oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

4 Stron V   1 2 3 > »   
Reply to this topicStart new topic
> Przebudzenie, ...
Pavveł
post 17.02.2012 - 04:10
Post #1



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Zastanawiałem się czy założyć temat, czy zrobić wpis w notatniku. Jeślim źle poczynił, niechaj moderator da mi znać, żebym zdążył skopiować tekst do notatnika, a potem usunie jakby co :3
Temat założyłem, bo naszła mnie pewna myśl (ponownie po dłuższym czasie) na "eksperyment", choć to nie do końca chyba właściwe słowo. Chodzi o to, żeby każdy z nas, tak jak przeczyta ten temat, albo w dogodnym dla siebie czasie, przestanie na chwilę myśleć. Ale jak to, ktoś zapyta? Szszsz, cisza... nie myślimy :) Nie myślimy także o tym, że nie myślimy. Nie myślimy o tym, co teraz czujemy, nie próbujemy tego określić, zaszufladkować, ani zapamiętać. Po prostu jedyna czynność, jaką robimy, to jesteśmy.

W całej tej "zabawie" chodzi o to, że "poprzez śmierć ożywamy", tak jak robi to feniks z popiołów... poprzez zanik wszelkiej reakcji na świat, na wszystko, dopiero wtedy tak naprawdę się na to otwieramy... poprzez doświadczenie przeciwności czegoś (czyli niczego) "kalibrujemy" bezwzględnie to, co doświadczamy, przez co doświadczamy tego w pełni (nie zaś jak w przypadku codziennym kalibracja naszych interpretacji odbywa się względem poprzednich interpretacji / przeżyć / doświadczeń)... Poprzez doświadczenie pustki, w której mieści się wszystko, jesteśmy w stanie to wszystko zrozumieć, jak działa pustka i to, co się w niej znajduje...

Co powiedzielibyście, gdybyście otrzymali stuprocentowo wiarygodną informację, że jak pomedytujecie, np. godzinę albo pięć, albo nawet dzień, albo dwa, to dostąpicie całkowitego oświecenia? A co jeśli nie dostaliście stuprocentowo wiarygodnej ifnormacji, ale pięćdziesięcioprocentową? Warto spróbować? Ktoś próbował? HA!? ;) Przyjmijmy, że nie mamy pewności, że tak się stanie, tak samo nie mamy pewności, że tak się nie stanie - a więc fifty fifty. Czy nie warto więc spróbować z aż 50% szansą i z taką nagrodą? Co więcej, powiedziałbym, że szanse są większe, bo ten kto doświadczył głębokiej medytacji, sądzę, że na pewno zaliczyłby ją do czołówki rzeczy, które miałyby pomóc osiągnąć oświecenie... przynajmniej ja zaliczam...

Anyway, każdy zrobi jak uważa...

Pędzisz zziajany, czy zdążysz w porę?
Rozbieg bierzesz, chcesz wyważyć drzwi.
Nie męcz się daremnie Ty, bo nie dobierzesz,
Świat i tak cały czas stoi dla Ciebie otworem.
:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Sensei Noni
post 17.02.2012 - 10:12
Post #2


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Za bardzo nie wiem o co chodzi w temacie ale OK.


Chciałem poinformować , że medytacja a dokładniej jej odmiana zwaną kontemplacją (np. rozmyślanie czy poznanie rozwiązania na jakiś temat) działa i jest skuteczna ponieważ przenosi Nas albo do Focus 12 albo do focus 15 oraz odpowiednio to robiąc obnizą fale mózgowe do Theta = maksymalnie najlepszy wynik oraz synchronizuje prace półkul mózgowych.


Kto zna Focus 12 i Focus 15 oraz możliwości ludzkiego umysłu na falach Theta ten wie, że to jest potęga.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 17.02.2012 - 10:39
Post #3


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




W temacie chodzi oto, aby przestać pierdolić przez jakiś czas, wyciszyć się i obserwować czy nas oświeciło:) Tylko po czy to poznać? Sam mam stwierdzić? Ok. Jestem oświecony? Kto weryfikuje ten stan? Oświecenie dzielimy na pełne oświecenie, pół oświecenie, ćwierć? Czy Mooji jest oświecony? Robert Monroe był oświecony? Sensei jest oświecony czy może Ty Paweł już jesteś?

