|
|
![]() ![]() |
09.02.2012 - 01:37
Post
#22
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
No więc ja uważam upraszczając że jesteśmy wielowątkowi - i to jak uprościsz sobie(starając je sobie wytłumaczyć-uczucia ) swoje rozumienie uczuć zależy tylko od Ciebie więc możemy być tak bardzo wielo wymiarowi na ile Ci twoja psychika pozwala. Więc może nie potrzebnie upraszczamy wszystko do roli osi jednowymiarowych - coś za a coś przeciw. To ile osi sobie zbudujesz zależy tylko od Ciebie. Nauczono nas - że albo kochać albo nienawidzieć - czy aby na pewno ????? Pozdro. Tak, od Ciebie zależy, co jak sobie interpretujesz, to logiczne. Jesteśmy wielowymiarowi, nieskończeni i trudno to dobrze zinterpretować. Jednak niektóre interpretacje są mniej, a niektóre bardziej trafne, więc nie wszystko jedno, jak sobie coś interpretujesz i także to, że dana interpretacja jest bardziej złożona, nie zawsze decyduje o jej trafności, choć i tak może się zdarzyć. Wiesz co? Odpowiedź na Twoje pytanie, czy można jednocześnie kochać i nienawidzić, będzie w znaczącym stopniu zależała od tego, co rozumiesz przez kochać, a co przez nienawidzić... można nienawidzić kogoś, kogo się kocha, za coś co zrobił, ale czy na pewno? bo przyglądając się bliżej, poprawniej byłoby powiedzieć, że nienawidzisz tego, co ktoś przez nas kochany zrobił, a nie tą osobę... podobnie można kochać kogoś, kogo nienawidzimy za to, co robi, bo powiedzmy mamy zasadę, że kochamy wszystkich bliźnich, 'wrogów' też... ale czy na pewno? bo gdyby się bardziej przyjrzeć, to nie jest wtedy prawdziwa miłość, tylko oszukiwanie się samego siebie, aby poczuć się miłosiernym, podczas gdy prawdziwe miłosierdzie jest wtedy, kiedy nikogo nie uważamy za wroga, kochamy na prawdę - bez granic, a nie na niby... można też kogoś kochać tylko do pewnych granic, a jak ktoś je przekroczy, zrobi coś przez nas nieakceptowalnego, to już czujemy nienawiść - to też nie jest prawdziwa miłość... Czy można więc jednocześnie kochać i nienawidzić? I tak i nie, jakby powiedział Zielarz, że ja bym powiedział ;) :P Pozdro! |
|
|
|
09.02.2012 - 08:19
Post
#23
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Cierpienie to brak akceptacji aktualnego stanu i dążenie do innego, w naszym mylnym rozumowaniu lepszego niż ten w którym się znajdujemy. Wystarczy żyć w "wiecznym teraz", akceptacją wszystkiego co nas spotyka, oddanie swego życia Bogu i cierpienie znika. Nienawiść występuje tam gdzie istnieje forma, która w pewnien sposób przeszkadza komuś z powodu braku jej akceptacji do owej formy. Dusza osiągając stopień poznania sięgający poza materialny świat widzi w każdym siebie. Patrząc na człowieka nie widzi już tylko ciało ale i duszę. Znając siebie byt wie też jakie są inne dusze, gdyż są takie same, tylko osnowa formy jest inna. To miłość bezwarunkowa, ponad materią. W materii nie ma miłości.
Pozdrawiam. |
|
|
|
09.02.2012 - 09:03
Post
#24
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
|
|
|
|
09.02.2012 - 09:19
Post
#25
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Zauważ różnicę pomiędzy bytem a formą. Żyjąc na tym świecie wiele ludzi błędnie interpretuje siebie jako materię. Utożsamiają się z nią, choć tak naprawdę są oni bezforemnością(stąd też cierpienie). To byt tworzy formę i tylko byt może kochać, gdyż jego wytwór, który jest formą, jest martwy. Każda forma niezamiaszkała przez ducha jest martwa. Np. taki wyśniony człowiek nigdy nie będzię mógł kochać, a co najwyżej sprawiać tylko pozory, gdyż jest on tylko programem stworzonym przez twoją jaźń. To samo z światem fizycznym. Jest on tylko przejawem skumulowanej myśli wszystkich istnień.
|
|
|
|
09.02.2012 - 09:47
Post
#26
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Materia występuje w świecie materialnym.
