|
|
![]() ![]() |
| tabula |
14.04.2008 - 19:19
Post
#1
|
|
Guests |
Zazwyczaj nie reaguję, lecz tylko obserwuję. Zazwyczaj nie działam, ale wyciągam wnioski. Takie są niepisane zasady. Żelazne zasady, które jednak w obliczu niedawnych zdarzeń zmuszony jestem naruszyć i zapoczątkować nieodwracalny proces, który sprowadzi na to forum oczyszczenie z brudu błędnej interpretacji i z zanieczyszczeń obłudnych teorii. Syf należy zwalczać, bo jedynie nieskazitelnie czysta droga, na której punktami orientacyjnymi są fakty i logika prowadzić może do prawdy obiektywnej.
Jako ludzie posiadacie inteligencję, kreatywny i logiczny umysł, potraficie wnioskować na podstawie faktów, potraficie stwarzać teorie i je potwierdzać lub negować poprzez analizę i doświadczenia czy eksperymenty. Potraficie być krytyczni, a krytycyzm jest potężnym narzędziem pozwalającym oddzielić obłudę od faktu, iluzję od rzeczywistości, pod warunkiem, że narzędzie to zostanie użyte z tymi właśnie intencjami. Zdecydowałem się na ingerencję w tok wydarzeń jakie tu obserwujemy, gdyż Wasze forum jest jednym z jak narazie nielicznych źródeł informacji na temat tak ciekawych i niepoznanych do tej pory zjawisk jak LD czy OBE. Jest ono nie tylko źródłem wiedzy już istniejącej, ale także nieustannie ją rozszerza. Z punktu widzenia dążenia do prawdy i poznania niepoznanego, idea jaka przyświeca temu miejscu jest niezwykle słuszna i szlachetna. Niestety sami chyba widzicie, że ostatnimi czasy, czy to świadomie czy też nie proces odkrywczy został zahamowany przez niektórych z Was, a szczególnie przez jedną wyjątkową jednostkę. Wyjątkową, gdyż pomimo iż zetknąłem się z wieloma podobnymi przypadkami, to jednak nigdy wcześniej nie widziałem indywiduum o tak rozrośniętym ego, aby było ono w stanie skutecznie blokować inteligencję, krytycyzm, czy proces logicznej analizy, oraz wykorzystywać i rozwijać zdolność kreowania do własnych nieuświadomionych celów. Celem indywiduum stała się metamorfoza w Boga. Cel ten tak zawładnął jednostką, że wszystko inne zostało mu podporządkowane i w miarę potrzeb zniekształcone. Zniekształcone na poziomie nieświadomym zostały definicje takich pojęć jak prawda, wiedza, ezoteryka, a wszystko to zostało dokonane, aby jednostka mogła stać się nieomylna i wszechwiedząca. Aby mogła stać się Bogiem. Indywiduum wpadło w pułapkę, w błędne koło, nie tylko hamujące pęd społeczności ku prawdzie, ale także niszczące punkty orientacyjne i drogowskazy na drodze do prawdy. Zaczęło negować osiągnięcia innych ludzi, które stanęły na wyznaczonej przez nie drodze. Nieświadomie niszczy ono pierwotny, głęboko zakorzeniony cel jakim jest poznanie... Wiedza to cel a zarazem kolejne wspaniałe narzędzie w drodze do celu. Zostało ono Wam dane razem z tym co nazwaliście ezoteryką. Różnica między tymi pojęciami jest naprawdę niewielka. Wiedza stanowi zbiór informacji powiązanych ze sobą logicznie i mogących tworzyć wspólną całość na dowolnej płaszczyźnie, jeśli tylko informacji tych będzie wystarczająco dużo. Ezoterykę również tworzą informacje. Ezoteryka to także pewnego rodzaju wiedza, z tym, że nie jest ona całkowicie powiązana z podstawami, właściwie po prostu brakuje pewnych informacji, które pozwoliłyby scalić podstawy i to o czym ezoteryka traktuje . Ezoteryka to również narzędzie pozwalające dochodzić do prawdy. Takie było pierwotne znaczenie oraz cel ezoteryki, niestety poprzez działania niektórych jednostek, takie jak nadużywanie tego pojęcia czy określanie nim fantastyki i wytworów wyobraźni jej znaczenie coraz częściej rozumiane jest opacznie. Indywiduum zapragnęło najpierw wykorzystać wiedzę aby stać się Bogiem. Zaczęło snuć błędne teorie, często wręcz paradoksalne. Uderzający dyletantyzm, a często i prostactwo musiało spotkać się w końcu z oporem społecznym. Megaloman mógł to zignorować, lecz zapragnął być wszechwiedzący, genialny