Jedno jest pewne w tego typu zabawie w oświecenie trzeba uważać, aby przypadkiem nie poczuć się lepszym w porównaniu do kogoś innego.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
3rdeye
post 17.02.2012 - 11:13
Post #4


Znajomy Rodziny
****
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Zielarz Gajowy @ 17.02.2012 - 10:39) *
Jedno jest pewne w tego typu zabawie w oświecenie trzeba uważać, aby przypadkiem nie poczuć się lepszym w porównaniu do kogoś innego.

Potwierdzam, miałem tak na początku medytowania. Namawiałem, żonę, żeby medytowała ze mną bo zostanie w tyle :D dość szybko zacząłem traktować ludzi z góry. Ale medytacja dała mi też umiejętność obserwacji siebie.

Po jakimś czasie mi przeszło, zdystansowałem się do siebie, innych, pogoni za czymś.
Teraz bardziej sobie siedzę, obserwuję jak sobie duperele przez głowę przelatują. Niczego nie oczekuję,
na nic się nie nastawiam, delektuję się chwilą spokoju. Sprawia mi radość jak widzę jak pod koniec dnia wylatują z głowy "śmieci" które się nagromadziły przez cały dzień. Doskonale wtedy widzę co robi z umysłem nadmiar oglądania, czytania, wkminiania się w codzienne gierki :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
MadziaKK
post 17.02.2012 - 11:16
Post #5


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


A mi sie pomysl podoba

nie trzeba wlasciwie stosowac zadnej skali, czy w ogole czegos takiego jak "oswiecenia" bo to tylko ludizom w glowach namieszalo i rozpoczela sie niezdrowa rywalizacja (chociaz zdrowej to jakos nigdzie nie spotkalam tez), ... wiec ... tak po prostu nie analizowac i nie dodawac od siebie, to zazwyczaj "slyszy" sie mysli innych i opiekunow i innych ludzi, czy raczej chodzi o wyciszenie i zatrzymanie w swoich daremnych dzialaniach, zmiane percepcji, czy perspektywy, do zdarzen w naszym zyciu, spojrzenie na szersza skale tego co nas spotyka,.. ?

p.s. daremnych moich

czy odczucie pustki = calosci, gdzie nie podzialow, to jest rzeczywiscie bardzo zaskakujace przezycie
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 17.02.2012 - 11:19
Post #6


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Tak, ale prawdziwą sztuką wg mnie jest być medytacją a nie medytować od czasu do czasu. Każda sekunda życia może być medytacją i oto w tym chodzi, ale nie jest to łatwe bo tyle bodźców dookoła, ale obserwowanie siebie pozwala nauczyć się przyglądać tylko tym bodźcom a nie reagować na nie jakimiś lewymi emocjami.

Pustka, niesubstancjalność - doktryna niesubstancjalności (nieesencjalności) czy braku trwałego "ja" stanowi kluczową koncepcję filozoficzną w buddyzmie. odnosi się ona do poglądu Buddy, że stan nieoświeconej, uwarunkowanej egzystencji jest zakorzeniony w fałszywym przekonaniu o istnieniu stałego, trwałego "ja", esencji czy też tożsamości. To właśnie wgląd w nieistnienie trwałego "ja" otwiera drzwi do wyzwolenia z cierpień cyklicznej egzystencji, sansary.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Dagon
post 17.02.2012 - 13:56
Post #7


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Medytacja nad pustką to podstawa praktyki buddyjskiej :P Spędziłem na tym całe miesiące i nie powiem, warto, ale żeby doznać oświecenia po kilku dniach to trzeba być jakimś avatarem, zrodzonym z lotosu etc., ale może jest tu taki na "sali"? :))

