|
Witam! Dzisiaj w nocy miałem swoje w pełni świadome ld po raz pierwszy. Co prawda w dzieciństwie też mi się to przydarzało, ale to było takim pierwszym. Wiecie o co mi chodzi. Do rzeczy: Śnił mi się jakiś sen, że biegam koło kościoła i dokuczam braciom i księżom. Zadaję im zagadki na które nie potrafią odpowiedzieć, śmieję się z tego, że tak spostrzegają Boga itepe. Co jakiś czas podjeżdżał żółty golf 2, a w nim siedziała kobieta, o czarnych włosach, która upominała mnie. Trochę mnie irytowała, że tak mi moralniakuje, ale w głębi ją lubiałem. potem znalazłem się na drodze dom-kościół. Zacząłem skakać po dachach samochodów i przeskakiwać z jednego na drugi. Nagle zeskoczyłem, stanąłem w miejscu i pomyślałem, że to jest sen, bo nie można skakaćpo dachach normalnie. W tym momencie odzyskałem pełną świadomość i pomyślałem o lataniu. Przypomniałem sobie słowa z traktatu Bruce'a: Sama myśl powoduje lot. Tak też zrobiłem i zaraz zacząłem unosić się do góry. wleciałem na niewysoki dach budynku i stamtąd poleciał z powrotem do kościoła aby poznać Damę z Żółtego Golfa 2. Gdy wleciałem na teren kościoła Golf właśnie wyjeżdżał. na mój widok zatrzymała się. Wylądowałem, otworzyłem drzwi i zacząłem krótką dyskusję. Wydawało mi się, że jakieś dwie postacie siedzą z tyłu, ale zanim spojrzałem do tyłu wizja zaczęła zanikać. Zapytałem się tylko czarnowłosej Kobiety czy chce się kochać, ta skinęła głową na tak i sen się skończył. Co prawda próbowałem tam wrócić, ale już nie dało rady.
|