|
|
![]() ![]() |
| SORROW |
26.02.2010 - 18:50
Post
#135
|
|
Guests |
Standartowa wyprawa w jakieś miejsce ?
Nawiązywanie kontaktu z własnymi aspektami ? Szukanie śladów obecności,bądź samej obecności userów z forum? |
|
|
|
26.02.2010 - 22:25
Post
#136
|
|
|
cialka.net Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Egzorcyzmy Eugene Maurey. Autor spisał w tej niepozornej książeczce swoje trzydziestoletnie doświadczenia z odzyskiwań zmarłych. Z jego badan wynika , ze co 6 ezoteryk jest opętany. Nie myślcie o diabłach ziejących siarka, nasrożonych demonach, czy jakichś innych strasznych bytach. Przez nas przeprowadzane odzyskiwanie zagubionych aspektów zahaczają również o jego definicji opętania. Ten niezwykły egzorcysta, skoncentrował się na osobach ze zwielokrotniona osobowością. W czasie hipnozy możliwe jest wyszczególnienie wielu osobom, nawet kilkadziesiąt rożnych ja, z odmiennym charakterem. Gdy manifestowały one swoja obecność, to następowały wielgaśne zmiany w ciele gospodarza. Nagle pojawiała się w kimś cukrzyca lub alergia. Potrafił się nawet zmieniać wzrok człowieka. A wiec nie żarty z tymi zwielokrotnionymi ludźmi. Do czego zmierzam.? Sam często wchłaniałem już w siebie rożne osoby. Niektóre z nich, pozostawały we mnie trochę dłużej. Nie zawsze, od razu spostrzegałem ich obecność. Obserwowałem swoje zachowanie i zachodzące we mnie zmiany. Nie było mowy o jakichś częściach, miałem w swoim planie gości. Ba, co rusz mi się to zdarza☺ Myślę , ze wielu z nas ma podobne doświadczenia, nie zwracając za bardzo uwagi na swoje zmiany nastroju, czy postępowania. Rozpocznijmy ćwiczenia z oczyszczeniem nas samych. Doszukajmy się w nas dołączonych rożnych czyichś elementów( programy czy energie) jak i świadomych jaźni, które zadokowały w naszym umyśle. Wspaniale ćwiczenia na samoobronne astralna☺ Wróciłem właśnie z urlopu z nart. Gdy bylem zmęczony to złączyłem się z kimś w Alpach i pomknęliśmy pełni energii, beztrosko wspólnie na nartach. Po ostatnich śnieniach , Sosna wspominała o mówiących do niej glosach w realu. Czym one są i czy są dla nas niebezpieczne? W tym ćwiczeniu szukamy naszych zagubionych aspektów, naszych słabości, przypominając sobie miażdżące nas chwile, w których się nieporadnie kompromitowaliśmy. Szukamy przyczyny tego zachowania i starajmy się doszukać źródła tego niemądrego postępowania. Może znajdziemy w cieniu naszego umysłu, jakieś obce Ja,- sprawce, lub czyjeś aktywującej się sugestie. Wielokrotnie za naszym niezrozumiałym postępowaniem, skrywają się inni, często wolne od ciała niefizyczne jaźnie, krnąbrne , bez obaw o konsekwencji własnych czynów. Wyśledźmy ich obecność w naszym umyśle. Chwile w których robimy coś bez troski o konsekwencje, są często tym momentem, w którym musimy być szczególnie ostrożni. W tym ćwiczeniu uzdrawiamy własny umysł jak i naszych znajomych. Staramy się dociec do źródła agresji, jak i wszelkich przejawów nieporozumień. Gdy uda się nam je zwizualizować, to prosimy o opuszczenie ich naszego umysłu, czy umysłu znajomych. Przywołujemy przewodnika i prosimy go o pomoc, wyobrażając go sobie w białym świetle. Może trafimy jedynie na nasze przyzwyczajenia, z którymi się wreszcie rozprawimy. Gdy dotarłem wczoraj w zapchane we mnie miejsce, to zrobił mi się niezwykle luźno i przeżyłem najdłuższy świadomy sen jaki kiedykolwiek mi się przytrafił. Chciałbym sprawdzić naturę wchłanianych prze ze mnie jaźni. Miejsce w którym się doczepiają, jednym słowem jak to one robią i po co to robią. Pisze w pospiechu i mam nadzieje, ze czytelnie sformułowałem cel naszej wyprawy, skierowanej do wnętrza samego siebie. Na dniach spisze relacje, z moich spotkań, z zaprzyjaźnionymi jaźniami, które się o mnie otarły, proponując parę interesujących tematów pod nasze przyszłe wypady mentalne. Co jest Ważne!! Jeżeli znajdziemy coś, co nas zaniepokoi , konieczne jest poproszenie przewodnika o pomoc. Przy malej swiadomosci w eksploracjach, nie mamy wglądu w zakulisowe zjawiska. Konieczne jest odprowadzanie problemu do światła, tz, zakończenie uzdrawiania:) Wyobrażamy sobie pomocnika, stojącego obok nas, albo obok wizualizowanego aspektu, który pragniemy uleczyć Gdy to robimy, to tworzymy naładowany energia myśloksztalt, którym mogą się posłużyć wyższe byty. Lot do własnego wnętrza w poszukiwaniu obcych bytów i zapodzianych w nas czyichś sugestii. Niedziela 22 godz, Eksperyment prowadzimy cały tydzień. Zapraszam chętnych. |
|
|
|
28.02.2010 - 21:58
Post
#137
|
|
|
Dusza Towarzystwa Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Bardzo dobry, przydatny i niesamowicie praktyczny temat na podróż. O 22 nie polecę, ale może dziś później, a w tygodniu na pewno.