CYTAT
Każda sekunda życia może być medytacją i oto w tym chodzi


Jeżeli interesuje Cię ten temat to możesz zapoznać się z tajską szkołą buddyzmu. Jest taka fajna praktyka, że cały czas jesteś w "teraz". Podczas każdej czynności myślisz o tym co robisz w tej chwili i dlaczego: "chodzę", "piszę", "podnoszę czajnik", "nie unoszę się emocjami" itd.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Gray
post 17.02.2012 - 15:46
Post #8




Guests




Vipassana :):)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 17.02.2012 - 16:11
Post #9



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Sensei Noni:
Chciałem poinformować , że medytacja a dokładniej jej odmiana zwana kontemplacją (np. rozmyślanie czy poznanie rozwiązania na jakiś temat) działa i jest skuteczna ponieważ przenosi Nas albo do Focus 12 albo do focus 15 oraz odpowiednio to robiąc obnizą fale mózgowe do Theta = maksymalnie najlepszy wynik oraz synchronizuje prace półkul mózgowych.
Kto zna Focus 12 i Focus 15 oraz możliwości ludzkiego umysłu na falach Theta ten wie, że to jest potęga.

Kto doświadczył kontemplacji, ten wie, że to jest potęga i nie musi do tego znać żadnych focusów, thet i innych nazw i definicji pod nimi się kryjącymi, choć niektórym to może pomóc... jednak proponuję nie ograniczać się do terminologii... terminologia co najwyżej ma służyć nam, a nie my jej.

Zielarz Gajowy:
W temacie chodzi oto, aby przestać pierdolić przez jakiś czas, wyciszyć się i obserwować czy nas oświeciło:) Tylko po czy to poznać? Sam mam stwierdzić? Ok. Jestem oświecony? Kto weryfikuje ten stan? Oświecenie dzielimy na pełne oświecenie, pół oświecenie, ćwierć? Czy Mooji jest oświecony? Robert Monroe był oświecony? Sensei jest oświecony czy może Ty Paweł już jesteś?
Jedno jest pewne w tego typu zabawie w oświecenie trzeba uważać, aby przypadkiem nie poczuć się lepszym w porównaniu do kogoś innego.

