|
Czesc. Bardzo dlugo mnie tu nie bylo, ale wrocilem, bo mam cholerny klopot. Nie wiedzialem, gdzie to napisac, a kiedys juz mi pomogliscie, wiec moze i tym razem cos poradzicie. Moj problem polega na tym, ze mam 15 lat i czeka mnie w tym roku bierzmowanie. Niby jest jeszcze troche czasu, ale z kazdym dniem mam coraz wieksze watpliwosci. Nie wierze juz w Chrystusa(w sensie postrzegania Jego osoby jako bostwa) ani w tego typu pierdoly. Dla mnie jest to po prostu czysta manipulacja i fenomenalne sztuczki psychologiczne, ale nie o tym chcialbym tutaj pisac. Jestem wychowany w "przecietnej" rodzinie katolickiej i jeszcze taka sytuacja sie nie zdarzyla. O moich pogladach wiedza tylko znajomi, rodzine trzymam od tego z daleka. Na religie chodze normalnie, ksiadz postrzega mnie za osobe bardzo uduchowiona(interesuje sie religiami, dlatego wiem dosc duzo) i mysli, ze jestem niewoadomo jakim poboznym dzieciakiem. A mnie to jednym slowem wku*wia. Nie chodze do kosciola, bo juz nie moge sluchac tych poierdol. Czasem mysle, ze jestem opentany, czy cos, ale zmysly mam zdrowe i trzymam sie dobrze :) Kurde jestem w kropce... W koncu sie wkurze i powiem wszystkim prosto z mostu o co biega. Zawsze moge powiedziec rodzicom, ze przystapie do bierzmowania za rok, bo jeszcze do tego nie dojrzalem duchowo, cyz cos w tym stylu, ale obawiam sie, ze ksiadz moze mnie upirniczyc przez to z ocena koncowa(religia wlicza mi sie do sredniej, ktora jest wazna, bo to ostatni rok w gimnazjum). Na dodatek mieszkam na wsi, a wiadomo, ze tam takie rzeczy maja rzadko miesce, oh.. gdy pomysle o tym jak KK pierze mozgi tym biednym niczego nieswiadomym ludziom to rzygac mi sie chce. Nie wiem czy to co napisalem jest czytelne, nawet nie bede tego sprawdzal, bo tylko sobie humor popsuje.
Poradzicie cos? Moze ktos z Was mial taka sytuacje? Co zobiliscie? Dodam tylko, ze to nie przez zainteresowania ezoteryka. Po prostu staram sie myslec i nie dofinansowywac ksiedza na nowa fure, kiedy w Afryce gloduja. To jest jakas paranoja, mam zamet w glowie. Takie mysli mam juz dobry rok, ale teraz sie nasilaja co zrobic?
|