i nieomylny w oczach nie tylko swoich, ale i też innych ludzi. Gdy zrozumiał, że wykorzystując swoją wiedzę nie tylko nie osiągnie celu, ale i pokaże jak niskim zasobem informacji dysponuje, postanowił zmienić taktykę. Starał się wykorzystać ezoterykę do ukazania swej boskości. Niestety znał jej zniekształconą definicję. Znów snuł błędne teorie, coraz bardziej chore, infantylne, prostackie teorie i przedstawiał je jako prawdę obiektywną. I znów też podniósł się sprzeciw społeczny. Kolejną próbą udowodnienia swojej boskości przez samozwańca było połączenie w swoich teoriach elementów zaczerpniętych z wiedzy naukowej, z ezoteryki, oraz z wypaczonej "wiedzy" ezoterycznej. I tutaj efekty nie były zadowalające. Znów zaczęły bić w oczy i kłuć w uszy dyletantyzm, megalomania, infantylność, prostactwo. Ludzie w pewnym momencie zaczęli rozumieć, że takiej jednostki nie można dłużej ignorować. Stanowi ona zagrożenie. Wypacza prawdę, wypacza pojęcie ezoteryki, jej sens i znaczenie, przez co oddala społeczność od pierwotnego celu. Na początku pojawiały się coraz to liczniejsze i głośniejsze prośby o to, aby indywiduum zastanowiło się, nad sensem swojego postępowania. Ale infantylny prostak nie chciał dyskusji na argumenty. Widział w tych prośbach zagrożenie swej boskości. Na etapie, na którym się znalazł, wszelkie interakcje z innymi ludźmi postrzegał przez pryzmat swojego sacrum. On już wierzył w swój geniusz i nieomylność, a także w to, że może stać się wszechwiedzący. Zaczął odpierać to co subiektywnie zinterpretował jako ataki. Wpadł w kolejne błędne koło. Teraz oprócz infantylności, dyletantyzmu, megalomani, prostactwa i wariactwa zaczął przejawiać chamstwo i bucowatość. Nie kontrolował już się w żaden sposób - kontrolowało go nienaturalnie rozrośnięte ego dążące do doskonałości. Ludzie zrozumieli, jak wielkim zagrożeniem dla prawdy, wiedzy, oraz prawdziwej wiedzy ezoterycznej stał się ów wariat. Zaczęli używać coraz to większej ilości argumentów i form nacisku, aby zmienił on swoje postępowanie. Jednak do niego to nie trafiało. Ciągle widział tylko ataki na swoją boskość. Żadna polemika z jego teoriami nie miała dla niego sensu. Jaki przecież sens może mieć polemika z prawdą objawioną? ... Podejrzewam że doskonale zdajecie sobie sprawę, jakie szkody ten delikwent zdążył już wyrządzić. Jak ucierpiało przez niego pojęcie ezoteryki i wszystko co się z nią wiążę. Jak została ona ośmieszona. Jak pośrednio straciło na wiarygodności zjawisko OBE czy LD. Jak wiele prestiżu, który mógł być wykorzystany do promowania Waszych szlachetnych celów straciło przez niego to forum. Jak zostało ośmieszone. W zaistniałej sytuacji apeluję aby przerwać te działania ze strony indywiduum, używając do tego wszelkich możliwych środków. Są granice, które zostały przekroczone. Tolerancja dla idei, czy każdej teorii jest niezwykle istotna, lecz sposób w jaki są przedstawiane teorie samozwańca sprawia, że wyrządzana jest wielka krzywda temu forum, tej społeczności i ideą jakie temu forum przyświecają. Podejmijcie odpowiednie kroki! |
|
|
|
14.04.2008 - 19:50
Post
#2
|
|
|
Niepoprawny racjonalista ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Ciekawa przypowieść - jakże na czasie ;]
|
|
|
|
14.04.2008 - 20:02
Post
#3
|
|
|
Dziadek do ożehuf ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Wypowiedź ładna stylistycznie, ale wydaje mi się, że zaczyna się szukanie dziury w całym i prowokowanie sprzeczek. Do tej pory sądziłem, że największym sceptykiem jestem tutaj ja. Są też asy, które uważały, że przeze mnie forum się rozpadnie, że jeden człowiek wali do głów 3000 ludzi bzdury i wszyscy są tak naiwni i głupi, że obali się mit. Bywały różne spory przez sceptycyzm i krytykę, różnicę zdań i ego. Jednak wszystko jest subiektywne i to jak jest zależy od punktu widzenia. Robienie trochę z igły wideł zupełnie bez potrzeby.
A jak już pisze się o kimkolwiek, to dobrze jest podać o kogo chodzi, bo bezimiennie można wiele osób urazić niepotrzebnie. Raz ja się komuś nie podobam, raz leon, raz jeszcze ktoś inny, bo ma inne zdanie, bo gada farmazony, bo cośtam - a tu zonk, bo forum miało upaść i rozpierdolić się w drobny mak, a wyszło na odwrót... Wydaje mi się, że wątek do zamknięcia. |
|
|
|
14.04.2008 - 20:05
Post
#4
|
|
|
Niepoprawny racjonalista ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Na szczęśnie nie jesteś modem . Zakladam że tabula nie chciał napisać o kogo chodzi, aby właśnie nie prowokować kłótni :> .
A zresztą chyba wszyscy wiemy o kim mowa. W każdym razie zgadzam się całkowicie z postem tabuly |
|
|
|
14.04.2008 - 20:08
Post
#5
|
|
|
Dziadek do ożehuf ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Ja nie wiem o kim mowa :)
|
|
|
|
14.04.2008 - 20:19
Post
#6
|
|
|
Znajomy Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Poruszyłeś bardzo ciekawe zagadnienie i w bardzo precyzyjny i roztropny sposób wyraziłeś swoje racje , ale mam pytanie , które nasuwa się zaraz po przeczytaniu twojej wypowiedzi - Pisząc to , miałeś na myśli pewien rodzaj ludzi zainteresowanych ezoteryką czy konkretną osobę (oczywiście nie chodzi mi o to , byś zaraz zaczął nazwiskami czy ksywkami rzucać....;P)???
|
|
|
|
| Silverka |
14.04.2008 - 20:31
Post
#7
|
|
Guests |
Podejrzewam że doskonale zdajecie sobie sprawę, jakie szkody ten delikwent zdążył już wyrządzić. Jak ucierpiało przez niego pojęcie ezoteryki i wszystko co się z nią wiążę. Jak została ona ośmieszona. Jak pośrednio straciło na wiarygodności zjawisko OBE czy LD.
hehe nie wiem gdzie i kiedy ;);) ale spoko. Moim zdaniem nic nie ucierpialo mogl ucierpiec od tego tylko ów delikwent, ktory dazy do boskosci i ktory chce byc wszechswiedzacym. To jest niemozliwe, gdyz z racji bytu zawsze jest cos do poznania cos nowego. Cos do nauczenia się. Nie ma wszechwiedzy jedynej prawdziwej. I zastanawia mnie fakt, że wiekszosc na tym forum dyskusje odbiera od razu jako forme agresji. Przeciez tu chodzi o wymiane pogladow, a nie o klocenie sie o to kto ma racje. tylko poprzez wymiane pogladow mozmey wpsolne dojsc do jakis wnioskow, a tutaj faktycznie dzieja sie ostatnimi czasy dziwne rzeczy. wiem, bo sama w nich uczestnicze. J Ezoteryka zawsze bedzie jakas forma przekazu dla kazdego odbierana indywidualnie, bo każdy z faktow wybiera cos dla siebie. Wymiana pogladow nie jest zla, dopuki wiedza nie zostaje wciskana drugim ludziom na sile, poprzez chęć udowadniana ze tylko on ma racje w tym co robi. Nastepnie chcialam rzecz, że dziwne jest to, że jelsi nie czuć przymusu w postach to czyta je sie o wiele przyjemniej. Powinnismy wpsokpracowac miedyz sobą, a nie się kłócić. Lubię to forum bo jak już kolega wyżej napisał jest jedyne w swoim rodzaju i wyjątkowe. Nigdzie nie spotkałam tak wielkiej roznorodnosci jak tutaj. Ale pamietajmy ze mamy wspolny cel tego forum. To tyle ode mnie pozdr Silverka |
|
|
|
| tabula |
14.04.2008 - 20:31
Post
#8
|
|
Guests |
Chciałem uniknąć wypowiedzi tego typu, ale rzecz traktuje oczywiście o człowieku zarejestrewanym na tym forum jako Leon.
|
|
|
|
14.04.2008 - 20:46
Post
#9
|
|
|
Dziadek do ożehuf ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
A dajmy spokój leonowi - jak przez leona cierpi obe, ld czy jeszcze inne rzeczy, to kiepskie to rzeczy i kiepscy ludzie skoro nieudolności zjawisk, czy też własną niemożność zwalają na jednego leona - a owszem, otwarcie mówię, że nie lubię go a jego "wnioski" mnie śmieszą, ale to nie znaczy, że uważam, że przez niego ma upaść forum, czy ezoteryka - ezoteryka już dawno upadła przez gadanie o dyrdymałach i naciąganiu naiwniaków na kasę i nie wina w tym osób typu leon, tylko innej klasy ludzi.
Grunt to opierać się na dowodach, doświadczaniu i eksperymentowaniu w sposób obiektywny i na tej podstawie wysnuwać wnioski. Powstały działy eksperymentalne na forum - dla każdego: dla obenautów, dla oneironautów, dla podróżników mentalnych. Jest zatem okazja do działania obiektywnego i wspólnego - i zarówno sceptyk jak i przesadny optymista znajdzie tam coś dla siebie - tylko czemu one są puste?? Każdy chce coś osiągnąć, czegoś się dowiedzieć, ale nie chce doświadczyć i się przekonać? No chyba ktoś tu umie oobe, ld czy mentalkę na tyle, by coś zaproponować, albo do czegoś się zgłosić - a nawet jeśli ktoś nie umie, to co szkodzi zapisać się i próbować chociaż wspomóc? Eee, bzdura - wątek o Leonie von Kosmicie był zabawny nawet - były inne podobne wątki o sceptykach, czy osobach z odmiennymi poglądami - w tonie zabawnym, to miła rozrywka i można się pośmiać z siebie samego, ale nie przesadzajmy. Trzeba by rzec, że na prawdę te 3000 userów musiałoby być megacieniasami jeśli nie potrafią lekceważyć poglądów jednego leona, czy jemu podobnych. Zbychu też nawija w sposób dla większości niezrozumiały, też pisze o różnych - dla mnie śmiesznych - rzeczach, ale nie wypisuję, by go usunąć z forum, bo pisze pierdoły - leon może tylko irytuje traktowaniem każdego z góry i to jego wielki minus, ale ludziska - jest opcja IGNOR na forum - przydatna... |
|
|
|
14.04.2008 - 21:19
Post
#10
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
W zaistniałej sytuacji apeluję aby przerwać te działania ze strony indywiduum, używając do tego wszelkich możliwych środków. Bagnet na broń
Bagnet na broń Kiedy przyjdą podpalić dom, ten, w którym mieszkasz - Polskę, kiedy rzucą przed siebie grom kiedy runą żelaznym wojskiem i pod drzwiami staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą - ty, ze snu podnosząc skroń, stań u drzwi. Bagnet na broń! Trzeba krwi! Są w ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli, ale krwi nie odmówi nikt: wysączymy ją z piersi i z pieśni. Cóż, że nieraz smakował gorzko na tej ziemi więzienny chleb? Za tę dłoń podniesioną nad Polską- kula w łeb! Ogniomistrzu i serc, i słów, poeto, nie w pieśni troska. Dzisiaj wiersz-to strzelecki rów, okrzyk i rozkaz: Bagnet na broń! Bagnet na broń! A gdyby umierać przyszło, przypomnimy, co rzekł Cambronne, i powiemy to samo nad Wisłą. |
|
|
|
14.04.2008 - 22:54
Post
#11
|
|
|
Dziadek do ożehuf ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
To się dorzucę :)
Robak Zdobywca [E.A. Poe]
Patrz gala w Nocy lśni salonach — Od dawnych, smutnych lat Strojnych aniołów chór w zasłonach, Ze łzami w oczach siadł — Niby w teatrze siadł — i patrzy Na dramat łez i krwi. Orkiestra zaś w ton najbogatszy, Melodią sfer im brzmi. Aktorzy — Boga obraz sam — Coś krążą, coś biegają — Coś szemrzą — szepczą tu i tam. Ach, lalki, które drgają Na rozkaz istot bezforemnych, Co scen zmieniają krąg — Roznosząc szmerem skrzydeł ciemnych Jęk niewidzialnych mąk. Pstra iście sztuki tej intryga — Każdy ją pomni widz: Widziadło, które wiecznie ściga Tłum, co nie ujmie nic. W jednakim wiecznie krążąc kole — Na jeden punkt powraca: Szaleństwo — grzechy i niedole — I strach, co życie skraca. Lecz, spojrzyj! W ciżbę tych aktorów Coś pełznie, coś się pląta: Czerwonych sunie rój potworów Z pustego sceny kąta. Sunie a sunie, aż się zerwie I ciała graczy ssą. Płaczą anioły, widząc czerwie — Przesiąkłe ludzką krwią. Zagasły światła — wkoło mrok Śmiertelnym — patrz! — piorunem Na każdy ludzki spada wzrok Kurtyna swym całunem. — Anioły, ze łzą u swych powiek, Żałują nieszczęśliwca — Bo słuchaj: Dramat ten — to Człowiek. Bohater? Robak Zdobywca! |
|
|
|
| tabula |
14.04.2008 - 23:31
Post
#12
|
|
Guests |
Odpowiem więc:
CONFREGIT IN DIE IRAE SUAE... [CYPRIAN NORWID] Zarazy wszystkie przez tę Polskę wchodzą Do Słowieńszczyzny naszej prawosławnéj; Francuzi siebie, a potem ją zwodzą, Stąd konwulsyjny ruch - i tak już dawny! Gdyby skończyli tę dziecinną kłótnię, To ten lub przyszły może Imperator, Jak drugi Nero, nastroiwszy lutnię, W Warszawie bawiłby się jak amator. - Któż bo rad rządzić krwawo i okrutnie, Ilekroć Boża tego nie chce sprawa, Złamanie przysiąg lub herezje nowe, Co Chrześcijaństwa obrażają głowę, Albo ustawny dzieci bunt - Warszawa! * * * Element-polski nie jest elementem, Ale kończącym się czasów odmętem, A Słowieńszczyzna to Geist jeszcze młody, Co za obrębem wielkiej konwersacji Duchowej leży! - jak cedrowe kłody, Geologicznej godne dysertacji... - Gdyby Polacy, zamiast tej rozsypki, Co nawiązuje rwany wciąż rynsztunek I na dziecinne niszczy się zaczé pki, Czas obrócili swój na sztudirunek, To, z ministerstwa zmianą, a następnie - Z Ideą, jasno skreśloną przedwstępnie, Może by z czasem zyskali epitet Narodu - mając swój Uniwersytet! * * * Polacy dawno stradali pozycję I polityczną sprawę opuścili; Nie wchodzą szczerze w państwa kompozycję. Mogliby wiele robić - ale czyli Pojmują, jakie we wszech-grawitacji Konstytucyjnej jest ich stanowisko? Stąd lud nie słucha swej arystokracji I już na drogę wszedł niezmiernie śliską, I jedno rządu ojcostwo jest w stanie Podtrzymać ciągłe z dołu podrywanie! * * * Polacy króla wprawdzie nie zabili I mają kilku niezłych męczenników, Ale kacerstwa sobie potworzyli, Coś od kabalah i od platończyków. W Ojczyznę duszę cała utopili, Skąd nie dość czynnych mają zakonników, Do Chin na misję żaden się nie kwapi; Kobiety ledwo że pojmują sprawę, Tylko odporny duch je czasem trapi, I nie dość mężów biorą w rękę prawę, By w pojednaniu z świętą polityką Poznali - ile świat ten jest ateusz, I zatrudnili się cichą praktyką, Czekając, nowy co da Jubileusz... |
|
|
|
15.04.2008 - 00:43
Post
#13
|
|
|
Dziadek do ożehuf ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Muszę jeszcze przed snem wyrzucić z siebie w ramach kontry:)
"Pan Tadeusz" J. Słowacki - Fragment oczywiście... [I] . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Sam pan Tadeusz został w armii adiutantem, Regent - pisarzem, Sędzia - zboża liwerantem, Hrabia dowodzi nowych ułanów szwadronem; Wszystko się pociągnęło za Napoleonem, Poszło w marsz... W domu smętne wzdychają małżonki - Pani Tadeuszowa odmawia koronki, Nowenny; Telimena klnie domową ciszę, Smętek mgieł - patrzy w okna, wzdycha, listy pisze Albo z książką francuską idzie w szary kątek Pod piec - i tonie w smętnych bałwanach pamiątek. Wojski także - niezdolny do rycerskich czynów - Został, dogląda w domu kobiet... i kominów. Tymczasem nadchodziła ta okropna zima - Twarda, groźna, iskrząca się komet oczyma, Którą w Litwie przeczuwał wcześnie naród cały; Niebo bladło, szron iskrzył, gwiazdy czerwieniały, Miesięczne tęcze całe stawały w kolorach, Mroźne kameleony przy chatach, oborach. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . [II] . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Wielkimi gromadami - przez [bramę] do sieni Wchodzą strzynadle złote i gile w czerwieni, A nawet ów dziw lasu, tak rzadko widziany Halcyjon, a na Litwie zimorodkiem zwany, Który czasem strzelcowi pokaże się w borach Przez mgłę gałązek, niby w anioła kolorach, Nad zwierciadłem przełomki, piękny i błyszczący Jak anioł, w równi złote skrzydła trzymający - Nawet ów ptak pięknością zaklęty i dziki Zbłąkał się i nad domu zleciał gołębniki, A potem nad sadzawki w ogrodzie kopane, Gdzie leszcze, karpie, pstrągi pięknie malowane Wojski kazał powpuszczać, ów ptak z jasnym grzbietem Poleciał i bił w ryby dzióbem jak sztyletem. Słowem, wszystko, jak gdyby szukało uchrony U człowieka, ciągnęło z lasów... Smętne wrony Zaludniły podwórze, obozem się mieszczą W topolach, gdzie pod wieczór zwichrzają się, wrzeszczą I pod zorze gną czarną drzew obdartych głowę; Wojski mówi, że wiodą swe sprawy sejmowe. Tak ptactwem gadająca, choć mgłami ponura, Stała się ta litewska przemienna natura, Zawsze żywa i z duchem ludzi zawsze zgodna, Dobra, niemartwa, chociaż skościała i chłodna, Właśnie jak Litwin, który śród świętych przymierzy Skupił się w sobie, stężał, niby trupem leży, A jednak pełny życia i wielkiej pamięci: Gdy mu wróg wbiegnie, on go niby wąż okręci Od nóg po pierś, pierścienie [swoich] wieńców skróci, Rozwinie się - i trupa z objęcia wyrzuci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . [III] . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Ów to dwór Soplicowo, gdzie historia nasza Odbyła się, pod tchnieniem boga Boreasza Inne wdział szaty, twarzy zupełnie odmienił - Ów las topoli już się więcej nie zielenił, Dziedziniec, gdzie bławatki, cykorie i maki Barwiły się jak szalów indyjańskich szlaki, Teraz biały, wczorajszą zasuty zawieją, A na nim ścieżki świeżo deptane czernieją Od folwarków do dworu, do stodół do gumien; Wszystko smętne... a domy stoją na kształt trumien Na podwalinach. Wszystko zamarło do czasu. Z daleka ciemna wstęga sosnowego lasu Ściemniała, widać przez las błękit bitej drogi, Wiatr przez nię leci, sosny jak litewskie bogi Chwieją