pozdro:) |
|
|
|
28.02.2010 - 23:06
Post
#138
|
|
|
Częsty Gość Rodziny ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Po "malej " przerwie rowniez dolacze ....temat bardzo ciekawy...ale jeszcze bardziej ,nas wszystkich intrygujacy ... :)
|
|
|
|
01.03.2010 - 11:18
Post
#139
|
|
|
Znajomy Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Zafascynowana podróżą do własnego wnętrza, położyłam się już po 21 i nic :( Zasnęłam bardzo szybko może dlatego że ten weekend miałam ciężki. jednak miałam niesamowity sen, który udało mi się zapamiętać. Śniły mi się kręte schody, po których zbiegałam w dół, na dole było pełno różnych korytarzy, a ściany były w rzeźbach, piękne wyrzeźbione różne postacie ale niestety nie pamiętam jakie. Nie mogłam z tego labiryntu wyjść zaczęłam błądzić. Nie wiedziałam gdzie jestem i jak mam się wydostać na zewnątrz, zaczęłam wołać o pomoc i po chwili usłyszałam głosy. Podążałam kierunku tych głosów, ktoś mnie wołał, coś mówił był to głos bardzo łagodny i spokojny. Szkoda, że nie pamiętam treści tych słów. Udało mi się wydostać na zewnątrz, znalazłam się w bardzo pięknym miejscu, dziwne uczucie mnie ogarnęło, miałam wrażenie że to miejsce znam, i że już tam kiedyś byłam. Niestety nie pamiętam co było dalej. Dziś spróbuje jeszcze raz:)
|
|
|
|
01.03.2010 - 20:57
Post
#140
|
|
|
Częsty Gość Rodziny ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Zasnelam dosc pozno przejeta ta podroza :) .....
Snilam piekny sen....juz od bardzo dawna nie widzialam tak sielskiego krajobrazu...piekne laki...w porze letniego kwitnienia ,gdzie wzrokiem siegnac kolorowe trawy,kwiaty polne...wysokie po kolana...szlam,a wlasciwie brnelam w ich gestwinie.....zmierzalam gdzies(?) ...nie wiem gdzie ....tylko wokol nie bylo nic innego widac jak zielen kolyszacych sie traw....az po horyzontu kres...i szlam raz w jedna ...to znow w druga strone...zawracalam ...rozgladalam sie ...i choc bylam usmiechnieta i wlasciwie radosna...to jednak bardzo niespokojna.....niepokoj ten przerodzil sie pozniej w lek....a nastepnie w paniczny strach....nie wiedzialam dokad pojsc...w ktora strone(???)....wszedzie trawa...trawa ...trawa.....zaczelam biegac ....a krajobraz zaczal sie przyciemniac....czy nadchodzila burza tego nie wiem,nie pamietam...ale robilo sie coraz ciemniej...zaczelam biec....poczulam wiatr ...byl coraz silniejszy i wtedy pomyslalam ...." ooo Boooze zgine tu wsrod traw ...i nikt mnie nie znajdzie..." ......balam sie panicznie.... .....i z takim wlasnie lekiem obudzilam sie rano....i choc sen byl piekny w krajobrazie,to jednak pozostal niepokoj...... Zobacze co bedzie dalej...... |
|
|
|
01.03.2010 - 22:28
Post
#141
|
|
|
Znajomy Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
A to ciekawe, ja błądziłam wśród dziwnych korytarzy a Sosna wśród traw ;) Pozdrawiam!
|
|
|
|
| SORROW |
02.03.2010 - 07:52
Post
#142
|
|
Guests |
Hehehe, wczoraj krótkie sugestie przed zaśnięciem i w nocy masa, masa chodzenia i szukania po różnych dziwnych miejscach ... Przyznać się , kto mi towarzyszył i oprowadzał :)
(To opisz swoje przygody, to może się wtedy ktoś przyzna:) Zbyszek) |
|
|
|
02.03.2010 - 22:30
Post
#143
|
|
|
cialka.net Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Szukanie znaczących dla mnie wspomnieni zajmuje mi już tydzień. Doszukałem się wiele przygód, które juz dawno zapomniałem i nie doceniałem ich znaczenia w moim życiu.
