|
Opiszę może tutaj swój przypadek. Pewnego razu kiedy spałem coś mnie wybudziło, ale nie do końca, tylko tak trochę. Wiedziałem, że śpię. Po chwili coś się zaczęło. Przez moje ciało zaczęły przechodzić wibrację, uczucie które nie jest nieprzyjemne ale przyjemnym też chyba go nazwać nie można. Dla sprostowania: przed tym zjawiskiem nigdy jeszcze nie miałem wibracji, także nie wiedziałem co się dzieję. Domyśliłem się, że to mogą być właśnie one. Przychodziły myśli: Hura! Wkońcu się udało! Coś mi jednak mówiło, że mam zostać w takim stanie jak jestem, o niczym nie myśleć i nie ruszać się. Poczekać, aż wibrację miną. Kiedy minęły, poczułem się lekki. I znów natłok myśli. Unoszę się nad łóżkiem!(oczy miałem zamknięte, także mogłem się tylko domyślać). Jestem poza ciałem! I jedna myśl mówiąca: SPOKOJNIE!. Otworzyłem oczy i zobaczyłem swój pokój. Przeskoczyłem na podłogę. Było ciemno, ale widziałem światło księżyca, które wpadało przez okno.
W moim przypadku te prośby poskutkowały. Przynajmniej tak uważam. Naczekałem się jak głupi, jednak proces oddzielenia przebiegł u mnie gładko i bez zakłóceń. Pewnie dlatego, że podświadomie wiedziałem co robić. Gdybym tego nie wiedział, pewnie skończyłoby się na wibracjach i powrocie do snu.
|