|
Witam!
Skopiuje pierwszy wpis w notatnik w sumie... Mam w zasadzie jedno pytanie.
Witam Was wszystkich serdecznie!
Opisze w skrocie (wielkim skrocie) swoja historie i jak tutaj trafilem.
Do okolo 11tego roku zycia wszystko przebieglo standardowo - poza jednym, mam duzo wspomniej odkad mialem okolo roczku. Pamietam nazwiska, imiona, miejsca itd. w sumie z calego mojego przedszkola, wczesniej ze zlobka...
11 - 13 lat - przelom. Zaczalem skokowo myslec, osiagac samoswiadomosc i w wieku 13 lat stwierdzilem, ze ten swiat to zludzenie. Chcialem zyc juz tylko w tym, do ktorego, mam nadzieje, zmierzam poki co.
14 lat - z uwagi na niezmierna wrazliwosc jaka mi zostala dana, osiagnalem nagle swiadomosc beznadziei tego swiata i ogromu zla. Zalamalem sie, stracilem najpierw nadzieje, potem wiare...
15 lat - dopadl mnie zly, sam z siebie tak ot, ze wzgledu na utrate nadziei.
17 lat - podpisalem cyrograf. W zamian za sile.
Nadprzecietne przejawy empatii, telepatii ze szczegolnym naciskiem na ludzkie emocje.
19 lat - egzorcyzmy. Proces spowodowany osiagnieciem swiadomosc wielkiego bledu, ostatni krok na drodze zatracenia, kiedy jeszcze dane jest odczuc strach przed samym soba. Swiadomosc braku mozliwosci wyjscia samemu. Dlugotrwaly proces wyrzucania zlego, niezmierny szok i pierwsze "latajace 3 dni po uwolnienu".
19 - 23 lata - proces naprawy i powrotu, rozwoju wiary, przebaczenia, odtworzenia uczuciowego, zmiany nawykow, sposobu myslenia i postrzegania, pelen nekan i trudnych okresow.
23 - teraz : coraz bardziej poglebiajaca sie swiadomosc i potrzeba osiagniecia zbawienia = przeniesienia do swiata, jaki wiem, ze jest jedynie prawdziwy, do ktorego naleze i o ktory tak naprawde zawsze chodzilo.
Jak trafilem tutaj? To w sumie nie jest tak do konca promowane przez wiare katolicka... W gruncie rzeczy to wiedzialem o tym i tego typu miejscach od dawna... odkad zdazaly mi sie tutaj opisywane rzeczy...
W ciagu ostatnich 2 lat miewam sny..hehe trudno mi okreslic czy to tylko LD czy juz zaliczylem mniej swiadome wyjscie... W kazdym razie latam, nie jestem cielesny, wiele razy "wpadalem" w cialo budzac sie, wiele razy nad ranem tuz przed zupelnym przebudzeniem latalem po pokoju widzac co w nim jest.
W koncu nadszedl czas na proby swiadome.
5 dni temu - pierwsza proba, wieczorem "na zmeczonego". Osiagnalem tylko stan - jak to nazywacie - wibracji, zaczalem krecic sie we wlasnym ciele na wszystkie strony tracac orientacje gdzie jest okno, gdzie sciana...
4 dni temu - stan wibracji zakonczyl proces, zasnalem z uwagi na przemeczenie.
2 dni temu - prawie wyszedlem. Po godzinie osiagnalem stan glebokiej relaksacji i koncentracji, wytworzyl sie tunel z zielonymi, plynnymi tworami przypominajacymi fraktale. Zaczalem nim podazac - i cialo zaczelo mi wariowac. Tetno ze 110, oddech nierownomierny, przeszkadzal mi w koncentracji, doznawalem drzenia roznych miesni (ktore ciezko wysublimowac - np. czworoboczny gorny - miesien karku - z lewej strony)... Zaczalem sie pocic, kosztowalo mnie to wiele wysilku, ostatecznie po jakichs 30 minutach walki odpuscilem. Nie spodziewalem sie takiej reakcji - czulem sie jak ptak polaczony sznurkiem do jakiegos kamienia. Byly momenty, kiedy przestawalem odczuwac cokolwiek z ciala - ale nie udalo sie ostatecznie w pelni swiadomie urwac. Sadze, ze to tylko kwestia kilku prob - jednak jestem jakby chory po tym zabiegu.
TO wlasnie mnie zastanawia. Nie spodziewalem sie takiej walki i nie spodziewalem sie, ze bede sie tak po tym czul - juz drugi dzien...
Pozdrawiam i witam serdecznie!
Pytanie : dlaczego taka reakcja nastapila? Zastanawiam sie czy probowac nadal... Mozliwe, ze nie doprowadzi to do niczego dobrego...
|