|
Witam, zdarzyło mi się dzisiaj coś bardzo dziwnego. Po południu, po powrocie ze szkoły zmęczony chciałem uciąć sobie drzemkę. Położyłem się o 15.30, próbowałem zasnąć, i wydawało mi się, że nic z tego nie będzie. Zdawało mi się, że nie przespałem ani chwili, ale wszystko rozegrało się o 16.12, więc w międzyczasie musiałem zasnąć i nie zdawać sobie z tego sprawy. Chcąc wstać, chociaż miałem zamknięte oczy, widziałem to co jest dookoła tak jakbym miał je otwarte. Poczułem się nagle dziwnie naelektryzowany (nie sposób tego opisać), miałem uczucie jakbym miał w tej chwili zasnąć, więc skupiłem się na tym. Usłyszałem obok mnie jakieś dziwne śpiewy (chóralne) skupiłem się jeszcze bardziej i śpiewy znikły, a zamiast tego usłyszałem płynący prąd, potem usłyszałem i poczułem na sobie dwa silne i głośne wyładowania, a potem wszystko znikło - oczy otworzyły mi się same, przestałem być senny, wszystko było normalnie, z jednym wyjątkiem - minęła godzina, a ja dalej czuję się tak dziwnie naelektryzowany.
Miał ktoś coś podobnego? Zastanawiam się, co to może być. Czy może byłem na pograniczu LD/OOBE, ale "chciałem za bardzo", i nic z tego nie wyszło?
|