Utknęły w moja pamięć, kształtując moja osobowość. * Obudziłem się w starym mieszkaniu z dzieciństwa. Ha, teraz posprawdzam co się kiedyś działo. Podchodzę do drzwi, pragnąc przez nie przeniknąć. Twarde, nie puszczają. Dotknąłem zamek, by go otworzyć, wszystko znika. Na ulicy rosną te same, jak kiedyś, przepyszne akacje. Odstraja mnie od astrala, Krotka przerwa. Czuje jak idę, w mentalnym ciele, w stronę okna zobaczyć jak się sprawki maja na podwórko. Przy samym oknie, dostrajam się ponownie do widzianego. Słyszę opiekuna. Wyciągam oczy na sznurku i przyglądam się 3 drzewom. Rozrosły się jak na filmie Awatar. Grube i przerysowane liście sięgają prawie ziemi, świecąc fluorescencyjne jak na moich obrazach. Ooo, ale drzewiska, jeszcze takich nie widziałem,- ściąga mi wzrok w stronę 3 reflektorów, zakopanych w ziemie, oświetlających konary drzew na zielono. Ktoś za plecami, zwraca mi uwagę na te lampy. TAK. Idziemy ulica, pojawia się znajomy, stoi spoglądając w przestrzeń. Lustruje parę ulic po starym osiedlu. Dwóch chłopaków się tłucze naprzeciw posterunku milicji, jaki kiedyś prze Pilczanką. Kucając, obserwuje rozstępujący się asfalt. Wypływa z niego strumyk. Ulica pulsuje życiem, pokrywając się zielenią. Deko ciemnieje i znajduje się w jaskini platońskiej. Cienie pląsają po ścianach, rejestrując rozgrywające się gdzieś zdarzenia. Dołączają do nich żmije. Te same, których się balem w dzieciństwie. Wtedy się chowały miedzy łóżkiem a ścianą. Tato mi o tym powiedział. Żartując, chciał mnie odstraszyć od wpychania tam reki. TAM NIE WCHODŹ: Ale przecież chciałem do piekła, by zobaczyć…… STARCZY CI, TO CO JUŻ WIESZ. Gdy się obudziłem, przypomniałem sobie, ze te 3 drzewa usiekałem za zgoda sąsiadów, bo liście okna zasłaniały. Wzdłuż całego osiedla ludzie obdzierali drzewa z kory, bo nikt ich nie chciał. Te 3 reflektory w ziemi to moje oczy, pamiętające jak je obdzierałem, pojawia się myśl w moim umyśle. * Wybrałem się do Sosny. Jej dobra znajoma spadła z balkonu. W mieszkaniu, w czasie budowy, nie zabezpieczono krawędzi. Dobrze pamięta to zdarzenie, obciążając się śmiercią przyjaciółki. Siedzimy na balkonie. No chodź, nie bój się, mowie do pojawiającego się cienia. Spadniemy razem. Unoszę się przy balkonie, zachęcając słodko do lotu z balkonu. Opiera się, nie chce, pełna obaw. Spadamy, bum… rozkraczając się na chodniku. No przecież nie było tak strasznie. Cień wpada w panikę i błyskawicznie wraca do mieszkania. * U znajomej tarocistki, wpadają z łomotem we mnie 3 jaźnie. Jeden się wydziera, jak wariat. Udziela porady, bo coś tam źle robi. Gdy wykrzykiwał, milkłem, wczuwając się w jego zacietrzewienie. No dobrze , mowie do niego. Zostań sobie, ale siedź cicho, bo obciachu mi narobisz. Później wyprosiłem go, gdyż nie robił zbytnio postępów i co rusz wyskakiwał ze swoim,- jak niewyparzony.. * Leże na podłodze i proszę o uwolnienie ze wszystkich bytów jakie mogą we mnie siedzieć. MÓWIŁEM BYŚ ZACZEKAŁ. Ale to konieczne, wyczytałem w książce, bo prana się mi wykończy, zabiorą mi !! NO DOBRZE. Czuje delikatne oderwanie się czegoś z pleców. Ha .myślę sobie , będę sam, teraz pożyje. Leząc, stwierdziłem , ze nie chce mi się malować, czy robić czegokolwiek. Gdzieś w umyśle drze się coś, TO JA MAM TERAZ MALOWAĆ? Ilu was tu jest? Widzę rozlazłe palety, zapchane cieknącą farba i grzęznę w niechęci do kolorów. Co ja narobiłem!! Ogarnia mnie brak zainteresowania czymkolwiek i dziwny bolesny ucisk, wiążący mnie w bezruchu. Mogę jedynie leżeć, bo nic się nie chce, brak mi energii, Eeeej, ty tam wracaj, już nie chce być sam. Ja tylko tak!!! A który objadał się wczoraj lodem przed zaśnięciem? Nie to nie ja, to on!!! A ja, którym z was jestem, pytam już trochę niepewnie. A wlasciwie, to kiedy ja jestem, poprawiam pytanie, skłonny do ugody:) Po chwili, gdy wstałem z podłogi, pulsowałem przyjemnym gorącem na całym ciele, pełen ochoty do dalszych przygód. Herbina: Nie wiedząc o jej sugestii, następnego dnia, stwierdziłem, ze tracę czas na malarstwie sztalugowym. Powinienem zrobić coś porządnego. Zacząć znowu porzucone malarstwo ścienne,- rozpierający mnie entuzjazm do wielkich powierzchni i zniechęcenie od przygotowanego wczoraj płótna. Ale co mam malować? Nie mam przecież teraz żadnego zlecenia, pomyślałem, odrobinę zaskoczony. Odparłem, to spontaniczne pragnienie, ożywiając ponownie zainteresowanie do tego co wcześniej zaplanowałem. W momencie , gdy Herbina płatała mi figla, to doskonale ja odczulam, wpadając w trans. Wysłałem jej potwierdzającego połączenie maila. Nie słysząc jej intencji, wyczułem jej obecność w moim pobliżu. Możliwe, ze bylem zbyt zajęty by zrozumieć wsysana przez nia treść. Uaktywniła się ona pomimo tego dzień później. Gdy dostałem od niej wyjaśnienie, roześmialiśmy się serdecznie, ze się tak nabrałem. Herbina wysłała w eter intencje, bym namawiała wspaniałomyślnie jej obraz na ścianie:) |
|
|
|
02.03.2010 - 23:46
Post
#144
|
|
|
Częsty Gość Rodziny ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Wczoraj wieczorem sielska zielen lak zmienila sie w jakies pomieszczenie...moze mieszkanie kamienicy...nie pamietam dokladnie....pojawily sie dwie postacie z mojej przeszlosci....bylam swiadkiem ich dosc zazylej rozmowy....choc tak naprawde wiedzialam ,ze jest to raczej maloprawdopodobne ze wzgledu na rywalizacje owych person....przypatrywalam sie im z pewnej odleglosci pelna podziwu....ale tak jak poprzedniej nocy...tak i tym razem pojawila sie jakas wewnetrzna obawa,lek przed tym ,co moze wyniknac z dialogu znajomych....bojac sie coraz bardziej ,zatapialam sie w rosnacy na moim ciele pulower...byl coraz szerszy i dluzszy...jakby ktos na mnie konczyl robotke reczna ,dorabiajac coraz to wiecej ....olbrzymi golf przyslonil mi twarz pod same oczy ,tak ze moglam jedynie zerkac znad jego fald co sie bedzie dalej dzialo.....
....obudzilam sie ....nic wiecej nie pamietam ,a jak sama "klasyka gatunku " podpowiada,jestem babsko -ciekawa:) ....wiec ....nie pozostaje mi nic innego ,jak poplynac w glab siebie ponownie..:) ....... |
|
|
|
03.03.2010 - 08:25
Post
#145
|
|
|
cialka.net Grupa: OOBE VIP Notatnik |
E, znowu się podpięłaś do moich symboli. Przecież wczoraj rozmawialiśmy długo o wypadku z balkonu. Dlatego pewnie ten sweter.
Dostałem niedawno wielgaśny sweter, ręcznie robiony, od teściowej, biały z grubej wełny. Gdzieś w środku siebie wierze, ze on mnie osłania, bo strasznie ciepły. Właśnie przedwczoraj zona go wyprała i powiesiła w ogrodzie na noc. Gdy zobaczyłem go rano zamarzniętego, ze stwardniałymi rękawami , to aż coś we mnie zakipiało z rozpaczy. Tak spontaniczne reakcje unaoczniają mi, pielęgnowane prze ze mnie symbole. Na imprezkach ze znajomymi częstujemy się nimi, jak kieliszkiem szampana:) Gdy rozmawialiśmy o mojej córce, to ona w tym czasie , jak gapa, jakoś zapodziała kartę kredytowa przy kasie. Myślę sobie, ze ta telepatia jest do bani. Pewnie jest lepiej, gdy cala populacja jest w niej wprawiona, wtedy są przygotowani i bardziej ostrożni. Ha ,ha , dzisiaj jechałem samochodem na odczyt Darka do Dolnego Brzegu . Kronopio mnie zrobił na szaro i pokręcił adres. Gdy dzwoniłem do niego, to komórka wariowała. Raz zaplatałem się samochodem w jakieś ogródki. Chwyciłem auto i poniosłem trochę na plecach. Na odczyt nie dojechałem, gubiąc się po drodze, w ciemnych miastach bez nawigacji.:( Samochodziarze maja dobrze. Maja osłonkę, w której mogą siedzieć i się chronić przed ciemnością. Spotkałem jakieś staruszki w ciemnicy, proszące o pomoc. A ja wykrętnie jak nawiedzony, nie mogeeeeeę muszę na zlot!!! |
|
|
|
03.03.2010 - 12:41
Post
#146
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Jeżeli idzie o jazdę samochodem ,to ja dzisiaj też jechałem/ale nie bardzo wiem dokąd/,w pewnym momencie zorientowałem się że nie zapaliłem świateł i nic nie widzę,więc je zapaliłem ,ale okazało się że i tak nic nie widzę-dopiero jak wystawiłem głowę na zewnątrz nad przednią szybę/musiał to być samochód bez dachu,a może miał szyberdach/to zaczałem dobrze widzieć i jakoś udało mi się jechać do celu,kiedy nagle ktoś w tak niebezpiecznych warunkach mnie wyprzedził,wtedy próbowałem zachamować ,ale hamulce jakoś nie łapały,więc postanowiłem hamować silnikiem i już miałem redukować bieg,ale się obudziłem.
|
|
|
|
03.03.2010 - 14:56
Post
#147
|
|
|
Dusza Towarzystwa Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Od soboty prześladują mnie sny z domem dziecka i uwięzionymi zwierzętami. Czuję, ze mają one związek z naszym eksperymentem, ale jeszcze dokładnie nie przeanalizowałam ich znaczenia.
