Na początku przytoczę pewne zdarzenie z mojego życia, miało ono miejsce jak miałem 13, może 14 lat.
Dawno temu kolega opowiedział mi że zna metodę jak pozbawić mnie przytomności, utwierdzając mnie w przekonaniu, że to bezpieczne i że jego kumple w szkole robią to czasem na przerwach. Miałem mieć po tym odlot. A że byłem jeszcze mały, głupi i ciekawy takich spraw pozwoliłem mu to zrobić. Wyglądało to mniej więcej tak:
Uwaga! Sposób podaje tylko dla zobrazowania treści tematu. Nie chce nikogo do tego ani zachęcać a już na pewno tego nie polecam. To może się źle skończyć!
Na początku miałem w pozycji klęczącej, odwrócony twarzą do ściany stosować oddychanie holotropowe do momenty zakołowań w głowie (za mną stał kolega). Wówczas wziąść lekki wdech, zatrzymać go w płucach i szybko odwrócić się do kumpla opierając plecy o ścianę. On oburącz przycisnął do ściany moją klatkę piersiową... i już. Odleciałem.
Rzeczywiście doświadczenie niesamowite, padłem na ziemię bez ruchu. Przez tą chwilę gdy byłem "śnięty" całe życie przeleciało mi przed oczami, miałem wrażenie że już po mnie. Po kilku sekundach odzyskałem przytomność. Nie wiedziałem dosłownie gdzie jestem, co się dzieje, przez chwile nie poznałem nawet mojego kolegi. Powolutku doszedłem do siebie. Cały dzień myślałem tylko o tym zdarzeniu. Trząchnęło mną porządnie. Pomyślałem: pierwszy i ostatni raz.
Muszę przyznać że udało mu się zafundować mi najdziwniejsze przeżycie z jakim kiedykolwiek miałem styczność, wówczas mnie to trochę przerażało, ale teraz po tylu latach, kiedy wiem już tyle (póki co teoretycznie) o OOBE i POZA nachodzi mnie niezdrowa ochota żeby to powtórzyć.
A teraz moje pytania do was:
- Czy ktokolwiek z was "padł ofiarą" tej metody?
- Jak myślicie, czy ma to jakiś związek z OOBE?
- Urzekła was moja historia? ;P