|
|
![]() ![]() |
26.01.2016 - 10:26
Post
#1
|
|
|
Przechodzień Grupa: Podróżnicy |
Krótkie pytanie. Skoro zmory senne/demony/cienie czy co tam jeszcze się pojawia podczas paraliżu jest naszą wyobraźnią to czemu każdy tego doświadcza i są to akurat bardzo nieprzyjemne wizje, czemu nie np. różowe skaczące słoniki skoro umysł ponoć generuje co tylko chce? Rozumiem, że przed paraliżem mogłem się o tym za dużo naczytać ale to, że jakaś zmora szeptała mi coś nad uchem (po łacinie jak mniemam bo brzmiało to podobnie) dopiero następnego dnia po przebudzeniu wyszukałem coś więcej o paraliżu i jakiś użytkownik pisał, że często mu ktoś szepce nad uchem właśnie po łacinie. Przypadek, że mamy te same halucynacje czy coś więcej?
|
|
|
|
26.01.2016 - 12:02
Post
#2
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Krótkie pytanie. Skoro zmory senne/demony/cienie czy co tam jeszcze się pojawia podczas paraliżu jest naszą wyobraźnią to czemu każdy tego doświadcza i są to akurat bardzo nieprzyjemne wizje, czemu nie np. różowe skaczące słoniki skoro umysł ponoć generuje co tylko chce? Rozumiem, że przed paraliżem mogłem się o tym za dużo naczytać ale to, że jakaś zmora szeptała mi coś nad uchem (po łacinie jak mniemam bo brzmiało to podobnie) dopiero następnego dnia po przebudzeniu wyszukałem coś więcej o paraliżu i jakiś użytkownik pisał, że często mu ktoś szepce nad uchem właśnie po łacinie. Przypadek, że mamy te same halucynacje czy coś więcej? Ciężko odpowiedzieć na twoje pytanie czy coś wiecej bo jedni mówią, że to ataki, inni że strażnicy czyli tak jakby wewnetrzna blokada która ma Cię odciągnąć od tego stanu aby się obudzić. Ja widzialem i slyszalem rozne rzeczy, bylem sciagany z lozka i porywany. Pozbylem sie obawa i strachu to teraz w tym stanie nic strasznego sie nie dzieję, owy stan stwarza ciekawe możliwości wyjść, świadomego snu itp.. |
|
|
|
26.01.2016 - 17:39
Post
#3
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Jak człowiek czegoś nie zna to często się tego boi. Stąd te zmory podczas paraliżu przy sennego.
|
|
|
|
26.01.2016 - 22:52
Post
#4
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Moja ciotka która już nie żyje, opowiadała taką historię:
kupę lat w nocy przychodziła do niej zmora. Ciotka w nocy budziła się, i leżała patrząc na drzwi sypialni w której spała z mężem. Po chwili przez zamknięte drzwi przenikała zmora. Jakiś czas stała przy drzwiach nieruchomo, wpatrując się w ciotkę. Miała trochę ponad metr wysokości. Miała ogromne czarne błyszczące oczy i dziob jak bocian. Na głowie jakąś chustkę zawiązaną pod brodą. Na sobie jakiś szarobury złachany płaszcz do kolan, jak Zgredek z H.P :) Nóżki jak patyczki i czarne buty. Po chwili ruszała w stronę łóżka i wskakiwała ciotce okrakiem na piersi. Łapała za szyję i dusiła. Jak ciotka była już prawie uduszona, to wtedy Zmora spadała na podłogę z mokrym plaśnięciem, jakie wydaje rzucona na podłogę mokra szmata. Wtedy ciotka zrywała się i zaglądała pod łóżko, ale tam oczywiście nic nie było. Ciotka opowiadała, że przez wiele lat tych "wizyt", już w jakiś sposób przyzwyczaiła się nawet do tego dziwnego gościa :) I jak zmarł jej mąż i ona została zupełnie sama w tym domu, to była zmuszona wyjechać do siostry, bo była osobą już w podeszłym wieku i nie dałaby sobie rady sama. I co dziwne - gdy zamieszkała w innej miejscowości, wizyty Zmory nagle ustały ! Czyżby Zmora nie potrafiła zlokalizować nowego adresu swojej długoletniej "podopiecznej" ? :) Myślę, że to nie są wytwory ludzkiego umysłu, tylko jakiś konkretny stwór z innego wymiaru. Bo dlaczego z chwilą wyprowadzki wizyty ustały jak ręką odjął ? |
|
|
|
26.01.2016 - 23:16
Post
#5
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Krótkie pytanie. Skoro zmory senne/demony/cienie czy co tam jeszcze się pojawia podczas paraliżu jest naszą wyobraźnią to czemu każdy tego doświadcza i są to akurat bardzo nieprzyjemne wizje, czemu nie np. różowe skaczące słoniki skoro umysł ponoć generuje co tylko chce?... Pewnie strach. Paraliż nie jest przyjemny, dlatego "wyobraźnia" nie wymyśli niczego przyjemnego, no chyba że jej pomożesz :P |
|
|
|
27.01.2016 - 14:32
Post
#6
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Validating Notatnik |
A może jakieś złe pole elektromagnetyczne?
|
|
|
|
27.01.2016 - 14:58
Post
#7
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Moja ciotka która już nie żyje, opowiadała taką historię: kupę lat w nocy przychodziła do niej zmora. Ciotka w nocy budziła się, i leżała patrząc na drzwi sypialni w której spała z mężem. Po chwili przez zamknięte drzwi przenikała zmora. Jakiś czas stała przy drzwiach nieruchomo, wpatrując się w ciotkę. Miała trochę ponad metr wysokości. Miała ogromne czarne błyszczące oczy i dziob jak bocian. Na głowie jakąś chustkę zawiązaną pod brodą. Na sobie jakiś szarobury złachany płaszcz do kolan, jak Zgredek z H.P :) Nóżki jak patyczki i czarne buty. Po chwili ruszała w stronę łóżka i wskakiwała ciotce okrakiem na piersi. Łapała za szyję i dusiła. Jak ciotka była już prawie uduszona, to wtedy Zmora spadała na podłogę z mokrym plaśnięciem, jakie wydaje rzucona na podłogę mokra szmata. Wtedy ciotka zrywała się i zaglądała pod łóżko, ale tam oczywiście nic nie było. Ciotka opowiadała, że przez wiele lat tych "wizyt", już w jakiś sposób przyzwyczaiła się nawet do tego dziwnego gościa :) I jak zmarł jej mąż i ona została zupełnie sama w tym domu, to była zmuszona wyjechać do siostry, bo była osobą już w podeszłym wieku i nie dałaby sobie rady sama. I co dziwne - gdy zamieszkała w innej miejscowości, wizyty Zmory nagle ustały ! Czyżby Zmora nie potrafiła zlokalizować nowego adresu swojej długoletniej "podopiecznej" ? :) Myślę, że to nie są wytwory ludzkiego umysłu, tylko jakiś konkretny stwór z innego wymiaru. Bo dlaczego z chwilą wyprowadzki wizyty ustały jak ręką odjął ? Bo może jej mózg był nauczony że to zdarza się w domu?. Jak z odruchem Pawłowa. |
|
|
|
27.01.2016 - 15:02
Post
#8
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
"W dawnych wierzeniach ludowych, najprostszy i najskuteczniejszy sposób obłaskawienia i pozbycia się demonicznego intruza polegał na wypowiedzeniu pewnej formułki. Kiedy tylko zmora usadowiła się na piersi, trzeba było powiedzieć - Przyjdź rano, dam ci chleba z masłem" ;D
|
|
|
|
28.01.2016 - 07:55
Post
#9
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Nocne Ingerencje, Nocne Odwiedziny... Nocne Ataki, Drenaże Energii...
|
|
|
|
28.01.2016 - 22:58
Post
#10
|
|
|
Przechodzień Grupa: Podróżnicy |
Więc nie ma innego sposobu na oobe niż męczenie się z tym paraliżem sennym, serio nic nie grozi zabawa z tymi duszkami? bo wyglądają bardzooo realnie. Może jakieś porady od doświadczonych jak sobie radzą ze strachem? :d
|
|
|
|
28.01.2016 - 23:16
Post
#11
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Nie pozwalaj im na nic, każ im się wynosić i nie pozwól się złapać w ich sidła, żadnych sojuszy z nimi, to czyste zło, które owinie Cie wokół palca, ta nasza naiwność kiedyś spowodowala, że zostaliśmy podbici jako rasa i dusze
|
|
|
|
28.01.2016 - 23:34
Post
#12
|
|
|
Przechodzień Grupa: Podróżnicy |
Bardziej prosiłbym o porady, rozwinięcie kwestii i to jak Ty sobie z tym radzisz co robisz i tak dalej. dzięki :)
|
|
|
|
29.01.2016 - 00:03
Post
#13
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Jedyną ochroną jest Twoja energia, musisz mieć jej jak najwięcej i do tego intencja sprzeciwu w sobie, jak to jeden raper ma w tekście (człowiek ten zna temat oobe) ''logika antywłamaniowa''. Poczytaj też sztuke śnienia Castanedy jak chcesz, polecam z czystym serduszkiem :)
|
|
|
|
31.01.2016 - 16:20
Post
#14
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
To co was spotyka w czasie prób wychodzenia, jest produktem waszych umysłów!!!
Wasze wyobrażenia i przekonania was straszą. Choć na pewno są przypadki że coś naprawdę może na nas napaść ale to bardzo rzadkie przypadki. Ale najczęściej to my sami siebie straszymy. Sam kiedyś miałem obawy. Kiedyś wyobrażałem sobie wyjdę poza ciało będzie zajebiście; sex, latanie, zdobywanie wiedzy. Przez pewien czas było fajnie. Ale zaczęły pojawiać się tematy o zagrożeniach po drugiej stronie. I niestety zacząłem mieć obawy, ale tłumiłem je- to bujda- choć wiem, że oszukuje samego siebie. Ale los chciał że trafiłem na książki Monroe czytałem i słuchałem ich w formacie mp3 w czasie snu. Wywarł na mnie duże wrażenie, jego sposób myślenia sprawił, że zaakceptowałem wszystko co tam mówił. Choć umysł próbował to podważać, ale w końcu zaakceptowałem, że to wszytko jest prawdą. Wiedziałem, że jak nie zaakceptuje tego wszystkiego to nic dobrego nie będzie. Uwierzyłem i dalej wierzę, że tam są szatany, diabły, krasnoludki, ufoludki. To wszystko tam istnieje! Akceptacja tego wszystkiego jest najważniejsza. Wpierając jedno lub drugie tworzymy problemy, powstają mysli, emocje. A potem mamo ratuj! Tak jak koleś który miał rózne dyplomy i był chyba jakimś profesorem wierzył w tylko życie doczesne. Nie wierzył w duchy. Aż przeżył śmierć kliniczną. Całkowicie się odmienił. Zaczął wierzyć w Boga. Napisał książkę o tym co jego spotkało. Nigdy nie zapomnę swojego pierwszego obe. Jak wychodziłem z ciała byłem zdziwiony tym że nic mnie atakuje.. W myślach powiedziałem i gdzie są wasze te demony które tam na nas czekają. Słów może dokładnie takich nie użyłem, ale tak myślałem. Odwróciłem jeszcze w tym czasie głowę aby zobaczyć czy z tyłu nie ma za mną demona. Jakiś czas temu postanowiłem osiągnąć obe za pomocą nienawiści i agresji. Nie będę wdawał się w szczegóły. Napiszę tyle. Wyzywałem wszystkich boga jezusa matkę boską szatana, jakieś byty energetyczne, pluskwy oraz swojego opiekuna bo mnie wkurwił i sam do tego sprowokował. Wszystkim chciałem najebać, nawet z szatanem chciałem zniszczyć Jezusa:) I jak to się skończyło. Pierwsze to zaczęły zmieniać się sny. WJ ostrzegał mnie żebym nie przesadzał bo to źle się skończy. Ale mnie to powstrzymywało jedynie tylko trochę. Sny blakły z upływem czasu. Nastawienie się zmieniało i dalej w gaz. Najebać im. I w końcu w nocy słuchając agresywnej muzyki obudziłem, zacząłem kląć zabiję cię Jezusie. Ciałem astralnym szalałem wyobrażałem sobie jak go tłukę. Aż nagle z emocji wywaliło z ciała. I co tam nie spotkało? Nic żadnych demonów, żadnych ataków. Dlaczego? Instynktownie zmieniłem nastawnie emocjonalne. Cieszyłem z samego faktu że jestem poza ciałem. Ale po chwili przypomniałem sobie że muszę zabić Jezusa. Włączam muzykę agresywną w astralu. Aby pobudzić agresję. Lecz kiedy słuchałem, nagle zmienia się muzyka. To znowu przełączam na przemoc. To po chwili znowu się przełącza. Kiedy skupiłem się za dlugo na utworze, wciągnął mnie. Był typu miłosny a do tego jeszcze go nie słyszałem. Kiedy mnie wzruszył nagle obe się skończyło. Po obudzeniu tak utwór na mnie wpłyną że nie mogłem już dalej nie nawiedzić tej nocy. Mimo, że osiągnąłem cel to zaraz wyznaczyłem kolejny cel. Teraz celem był Jezus. Chciałem go zabić. Osobiście teraz to nic do niego nie mam. W tedy też nie miałem ale nie wiem czemu ale dostałem obsesje na jego punkcie:) Po jakimś czasie wylazłem z ciała. Fakt, że w tedy miałem pychę, że potrafiłem uciec z ciała astralnego w mentalnego i być w tym czasie nietykalny to mnie mobilizowało że w razie niebezpieczeństwa wykorzystam ten trik. Już dobrze nie pamiętam ale były tam jakieś negatywne istoty. Ja byłem w ciele mentalnym obserwowałem ich ale powoli przyciągałem ciało astralne i zacząłem wchodzić jakby w ich przestrzeń. To co poczułem było przerażające, jakimś cudem nie dałem ponieść emocjom i wycofałem się w ciało mentalne. Pamiętam, że dostałem wtedy olśnienie.. Nie rozumiałem ludzi dlaczego po przykrych doświadczeniach odbija lub są negatywnie nastawieni do obe twierdząc że tam jest zło. Gdybym wtedy nie zapanował nad emocjami to nie wiem jakbym żył dalej. Pewnie na tabletkach:) Na pewno bałbym się astrala i nic by tego do śmierci nie zmieniło. To co tam było, miażdżyło zdrowy rozsądek. Od tamtej pory przestałem szukać zaczepek. Staram się wszystkich tam szanować, choć czasem coś tam nabroję:) Także jeśli będziecie z tym walczyć to wam to nic nie da. Trzeba to wszystko zaakceptować i już. Zaakceptować to z głębi serca nie z poziomu umysłu! Inaczej będzie kicha:( |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |