Założyłam nowy temat, bo w temacie
http://www.oobe.pl/park/index.php?showtopi...amp;#entry31829na 2 stronie zaczęła się inna rozmowa – o lokatorach wszczepianych obemaniakom. Wynikła ona z jednej z moich podróży do Poza po przeczytaniu 9-tego odcinka darkowego bloga.
Zbyszku, na twoje życzenie wklejam skondensowany opis zdarzeń.
Dziś w nocy (11/12.12.07r) miałam nieplanową podróż z moim MTJ (przypuszczam, że to był on) do miejsca, które można by było roboczo nazwać urzędem (weszliśmy tam normalnie z ruchliwej ulicy). Spotkaliśmy tam wyższego rangą "urzędnika" i choć nie miałam tego w realu w planie, zapytałam go o 2 rzeczy. Najpierw - czy istnieje taki gość co to straszy obemaniaków wszczepianiem lokatorów. No i urzędnik po głębszym zastanowieniu (przez chwilę jakby zniknął) odpowiedział, że tak - istnieje. W wypowiedzi dało się odczuć, że nie jest on pod jego jurysdykcją. Poza tym urzędnik wydawał się nieco zdziwiony, ale nie do końca rozumiem czym - chyba tym, że owy gość z piwnicy działa jakby bardziej na swoją rękę niż z odgórnie wydanych zaleceń (choć jest ktoś wyżej postawiony niż on i częściowo go kontroluje) lub też że nadal ten dział istnieje. Cóż – trudno porównywać astral z realem, więc czasem ciężko zrozumieć, o co im dokładnie chodzi.
Ponieważ kiedyś trafiłam do czegoś co roboczo nazwałam "urzędem do spraw śniących świadomie", zapytałam o istnienie również tego. Ale najwyraźniej zadałam niewłaściwie pytanie, gdyż odpowiedź brzmiała - nie, nie istnieje. Jednak wyczułam, że mimo iż urzędnik mówi prawdę to tak właściwie kłamie, gdyż wiedział o co mi chodzi, tylko że owe miejsce inaczej się nazywa. A ponieważ nazwy tego nie znam, on uznał, że nie musi mi tego uświadamiać i jedynie odpowiedział na pytanie.
Z owych przypadków wnioskuję, że świat Poza jest bardziej zorganizowany niż może się wydawać... albo po prostu mam bujną wyobraźnię.
O „urzędzie do spraw śniących świadomie” wspomniałam dla kontrastu.
Zbyszku, o 3-metrowym bocie nic nie słyszałam. W każdym razie jest coś na rzeczy z tymi usypiaczami i innymi przeszkadzaczami – że oni tak sami z siebie to nie przeszkadzają, że jest jakaś siła (jakiś „najwyższy urząd”), która to kontroluje, aby wszystko się należycie rozwijało i w nie za szybkim tempie.
Jeśli ktoś jeszcze ma jakieś informacje, to proszę bardzo o komentarze i refleksje.