|
Nie znam dokładnej odpowiedzi na pytanie zadane w temacie. Myślę, że poznać ją można poprzez dłuższe praktyki.
Mógłbyś jednak spróbować sposobu "uzdrawiania" którego ostatnio użyłem. Myślę, że nie przyniesie to nagłego, cudownego ozdrowienia jednak może trochę poprawi stan chorej.
"...ruszyłem w stronę oceanicznego brzegu. Czułem pod stopami gorący piasek. To było piękne uczucie. Nadal nie mogłem się napatrzeć na te wszystkie cuda. Na te kwitnące drzewa, zwierzęta żyjące w kompletnej harmonii. 'Dziwne' - pomyślałem 'Może tak wyglądał świat zanim człowiek zaczął go niszczyć swoją egzystencją". Zacząłem zbliżać się do brzegu. Miałem zamiar wziąć kąpiel. Zobaczyć jak to jest zanurzyć się w tak czystej wodzie, wodzie z oceanu. Nagle przypomniało mi się, że mój znajomy jest chory. Ma grypę, sporą temperaturę i jego ogólny stan zdrowia jest raczej kiepski. Pomyślałem, że dobrą praktyką byłoby mu pomóc w chorobie. Dotarłem do brzegu, zanurzyłem się w wodzie po kolana. Przeżegnałem się Krzyżem Kabalistycznym. Przywołałem servitora którego ostatnio powołałem do życia. Poleciłem mu, aby zajął się kuzynem i usunął przyczyny jego choroby. Podziękowałem mu i odprawiłem. Stwierdziłem, że to może być trochę za mało i zawsze warto odwołać się do trochę wyższych bytów. Zamknąłem oczy. Zacząłem sobie wyobrażać wszech otaczającą mnie zieleń. "Rafaelu" - zacząłem powtarzać w myślach. Po chwili poczułem ciepło spływające po mojej klatce piersiowej które spływało do miejsca, które określiłbym czakrą splotu słonecznego. Otworzyłem oczy. Widziałem przed sobą anioła. Wyglądał dość stereotypowo. Wieli majestatyczny człowiek z wielkimi białymi skrzydłami. Pozdrowiłem go, podziękowałem za przybycie. Poprosiłem aby uleczył mojego kuzyna, albowiem taka pomoc jest mu potrzebna. Spojrzał się na mnie i poczułem w głowie "coś" na znak, że zrozumiał przekaz. Wiedziałem, że go wykona. Pokłoniłem się, podziękowałem i powiedziałem, że to już wszystko..."
Na drugi dzień zadzwoniłem do znajomego z zamiarem zapytania o jego stan zdrowia. Stwierdził on, że nie ma już gorączki i ból głowy ustąpił, jednak nadal czuł się osłabiony. Uznałem, że wszytko wymaga czasu i nie da się niczego zrobić ot tak od pstryknięcia palcem.
Jeśli chodzi o byt, który powołałem do życia nazywa się "Medyk" możesz spróbować się z nim skontaktować w astralu może będzie mógł Ci pomóc. Tak jak napisałem jeśli chodzi o to co możesz zrobić w astralu bardzo dobrym pomysłem jest praca z Archaniołem Rafaelem, którego zadaniem jest leczenie.
Nie spodziewaj się nagłego ozdrowienia bo to musiałby być naprawdę cud. Wielkie rzeczy wymagają czasu. Nie spodziewaj się też odrazu ujrzeć efektów, mogą być to zmiany widoczne tylko dla osoby chorej, nigdy nie wiesz gdzie ona dokładnie się znajduje.
Pozdrawiam! Mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłem.
|