Jak to poznać? Wyrocznia z matrixa powiedziała (;P): "Zdradzę Ci sekret. Być Wybrańcem to tak, jak być zakochanym. Nikt Ci tego nie powie. Sam to wiesz.". Teraz zastąp tylko słowo "wybrańcem" na "oświeconym" i voila ;3 Jeżeli jesteś oświecony, to czujesz to, szczerze, bez pychy i bez ogródek... Skala oświecenia jest ciągła, tzn. prócz jak to nazwałeś, pełnego, pół czy ćwierć oświecenia, istnieje wiele, wiele stanów pośrednich... jednak gdy przekroczysz pewne granice, nagle zaczynasz widzieć (niekoniecznie oczyma) i doświadczać nowe rzeczy... coś jak z miłością :)
Mówiąc czy ktoś jest oświecony jest jak mówić czy ktoś jest zakochany albo czy kocha... widać to na zewnątrz, lecz tylko ta osoba wie jak bardzo to czuje, i może czuć mniej lub bardziej... ja widzę, że Mooji kocha, a jak bardzo - dokładnie nie wiem, to jest względna sprawa... tak samo z oświeceniem, widzę, że Mooji jest oświecony, a jak bardzo, też nie wiem - to jest sprawa względna... jednak myślę, że zarówno w miłości jak i oświeceniu przychodzi taki moment, że kochasz tak bardzo, że niemal wydaje się, że bardziej się nie da, lecz mimo to nie znaczy to, że miłość taka jest ograniczona, a jej możliwości twórcze i odtwórcze się wyczerpały, nie... i podobnie z oświeceniem :)
czy ja jestem oświecony? i tak i nie :P... z tego, co mogę powiedzieć o sobie to myślę, że w głębi kocham wszystko i wszystkich, jednak nie cały czas doświadczam tego tak bardzo intensywnie jak momentami... adekwatnie z oświeceniem, zauważam u siebie wzmożoną percepcję przyczynowo skutkową itp. doświadczam różnych stanów (jakkolwiek je nazwać, mentalnych, emocjonalnych, łotewer), jednak czasami miewam przegenialne, wzniosłe przebłyski świadomości, czasem mniejsze czasem większe, czasem tylko uśmiecham się lekko do siebie w duchu, czasem uśmiech "sięga uszu" :P ... czasem takie momenty zapadają mi częściowo w pamięć na czas, gdy nie odczuwam tak intensywnie tak pozytywnych odczuć, lecz szczęśliwie ostatnio udaje mi się je przywołać coraz częściej, gdy tylko napadnie mnie na nie naprawdę szczera ochota :) ... żeby nie było, nie mam na celu przechwalać się tutaj, a piszę subiektywno-obiektywną odpowiedź na pytanie Zielarza... może ktoś zauważy przy okazji podobne objawy u siebie i też uśmiech pojawi mu się na twarzy :) ..albo też zechce takich objaw doświadczać, wtedy mój opis będzie iskrą ku kogoś nowemu doświadczaniu... może, czemu nie? :3
ps: bycie chociaż "częściowo oświeconym" wyklucza poczuwanie wyższości nad innymi, co jest domeną dużego ego (tzn. nie wyklucza to możliwości odczuwania wyższości, ale taki ktoś na pewno nie akceptuje tego jako prawdziwy stan rzeczy, a jedynie względne odczucie, które sam decyduje czy zachować czy odrzucić, gdzie po chwili doświadczenia takiego odczucia zazwyczaj następuje to drugie)... oświecenie "stapia" wszystkich i wszystko w jedno za pomocą gorąca miłości, zamiast dzielić :)
... co jeszcze, oświecenie to tylko nazwa i tak jak każda nazwa może pomóc lub przeszkodzić w doświadczaniu tego, czego dotyczy - to zależy od naszego "położenia"... jeżeli się chociaż częściowo wie, co się pod tą nazwą kryje, ułatwia wtedy nam ona odniesienie się do tego czegoś w werbalnej czy pisemnej rozmowie, jednak jednocześnie nazwa ogranicza określenie tego, co opisuje... zależy więc z jakiej właściwości tego nazewnictwa chcemy skorzystać, może nam ono pomóc lub przeszkodzić...
(chcąc pokonać tą przeszkodę niektórym może pomóc pewna rada: olej oświecenie, zacznij obserwować w pełni otaczający Cię świat, a zaczniesz doświadczać go w pełni, to będzie oświecenie (nie możesz zdobyć tego, co już masz, możesz jedynie doświadczyć zdobycie tego, zapominając wcześniej, że to masz)... "nie ma drogi do oświecenia, to oświecenie jest drogą" ;3)

Zielarz Gajowy:
Tak, ale prawdziwą sztuką wg mnie jest być medytacją a nie medytować od czasu do czasu. Każda sekunda życia może być medytacją i oto w tym chodzi, ale nie jest to łatwe bo tyle bodźców dookoła, ale obserwowanie siebie pozwala nauczyć się przyglądać tylko tym bodźcom a nie reagować na nie jakimiś lewymi emocjami.

Racja. Nie jest to łatwe gdy próbujesz to robić, ale gdy utożsamiasz się z tym, gdy jest to Twój sposób na bycie, staje się to łatwe i przyjemne jak oddychanie :) Medytować można także w trakcie dnia, niekoniecznie na siedząco... wtedy nad wszystkim czego doświadczasz, rejestruj to i staraj się dostrzec jak najwięcej szczegółow, ale nie zastanawiaj się zbytnio nad nimi, po prostu je rejestruj, że są i tyle... z czasem człowiek przyzwyczaja się do tego i robi to mimowolnie, z czasem zaczyna mimowolnie zauważać więcej, a i umysł zaczyna jakby szybciej pracować i dostrzegać coraz głębsze zależności (z własnego doświadczenia wiem, że alkohol i inne używki w tym nie pomagają :3 a stan przystosowania się umysłu do większej ilości myśli może potrwać nawet miesiące, przy czym żeby pomieścić i zauważać te wszystkie myśli potrzebny jest spokój / wewnętrzne wyciszenie... wtedy chociaż wydaje się, że myśli jest mniej, ale informacji jest więcej, tak jakby "myśli nienazwanych" (wtedy działa się bardziej jak obserwator, który gdy chce, to potrafi precyzyjnie trafić w cel, zamiast na "chybił trafił" celować wszędzie na raz i nigdzie zarazem))...

