|
Witajcie. Że tak określę, nie jestem tutaj nowy, jednak piszę po raz pierwszy. Nie będę się rozpisywać, od czego wzięło się zainteresowanie OoBE, powiem tylko, że spowodowane zostało kilkoma nocnymi, całkowicie spontanicznymi wibracjami (budzisz się bez powodu i nagle całe ciało zaczyna "drgać") i poczuciem namacalnej wręcz obecności kogoś w pokoju. Póki nie wiedziałem, o co chodzi, bardzo się tego bałem, jednak jestem z natury osobą ciekawską i szybko znalazłem się tutaj. Próbowałem różnych technik wyjścia, nawet dudnień binuralnych (BrainWave itp.), jednak żadnego efektu. Jedyne, do czego dochodziłem (ale tylko parę razy) to uczucie falowania, coś jak po ostro zakrapianym wieczorze ;) Ale potem wszystko się uspokajało i dalej nic. W końcu przestałem ćwiczyć, jakoś tak zainteresowanie osłabło... aż do dziś. Jechałem pociągiem (4 godziny jazdy), jak zawsze kimałem sobie w najlepsze, ze słuchawkami w uszach (hip-hop) i nagle się wybudzam, słyszę odgłos jadącego pociągu, muzykę w uszach i nagle pierwsze uderzenie. Wibracje były bardzo silne, wręcz bolesne. Po chwili się uspokoiły, parę sekund i kolejny raz, jeszcze mocniej. Znów przerwa i za trzecim razem uderzenie było tak silne, że aż mnie zęby rozbolały! Doświadczyłem też po raz pierwszy hipnagogów! Oczywiście nic więcej się nie wydarzyło, za bardzo się podekscytowałem.
Strasznie to dziwne, bo na dobrą sprawę powinno się relaksować i medytować w ciszy i skupieniu, a ja doznałem wibracji właśnie w okolicznościach mało "spokojnych"... Nie rozumiem tego absolutnie, jeśli próbuję, nic się nie udaje, jeśli przestanę, doznaję czegoś takiego, jak dzisiaj...
Co o tym myślicie? Gdy doznawałem wibracji, starałem się je delikatnie opanować, "zharmonizować", jednak widocznie to kończyło się ich ustaniem. Martwi mnie ta "bolesność", to jest naprawdę nieprzyjemne uczucie :(
No i chyba znów zacznę próbować, tym razem od początku, w ciszy i skupieniu. Teraz, gdy już dobrze wiem, jakie to uczucie, gdy doznajesz wibracji, mam taką jakby wskazówkę, do czego dążyć.
|