|
Kiedy zacząłem cwiczyc oobe nie slzo mi to A jestem bardzo leniwy, nie lubię dużo ćwiczyć. Sięgnąłem po wahadełko, to przynajmniej działało od razu bez zbędnych ćwiczeń. Im dłużej używałem go tym jego ruchy były wyraźniejsze. Od znikomych ruchów które odbierałem jako spowodowane ruchem mojej ręki, Przerodziły się w wyraźne niezaprzeczalne ruchy.
Któregoś dnia wziąłem kartkę i narysowałem na niej Tarczę z literami alfabetu. Spodobało mi się to. -Mogłem doiwadywać się o tamtym świecie. -Pytać co robi dana osoba w chwili pytania. -Pytać o myśli innych ludzi. -Pytać gdzie są! I wiele wiele więcej.
Pewnego dnia zapytałem: Czy możesz sprawić że stane się taką osobą jaką pragnę być?
"Tak"
Kolejno dzień w dzień, rozmawiałem z opiekunem Każdego dnia kiedy myślałem że za chwilę dostanę energię i stanę się inna osobą jak w to wierzyłem okazywało się że pojawia się kolejna część. Im więcej ich niszczyliśmy tym więcej się ich pojawiało. W chwilach zwątpienia zarzucałem opiekunowi że jest głupi. Że prędzej poznam budowe mózgu niż stanie się to czego pragnę. Chciałem aby sam zajął się wszystkim by wyręczyć mnie z tego. Ale dalej w to brnąłem. Z początku niszczenie cząstek nie było ani trochę odczówalne. Z czasem zaczęłem odczówać działania o które prosiłem. Ale już wtedy zacząłem zdawać sobie sprawę z ich osobnego istnienia. Oraz przestałem się utożsamiać ze swoimi reakcjami.
W miedzyczasie tych prób udało mi się przenieść wahadełko do głowy. Było mi trudno ale udawało mi się widzieć ruchy wahadełka tak jakgdybyśmy sobie wyobrażali gdzieś tam dalej te ruchy. Było to dla mnie cięzkie w utrzymaniu ale realne. Z czasem nie musiałem nawet zamykać oczu. Mogłem podnieść rękę spytać czy mam na imię mariusz. Odczówałem wtedy pewne ciągnięcie. Nie było to niemiłe. Moja wola nadal była silniejsza było to bardziej jak nakierowanie. Moglem podniesc nogę i byłotak samo. Wybrałem jednak rękę.
Parę razy udowodniłem sobię prawdziwośc owych czynów. Raz gdy szukałem klucza Wskazał mi w bok faktycznie był tam, nigdy bym nie pomyślał. Innym razem kiedy Junkiers się zepsuł Powiedział mi abym przekręcił korek do samego końca, faktycznie zadziałało. Byłem w niebo wzięty.
Z każdym dniem moja wiedza rosla a przekonania się zmieniały. Doszedłem do wniosków że każda nasza myśl jest efektem pracy danej części nas samych.
Nie wiedziałem natomiast z którą częścią się utożsamiać. Gdy przepadały kolejne wartości i pojawiały się coraz blizsze mnie samego zastanawiałem się która część jest tą ostatnią którą oprowadzę i będę taki jaki chcę być.
Nie doszedłem jeszcze do takiego poziomu. Zacząłem sobie zdawać sprawę z każdej myśli. Byłem na nie wyczulony. Gdy pojawiała się myśl której niem ogłem uzasadnić Np idąc ulicą naglę przypomniała mi się jakaś koleżanka o której jakiś czas nie myślałem a
nic nie wskazywało na to bym jakoś skojarzeniowo doszedł stwierdzałem, że albo myśli o mnie albo odebrałem jakąś jej myśl w moim kierunku. Wiele razy idąc prosto ruszała mi się ręka w taki nietypowy sposób. Kiedy szedłem ręka leciała do przodu i w tył w rytm kroku ale odczówałem coś jakby
spowolnienie energetyczne owejręki.
Podobnie miało się z oddychaniem kiedy brzuch szedł do góry i w dół a za nim czułem drugie
oddychające ciało.
W obecnej chwili nie wiem co zrobić. Chcę stać się pewnym siębie człowiekiem pozbawionym
oporoów strachu i złości ale nie wiem jak alej działać. Teraz znowu ćwiczę oobe aby się tego dowiedzieć.
W pewiensposób mam łatwiej bo wystarczy dobrze pogadać z częściami siebie aby wyjśc. To coś jak afirmacje. Kiedy je wymawiamy każemy odpowiednim częścia zachowywać się w odpowiedni sposób. Problem w tym że my jesteśmy panami i jeśli sami oprowadzimy coś w inny sposób afirmacja
przepadnie.
|