|
Przy jednym z wyjść zdarzyła mi się dziwna sytuacja z NP. Po krótkim czasie czekania na wibracje, wyszedłem poprzez turlanie, jednocześnie czując obecność jednego z NP. Wszystko zajebiście, dostrajam się, jest lekki poranek, a więc widze dość wyraźnie swój pokój i długo nie myśląc biegnę w stronę okna żeby wystartować (może w końcu dostroiłem się do świata rzeczywistego). Nagle jeden z NP rzuca mnie z ogromną siłą na łóżko, podchodzi i trzyma mnie za klatkę piersiową, pokazując jednocześnie białe, jasne, światło, które promieniowało w rogu pokoju. Podszedłem do niego, wsadziłem głowę i zobaczyłem czerń, niezupełną lekko brązową z jakby zaznaczonymi konturami. Wszedłem w nie. Spadam, patrzę a za mną leci jeden z NP, uspokaja mnie. Cyk. Jesteśmy jakby na deptaku w więzieniu, nie ma trawy, są za to ławki na których siedzą ludzie. Zdziwiłem się bardzo, gdyż większość z tych ludzi była z mojej rodziny, niektórych nie znałem. Próbowałem z nimi rozmawiać ale NP mnie powstrzymywał i mówił żebym tylko się przyglądał, po chwili chciałem podlecieć wyżej ale mnie cofnęło.
Mam pytanie. Czy to może była jakaś lekcja od NP ? Kiedyś o tym czytałem, ale tak naprawdę przydarzyło mi się to pierwszy raz.
|