Zielarz Gajowy:
Pustka, niesubstancjalność - doktryna niesubstancjalności (nieesencjalności) czy braku trwałego "ja" stanowi kluczową koncepcję filozoficzną w buddyzmie. odnosi się ona do poglądu Buddy, że stan nieoświeconej, uwarunkowanej egzystencji jest zakorzeniony w fałszywym przekonaniu o istnieniu stałego, trwałego "ja", esencji czy też tożsamości. To właśnie wgląd w nieistnienie trwałego "ja" otwiera drzwi do wyzwolenia z cierpień cyklicznej egzystencji, sansary.

Pozbycie się ja / wtopienie się w całość / bycie jednością - to są różne nazwy na określenie tego samego, na poznanie, że jest się tą całością i doświadczenie tego...
Podzielę się tutaj pewnym spostrzeżeniem, że nie warto jest wywyższać własnej osoby (osoby jako takiej, jak rozumiemy to normalnie) do rangi wszystkiego, bo wtedy ograniczamy wszystko do pojedynczego ciała... zamiast tego, wybierając spojrzenie na całość jako siebie, dostrzeżenie siebie we wszystkim i każdym i dopiero to wszystko przyjmując jako "ja", wtedy doświadcza się prawdziwej błogości jedności :3
Prawdziwy Ty i Wszystko, to jedno... prawdziwy Ty i Bóg, to jedno ;) a co to jest prawdziwy Ty? to tak jakbyś grał na meczu w siatkę, w nogę, itp. albo jechał samochodem itd. podczas doświadczania tych czynności zapominasz wiele rzeczy skupiając się wyłącznie na grze / jeździe, identyfikujesz się z graczem / samochodem... lecz względem tego, prawdziwy Ty jest ponad tym, ma większy zasób wiedzy i doświadczeń i mimo tego irracjonalne byłoby stwierdzenie, że Ty grający w piłkę / jadący samochodem to nie Ty nierobiący tych rzeczy - Ty jako prawdziwy Ty... podobnie względem tego prawdziwego Ty jest PRAWDZIWY TY, który jest wszystkim tym, czego doświadczasz i czego niedoświadczasz... jesteś Wszystkim, jesteś Bogiem ;) jesteśmy... bo Ty i ja to Jedno, to ta sama osoba...
"Największe złudzenie ludzkości wyraża się w przekonaniu, że ja jestem tutaj, a ty jesteś tam." - Yasutani Roshi
<3

Gray:
Vipassana :):)

Wypasiona :p;)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
TyHu
post 17.02.2012 - 16:18
Post #10


Coprobo
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


no i kurwa o to w tym chodzi ,żadny oświecony stan tylko normalny stan bytu.

Znacie te uczucie czyjejś obecność? Napewno tak, ona może się też przydażyć w totalnym odosobnieniu. Czemu tak się dzieje? Z prostej przyczyny odrzucacie otoczenie , bądź osobe z własnego Bycia. Wasze własne bycie jest także byciem(świadomością) inny bytów. Taki ktoś odrzucony będzie chciał na siebie zwrócić uwage, w zależności czy masz w sobie strach to może cie napierdalać sztachetami po głowie lub miłość wtedy będziecie się wspólnie bawić , rozmawiać ,pić , ćpać w zależności jakie odosobnione Ja ma potrzeby.