|
|
|
|
09.02.2012 - 10:21
Post
#27
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Ale ja mówię tu o formie czy to w tej gęstości czy w każdej innej. Byt jest nieskończonością, a wszechświat ze wszystkimi jego wymiarami i gęstościami polem do popisu, zabawy. Byt musi przestać się utożsamiać z jakąkolwiek formą z jakiegokolwiek wymiaru. Wtedy będzie bogiem.
|
|
|
|
09.02.2012 - 10:24
Post
#28
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Czym jest bóg ?
|
|
|
|
09.02.2012 - 10:25
Post
#29
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Zauważ różnicę pomiędzy bytem a formą. Źyjąc na tym świecie wiele ludzi błędnie interpretuje siebie jako materię. Utożsamiają się z nią, choć tak naprawdę są oni bezforemnością(stąd też cierpienie). To byt tworzy formę i tylko byt może kochać, gdyż jego wytwór, który jest formą, jest martwy. Każda forma niezamiaszkała przez ducha jest martwa. Np. taki wyśniony człowiek nigdy nie będzię mógł kochać, a co najwyżej sprawiać tylko pozory, gdyż jest on tylko programem stworzonym przez twoją jaźń. To samo z światem fizycznym. Jest on tylko przejawem skumulowanej myśli wszystkich istnień. Zależy jak to rozumieć... poniekąd się z Tobą zgadzam, nawet bardzo, ale nie do końca, gdyż wg. mnie sam fakt, że materia funkcjonuje, czyli musi weń być włożona jakaś energia, świadczy o tym, że jest w niej miłość... sądzę, że nie należy zawsze całkowicie rozdzielać pojęć materii i ducha, bo mimo że się różnią, to jednak współgrają w tańcu miłości i często nachodzą na siebie... mimo, że materia sama z siebie nie daje miłości, to miłość jest dana materii, więc w materii też jest miłość... a poza tym materia to tylko (albo i aż) drgająca energia z odpowiednią częstotliwością, zawieszona w próżni, więc materia nie jest wcale takim oddzielonym światem od ducha... pozdrawiam ;) Byt musi przestać się utożsamiać z jakąkolwiek formą z jakiegokolwiek wymiaru. Wtedy będzie bogiem. Albo zarazem jednocześnie utożsamiać sie ze wszystkim tym. Czym jest bóg ? Wszystkim. |
|
|
|
09.02.2012 - 10:27
Post
#30
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Czym charakteryzuje sie ta wszystkość ?Jakie to niesie możliwości?
Jaka jest korelacja "wszystkosci" do "boga" |
|
|
|
09.02.2012 - 10:47
Post
#31
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Czym charakteryzuje sie ta wszystkość ?Jakie to niesie możliwości? Jaka jest korelacja "wszystkosci" do "boga" Pytasz o współczynnik autokorelacji? Równy jeden :P ;) Wszystko jest wszystkim, co jest... jeżeli wszystko, co jest potrzebuje do istnienia swojego przeciwieństwa, czyli tego, co nie jest - wszystko jest więc tym co jest i tym, co nie jest - jest wszystkim... Wszystkość charakteryzuje się nieskończonością, złożonością, ale jednocześnie prostotą, harmonią, równowagą, świadomością, działaniem, byciem, życiem, istnieniem, wiedzą, mądrością, inteligencją, miłością - tak, żeby wszystko się kompilowało jak trzeba :] Jakie możliwości? Nieskończone ;> |
|
|
|
09.02.2012 - 11:18
Post
#32
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Rzeczywistość, Bóg, boskość, prawda, miłość są niepoznawalne, to znaczy nie mogą być pojęte przez myślący umysł.
http://zenforest.wordpress.com/2009/03/29/...ytaty-mistrzow/ |
|
|
|
09.02.2012 - 12:14
Post
#33
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Bardzo fajnie, ten ostatni cytat z linku według mnie, najbardziej oddaje istotę zagadnienia. Sam miałem ochotę napisać jak ja widzę Boga a jaki to ma sęs, skoro każdy go widzi tak jak mu do tej pory sie objawił. Punkt widzenia zależy od rozwoju ducha i stopnia samopoznania.
|
|
|
|
09.02.2012 - 13:34
Post
#34
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
"Zauważ różnicę pomiędzy bytem a formą. Źyjąc na tym świecie wiele ludzi błędnie interpretuje siebie jako materię. Utożsamiają się z nią, choć tak naprawdę są oni bezforemnością(stąd też cierpienie). To byt tworzy formę i tylko byt może kochać, gdyż jego wytwór, który jest formą, jest martwy. Każda forma niezamiaszkała przez ducha jest martwa. "
Z tego co wiem? nawet jeśli nie jesteśmy bytem w tym świecie dalej odczuwamy. Więc tak jak Pavveł napisał miłość jest wszędzie? :) |
|
|
|
09.02.2012 - 14:02
Post
#35
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Natknąlem się na ciekawy cytat jak myślicie są wyjątki od tego?czy jedna jedyna prawda?:)
Prawdziwa miłość nie ma negatywnego odpowiednika. Jeśli twoja „miłość” ustępuje niekiedy miejsca swojemu przeciwieństwu, znaczy to, że nie jest miłością, lecz silnym popędem ego, które pragnie zyskać pełniejsze i głębsze poczucie „siebie”, a partner chwilowo potrzebę tę zaspokaja. |
|
|
|
09.02.2012 - 14:12
Post
#36
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Mero, ale ja tam wyraźnie napisałem, że takowa osoba błędnie odczytuje skąd pochodzi odczucie miłości, bo nie pochodzi z świata materialnego. I tu dobrze napisałeś, że ego może stwarzać pozory "miłości" dla własnego zysku i dowartościowania się. Ale to jest miłość warunkowa, a nie bezwarunkowa. Przy czym chciał bym podkreślić, że niefortunne jest określenie miłość warunkowa i cokolwiek pod tym sie kryje, gdyż z prawdziwą miłością nie ma nic wspólnego. Może bardziej pasuje tu wykorzystywanie dla dowartościowania ego.
|
|
|
|
09.02.2012 - 14:28
Post
#37
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Krzychu.dd dobra już rozumiem dzięki.. Zaślepiła mnie jedna z sytuacji które się przytrafiają.
|
|
|
|
09.02.2012 - 16:46
Post
#38
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Mero, ale ja tam wyraźnie napisałem, że takowa osoba błędnie odczytuje skąd pochodzi odczucie miłości, bo nie pochodzi z świata materialnego. I tu dobrze napisałeś, że ego może stwarzać pozory "miłości" dla własnego zysku i dowartościowania się. Ale to jest miłość warunkowa, a nie bezwarunkowa. Przy czym chciał bym podkreślić, że niefortunne jest określenie miłość warunkowa i cokolwiek pod tym sie kryje, gdyż z prawdziwą miłością nie ma nic wspólnego. Może bardziej pasuje tu wykorzystywanie dla dowartościowania ego. Witajcie:)myślę że bardziej pasuje słowo,potrzeba miłości:)pozdrawiam |
|
|
|
09.02.2012 - 18:16
Post
#39
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
A teraz coś co miałem wczesniej na myśli.. Jeśli zostajemy zaślepieni emocjami i miłość ustępuje na jakiś czas? to oznacza że to nie to? Czy jeśli w któryms momencie przestajemy myśleć o miłości do drugiej osoby i nie myślimy bo nam to na ręke a sami tak naprawde nie jesteśmy w stanie określić czy przestaliśmy kochać w tym czasie czy nie ? jak to podlega do cytatu niżej?
"Prawdziwa miłość nie ma negatywnego odpowiednika. Jeśli twoja „miłość” ustępuje niekiedy miejsca swojemu przeciwieństwu, znaczy to, że nie jest miłością, lecz silnym popędem ego, które pragnie zyskać pełniejsze i głębsze poczucie „siebie”, a partner chwilowo potrzebę tę zaspokaja." |
|
|
|
09.02.2012 - 18:36
Post
#40
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Jednym ze źródeł cierpienia jest szukanie miłości na zewnątrz siebie. Jak masz trwale kochać kogoś jeśli trwale nie kochasz siebie. Co to znaczy kochać trwale siebie. Paweł odpowie:)
http://www.youtube.com/watch?v=ji4A-Ypqpgw |
|
|
|
09.02.2012 - 20:35
Post
#41
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
