?! |
|
|
Kimkolwiek
|
24.11.2010 - 18:23
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 199
Dołączył: 18.03.2010
Nr użytkownika: 7839

|
CYTAT(Jaskul-Maniak @ 24.11.2010 - 18:04)  a bratharianizm ? dobra ale chodzilo mi o cos innego ;p Wszystko kręci się wokół energii, gdyż w świecie fizycznym musi być ona zachowana. To znaczy jeśli chcesz wykonać działanie to musisz na daną czynność zużyć energię, co powoduje utratę pewnej ilości energii. Zużytą energię należy uzupełniać. Dana czynność natomiast przekazuje energie dalej. I tak w kółko, musi być obieg energii. Do czego zmierzam? Ano chodzi mi o to, że rzekomy breatharianizm był by możliwy w przypadku gdy: a) Nie zużywasz energii (co jest praktycznie i teoretycznie niemożliwe), b) Zużywasz na produkcję energii swoje ciało, aż do wycieńczenia i śmierci głodowej, c) Czerpiesz energię z innych źródeł niż z pokarmu, co jest niewykonalne.
|
|
|
|
|
|
Kimkolwiek
|
24.11.2010 - 18:35
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 199
Dołączył: 18.03.2010
Nr użytkownika: 7839

|
CYTAT(Jaskul-Maniak @ 24.11.2010 - 18:26)  Albo tak sie przestawisz, ze jedzenie nie jest potrzebne w ogole, albo w super minimalnej ilosci zupelnie nie proporcjonalnej do jej zuzywania, znam takiego osobnika , a moze kilku co tak robia;p i zyja ! 3
Czlowiek Perpetum Mobile?!
nadal nie o to mi chodzi :p Nie daj się nabrać, prawdopodobnie ci kolesie, "których znasz" wkręcają cię. Bo jak za to się zabierzesz może spełnić się punkt b) mojego poprzedniego posta. Nie neguje, że jest to niemożliwe (ale jest nieudowodnione) bo są rzeczy, które fizjologom się nie śniły. Ja, np też jem małe ilości bo 1 posiłek dziennie, ostra praca i wysiłek mi towarzyszy codziennie. I żyje. Więc o co ci chodzi? Chcesz udowodnić, że da się żyć bez jedzenia czy jak?
|
|
|
|
|
|
Kimkolwiek
|
24.11.2010 - 19:19
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 199
Dołączył: 18.03.2010
Nr użytkownika: 7839

|
CYTAT(Jaskul-Maniak @ 24.11.2010 - 19:03)  Cos bardziej podobnego do oczyszczenia, reinkarnacji, projekcji duszy, rozwoju mentalnego, odciecia od poziomu czlowieczenstwa, a wszystko na podstawie czasu, jak dobrze czasem posterujesz to co ci po jedzeniu, skoro dzien mija jak godzina, od tak.. Nie bardzo wierze w powyższe doktryny prócz rozwoju mentalnego no i oczyszczenia. Kwestia religii i (lub) wiary. Dzień z pustym żołądkiem raczej się dłuży, powiedział bym, że godzina jest jak dzień.
|
|
|
|
|
|
Zielarz Gajowy
|
24.11.2010 - 20:50
|
Dupa Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 15165
Dołączył: 09.03.2010
Skąd: Las
Nr użytkownika: 7816

|
Ehhhh...człowieku małej wiary...
Stan świadomości zwany samadhi, polega na wyhamowaniu do zera procesów życiowych w organizmie i konserwowaniu w ten sposób ciała. Można to porównać do snu zimowego u zwierząt. Według pewnego hinduskiego swamina umożliwia to medytacja tak efektywna, że doprowadza do połączenia biopola człowieka z wodą w organizmie, co powoduje z kolei, że woda zaczyna oddziaływać na organizm. Samadhi jest więc najwyższą formą medytacji. Gdy ciało przejdzie w stan samadhi, może pozostać bez zmian, niejako zakonserwowane i niezagrożone śmiercią, nie tylko przez lata, ale nawet przez tysiąclecia, jak twierdzą mędrcy z Himalajów. W tym stanie dusza znajduje się poza ciałem, jest z nim jednak połączona tzw. srebrnym sznurem. Ten sznur, mieniącą się srebrzyście wstęgę energii, porównać można do pępowiny albo do kabla elektrycznego łączącego dwa wymiary. Gdy człowiek umiera, jego srebrny sznur odłącza się od doczesnej powłoki, przerywając dopływ energii życiowej. O ile przecięcie pępowiny oznacza przyjście na świat, tak odłączenie srebrnego sznura równoznaczne jest z narodzinami na tamtym świecie. W stanie samadhi połączenie srebrnym sznurem utrzymuje się dowolnie długo. Można to osiągnąć w temperaturze +4° C, panującej zwykle w jaskiniach i pod powierzchnią wody. Gdy dusza powraca do ciała, medytujący budzi się z samadhi i powraca do „normalnego” życia. Lekarz badający osobę przebywającą w samadhi – takie badanie przeprowadzono np. u Sri Ramakrishny – stwierdzi fizyczną śmierć: brak pulsu, brak wskazań EKG i EEG. Temperatura spada, a ciało nieruchomieje i kamienieje, jest niezwykle twarde i zimne. „Stan skamieniało- nieruchomy” – to pojęcie powszechnie stosowane przez uczonych studiujących samadhi.
Brednie?
|
|
|
|
|
|
rugwa
|
24.11.2010 - 21:28
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: OOBE VIP

Postów: 115
Dołączył: 18.08.2009
Skąd: Turek
Nr użytkownika: 7321

|
CYTAT(Jaskul-Maniak @ 24.11.2010 - 17:45)  To jak to w koncu jest... jemy by zyc, czy zyjemy by jesc? Żyjemy by żyć.
|
|
|
|
|
|
Kimkolwiek
|
24.11.2010 - 21:28
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 199
Dołączył: 18.03.2010
Nr użytkownika: 7839

|
CYTAT(Zielarz Gajowy @ 24.11.2010 - 20:50)  Ehhhh...człowieku małej wiary...
Stan świadomości zwany samadhi, polega na wyhamowaniu do zera procesów życiowych w organizmie i konserwowaniu w ten sposób ciała. Można to porównać do snu zimowego u zwierząt. Według pewnego hinduskiego swamina umożliwia to medytacja tak efektywna, że doprowadza do połączenia biopola człowieka z wodą w organizmie, co powoduje z kolei, że woda zaczyna oddziaływać na organizm. Samadhi jest więc najwyższą formą medytacji. Gdy ciało przejdzie w stan samadhi, może pozostać bez zmian, niejako zakonserwowane i niezagrożone śmiercią, nie tylko przez lata, ale nawet przez tysiąclecia, jak twierdzą mędrcy z Himalajów. W tym stanie dusza znajduje się poza ciałem, jest z nim jednak połączona tzw. srebrnym sznurem. Ten sznur, mieniącą się srebrzyście wstęgę energii, porównać można do pępowiny albo do kabla elektrycznego łączącego dwa wymiary. Gdy człowiek umiera, jego srebrny sznur odłącza się od doczesnej powłoki, przerywając dopływ energii życiowej. O ile przecięcie pępowiny oznacza przyjście na świat, tak odłączenie srebrnego sznura równoznaczne jest z narodzinami na tamtym świecie. W stanie samadhi połączenie srebrnym sznurem utrzymuje się dowolnie długo. Można to osiągnąć w temperaturze +4° C, panującej zwykle w jaskiniach i pod powierzchnią wody. Gdy dusza powraca do ciała, medytujący budzi się z samadhi i powraca do ?normalnego? życia. Lekarz badający osobę przebywającą w samadhi ? takie badanie przeprowadzono np. u Sri Ramakrishny ? stwierdzi fizyczną śmierć: brak pulsu, brak wskazań EKG i EEG. Temperatura spada, a ciało nieruchomieje i kamienieje, jest niezwykle twarde i zimne. ?Stan skamieniało- nieruchomy? ? to pojęcie powszechnie stosowane przez uczonych studiujących samadhi.
Brednie? Co to znaczy, że biopole wody łączy się z biopolem człowieka i co to jest biopole? Widzisz własnie w ten sposób robi się ludziom wodę z mózgu, przedstawia się teorię z trudnymi niejednoznacznymi pojęciami. To jest tylko jeden z przykładów nieścisłości w powyższym tekście bo mógł bym wymienić ich setki. Owszem nie wierzę w OOBE (:D) bo tego stanu doświadczam, ale jestem sceptykiem co do takich historii. Musiał bym być naiwny, żeby wierzyć w każdą taką historię. Na końcu tradycyjnie z dupy wzięte badania naukowe, o których pewnie nikt prócz kapłanów hinduskich(czy jaka to religia wierzy w samadhi to nie wiem) i wiernych nie słyszał. Każda religia ma swoje dogmaty i cuda. Można wierzyć ale nie we wszystko. PS: Tak wiem, na tym forum nie lubią sceptyków (realistów), ale i tak pozdrawiam.
|
|
|
|
|
|
El.
|
24.11.2010 - 21:58
|
Gość Rodziny
Grupa: Podróżnicy

Postów: 10
Dołączył: 10.11.2010
Skąd: Wwa
Nr użytkownika: 8210

|
dlaczego zaraz musicie schodzić do tanich chwytów erystycznych typu określenia "robić ludziom wodę z mózgu" "brednie" itepe.. Ja na przykład mam zdecydowanie naturę sceptyka i bardzo ciężko otwiera mi się na rzeczy, których logika klasyczna albo semiotyka logiczna nie ogarnia. Ale próbuję:) tak więc pierwej poproszę o wyjaśnienie czym jest biopole i szeroko opisywana "energia". o ile wyniki ekg eeg i inne takie to rozumiem, to nie mam pojęcia jak przekładają się na informacje o "srebrnym sznurze" łączącym ciało z duszą i jak jedno miałoby tłumaczyć drugie... W sensie zastanawia mnie na ile dokumentacje naukowe/medyczne mogą potwierdzać paranormalny wydźwięk opisywanego zjawiska. Bo że siła świadomości jest wielka i jesteśmy w stanie z własnym ciałem zrobić wiele dziwnych rzeczy to wierzę nie od dziś:) A sprawa mnie naprawdę ciekawi, nie chcę na nikogo naskakiwać, proszę tylko o wytłumaczenie. Mam nadzieję, że wyraziłam jasno w których miejscach mam wątpliwości. pozdrawiam
|
|
|
|
|
|
Rachab
|
24.11.2010 - 23:14
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 231
Dołączył: 08.03.2009
Skąd: Gorzów Wlkp.
Nr użytkownika: 6931

|
Przytoczę pewną historię od mojego przyjaciela hindusa. Mieszka od mianowicie w Indiach, ale bywa na całym świecie... W Indiach jak ludzie wiedzą żyje dużo ludzi, którzy mało jedzą... hmm obrazowo jest to tak, że jedzą co 3 dni garstkę ryżu i nic więcej... resztę czasu spędzają na pracy i medytacji oraz modlitwie. Tak żyją tysiące wysnawców Kryszny... niczego nie mają prócz modlitewnych koralików, których też wiele osób nie ma, Modlą się tylko i wyłącznie. Pewnego dnia Szlinga zajechał do wioseczki i zatrzymał się u kobiety, która wyglądała na 35-40 lat, gdy później okazało się, że ma 150 lat. A codziennie pracowała - tkała wełne czy coś tam z krosnem) owieczki pasła i jadła co 2 dzień. Szlinga mówi, że to jedzenie nas psuje... jakość jedzenia i cywilizacja... To tylko taka zasłyszana historiaa. Moim zdaniem żyjemy by żyć, a czy jemy czy nie to nasza wiara i nasze ciało, jeśli zmusimy ciało wolą by żyło o energii i niczym więcej to fajnie, jak zmusimy by jadło dużo i było zgrabne też fajnie. Byleby nie przesadzić i nie doprowadzić siebie do śmierci. Głodowej, albo z przejedzenia. te teksty typu "tanie chwyty" albo "bzdura" ... hmmm na tym forum jest dużo sceptyków, ale wyglaszają oni swoje osądy oszczędniej jeśli chodzi o budzące emocje zwroty, albo potrafią udowodnić swoje racje co robią. Tu sceptycy są lubiani i nikt ich nie linczuje... jeśli się tak poczujesz to wiesz gdzie to zgłosić xD w Niebie Ci wynagrodzą. Forum jest dla wierzących i niewierzących w cuda, aury i krasnale, bo inaczej nie byłoby to forum a sekta ludzi ślepo zapatrzonych w odlanego ze złota byka czy jakmu tam było. Pozdrawiam :) wszystkich wierzących i sceptyków
|
|
|
|
|
|
Kimkolwiek
|
25.11.2010 - 01:28
|
Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
      
Postów: 199
Dołączył: 18.03.2010
Nr użytkownika: 7839

|
CYTAT(Zielarz Gajowy @ 24.11.2010 - 22:54)  Kimkolwiek pojęcie biopola nie powinno być dla Ciebie obce jeśli wniknąłeś w zagadnienie aury. http://www.antylicho.pl/biopola-energetyczne.htmlSrebrny sznur http://jogin.hopto.org/forum/viewtopic.php?t=1576&f=67Ja nie udzielę Tobie El. odpowiedzi na nurtujące Ciebie pytania i chyba będziesz musiała sama wniknąć w te zagadnienia, albo ktoś bardziej kompetentny z tego forum udzieli Tobie odpowiedzi. Ja w przeciwieństwie do Kimkolwiek wierzę we wszystko bo nie potrafię sobie wyobrazić czego we wszystkim mogło zabraknąć. Wiem, że nie warto wierzyć w brednie, ale ile to razy wczorajsze brednie dzisiaj stały się prawdą? Aż taki obeznany nie jestem teoretycznie (praktycznie bardziej) ale uzupełnię braki. Dobra ale napisałeś "Według pewnego hinduskiego swamina umożliwia to medytacja tak efektywna, że doprowadza do połączenia biopola człowieka z wodą w organizmie, co powoduje z kolei, że woda zaczyna oddziaływać na organizm" Czasem biopole człowieka nie łączy się z wodą gdy ją wypijesz...??? Woda zawsze oddziałuje na organizm.
|
|
|
|
|
|

2 Stron
1 2 >
|
 |
|