Gdy doświadczycię połączenia zauważycie że sprawy inaczej zaczną się układać.A wyższość nad innymi sam się rozwiąże , ponieważ w weszystkim bedziesz widział siebie.Bedziesz widział w każdej osobie swój obecny stan świadomości. Widział znaczy czuł a nie rozumiał , rozumieć bedziesz że te dane twoje Ja może być dalej lub bliżej lub takie samo w rozwoju świadomości.

A po scaleniu obecność będzie wyczuwalna w tobie
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 17.02.2012 - 16:35
Post #11



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Nic ująć, a dodać tylko to:
TyHu: Widział znaczy czuł a nie rozumiał
... a z czucia wyłania się rozumienie.
:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 17.02.2012 - 18:57
Post #12



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik




Go to the top of the page
 
+Quote Post
TyHu
post 17.02.2012 - 19:17
Post #13


Coprobo
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Ja czasem lubie posłuchać mądrego grzybiarza :)

http://www.youtube.com/watch?v=_FFPnJzVLDw...747&lf=plcp

Bije z jego słów wielka świadomość
Go to the top of the page
 
+Quote Post
tom
post 18.02.2012 - 16:42
Post #14


Dusza Towarzystwa
Ikona Grupy
Grupa: Moderator


Notatnik


"Co powiedzielibyście, gdybyście otrzymali stuprocentowo wiarygodną informację, że jak pomedytujecie, np. godzinę albo pięć, albo nawet dzień, albo dwa, to dostąpicie całkowitego oświecenia?"

daaalej odczuwałbym parcie klocka na odbyt i ruszałbym do kibla :)
Ale żeby było grzecznie... chyba bym sie oburzył że musze taką ilośc czasu medytować! ;>
Go to the top of the page
 
+Quote Post
danEG
post 18.02.2012 - 17:02
Post #15


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Jesli już nie może być gorzej to lepiej też nie będzie
Go to the top of the page
 
+Quote Post
TyHu
post 18.02.2012 - 17:11
Post #16


Coprobo
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


jeśli cokolwiek może być
Go to the top of the page
 
+Quote Post
EverDream
post 18.02.2012 - 19:37
Post #17


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Jeszcze trochę a dojdziemy do momentu gdy będziemy rozmawiać o zabieraniu nam wolności przez elity. W sumie to od dobrych paru miesięcy się tym interesuję. Trochę medytuję, czytam, szukam, sprawdzam i potwierdzam. Myślę, jak tu oderwać się od tego pojebanego systemu i żyć w zgodzie z naturą. Brać tyle ile potrzebuję, nie więcej. Nie zaśmiecać srodowiska, kochać zwierzęta. Im dłużej myślę nad tym, tym bardziej sądzę, że jest to nie możliwe. Co najmniej bardzo trudne.

Filmy od przebudzatora oglądam co dzień i te stare i nowe. Koleś genialne filmy do tłumaczenia wybiera. Sam go nawet subskrybuję :)

Polecam również blogi:

http://radtrap.wordpress.com/

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/

http://czasprzebudzenia.wordpress.com/
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 18.02.2012 - 19:51
Post #18


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Widzisz czasem może trzeba podjąć odważną decyzję i np, wybyć w Bieszczady, zbudować sobie szałas i wiosną, latem, jesienią żyć w zgodzie z naturą a zimą coś zakombinować? Czemu tak nie zrobisz skoro tego chcesz? Może dlatego, że lepiej tkwić w tym gównianym systemie i narzekać? Narzekanie takie łatwe, co? Szkoda energii. Akceptuj to co się dzieje dookoła Ciebie bo to Twoja lekcja, praktyka na drodze do przebudzenia. Owszem czasem można pomarudzić, ale spróbuj cieszyć się wschodem słońca, zachodem, deszczem, śniegiem, powietrzem...trudne? Trudne, trudne bo jak się cieszyć pierdolonym słoneczkiem skoro tyle tematów dookoła inspirujących nas do dołowania:)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
EverDream
post 18.02.2012 - 20:45
Post #19


