|
Powyżej 18 lat (na wszelki wypadek). Pierwsza wypowiedź - może administrator - nie jestem pewien czy czegoś nie przekraczam.
ad.1. Były u mnie ale za dużo pisania. ad. 2. Na razie brak. ad.3. Strachu przed śmiercią.
Przykład 1 czas trwania ok. 4s. Ujęcie 1. Jest widna noc, siedzę za stołem na skromnym przyjęciu u mojego sąsiada, siedzący trochę z lewej łapie się jedną ręką za nos, drugą udaje, że pociąga za sznurek jak przy spuszczaniu wody z toalety - zrozumiałem, że muszę iść zrobić siku. Ujęcie 2. Poza domem, noc widno, wyszedłem, robić to siku. Ujęcie 3. Jakieś 30m dalej od ostatniego miejsca na dnie wąwozu, zauważam i wyczuwam, że wataha wilków jest naprzeciw mnie - są pojedynczo rozstawione w kształt niepełnego półkola jakieś 50m ode mnie, zbliżają się, wiem, że uciec będzie niemożliwie wręcz trudno. Ujęcie 4. Udało mi się cofnąć zaledwie o parę kroków, półkole wilków jest tuż tuż, jednego lub dwóch wyczuwam/widzą obok mnie, to koniec. Umknięcie było niemożliwe, po co nawet próbowałem, od razu było widać, że są doskonale zgrane, zorganizowane, tworzą jedność w tym co robią, osiągnęły najwyższą doskonałość w swojej sztuce, oddaje się podziwowi dla nich.
Przykład 2. czas trwania ok.5s. Umieszczono mnie w takiej oto scence: Jest nas chyba kilku, obserwujemy, jak zgrana ekipa (ok. 10 osób) wysportowanych sylwetek ludzi (sylwetki kształtne a la statuetka oscara) w odległości jakichś 50 m w sposób bardzo rytmiczny, zorganizowany - tak, że tworzą jedność - huśta się i jednocześnie obcina gałęzie dużego (ok.30m.) drzewa. Widać tylko coś jak przeskoki obrotu o 90 stopni pnia drzewa z gałęziami i zawieszonymi na gałęziach sylwetkami (również na jednej ręce) - obrót/przeskok zawis na gałęziach, ścięte kolejne konary, obrót/przeskok zawis na gałęziach, niektóre sylwetki zasłonięte konarami - kolejne ścięte gałęzie, obrót/przeskok zawis, ścięte kolejne, 4 obroty/przeskoki i gotowe, został sam pień - idealnie - szybciej i składniej nie można tego zrobić, doskonałość, jedność, rytm...
Jakaś połowa sylwetek była o połowę mniejsza od innych. Ci więksi wyglądali jak przypakowana na siłowni statuetka Oscara. Wtem, ja obserwujący czuję, że jeden z tych większych "osiłków" trzyma mnie w uścisku dzudo za szyję (ja jestem od niego o połowe mniejszy)i z łagodną, rozśmieszającą łagodną natarczywością mówi - rzucę tobą. Widzę/czuję ścianę jakieś 10m po lewej - to tam mnie chce rzucić, trzymam go w antychwycie dzudo zastygamy tak, a ja zmieszany i rozbrojony jego chęcią zastosowania perfekcyjnego wytrenowania na mnie mówią: Dlaczego chcesz mną rzucać (czuję że mnie to rozśmiesza, złapał mnie i będzie se mną rzucał, no niepoważny, i taki uczepliwy). Koniec scenki, pobudka.
Wczorajszy cały ranek kończyłem w myślach, inną i tą scenkę w inny sposób, czułem bez wątpienia że tak ma się zakończyć i nie mogłem się powstrzymać od myślowego kończenia jej w ten sposób, robiłem to wiele razy, rozśmieszało mnie to.
W tym uścisku dzudo stojąc mówiłem zamiast :Dlaczego chcesz mną rzucać - Pierdzielnij mną, żeby się aż drzazgi posypały! - Cały czas się śmiejąc w duchu.
|