|
Zbieg okoliczności gigant. Włączyłam w nocy radio (rzadko to robiłam, gdy jeszcze sypiałam w jednym pokoju z mamą) - a tam audycja - facet nawija o oobe. Akurat dopiero co moja koleżanka wyszła z ciała (ja jeszcze nie). Czuję, że muszę zadzwonić do radia i z nim pogadać. Normalnie zero wątpliwości, maksymalna pewność, praktycznie jakby coś we mnie wlazło i zrobiło to mną. Wszyscy w domu się budzą (wszyscy katolicy nieuznający newage'owskich herezji) i słuchają, jak gadam na antenie radia o oobe. Zdobywam numer telefonu gościa i później udaje mi się nawiązać bardzo bliską znajomość, przyjaźń, mimo totalnego potępienia rodziny... Później miałam bardzo sugestywny sen ukazujący nasze powiązania karmiczne - zginęłam w nim z rozpaczy i miłości do niego i śniło mi się też życie po śmierci, (nie zauważyłam że zginęłam i przez jakiś czas gnałam dalej - dopiero po jakimś czasie zauważyłam, że latają mi obszary astralne zamiast ziemi) a potem był powrót na ziemię w formie niefizycznej - do koleżanek, gdy mówiły o mnie... Stałam obok i słuchałam... Niezły sen. Nie mówię, że to na pewno w pełni wspomnienie tego, co było, ale był tak zaskakujący i pełny niesamowicie silnych emocji (miłości emocjonalnej i rozpaczy), że qrcze, może coś w tym było, jakieś wspomnienie...
|