MOTYW Z DOMEM DZIECKA Jestem uwięziona w domu dziecka. Znalazłam się tam przez przypadek, a już wszyscy uznali, że tam przynależę. Nie mogę uciec, bo wokół tego miejsca są siatki, które wyglądają jak klatki, a tych siatek pilnują psy. Jestem w desperacji, bo koniecznie chce się stamtąd wydostać. Stwierdzam, że walę psy i próbuję ucieczki.. Okazało się, że jeden z „groźnych” psów zamiast mnie gryźć, uniemożliwiając ucieczkę, liże mnie po łydce :) W dzisiejszym śnie byłam pracownicą domu dziecka. Późno w nocy przyszły do nas 3 dziewczynki w wieku od 20 lat do 5. Dziewczynki te uciekły z domu, mówiły, że rodzice je maltretowali na różne sposoby i nie mogą tam wrócić. Od razu rzuciłam wszystko czym byłam zajęta i zaczęłam je przytula i pocieszać. Kierowniczka domu dziecka stwierdziła, że nie możemy ich zatrzymać w naszej placówce, bo potrzebne są odpowiednie papiery i na razie zwrócimy dziewczynki rodzicom, a potem zobaczymy, co da się zrobić, żeby u nas zostały. Nie mogłam wręcz uwierzyć w postawę kierowniczki – przecież to dzieci, ludzie, żywe czujące istot, które jeśli wrócą do domu, mogą już nie doczekać prawnego dochodzenia kierowniczki. Na szczęście pod moją namową kierowniczka uległa i dzieci zostały u nas. Co prawda później okazało się, że są terrorystkami czy kimś w tym rodzaju, ale to już bardziej bym podciągnęła pod wpływ gier na moja podświadomość niż związek z eksperymentem. I tak dla ścisłości: nie wychowałam się w domu dziecka i nie jestem adoptowana, pochodzę z normalnie patologicznej emocjonalnie rodziny. MOTYW ZWIERZĄT ZA KRATKAMI Pierwsza scena to ta z domu dziecka, która wcześniej opisałam, gdzie dwa psy pilnowały klatek z dziećmi. Na drugi dzień, a raczej noc śniło mi się, że chodzę po przewoźnym małym zoo. Białe małe baraki ze zwierzętami, a w środku: konie, psy, zwierzęta dla polskiego klimatu egzotyczne, świnki morskie w klatkach, w których nie mogły się praktycznie ruszyć. Były tam tez gigantyczne świnki morskie – jedna z nich podeszła do mnie i polizała mnie po łydce(znów ten sam motyw co wcześniej z psem), a nawet trochę chwyciła mnie swoimi wielkimi zębami, ale żadna krzywda mi się nie stała. Zwierzęta w tym dziwnym zoo były bardzo smutne i osowiałe. Pytałam się kobiety, która prowadziła zoo wraz z mężem, czy nie może uwolnić tych wszystkich zwierząt. Odpowiedziała mi, ze nie, bo musi interes podtrzymywać. Ważniejsze są dla niej pieniądze niż życie i szczęście tych wspaniałych istot. W dzisiejszym śnie zabrałam malutkiego kotka mojej znajomej ze szkoły średniej i jej koleżankom, które tego koteczka maltretowały. Koteczek był naprawdę malutki – wielkości palca u dłoni, większy już nie urośnie. Koteczek bez problemu akceptował mnie i Draqa (który zresztą towarzyszy mi w każdej z opisywanych przeze mnie przygód). Gdy koteczek przytulał się mocniej do mnie, to sprawiał mi ból, ponieważ wbijał mi metalowe pręty w ciało, np. w palca u dłoni. Koteczek miał jakby „wbudowaną” w swoje małe ciałko metalowe pręty, które po odpowiednim ułożeniu tworzyły wokół niego okrągłą prętową klatkę. Koteczek, widząc koleżankę, od której wcześniej go zabrałam wpadał w panikę i wariował – do tego stopnia zmieniał się jego stan emocjonalny, że nawet wyrastały mu maleńkie różki na głowie. Te wszystkie klatki to właśnie wpływy zewnętrzne na moją rugwianą istotkę, to ograniczenia wolności w pewnym sensie. Myślę, że sny mówią o emocjonalnym spustoszeniu, które wywołały we mnie normy i zasady społeczne oraz przekonania „mądrych dorosłych” na temat dzieci i zwierząt. Niestety dzieci i zwierzęta pomimo swojej wrażliwości są traktowane jak towar drugiej kategorii, bezwartościowe przedmioty, z których można zrobić swoje zabaweczki albo wykreować na swoje własne podobieństwo. Ciągłe ograniczenia wolności w środowisku, w którym nie ma miejsca na proste niewinne uczucia (właśnie takie jakie prezentują dla mnie dzieci i zwierzęta) powodują, że żeby dopasować się do reszty sama stałam się po części zombiakiem, kierującym się tylko tym, co jest na zewnątrz, a nie tym, co wypływa z wnętrza. Proces odzombiania rozpoczęłam już jakiś czas temu, sny pokazały mi, że oprócz oczyszczania swojego serca potrzebna jest mi także odporność na zewnętrzne wpływy, bym już nie czuła nacisku, żeby wrócić do krainy wiecznego nieszczęścia i depresji pogoni za nietrwałą materią. |
|
|
|
09.03.2010 - 21:12
Post
#148
|
|
|
cialka.net Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Eksperyment Kiler. 14.o3.2012, godz 22.
Coraz mniejszym zainteresowaniem cieszą się nasze eksperymenty. Zanim całkowicie w nas zaniknie chęć do wspólnych wypraw, mam jeszcze jedną na uwadze, najtrudniejsza jaka kiedykolwiek przeprowadzaliśmy. Wybierzmy się do Wyższej jaźni na przeszpiegi. Określmy kim ona jest i jaki związek nas z na łączy. Przejrzałem literaturę w temacie i nie znalazłem zadowalających mnie materiałów. Mowa w nich jest o istnieniu fizycznych światów równoległych, przesuniętych o parę minut i ze każdy z nas, może reinkarnować, po śmierci, nawet do starożytnej Grecji, choć pochodnie w niej już dawno wygasły. Czas nie istnieje, -mówią ludzie. Wszystko jest iluzja, w której nam przewodzi Wyższa Jazn, jak królowa, To ona rozsuwa swe macki w zależności od swoich potrzeb i kosmicznych powinności. Z własnych doświadczeń wiem, ze nie jest tak fantastycznie, i świat niefizyczny trzyma się reguł, pochodzących z planów powyżej Wyższej Jaźni. Przestrzeń, którą przypisujemy światu fizycznemu, jest miejscem, w którym jak w worku, znajdują się rożne niefizyczne plany; fiz, eteryczny, astralny, mentalny , przyczynowy i jaźń. Przenikają się nawzajem, znajdując pomimo tego, nadal w tym samym miejscu. Obserwując wychylające się z nas ciała niefizyczne moglem zawsze określi ich pozycje. Nie miało to znaczenia, które z ciał niefizycznych. Towarzysz rozmowy posiadając je w sobie, mógł je wypierać do woli, w rożnych kierunkach, Zawsze odbywało się to jednak w jednym wnętrzu. Jazn tracąc dostrojenie do fizycznego świata, wnika swoja uwaga w jakiś wycinek wklejonych w niego dymensji. Zmienia wtedy swoje właściwości, odczuwając siebie inaczej. Nowa, postrzegana przez nią rzeczywistość, staje się jej kolejnym światem. Odmienność ją oślepia i nie postrzega, ze skupiła się na innej gęstość substancji, znajdującej się ciągle w tej samej przestrzeni. Im substancja jest rzadsza, tym Jazn nabiera większej swobody ruchów, tym więcej ich może wykonać. Zanim się ktoś podrapie po nosie, tkwiący w świecie fizycznym, to ktoś inny w planie eteryczny trzy razy go obiegnie a w astralnym może i pól ziemi. Dla mnie to znaczy, ze indywidualne odczuwanie upływu czasu każdego z nas, jest uzależnione od gęstości w której się jaźń znajduje. Zmieniają się jedynie plany o odmiennych właściwościach, do których się dostrajamy. Wywołać to może obserwowane anomalie, których jesteśmy często świadkami w świecie fizycznym. Do czego zmierzam? Gdy lecę do góry, to w którymś momencie, leci tak szybko, ze już nie nadążam. To właśnie gdzieś tam, w jakimś miejscu, stykamy się z Wyższa Jaźnią. Nie postrzegam wąskiego wycinka otaczających mnie zjawisk, jedno po drugim a potrafię ich więcej utrzymać na uwadze, co wywołuje we mnie uczucie zaniku czasu. Zmieniam swoje postrzeganie. Nie musząc już wnioskować, ciągnąc myśl miedzy analizowanymi faktami. Mogę się zatrzymać, wiedząc i rozumiejąc bez konieczności wykonywania myślowego ruchu. Pomimo tych zmian, jestem ciągle sobą. Zachowuje swoja niezależność i odczuwam siebie tym samym, tyle ze bogatszym. Kilka razy udało mi się, przekroczyć ten niezwykły stan. Zdobywałem wtedy na chwilkę możliwość podejmowania decyzji. Bylem jednak niezwykle ostrożny, gdyż nieznana mi była gra w której uczestniczyłem. Gdzieś we mnie tkwił ktoś jeszcze, pilnując bym za wiele nie zbroił. Jak się odczuwa tego kogoś? Mieści się on w naszej uwadze. Wiemy wtedy, ze decydujemy wspólnie. Wiemy również, ze brak nam kompetencji i doświadczenia , by w tym planie cokolwiek samodzielnie wykonać. Przyglądamy się wtedy jego myślom bez obaw, będąc pewni słuszności jego decyzji. Przypomina to odrobinę darzony do kogoś niezwykły szacunek. Jakieś wewnętrzne przekonanie, ze mamy do czynienia z absolutna sprawiedliwością i modrością. Pomimo tej niezwykłości, dawało mi się jednocześnie odczuć, ze nie był to ostateczny stan, jaki mogę osiągnąć. Było jeszcze jakieś miejsce o którym mogłem marzyc. Ostateczne poznanie. Nie wpuszczało ono mnie jednak a było zapewne znane tej wyższej części, mnie samego, mojej Wyższej Jaźni. Tak, jak bym mógł je osiągnąć, jedynie wspólnie z nią. Zastanawiałem się co powinienem zrobić. Czy szukać za wszelka cenę połączenia z Wyższą Jaźnią, czy współpracując z nią, kontynuować pełne dynamiki życie samodzielnie. Przy podejmowaniu tej decyzji, otrzymałem wskazówki.. Tematem tego eksperymentu jest zdobycie przez każdego z nas takich wskazówek, wyjaśnień, co mamy robić i po co to wszystko. Jaki sens ma nasze życie i jak powinien przebiegać proces naszej integracji z Bogiem☺ Nie zapominajmy, ze koncentracja w medytacji myślą na zagadnieniu, również nas zaprowadzi do upragnionego miejsca,-to droga na skróty. Nie jest konieczne przebywanie poza ciałem fizycznym, by dokonać najdalszej podroży. P udanym eksperymencie , podzielimy się wnioskami, spisując drogę jaka wybraliśmy, by dotrzeć w głąb siebie. * |
|
|
|
09.03.2010 - 23:13
Post
#149
|
|
|
Dusza Towarzystwa Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Zajebisty temat Zbyszku, najbardziej interesujący ze wszystkich, w jakich miałam okazję brać udział. Często sama pytam swoją Wyższą Jaźń o różne sprawy - zawsze dostaję odpowiedzi, robię to najczęściej w stanie medytacyjnym - odpowiedzi pojawiają się same - coś na zasadzie wewnętrznego dialogu. Zadaje pytanie, a potem sama sobie na nie odpowiadam wewnętrznie, nie wymyślam odpowiedzi - samo zadanie pytania powoduje ogarniające mnie zrozumienie i świadomość postawionego przeze mnie zagadnienia.