A teraz coś co miałem wczesniej na myśli.. Jeśli zostajemy zaślepieni emocjami i miłość ustępuje na jakiś czas? to oznacza że to nie to? Czy jeśli w któryms momencie przestajemy myśleć o miłości do drugiej osoby i nie myślimy bo nam to na ręke a sami tak naprawde nie jesteśmy w stanie określić czy przestaliśmy kochać w tym czasie czy nie ? jak to podlega do cytatu niżej? "Prawdziwa miłość nie ma negatywnego odpowiednika. Jeśli twoja ?miłość? ustępuje niekiedy miejsca swojemu przeciwieństwu, znaczy to, że nie jest miłością, lecz silnym popędem ego, które pragnie zyskać pełniejsze i głębsze poczucie ?siebie?, a partner chwilowo potrzebę tę zaspokaja." Podlega tak, jak widać, czyli to nie jest prawdziwa miłość... co nie znaczy, że nie może zacząć nią być :) Jednym ze źródeł cierpienia jest szukanie miłości na zewnątrz siebie. Jak masz trwale kochać kogoś jeśli trwale nie kochasz siebie. Co to znaczy kochać trwale siebie. Paweł odpowie:) http://www.youtube.com/watch?v=ji4A-Ypqpgw Jeśli Twój ogień nie płonie, to jak masz podpalić pozostałe świeczki? Szukając miłości na zewnątrz siebie człowiek zachowuje się tak, jakby jej nie miał, więc jej nie ma. Jeśli jej nie ma, nie wie, co to jest prawdziwa miłość, bo jej nie doświadcza, więc nie może jej w pełni dać komuś. Jeśli człowiek ma kompleksy, jeśli nie akceptuje siebie takiego, jaki jest, taki człowiek jedyne, co może dać drugiej osobie, to właśnie takiego siebie, jakiego się nienawidzi... czy zatem aktem miłości jest dawanie drugiej osobie czegoś, czego sami nienawidzimy? Taka 'miłość' jest aktem ego, aktem pasożytniczego skorzystania z energii drugiej osoby, tylko w celu pozyskania tej energii. Kiedy ktoś nie akceptuje siebie i się w kimś 'zakocha', to jest w stanie zrobić dosłownie wszystko dla tej osoby, uniżać się, służyć jej itp. (i nie wynika to z pokory, ale z braku szacunku do siebie, z braku miłości do siebie) ale to wiąże się tylko z tym, że taka osoba pragnie jedynie być bliżej tej osoby, aby stać się bardziej taką, jak ona, aby pozyskać więcej jej energii. Kiedy ktoś akceptuje siebie i kogoś kocha, nie zrobi dla tej osoby wszystkiego - nie zrobi tego, co w jej mniemaniu jej zaszkodzi, nie zrobi tego, co samemu sobie zaszkodzi i na pewno nie będzie służalczo usługiwał swojej partnerce/partnerowi, bo w ten sposób nie uczymy tej drugiej osoby miłości, ale na siłę przyzwyczajamy ją do wykorzystywania innych (tutaj nas). Jeśli ktoś nie akceptuje siebie, powinien zastanowić się, jakiej części siebie nie akceptuje i to zmienić. Dopiero kiedy w pełni siebie akceptujemy, a przez to i kochamy siebie, wtedy jesteśmy w stanie kochać innych w sposób zdrowy, nie ograniczający wolności, nie uzależniający jednej osoby od drugiej. Kiedy kochasz siebie, kochasz innych i kiedy kochasz innych, kochasz siebie, bo wszyscy jesteśmy jednym. I dopiero kiedy człowiek czyni to wszystko na raz, dopiero wtedy osiąga błogi wewnętrzny spokój. Bo jeśli tylko 'kocha' siebie, to nie kocha innych (zachowania charakterystyczne dla dużego ego), i jeśli tylko 'kocha' innych, to nie kocha siebie (stąd cierpienie związane z 'miłością' opisywane w wielu romantycznych tekstach). Być może nie odpowiedziałem ściśle na Twoje pytanie Zielarzu, więc postaram się to uczynić teraz. Trwale kochać siebie, wg. mojej opinii, to być w takim stanie, kiedy nasze myśli, działania, czyny są zgodne z naszym wewnętrznym ja, z nami samymi, tymi prawdziwymi, kiedy te myśli i czyny są przez nas w pełni i z czystym sumieniem, a nawet wręcz satysfakcją, akceptowalne. Trwale kochać siebie to nie ulegać nieświadomie wpływom innych, nie wykonywać ich woli tylko z tego powodu, żeby się przypodobać, gdyż to prowadzi jedynie do niewoli, a nie do wolności. Wreszcie trwale kochać siebie, to trwale kochać bliźniego, bo nie da się kochać siebie nie kochając bliźniego i na odwrót. Buziaki ;) ;P |
|
|
|
09.02.2012 - 21:37
Post
#42
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Pavveł prawdziwa miłość zaślepiona uczuciami :)
A teraz :jeśli kochasz wszystkich miłością jednnostronną i taką samą to jak możesz być w związku z partnerem skoro nie kochasz go nawet mocniej niz innych bo jeśli tak to jest to zapotrzebowanie ego. ^^ |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |