|
a wiec,
obe - wiadomo - dla mnie osobiscie wyjscie z ciala i robienie czego sie zapragnie
otóż, nigdy bym tego nie robil,walilo mnie to lecz -- na nieszczescie losu komus stala sie krzywda
dowiedzialem sie ze ta osoba jest w stanie spiaczki po wypadku samochodowym.
wiec zaczalem robic jak to pieszczotliwie nazywam - skoki
wychodzilem z ciala namierzalem osobą- te wlasnie w spiaczce i staralem jej sie pomoc a wygladalo to tak:
wychodze z ciala, namierzam na panoramie jej swiatlo(poczatkowo bylo szaro wyblakle) i przemieszczalem sie do niej - okolice paryza
potem znizalem lot i wchodzilem do pomieszczenia(klinika)
poczatkowo zaczalem masowac jej serce,pobudzac kore mozgowa,postac nie byla juz materialna, stala sie przezroczysta z zarysem ciala, jak przeswiatlenie,
tak wiec masowanie serca i kory mozgowej dawka zdrowej energii odemnie, i bum! - wywalilo mnie na wysokosc, na ktorej bylem,ale- jej swiatlo nie bylo juz wyblakle,tylko inne - przenikajace sie braz i czerwien, wiec zaczalem ponawiac zabiegi i znowu bum! ta sama wysokosc i te same kolory, kolejny raz ponowilem te zabiegi
i bum to samo , ale tym razem jej kolor byl totalnie zielony
nie wiedzac co sie dzieje zakonczylem seans- skok, i zabralem sie do pracy, wtedy ostro pracwalem z kumplem ktory mial posredni kontakt i informacje o tej osobie w spiaczce.
i wiecie co?
40 minut po skoku mial telefon ze wybudzila sie ze spiaczki.
ale to nie wyszstko, powiedzialem tez gdzie lezy i miejsce sie zgadzalo, powiedzialem co jej dolega, i niestety nadal sie zgadza, uszkodzenia kregu szyjnego i paraliz od pasa w dol.
aktualnie staram sie jak moge jej pomagac ale nie wiem na ile to pomaga, bo osoba ktora jest przy poszkodowanej, nie daje sygnalow o czymkolwiek...
i co wy na to?
mozliwe czy nie?
dla mnie tak, ale czuje ze jesli pomagam to malo, a daje z siebie wszystko, i wiem ze 3 skoki dizennie to przegiecie, bo serce boli potem.
|