|
Dzisiejszej nocy, wydarzyło się coś niesamowitego gdy teraz o tym myślę, żałuje że przestraszyłem się i straciłem koncentrację.
Ocknąłem się w środku nocy. Czuje jak ciało wyrywa się do wyjścia. Ciężko opisać to uczucie, ale przypomina to coś takiego jakbym miał zaraz zemdleć, a jednocześnie wiem że to już za chwilę! Pomagam więc temu uczuciu. Zniżam, zniżam, Wszystko nabiera niesamowitego tępa...
W jednej chwili...
-Zniżam się,jednocześnie, -Chaotycznie próbuje wstać, oderwać się, od ciała.
Do tego wszystkiego zaczyna mnie ściągać w tył... Wraz z tym nasila się poczucie obecności. Nie było to fajne uczucie.
Mijają setne sekundy, zmagania się z samym sobą...
Nasila się, przerażenie i obawa...
Słyszę głos!
Chodź! - Zupełnie bezosobowy i beztonowy.
Uczucie obecności powoduje dyskomfort, blokuje mnie. Głos, wprawia w przerażenie.
Intuicja nasówa mi obraz...
Wyczułem drugi. Stał za pierwszym. Obserwował. Odnosiłem wrażenie, że chcą dobrzę! Albo inaczej, nie czułem że chcą źle. Ciągnęło mnie w ich stronę!! Zbity tym natłokiem, chciałem się wydostać.
Gdy poczułem dotyk w okolicach prawego barka...
(Był to dośc silny dotyk, przypominał taki jak wtedy gdy staramy się zwrócić czyjąś uwagę, gdy jest on obrócony do nas tyłem. Natomiast swoją siłą, przypomniał bardziej zamach. Zbilansowany między zamachem a zwróceniem uwagi.>
Ruszyłem ciałem.
Ocknąłem się, zdałem sobie sprawę z różnicy pomiędzy leżeniem ciałem fizycznym, a znajdywaniem się w ciele fizycznym.
Choć poczucie jest identyczne, to w drugim przypadku okazuje się że nie jesteśmy ciałem a tylko świadomością w ciele.
Noc zostawia, wiele pytań... jak i wiele opcji... Zatem zapraszam do spekulacji...
-Co to moglo być! -Czego mogli chcieć? Itp itd XD
|