne . Jezeli chodzi o to co tu jest w temacie to nie widze szczerze mowiac zwiazku z powyzszym. Sny, ktore tu sa opisane to wedlug mnie zwykle sny, dosc chaotyczne , malo swiadome, po prostu sny, w ktorych ludzie, ktorzy je snili probuja sie doszukac sensu zwiazanego z inencja snienia. Majac intencje mozna sobie dopasowac elementy snu tak aby pasowaly do interpretacji zwiazane z przekonaniami . Wtedy kazdy nawet szczegol wydaje sie czlowiekowi miec gleboki sens i tu jest wlasnie pulapka, logiczny umysl osoby, ktora juz nie spi widzi sens we wszystkim. Swiadome snienie moze sie odbywac z intencja snienia w konkretnym temacie moze tez byc bez konkretnego tematu, czlowiek po prostu uzyskuje trzezwy umysl we snie, decyduje sie na snienie danego tematu jaki w danej chwili powstaje w glowie albo jaki od dluzszego czasu w czlowieku "pracowal" albo pojawia sie na glebszym poziomie obudzonego umyslu temat zwiazany z tzw."rozwojem duchowym" , albo sni to, co sie dzieje utrzymujac mocna swiadomosc, co jest bardzo trudne, bo po jakims czasie zaczyna sie wkrecac w akcje snu. W snach dotyczacych tego artykulu trudno rozpoznac czy sa to sny swiadome widze tu raczej duza chec pomocy osobie, ktora ma probem i zwykle sny, w ktorych szuka sie jakichs powiazan , sensu itd. to ze wszyscy wspolnie mamy dostep do archetypow to jasne , stad moga byc zbieznosci, ale nie sadze aby byly one czyms wiecej. ( To tylko moje zdanie). Chec pomocy czlowiekowi jest czyms pieknym, czyms mocnym, majac szczera chec pomocy sama juz intencja mozna komus pomoc i nie trzeba do tego koniecznie siegac do snow czy jakiegokolwiek innego dzialania, duza czesc uzdrawiania opiera sie na checi pomocy.Jezeli osoba, ktore chce sie pomoc tez wierzy w mozliwosci osob, ktore chca pomoc to dzialanie jest bardzo silne, na ile to czas pokazuje na ile trwala jest pomoc. Wedlug mnie uzycie w temacie slowa "incepcja" jest duza przesada. Na pewno warto zajmowac sie sswiadomoscia czy to w snie czy realu , chec pomocy drugiemu czlowiekowi zawsze jest czyms waznym, warto jednak zawsze zachowac pewien dystans i dzialania tego typu jak eksperymenty ze snieniem traktowac jak mila zabawe , bez brania wszystkiego mocno na serio, zwlaszcza jezeli chodzi o sny , w ktorych nie ma ostrej swiadomosci.
|
|
|
|
|
|
Woytas74
|
06.04.2013 - 17:47
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 367
Dołączył: 30.12.2012
Nr użytkownika: 9279

|
CYTAT(Zbyszek @ 06.04.2013 - 14:47)  tak myslisz, ze nie ma? Trzeba by do slownika siegnac, niech roztrzyga, co jakie slowo oznacza i ktore sie w jakim zawiera.. A czas leci inaczej w kazdej z dymensji , gdyz jest indywidualnym odczuciem zmian zachodzacych w roznych gestosciach a nie wiezieniem. Tam gdzie sie czas konczy, nic sie dla obserwatora po prostu nie dzieje., ale nie dla tego bohatera, co sie swieci wewnetrznym swiatlem i uzyskal w swietle przywijej samodzielnej decyzji. Ty chyba jestes tym , ktorego Jarek chwalil, przypisujac mu sny buddyczne;)) Jarek jezdzi po wierzcholkach kabaly jak moj kolega po grafiku wieloswiata. Przesunie palca na ostatni szczebel kabaly, wydrukowanej na papierze i mowi a teraz jestem u samego Boooga:)) I nie powtarzaj jak papuga:) Nie o nomenklaturę słowa "sen", "śnienie" mi chodzi a o prostą rzecz spróbuj przez jakiś czas zadawać pytania przed snem i zapisywać co ci się przyśni. Jedną z rzeczy, którą można zauważyć dość szybko, iż sny przestają być niejednolite, przypadkowe i bez ciągu. Takie "sny" mają swoją kontynuacje tej samej nocy lub noc po nocy. To jest właśnie zauważalna różnica. Ja nie cytuje lub powtarzam jak papuga co napisał Jarek, tylko przesyłam jego wypowiedzi na temat tu dyskutowany, który wynika z naszej korespondencji. Nie cytowałbym wypowiedzi z która się nie zgadzam, a nie zgadzam się ze wszystkim z Jarkiem. Wpraszam więc sobie nazywania minie papugą ;)
|
|
|
|
|
|

3 Stron
1 2 3 >
|
 |
|