|
|
![]() ![]() |
19.02.2013 - 19:45
Post
#261
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Kocham was Boże:))))
Ja znam dużo religii:) Ale wybrałem MIŁOŚĆ I AKCEPTACJĘ:) MIŁUJĘ I POZDRAWIAM:))) |
|
|
|
01.03.2013 - 13:21
Post
#262
|
|
|
zdrogi.blogspot.com Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Zagadka:
"Będziesz kochał Pana Boga swego". Co zamierzasz z tym uczynić? Jeśli mocno próbujesz kochać Boga, możesz spytać siebie: "Dlaczego to robię?". Odkryjesz, że robisz to, ponieważ chcesz być prawy. W końcu Bóg jest panem wszechświata i jeśli nie kochasz go, to znajdziesz się w smutnym stanie. Zatem uświadamiasz sobie, że kochasz go, ponieważ obawiasz się tego, co stałoby się z tobą, gdybyś go nie kochał. Myślisz wtedy: "To dość parszywa miłość, nieprawdaż? To zła motywacja. Chciałbym to zmienić. Chciałbym kochać Boga szczerym sercem". Lecz dlaczego chcesz to zmieniać? Uświadamiasz sobie, że powodem, dla którego chcesz mieć inny motyw, jest ten sam motyw. Mówisz zatem: "Na niebiosa, Boże mój, mam problem. Proszę, pomożesz mi?". Wtedy on przypomina ci: "Dlaczego to robisz? Po prostu poddajesz się, czyż nie? Prosisz, by ktoś inny przejął twój problem". Nagle zdajesz sobie sprawę, że utknąłeś... |
|
|
|
01.03.2013 - 14:46
Post
#263
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
"Będziesz kochał Pana Boga swego". Co zamierzasz z tym uczynić? Jeśli mocno próbujesz kochać Boga, możesz spytać siebie: "Dlaczego to robię?". Odkryjesz, że robisz to, ponieważ chcesz być prawy. W końcu Bóg jest panem wszechświata i jeśli nie kochasz go, to znajdziesz się w smutnym stanie. Zatem uświadamiasz sobie, że kochasz go, ponieważ obawiasz się tego, co stałoby się z tobą, gdybyś go nie kochał. Myślisz wtedy: "To dość parszywa miłość, nieprawdaż? To zła motywacja. Chciałbym to zmienić. Chciałbym kochać Boga szczerym sercem". Lecz dlaczego chcesz to zmieniać? Uświadamiasz sobie, że powodem, dla którego chcesz mieć inny motyw, jest ten sam motyw. Mówisz zatem: "Na niebiosa, Boże mój, mam problem. Proszę, pomożesz mi?". Wtedy on przypomina ci: "Dlaczego to robisz? Po prostu poddajesz się, czyż nie? Prosisz, by ktoś inny przejął twój problem". Nagle zdajesz sobie sprawę, że utknąłeś... Może jednym z kluczy jest uświadomienie sobie i zaakceptowanie własnej sytuacji? Uzmysłowienie, że to, co nam się zdaje (tzn. tym, co jest naszym przekonaniem, wiarą, pokładem nadziei), jest głównie tym, co się zdaje (we własnym obszarze samoświadomości, jak i postrzeganiu świata)? Po części to wymaga uczciwości wobec siebie, a wpierw dostrzeżenia i uznania przed sobą własnej nieuczciwości (ograniczoności). Czasem rezygnacji, ze swoich koncepcji, idei, nadziei (które często tak naprawdę nie są własnymi) i przywiązania do nich. Oczywiście to nie musi oznaczać końca, mogą czekać (i pewnie będą) kolejne utknięcia i zapętlenia, ale z mojej osobistej perspektywy, są to bardzo wartościowe doświadczenia."Prawda niekoniecznie musi być jednoaspektowa.(...) Tylko w relacji do tego, co fałszywe, tylko w relacji do innych ujęć można powiedzieć o czymś, że jest prawdą. Natomiast koncepcja prawdy ponadczasowej, wiecznej, bez punktu odniesienia, wydaje się problematyczna." -- Tenzin Gjaco |
|
|
|
01.03.2013 - 19:47
Post
#264
|
|
|
haereticus ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Zagadka: "Będziesz kochał Pana Boga swego". Co zamierzasz z tym uczynić? Jeśli mocno próbujesz kochać Boga, możesz spytać siebie: "Dlaczego to robię?". Odkryjesz, że robisz to, ponieważ chcesz być prawy. W końcu Bóg jest panem wszechświata i jeśli nie kochasz go, to znajdziesz się w smutnym stanie. Zatem uświadamiasz sobie, że kochasz go, ponieważ obawiasz się tego, co stałoby się z tobą, gdybyś go nie kochał. Myślisz wtedy: "To dość parszywa miłość, nieprawdaż? To zła motywacja. Chciałbym to zmienić. Chciałbym kochać Boga szczerym sercem". Lecz dlaczego chcesz to zmieniać? Uświadamiasz sobie, że powodem, dla którego chcesz mieć inny motyw, jest ten sam motyw. Mówisz zatem: "Na niebiosa, Boże mój, mam problem. Proszę, pomożesz mi?". Wtedy on przypomina ci: "Dlaczego to robisz? Po prostu poddajesz się, czyż nie? Prosisz, by ktoś inny przejął twój problem". Nagle zdajesz sobie sprawę, że utknąłeś... Dlatego skoro Bóg jest jednym z twoich aspektów, jest tobą, jest wszyskim, nieskończoną miłością w której możesz sie skapać, łatwiej zrozumieć miłość do niego, jest ona miłością do samego siebie, do bliźniego. Siebie przeciez musisz pokochać aby czysto myśleć, bez miłości do siebie nie ma miłości do Boga. Bez miłości do siebie nie ma miłości dla bliźniego. |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |