CYTAT(Amras84 @ 19.05.2010 - 22:21)

Wyglądamy przez okno. Widzimy drogę, kilka latarni, parę drzew, przelatującego ptaka. I jest to dla nas wystarczajacy dowód na to że to wszystko istnieje i jest prawdą. A czy aby na pewno? Czy mądrze jestślepo zawierzać jednemu zmysłowi, może dwóm, takim, które mogą zawodzić? A nawet jeśli nie zawodzą? Jaką mamy pewność że nasz umysł poprawnie interpretuje sygnały odbierane przez zmysły?
Jaką mamy pewność że wszystko wokół to nie iluzja oszukująca nasze postrzeganie?
A na ile świat jest prawdziwy a na ile wykreowany przez ludzkie zdolności twórcze napędzane żądzami, potrzebami i pragnieniami?
Wyglądamy przez to cholerne okno i wiemy że gdzieś tam w oddali płynie sobie rzeka i nazywa się Nil? A ilu z nas się o tym osobiscie przekonało? Skąd to wiemy? Bo ktoś nam powiedział?
Tak naprawdę rzeczywistość składa się z tego co przyjmujemy i z tego co wykluczamy.
Więc im mniej wykluczymy tym więcej możemy przyjąć. Co się bardziej opłaca?
Piszę to, bo kolejne tematy na tym forum sprowadzają się do wojny pomiędzy zwolennikami naukowych, jedynie słusznych teorii i mierzalnych dowodów a buntownikami widzącymi w każdej namacalnej, przyziemnej rzeczy, spisek i kłamstwo.
Mam więc dwie uwagi do obydwu tych "frakcji"
Dla "buntowników": Świat jest piękny, taki jaki jest. Wystarczy sie na niego otworzyć.
Dla "racjonalistów": " Odseparowanie rozumu od innych form poznania spowodowało, że ludzkość zatraciła swoją intuicyjną mądrość."
Zgadzam się z tym co napisałeś, masz rację, że nie można mieć pewności, że to na co się patrzy wygląda właśnie tak jak się to widzi. Nie widzę jednak absolutnie żadnego powodu aby zabraniać albo chociażby przeszkadzać komuś w dociekaniu
prawdy obojętne na jaki temat i obojętne w jaki sposób puki nie robi tym sposobem komuś krzywdy.
Temat tego wątku wskazuje na istnienie wielu prawd. Rozumiem cel jak i ideę formy w jakiej sformułowałeś ten temat mimo to uważam, że należało by nieco to rozwinąć. Tak więc
prawda bez różnicy do czego by się nie odnosiła jest tylko JEDNA. Różne natomiast mogą być jedynie poglądy ludzi na tą samą kwestię ponieważ różne są ich punkty widzenia. Gdyby ci ludzie zamiast się ze sobą spierać o to kto ma rację a kto jej nie ma postarali się swoje subiektywne punkty widzenia połączyć ze sobą, wtedy każdy z nich przybliżył by się chociaż trochę do
prawdy w danej kwestii ale to wymaga dobrej woli, którą niestety mało kto wykazuje. Tymczasem większość woli upierać się przy swojej racji i uznawać ją za prawdę lub, co gorsze, wiedząc, że samemu się nie zna prawdy starać się obalić czyjeś poglądy w danej kwestii "bo niby czemu ktoś miałby przypadkiem poznać prawdę której ja nie znam i nie chce mi się wysilać aby ją poznać?". Widać taka jest ludzka natura.
Odnośnie Twojej uwagi do "buntowników" (hah, jebać system :P) to zaproponował bym coś odwrotnego (buntownik to buntownik :D): Przed otworzeniem się na świat należało by najpierw otworzyć się na SIEBIE. Poznać całą
prawdę o samym sobie i wyzwolić się spod ograniczeń "ślepego" punktu widzenia a wtedy gdy otworzysz się na świat nie tylko zobaczysz, że jest piękny ale też zrozumiesz dlaczego jest piękny :) Pięknie się to streszcza w słowach: "poznaj prawdę a prawda cię wyzwoli".
Podsumowując:
Prawda jest tylko JEDNA, różne mogą być racje.
Pozdrawiam