|
W dziecinstwie wyksztalcilam w sobie brzydka ceche, ktora jest natychmiastowe zauwazanie slabych punktow czlowieka, poznawlam nowych ludzi pod katem ich slabosci. To bylo jak asy w rekawie, ktore kiedys moga sie przydac. Kiedy bylo trzeba potrafilam uderzyc w taki slaby punkt, zemsta byla drastyczna. Kiedys nadszedl czas skonfrontowania sie z wlasna "ciemna strona", natychmiastowe zauwazanie slabych punktow u ludzi dalej dziala, ale poniewaz wiem ile zla jest we mnie samej to nie czuje sie lepsza a wiec po co kogos w slabe punkty uderzac, lepiej zajac sie wlasnymi. Nie jestem juz msciwa, mam wspolczucie dla ludzi , ktorzy nie wiedza co czynia, zreszta juz od dawna nie mam sytuacji, ktore wymagalyby mocnej akcji, ale czuje, ze gdyby sie cos nagle wydarzylo (np. ktos by zrobil krzywde komus mi bliskiemu albo jakiejs bezbronnej istocie -np.zwierzeciu) i musialabym zareagowac bardzo szybko to obudziloby to we mnie bestie. W kazdym z nas jest wszystko ;dobro i zlo. Sadze jednak, ze im wiecej sie pracuje w kierunku dobra tym mniej zla ma dostep, moze dlatego juz dawno nie mialam sytuacji nieprzyjemnych czy takich, ktore moglyby wywolac we mnie zlosc.
|