|
Niech ktoś mnie poprawi jeżeli źle to rozumuję, ale żeby kogoś przeprowadzać na drugą stronę to ten ktoś musi po śmierci zabłądzić i nie znajduje się po tej drugiej stronie nazwijmy ją istnieniem. Gdzieś się zamotał w "między światach". Przypuśćmy, że są takie duszyczki to, aby takiemu komuś pomóc sami musimy za życia wiedzieć, gdzie jest ta druga strona i czy ona to na pewno ona a nie jakiś nasz wymysł.
Kto na tym forum wie dokąd miałby zaprowadzić zagubioną duszę? jaka jest pewność, że temu komuś nie zaszkodzimy jeszcze bardziej?
Czy taka ingerencja jest w ogóle potrzebna? Czy istnienie, egzystencja coś co było, jest i będzie potrzebuje pomocników? Może to tylko ego ludzi potrzebuje udzielania takiej pomocy, aby czuło się wspaniale...
Reasumując. Coś mi tu w ewentualnym takim pomaganiu śmierdzi:)
|