się, jodły siedzą śniegiem przywalone, Gdzieniegdzie drzewko ścięte jak cegły czerwone Poukładane w stosy, inne do trójnogów Podobne... jak ołtarze dawnych Litwy bogów. Czerwienią się po lesie osmętnione mgłami I sosen tak nakryte liściem - jak chmurami. O zimo! twoję piękność smętną, uciszenie Lasów i rzadkie słońca złotego promienie Czuję dziś na kształt czaru i na kształt uroku, Bom w życiu przyszedł na tę smętną porę roku, Która wszystko ucisza i pod śniegiem chłonie; Z miłością bym więc ciche zamieszkał ustronie, W okrąg którego puszcza czerni się bezbrzeżna, A nad nią we mgłach błyszczy Matka Boska Śnieżna. W Soplicowie, choć już się zbliżały zapusty, Zjazdu nie było - dom był cichy, prawie pusty. Wczora właśnie francuskie oficerstwo starsze, Które wtenczas przez marsze i przez kontramarsze Włóczyło się po Litwie z armią dowozową, Opuściło gościnne zawsze Soplicowo, Zostawiwszy w nim różne pamiątki przejazdu Jak[o] kukułka w cudzym, gdzie mięszkała, gniazdu... Nie wszystkie dobre. Było cośkolwiek grabieży I rabunku na wiosce, kilku coś żołnierzy Z flint... do litewskich chłopów trzasło jak do blanków, Nie mogąc się rozmówić z ludem mową Franków; Pan Ekonom ze łzami skargę o to czynił, Sędzia się zrazu sierdził, potem zaś obwinił Wojnę, wojnie przypisał zło i zwierzęcoście Ludzkie, nawet francuskie poturbował goście Skargą i prośbą... ale cóż, gdy starca treny Przejść musiały przez usta pani Telimeny, Która Sędziego widząc po polsku i z płaczem Mówiącego... stanęła mu zaraz tłumaczem, Na taki język skargę oną przełożywszy, Że się Francuz, słuchając, uczuł najszczęśliwszy... "Vos larmes - rzekł - et vos beaux yeux..." i tak komplementa Sypał... że najwierniejsza małżonka regenta... . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . [IV] . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Noc była wietrzna, śnieżna, a wichry śpiewały W kominach swoje zwykłe płaczące chorały. Kobiety przy dwóch świecach w bawialnym pokoju Siedziały przy robótce, w zaniedbanym stroju, Same jedne - wizyt się w domu swoim żadnych Nie spodziewając dla mgieł i czasów szkaradnych, Gdy nagle przed oknami - jak świst, grzechot węży, Zaszumiał przeraźliwie straszny brzęk uprzęży, Straszny dla domu łoskot, z którym zwykle jadą Sanie ogromne, liczne - tak zwaną szlichtadą, Z napaścią, która domy półsenne odurza Jak napaść zbójców... Taka przyleciała burza Na dziedziniec. Zlękła się Telimena mocno, Spojrzawszy na szlafroczek i na odzież nocną, Spojrzała przez okiennic szpary, a śnieg złoty - Pełno kagańców; bieży, zrywa papiloty, W oczach widać, że straszne zobaczyła mary, Lecz niebrzydkie... Krzyknęła do Zosi: "Huzary!" I uciekła. Tymczasem wchodzi do pokoju Człowiek niewielki wzrostem, w podróżnego stroju; Sądziłbyś, że cywilny - gdyby nie miał szpady Pod pachą - dosyć piękny na twarzy i blady Mimo zimna. Twarz była jak marmur niezmienna, Owszem, rzekłbyś, że bielsza od mrozu, promienna, Jak miesiąc złota... Oddał lekki ukłon Zosi, Ona się zlękła, oczy spuszcza, nie podnosi, Nie śmie... stoi jak posąg, a w sobie rozważa, Czy ma uciec, czy zostać - poznała cesarza Napoleona... |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |