Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
 
Reply to this topicStart new topic
> Uzaleznienie Od Drugiego Człowieka
Noobek
post 17.01.2009 - 02:08
Post #1

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 465
Dołączył: 26.01.2007
Nr użytkownika: 454




Dwukrotnie spotkałem się z pewnym zjawiskiem, za każdym razem od innej strony, że tak powiem.

Kiedyś poznałem pewną kobietę. Bardzo lubiłem z nią przebywać, ale ona ze mną chyba bardziej. Kiedyś wprost mi powiedziała, że jak kiedyś mnie nie zobaczyła, to nie mogła wytrzymać - odczuwała ogromny brak czegoś ważnego. Był taki okres w życiu, że widywaliśmy się co dzień i rozmawialiśmy o rzeczach o jakich często nie mówi się nawet przyjaciołom.
Powiedziałbym, że ona się ode mnie uzależniła. Nagle zniknęła i już jej więcej nie widziałem.

Nie tak dawno poznałem dziewczynę - po zamienieniu z nią kilku zdań "wyczułem" ze nie jest to "normalna" (nie, wariatką nie jest) osoba. Jako, ze sam uważam się za "dziecko nowej ery" jestem niemal pewien iż ona też jest "jedną z nas". Kiedy patrzę na nią, mam wrażenie, że patrzę na siebie - że taki bym był, gdybym się urodził dziewczyną. Mam wrażenie, jakby myślała w identyczny sposób jak ja. Powiedziałbym wręcz, że mamy identyczne dusze, ale zamknięte w różnych ciałach.
I nagle zdałem sobie sprawę, że jestem od niej uzależniony. Kiedy ją widzę, wracają chęci do życia, lecz kiedy jej nie ma w pobliżu dłużej niż jeden dzień, naprawdę zaczynam odczuwać pustkę - jakby ktoś zabrał mi coś ważnego.

Zapewne w tym momencie większość z was myśli: "chłopak się zakochał, ale nie rozpoznał uczucia", ale jestem pewien, że to nie to. Jeśli ją kocham, to jest to naprawdę dziwny rodzaj miłości. Nawet nie uważam ją za ładną (okrutnie tak mówić o kobiecie...), a kiedy mówi o swoim chłopaku nawet nie odczuwam zazdrości. Nie wiem, czy byłbym skłonny oddać za nią życie, ale gdybym mógł, to zamknąłbym ją w moim domu aby zawsze była blisko.

I tu pojawiają się moje pytania: czy ktoś z was spotkał się z podobnym zjawiskiem? Czy ktoś słyszał o czymś takim?
Profile CardPM
+Quote Post
6umerang
post 17.01.2009 - 02:45
Post #2

Dziadek do ożehuf
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1057
Dołączył: 19.03.2008
Nr użytkownika: 3906




brak zazdrości nie oznacza braku miłości a uzależnienie od osobnika płci przeciwnej jest właśnie miłością - nie wiem ile masz lat, więc nie wypowiem się dalej.
Profile CardPM
+Quote Post
tom
post 17.01.2009 - 11:25
Post #3

Dusza Towarzystwa
Grupa: Moderator
Ikona Grupy
Postów: 753
Dołączył: 03.07.2007
Nr użytkownika: 1435




czy uzależnienie jest miłością ;-) tu bym sie posprzeczał :D ogólne mniemanie może tak mówi, ale miłość przecież daje wolność ;] a takie uzależnienie od drugiej osoby zniewala, Ciebie jak i drugą osobe. Trzeba zachować zdrowy dystans. Kochać i dawać wolność, a radość czerpać głównie z życia, miłość wskrzeszać w sobie, a nie czekać na jej wzbudzenie przez drugą osobe. Ona może jedynie nasze szczęście dzielić, "wspomagać", ale nigdy nie powinna być jego źródłem ;)
takie moje zdanie

aloha
Profile CardPM
+Quote Post
6umerang
post 17.01.2009 - 13:24
Post #4

Dziadek do ożehuf
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1057
Dołączył: 19.03.2008
Nr użytkownika: 3906




Tom, albo nie kochałeś na serio, albo nie kochasz na serio albo jesteś bardzo młody i nie wiesz co pleciesz ;)
Profile CardPM
+Quote Post
tom
post 17.01.2009 - 13:48
Post #5

Dusza Towarzystwa
Grupa: Moderator
Ikona Grupy
Postów: 753
Dołączył: 03.07.2007
Nr użytkownika: 1435




wiem że uzależnienie jest przyczyną smutku, tęsknoty, bólu i wątpliwości :)
Kocham raczej "na serio", a młody- no może, dopiero 18 wiosen minęło ;-)
Profile CardPM
+Quote Post
Noobek
post 17.01.2009 - 15:57
Post #6

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 465
Dołączył: 26.01.2007
Nr użytkownika: 454




CYTAT(tom @ 17.01.2009 - 11:25) *
czy uzależnienie jest miłością ;-) tu bym sie posprzeczał :D ogólne mniemanie może tak mówi, ale miłość przecież daje wolność ;] a takie uzależnienie od drugiej osoby zniewala, Ciebie jak i drugą osobe.

W tym konkretnym przypadku to zniewala tylko mnie. Nie wiem jak przeżyję te kilka dni, kiedy nie bedę się z Nią widział...
CYTAT("6umerang ")
brak zazdrości nie oznacza braku miłości a uzależnienie od osobnika płci przeciwnej jest właśnie miłością - nie wiem ile masz lat, więc nie wypowiem się dalej.
Z tego, co mi wiadomo, miłość jest także powiązana z pociągiem seksualnym (czysto fizycznym) a czegoś takiego nie odczuwam. Kiedyś byłem zakochany, była to co prawda jeszcze "szczenięca miłość", lecz teraz "symptomy" są zupełnie inne. Wielu ludzi mówi o czymś w rodzaju silnej tremy (motyle w brzuchu ;)) na widok ukochanej osoby - ja tego nie odczuwam.
A lat mam trochę powyżej dwudziestu i oto właśnie trafiłem na uczucie, którego nie rozumiem.

Ciekawą rzecz zauważyłem - jak sobie poczytałem o uzależnieniach jako takich - w moim przypadku to działa dokładnie tak samo - kiedy Ona jest w pobliżu, dostaję coś w rodzaju "powera", ale minie jedna doba i już zaczynam odczuwać brak mojego "narkotyku"...

(a może jestem żywym przykładem czysto platonicznej miłości?)
Profile CardPM
+Quote Post
Alex
post 18.01.2009 - 04:31
Post #7

Przyjaciel Rodziny
Grupa: Podróżnicy
*****
Postów: 51
Dołączył: 23.12.2008
Nr użytkownika: 6572




hmmm, ja byłam uzależniona od pewnej osoby, doprowadziło to od wielu złych rzeczy... ale masz rację, że taka relacja ("miłość") jest jak narkotyk.. człowiek robi wiele dziwnych rzeczy... ja na dodatek nienawidizlam tej osoby, jednoczesnie..
uzależnienei łatwo może przerodzić się obsesję... bardzo łatwo.. ;D

pozdrawiam
Alex
Profile CardPM
+Quote Post
Noobek
post 23.01.2009 - 19:16
Post #8

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 465
Dołączył: 26.01.2007
Nr użytkownika: 454




Właśnie ktoś wróżył mi z kart. Układ wyszedł bardzo ciekawy, ale jeśli chodzi o tą jedna osobę, to była dosyć daleko ode mnie. "Wróżka" od razu zauważyła pewie rodzaj fascynacji tą osobą, ale nie było tam żadnych "wyższych" uczuć, czy wartości.
W układzie zarówno ja jak i ta osoba wydawały się być odseparowane od innych ludzi. Być może to podobieństwo (i pewnie wiele innych) jest przyczyną mojej fascynacji jej osobą?

Pierwsza zagubiona dusza w tym świecie, z która mam tak bezpośredni kontakt?
Możliwe, że tak czuje się pies, kiedy odnajdzie drugiego psa (sukę? ;)) w dzielnicy zdominowanej przez koty dachowce? ;)

EDIT:
http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/264 - trafiłem właśnie na taki tekst. Może przyczyna mojej fascynacji bierze się jeszcze "z przed mojej śmierci"?
Są jakieś metody autoregresingu? Abym mógł sam do tego dojść, kim ta osoba mogła być w poprzednim wcieleniu?
Profile CardPM
+Quote Post

Go to the top of the page
Start new topic