Bardzo interesuje mnie ten temat z perspektywy jednostki wypuszczonej przez WJ w celu badania "nieznanego". Lubię takie eksperymenty, ale faktycznie nie kleją się coś one za bardzo. Możliwe, że powodem jest nieobecność fizyczna, bo choć to nie istotne w efekcie, to czasami bardzo motywuje. Raz na jakiś czas przeprowadzamy z Draqiem podobne eksperymenty, siedząc np. na sąsiadujących ze sobą fotelach i przyznaję, że bezpośredni fizyczny kontakt i późniejsza możliwość natychmiastowej wymiany doświadczeniami jest wygodniejsza niż pisanie postów :) W każdym razie popieram temat i zachęcam każdego, bez wyjątku, żeby chociaż spróbował, bo naprawdę warto. pozdro ziomy |
|
|
|
10.03.2010 - 11:31
Post
#150
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
I ja w temacie dodam, że to bardzo ambitny eksperyment. Próbowałem kilkakrotnie przebić się do swojej wyższej jaźni, chyba ma to coś wspólnego z Ja-Tam R. Monroe'a, którego akurat "wkuwam". Zazdroszczę mu jak bardzo daleko się przedostał i cały czas pisze o pracy z lewą półkulą mózgową. A więc na niej powinniśmy się skupić. Proponuję zacząć od tego, że koncentrujemy się najpierw na sobie tzn. innych uczestnikach tego programu. Czas nie ma tu znaczenia, bo w WJ nie istnieje (przynajmniej w naszym pojęciu), a więc wystarczy, że każdy oderwie się od ciała fizycznego i kieruje na wyższe wymiary. Ci, którzy potrafią przebić się wyżej zabierają ze sobą tych "słabszych", to może się udać, pod warunkiem, że wszyscy zmierzają w jednym kierunku. Pamiętajmy, że napotkane Istoty są cześcią naszego JA a światy niefizyczne, w jakich się znajdziemy, istnieją poza naszą jaźnią, więc możemy tam się spotkać. Mnie udawało się czasami bywać w innym czasie, chociaż tylko na krótko i nie potrafiłem zweryfikować ani gdzie byłem ani w jakim czasie. Widziałem budowle, których nie znam, spotykałem ludzi. którzy są mi nieznani, coś z pogranicza deja vi!
Tak, poszpiegujmy trochę, może nic nie zmienimy ale się dowiemy. Dla mnie to zawsze krok bliżej do prawdy. Dla zainteresowanych reinkarnacją i buddyzmem: od jutra (11-go.03) zaczyna się Festiwal Kultury Buddyjskiej w CSF w Katowicach!
Załączony plik
|
|
|
|
11.03.2010 - 21:45
Post
#151
|
|
|
Znajomy Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Świetny pomysł Zbyszku! Mnie również zainteresował ten temat, i oczywiście wezmę udział w tym eksperymencie. Ostatnio mam coraz lepszy kontakt z WJ więc mam nadzieję, że ten eksperyment będzie owocny, tylko przydałoby się więcej chętnych:) Pozdrawiam!
|
|
|
|
| SORROW |
14.03.2010 - 07:03
Post
#152
|
|
Guests |
Jakieś efekty ?
Wydaje mi się,że poprzeczka poleciała zbyt wysoko .Wystarczy spojrzeć kilka postów wstecz - trudne tematy .Odzyskiwanie, szukanie aspektów... Ludziska wystraszyły się i pouciekały, a eksperymentuje raptem 3 userów . Przypomina mi się,jak działalismy w grupie ""AP"" (hehehehe, kłótnie o członkostwo :) też temat eksperymentów umarł w jakiś dziwny sposób . TEraz można też poczytać listy z grupy dyskusyjne ONEIRO " , fajna sprawa szczególnie arhiwalne , bo aktualne wpisy są sporadyczne , częściej ludzie pytaja,niż radzą coś .Energia ucieka ? Przed 2012 potrzeba jej więcej -rozwijajmy się ! |
|
|
|
14.03.2010 - 19:29
Post
#153
|
|
|
cialka.net Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Myślę, ze inicjatywa wkrótce padnie.Sam ciągnę na ostatnim gwizdku.
Nie martwię się jednak. Kilkadziesiąt osób się wyćwiczyło na naszych eksperymentach. Mamy dokumentacje z AP, można ściągnąć z mojego bloga..Czytało już je tysiące ludzi:) Nikt, starym weteranom, doświadczenia już nie odbierze. Przyjdzie czas , ze otworzą sami gęby, wtedy będzie znowu głośno. Mam już parę relacji od ludzi. Nie chce im się pisać i opowiedzieli swoje historyjki tel. Do tej wyższej jaźni nie trzeba oobe, tylko się wsłuchać, co nam gada w głowie. A wiec łatwe ćwiczenie. Co, znowu spisywać? Jak podsłuchiwać? Przecież każdy słucha, co mu w głowie buczy. Damy rade, zobaczysz. |
|
|
|
15.03.2010 - 12:51
Post
#154
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Dobra , to może ja. Opiszę kontakty z wyższą jaznią podczas medytacji ,a nie jak do tej pory podczas LD/obe. Zaznaczam że fazy te miałem zanim rozpoczął się eksperyment. Pierwsza z nich: Leżę , medytuję , nie myślę o niczym . Po pewnym czasie pomyślałem ze zadam jakies pytanie , mimo że przeciez medytacja polega na całkowitym wyciszeniu. Pytam się w myślach co mam robić. Po chwili usłyszałem głos:Marcin , rób co chcesz , wyrażony jakby z lekką pretensją. Druga inna faza , sporo lepsza to: Medytuję nagle się wyłączam i czuję jakbym się podpiął pod jakąs kobiete. Ona mnie jakby napędza , jest moim żródłem , widzę w czerni jakąs niebieską plamę i wyczuwam że to ta kobieta. Dlaczego napisałem , że mnie napędza? bo udeżałem młotkiem , który mocno zniekształcony wyrastał jakby z tej plamy. Wygląda na to że jestem tylko jej narzędziem , ona ma nademną władzę , robię to co ona chce. Ona mnie napędza , daje mi energię, potem dopiero ja uderzam. Po pewnym czasie zauważam , że to ja jestem tym młotkiem! Jestem narzędziem już właściwie dosłownie. No tak , przecież od początku ten młotek wyrastał z plamy a ja go nie trzymałem , plama ładowała młotek , który nastepnie wystając mocno z plamy uderzał. Podobnych faz miałem jeszcze kilka , nie wiem czy dalej pisać
|
|
|
|
16.03.2010 - 00:53
Post
#155
|
|
|
Dusza Towarzystwa Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Po krótce opiszę, co zobaczyłam w swoich medytacjach, których na temat eksperymentu przeprowadziłam 2 sztuki.
Za każdym razem na moje pytanie odnośnie mojej duchowej tożsamości dostawałam wizerunek lwiego samca, w każdej z możliwych postaci, i pluszowego, i groźnego, i nawet króla lwa :D Natomiast, kiedy spytałam się Wyższą Jaźń o jej tożsamość, zobaczyłam gigantyczną meduzę, zawieszoną w kosmicznej przestrzeni. Z meduzy tej wyłaniało się mnóstwo macek, a jedną z nich byłam ja - zrozumiałam, ze jest to moja projekcja Dysku/WJ. Nie podobała mi się za bardzo ta wizja, ale mimo tego ogarnęło mnie niesamowite uczucie tęsknoty i miłości, przez co zachciało mi się płakać. Zobaczyłam jak wszystkie macki meduzy wracają do jej środka, po czym nie zostaje ani jedna z nich. Moja macka schowała się jako jedna z pierwszych i zrozumiałam, że być może jest to moje ostatnie ziemskie życie. Gdy wszystkie macki schowały się meduza spłaszczyła się i przybierając kształt dysku wystrzeliła jak smuga światła w czarny kosmiczny bezkres. I tyle ją widziałam... Gdy pytałam się o moją "drogę życiową" widziałam kwiaty: ciemnoróżowe tulipany i jasne róże, towarzyszyła mi jakaś kobieta chyba - nie była to wyraźna wizja. Zobaczyłam też Draqa, a potem Zbyszka, zapadającego się w czerni coraz niżej i niżej. Ja zapadałam się razem z nimi, to znaczy każde z nas zapadało się oddzielnie, ale każdy w tym samym kierunku. Zrozumiałam, że cele każdego z nas w tym życiu były/są podobne - każde z nas w pewien sposób miało sięgnąć dna, doświadczyć przykrych rzeczy. Temu obrazowi nie towarzyszyły żadne dźwięki tylko bardzo przykre uczucia, które przetłumaczyć na język ludzki mogę tylko tak: trzeba uświadomić sobie, że osiągnięcie dna nie jest możliwe, można się zapadać w nieskończoność cierpienia i nigdy nie osiągnąć kresu; jednak nieważne jak głęboko się zejdzie - w każdej chwili można natychmiast zmienić swoje położenie na pełne szczęścia i radości. To zapadanie się w czarną otchłań było jakby symbolem mojej drogi wyjściowej w tym życiu - przynajmniej tak to odebrałam. W każdym razie to uczucie złożyło się na moje późniejsze przybicie. Słyszałam też głos, który nakazywał mi wypowiedzieć słowo: KIMERT. Wypowiedzenie tego okazało się niesamowicie trudne, tak jakbym blokowała się za każdym razem gdy chciałam to wypowiedzieć. Również moja energia za każdą próba wypowiedzenia KIMERT wznosiła się lekko w górę i tak jakby nie mogła przepchać się dalej. Znowu zaczęłam widzieć lwy i teraz to one wypowiadały to dziwaczne słowo - ale jazda:D WYPOWIEDZ TO, WYPOWIEDZ SWOJE PRAWDZIWE IMIĘ - mówił do mnie lew. I wypowiedziałam w końcu nieśmiało, licząc na jakiś cud, ale...kompletnie nic się nie stało... Tylko później po medytacji byłam jakaś smutna i przybita... Pojawiały się przed moimi oczami również obrazy z mojego dzieciństwa, ukazujące przede wszystkim moje zabawki, o których istnieniu zapomniałam całe wieki temu. I to na razie tyle od rugwy, yo |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |