CYTAT(FoV24 @ 26.02.2011 - 02:22)

Mylisz pojecia. Mozg nie zawiera w sobie swiadomosci. Swiadomosc zawiera w sobie mozg. Swiadomosc nie moze zginac, moze jedynie przebywac w stanie w ktorym ty jako forma nie rozpoznajesz jej jako swiadomosc.
Moim zdaniem, zlepek informacji z różnych źródeł, zunifikowanych przez moją osobę i wzbogaconych o moje osobiste interpretacje i dociekania (nie wiem czy nawet nie tu na forum pozyskanych), Wszechświat ' znalazł się w takiej fazie rozwoju, że zaczyna poznawać sam siebie, a do realizacji tego celu tworzy inteligencję. Niestety okazuje się że owa unikalna energia, składająca się na świadomość zaczyna z 'nieznanego' mu powodu myśleć tylko o sobie (egoizm czy też egocentryzm, sorry mam mało czasu, więc sprawdzić nie mogę), tworząc w ten sposób swój odrębny świat, zamykając się w sobie, korzystając ze swym nieograniczonych możliwości wyłącznie na tle własnych korzyści, co za tym idzie kolidując z pierwotnym zamiarem towarzyszącym naszemu Stwórcy w momencie tworzenia inteligencji. W związku z powyższym jest On zmuszony ograniczyć naszą wszechmocną świadomość mózgiem, wytworem materii, który na drodze ewolucji pozyskiwać będzie nowe 'gadżety i opcje", wprost proporcjonalnie do ewolucji naszej odpowiedzialności i, że tak powiem, bezwarunkowej miłości. I tu ujawnia się nam hierarchia panująca we Wszechświecie. Istota ludzka, a konkretniej jej świadomość, podążając drogą reinkarnacji, prowadzona przez swego opiekuna, drogą doskonalenia dociera do momentu, gdy 'ci wyżej'(m.in opiekunowie) uznają, że jest gotowa. Przechodzi na wyższy plan, mianowicie sama staje się jednym z 'tych wyżej', będąc odpowiedzialną na tyle, by móc prowadzić przez życie inną, mniej doświadczoną i wyszlifowaną świadomość, zmagającą się z największym z testów jaki stawia nam Wszechświat, czyli życiu na planie materialnym. Nie będę ciągnął tego dalej, a mam w głowię bardzo dziwną wizję tego świata, ponieważ wszystko co istotne do wysnucia wniosków zostało powiedziane i baza wyjściowa dla mego kontrargumentu jest już gotowa. Toteż, w związku z powyższym, uważam że to mózg (w skład którego wchodzi podświadomość, gdzie m.in znajduję się cały 'plan drogi' utkany przez Stwórce dla naszej świadomości, aktualizowany po każdej śmierci ze względu na stopień realizacji jego podpunktów za życia) zawiera siłą rzeczy świadomość, a nie ona go, bowiem gdyby było odwrotnie to wówczas nie mielibyśmy problemu ze własną osobą. Świadomość narzucała by całkowicie warunki naszego życia, nie zmagalibyśmy się z nawykami etc.
Chyba że, idąc na kompromis, możemy stwierdzić, że ani świadomość, ani mózg nie zawierają siebie nawzajem, egzystują na jednym poziomie, tworząc magiczny duet, tak jak niegdyś, u zarania dziejów, gdy to nasz wszechmiłosierny Wszechświat zmagał się sam ze sobą, kiedy to Materia (załóżmy, że jest to jego świadomość) i Antymateria (coś ograniczającego ją) toczyły miedzy sobą tytaniczną wojną, w efekcie czego wygrała materia (Wszechświat pokonuje pierwszą barierę poznania samego siebie). Teraz ta sama woja toczy się tutaj, w mikroskali. Dobra, starczy, bowiem trochę zaczynam się gmatwać już, spiesząc się do nauki ( maturka ) xD!
Pozdrawiam.
Edit.
Troche odbiłem od tematu, riposta związana z nim jak wrócę.