|
Rzadko miewam sny, które, są warte osobnego tematu. Niestety, albo stety, ten taki jest. <.>
Małe pomieszczenie, znajdowało się tam parę dobrych mi ludzi, nie znałem ich.
Blokowaliśmy drzwiczki. w które uderzał jakiś wysoki ptak, jego wygląd był dziwny, czymkolwiek nie był, był młody, i głupiutki. Śmiałem się z niego, a on dalej uderzał głową w drzwiczki, czułem się taki pewny, nic nam nie mógł zrobić. Za nim jednak, czaił się większy ptak, tego samego gatunku, był prężny. i potężny, ciężko opisać jak bardzo potężny.
Były to ptaki z gatunku Wiatru. ich uderzenie sprawiało że leciałeś, jak uderzony powietrzem. To była świetna zabawa. Otworzyłem klapę, gdy potężny ptak rozbiegł się na mnie. Czułem niesamowitą zabawę. W tym momencie, wszystko zaczęło się wyrywać spod kontroli. Uderzony, zacząłem lecieć, z duża predkością, wleciałem do olbrzymiej sali, w którymś momencie, przezroczysty Ja odleciał na bok, zatrzymując się na Specjalnych materacach. Były materace, tak jakby sala była przygotowana, do takiej zabawy, Niestety mój lot został w jakiś sposób wybity spod kontroli. Przeleciałem 1 Materac, minąłem drugi, i choć chciałem spaść leciałem dalej, Zacząłem spadać, Wiedząc, że nie lecą na materac, leciałem prosto na podłogę, modliłem się abym spadł na materaćc, próbowalem rozpaczliwie zlapac sie sznurka. Z dołu moi ludzie, którzy krzyczeli . "Nieeee" Gdy tak spadasz w dół myślisz o jednym, o tym jak to będzie zderzyć się z ziemią, nie myślisz już o niczym tylko czekasz, aż to nastąpi. Sen się urwał gdy byłem tuż nad ziemią.
Istotne wątki snu:
-Syndrom, młodego ptaka i potężnego ptaka stojącego za nim. -Szybki lot. -Oderwanie się ducha, z własnego ciała, i upadek gdzieś z boku. -Zły tor, brak możliwości, upadku na materace. -Chęć złapania się, sznura, -Upadek. -Urwanie snu, przed zderzeniem z ziemią.
Sam nie wiem co to znaczy. <.>
|