|
Po zlocie ciągnęło mnie strasznie myślowo do uczestników. A ten powiedział to a tamten tamto. Ups, już wpadałem w śnienie, kończąc rozmowy otępiały. Dość tego, pomyślałem . Zwiąże się sznurkiem. Okręciłem paskiem, aż coś strzyknęło, w wyobraźni oczywiście. A teraz się możesz wyginać jak chcesz. Ups , zaczęło się we mnie wić zmijsko i w głowie kręciło. ha, ha taki jesteś ! Wzrok utracił ostrość, jak na wielkiej karuzeli. Stop a teraz ręce , związałem sznurami, potem nogi. Ok, siedzi spokojnie, ani rusz. Po chwili, odzyskałem wspaniale samopoczucie i ciągoty na zlot się urwały. To coś co się w nas wije w transie, to nasze ciało astralne, napędzane pragnieniem wyjścia poza ciało. To nasz cień, albo szatan, jak kto woli. W psychologi mówi się o integracji cienia, procesie, ...... Wspaniała zabawa w czyściec na ziemi, jeszcze za życia. Jak zintegrować własny cień, własne obawy, wyparte leki, i napięcie, ha, to jest właśnie w sam raz temat na oobe. Rozwijając to zagadnienie znajdziemy przyczyny dlaczego mamy takie jatki w medytacji i tak ciężko cielsko opuścić.
Brawo za modre pytanie przyszłości jeje
|