|
Otóż sprawa jest następująca...Może zacznę opisywać relację między mną a nim.. 2 miesiące temu łaziliśmy wszędzie po blokach miastach itd..Potem coś się zepsuło bo koledzy (tja koledzy) nagadali głupot o nas i się pokłociliśmy się biliśmy nawet raz i to wszystko potem nikt się nie odzywał ani ja do niego i on do mnie...Ale jak wczesniej powiedział wszedzie lazilismy razem i było elegancko i fajnie :).. A 2 sny były takie..
Sen nr 1. Śniła mi się moja matka z którą nie widizałem się z 9 lat i w śnie było,iż została narkomanką co nie zmienia faktu,że kolega lubił pić i jarać zioła. Potem moja mamuśka miała jakiś gości i przechlapane od nich i się ku**iła z nimi i mnie w tym śnie wygoniła..Niczym mój kolega w realiach za życia..
Sen nr 2. Siedzę w pokoju i wbija do nas dwóch typów niczym w śnie numer raz a w worku mieli dwoje dzieci,którzy uciekli gdy ci odeszli do kuchni a worki zostały w pokoju schowały się pod łózko i zakryłem je i nic poszli dalej złodzieje...A jakiś facet w naszym domu nie wiem skąd był chciał porwać te dzieci 1 dziecko tylko widizałem w śnie a jednak było ich dwoje.. I wtedy gdy je bił kopnąłem go niczym Chuck Norris..I schowałem do pokoju a tamten padł na ziemie...
KONIEC
A kolega wyjechał do Warszawy kilka dni temu i znaleziono jego zwłoki ,że niby się powiesił...Ale nie wierzę,żeby to była prawda bo miał checi do zycia był pełen werwy i nie miał zamiar umierac i na bank nie wtargnałby na swoje zycie... Mało tego,dodam iż z rana jak się obudziłem miałem złe przeczucie jak by coś złegom miało sie stać tak samo dzien wczesniej z rana i na wieczór takie straszne,że nie da się opisac ... Nie wiem co ty więcej mógłbym dodać,ale wiem,że został zamordowany a cały wypadek z jego samobójstwem sfingowany.
|