Po pierwsze, sam nie wiem gdzie ten temat wsadzić - jakby co to niech ktoś przeniesie gdziebądź.
Sam pisałem innym nie raz chyba, że jak się ma oobe, to się wie święcie, że to oobe, ba nawet się podchichrywałem z postów: "czy to już oobe??". Ale dzisiaj w nocy sam właściwie zgłupiałem i pierwszy raz naprawdę miałem moment zawachania: k***wa, gdzie ja teraz jestem??
Żeby miejsca nie zajmować - całość jest tutaj:
http://www.oobe.pl/park/blog/plantator/ind...?showentry=2336A po krótce można to ująć tak:
Starałem się bez żadnych udziwnień świadomie zasnąć by mieć cały czas świadomość - ot technika WILD na LD - bo ja zawsze coś kombinuję z wizualizacją po drodze i nigdy świadomie na sen/obe nie czekam, tylko stopniowo się dostrajam, ale ostatnio mnie to zaintrygowało to próbowałem.
Leżę, leżę - z psem sobie we wyrku w nocy i w pewnym momencie pies wstał i poszedł obok łóżka spać do siebie, to zirytowany że mnie tym z transu wybudził wychyliłem się by go opatulić kocem, bo chłodno było - czułem siebie, czułem psa i to jak go opatulam - żadnych anomalii - nic - ot no nie zasnąłem jeszcze. Wracam spowrotem i zaczynam się skupiać i nagle - trach i otwieram oczy - pies koło mnie jakby nigdy nic, ja w trochę innej pozycji - i taka zawiecha: to gdzie ja teraz jestem?? Zapalam światło i się świeci - więc wnioskuję, że coś się przedtem stało - musiałem zasnąć, albo wyjść, ale kompletnie tego nie zauważyłem, nie przyglądałem się szczegółom, nie analizowałem sytuacji, więc właściwie to nie wiem, co to było??
Więc pytanie - co to było (ale mi wstyd)??
Podczas moich podróży na mój sposób - mam po pewnym czasie realność otoczenia, ale aż takiej nie miałem nigdy - serio - zero różnicy w percepcji - jak w realu wszystko... muszę chyba zacząć więcej reality testów robić, bo jeszcze się pogubię - teraz to taka zawiecha, że w nocy zawsze już światło zapalę, nawet jak będę wątpił czy zasnąłem - regularnie! Ale znowu pytanie, czy to światło, to zawsze nie działa, czy jednak komuś pstryczek działa w ld/oobe?