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Prawda nie zawsze jest miła. Mnie informacje o NWO nie dołują, bardziej motywują do walki o naszą wolność. Czasem trzeba odpocząć od walki, więc wybieram się do lasu albo na łąkę, ale i tam trochę ludzi jest.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
pływak
post 18.02.2012 - 22:24
Post #20


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


po szkoleniu w Programie Medytacji Transcendentalnej ma się wszelkie predyspozycje do zostania teleobserwatorem. Nie wiem tylko czy w Polsce są takie ośrodki i ew. gdzie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Amras84
post 18.02.2012 - 22:32
Post #21


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Zielarz Gajowy @ 18.02.2012 - 19:51) *
Widzisz czasem może trzeba podjąć odważną decyzję i np, wybyć w Bieszczady, zbudować sobie szałas i wiosną, latem, jesienią żyć w zgodzie z naturą a zimą coś zakombinować? Czemu tak nie zrobisz skoro tego chcesz? Może dlatego, że lepiej tkwić w tym gównianym systemie i narzekać? Narzekanie takie łatwe, co? Szkoda energii. Akceptuj to co się dzieje dookoła Ciebie bo to Twoja lekcja, praktyka na drodze do przebudzenia. Owszem czasem można pomarudzić, ale spróbuj cieszyć się wschodem słońca, zachodem, deszczem, śniegiem, powietrzem...trudne? Trudne, trudne bo jak się cieszyć pierdolonym słoneczkiem skoro tyle tematów dookoła inspirujących nas do dołowania:)

Zielarzu powiem Ci... ja probowałem takiego odcięcia. Subtelnie, szukałem złotego środka jak tutaj żyć w zgodzie ze sobą, bliskimi i naturą, którą kocham ponad wszystko.... Wierz mi że system tak mocno wżarł się w ludzkie umysły że próba takiej ucieczki, nawet bardzo delikatna, stwarza czasem masę konfliktów.
To smutne i żenujące. Smuci mnie że ludzie nie rozumieją jak bardzo zabrnęli w ślepą uliczkę. Czy czuję sie dzięki temu lepszy, że potrafie z innego punktu spojrzeć na rzeczywistość? Że widzę błędy popełniane przez milino istnień od setek lat? Nie... Nie czuję sie z tego powodu lepszy... Moja egzystencja w takim świecie jest trudna... Czasu coraz mniej, miejsca coraz mniej, czystych umysłów coraz mniej, coraz mniej życia i miejsca dla siebie, coraz mniej wolności. To a propo Systemu.

Ćwiczenie niemyślenia jest rewelacyjne. Sądzę że jest podstawą wielu technik i przyczólkiem do osiągania wielu celów w mistycznej i duchowej podróży. POLECAM.

Co do trącniętego tutaj tematu oświecenia. Porównam to do sportu troszkę. Bywaja takie momenty w życiu sportowca, ale nawet w życiu każdego normalnego człowiek, który jakoś przygodnie w danym momencie zaczął uprawiać sport. Wychodzi różnie: kwadratowo i podłużnie, jak to w przypadku amatora. I nagle przychodzi taki jeden moment "wczucia się rolę" polączonego z chęcią "osiagnięcia celu". Następuje odłączenie, wbicie się winny stan... lekkie zaćmienie z ukierunkowaniem na obrany cel. Ja to nazywam "amokiem". Istnieje (tak ważna w sporcie) tylko reakcja. Tzn. obsewacja następuje biernie i na jej podstawie, także biernie następuje analiza, przetworzenie i wzbudzenie konkretnej reakcji. Wszystko trwa ułamki sekund, i tak naprawdę odbywa się w umyśle. A w rzeczywistości postronne osobi widzą tylko tryiumfalny taniec "oświeconej jednostki". Bo ja taki stan nazywam oświeceniem. Sztuką jednak jest wywoływanie takiego stanu jak najcześciej a to też się da. Wielu jednak osobom takie stany przydażają się spontanicznie ze raz lub dwa w życiu. To a propo oświecenia.

Go to the top of the page
 
+Quote Post

4 Stron V   1 2 3 > » 
Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park