|
|
![]() ![]() |
27.02.2012 - 21:59
Post
#1
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Tak sie zastanawiam, czy nie dało by się zrobić takiej wspólnej medytacji?
Określony dzień tygodnia i godzina. Jest na forum sporo fajnych zawodników i zawodniczek:D Wspólna medytacja, to zupełnie coś innego niż medytacja w samotności. Ja z racji moich zainteresowań proponuję medytacje przestrzeni serca. Siadamy, odpalamy, kadzidła, świece, hemi symki czy kto co tam chce... Koncentrujemy się na rosnącej przestrzeni serca. Po 20 min kończymy. Jak się ktoś boi wampirów energetycznych, to można się okręcić w jakieś światła ochronne czy coś. Wyrazićodpowiednią ochronną afirmację i intencję w jakiej ma być ta medytacja i jedziemy. Możemy określać intencje medytacji za każdym razem, albo ustalić jakieś wspólne, stałe, ogólne. Fajnie by było podnieść wspólny poziom świadomości i wibracji ludzi z forum. Można by się madytować za czyjeś zdrowie itd. Są chętne dusze? :) Potrzebujemy jakichś śmiałych zawodników światła... |
|
|
|
27.02.2012 - 23:13
Post
#2
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
określ dzień tygodnia i godzinę - ja preferuję weekendy :)
|
|
|
|
27.02.2012 - 23:33
Post
#3
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
|
|
|
|
28.02.2012 - 05:28
Post
#4
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Paveł, masz rację, że dłużej jest fajnie, ale jak patrzę realnie. Są ludzie, też by się podpięli, ale myślę, że ciężko im będzie dłużej wytrzymać:)
Zresztą, to nie klasztor szamonil:P 20 min raze, a potem jak ktoś chce, to może pozostać w takim błogostanie. To co? Niedziela wieczorem? Po filmie, czy przed?:) Jak mnie posyłali do szkół, to zawsze w niedziele po filmie siadałem do odrabiania lekcji. A chwilę później olewałem temat i szedłem spać, bo zadanie było zbyt czasochłone i musiałbym siedzieć całą noc:D Mam nadzieję, że znajdzie się jeszcze kilka osób:) |
|
|
|
28.02.2012 - 08:13
Post
#5
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Chętnie się przyłączę, jeśli tylko zostanie ustalony jakiś wspólny cel tej medytacji.
|
|
|
|
28.02.2012 - 08:47
Post
#6
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Jutro zagram w totka (nie gram, ale jutro zagram). Prosiłbym abyście pomedytowali w intencji mojej szóstki, co? 80% ewentualnej wygranej oddam Wam i zrobicie z tym co chcecie. Pasi? Przynajmniej będzie można zweryfikować skuteczność takiej grupowej medytacji a ja gwarantuję, że dotrzymam słowa bo wiem, że medytacja i wasz cel nie powiedzie się jeśli odbiorca czyli ja będzie podświadomym oszustem. Próbujemy? Jutro skreślam.
|
|
|
|
28.02.2012 - 11:41
Post
#7
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Chętnie się przyłączę, jeśli tylko zostanie ustalony jakiś wspólny cel tej medytacji. Cel już został określony: Koncentrujemy się na rosnącej przestrzeni serca. ------------------------------ Prosiłbym abyście pomedytowali w intencji mojej szóstki, co? Nie wypali, tak nie działa medytacja -.-' Poza tym, jeszcze nie został ustalony termin tej wspólnej medytacji, a Ty już jutro chcesz wysyłać los "/ Zielarz, lepiej się przyłącz i pomedytuj z nami :) |
|
|
|
28.02.2012 - 12:16
Post
#8
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Vamdou, a w jakiej intencji chciałbyś medytować?
|
|
|
|
28.02.2012 - 13:31
Post
#9
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Witam:) siadam z wami,a intencja to np. abyśmy wszyscy czyli się jak zakochani:)
|
|
|
|
28.02.2012 - 14:49
Post
#10
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Paweł popraw mnie jeśli się mylę. Generalnie medytacja to zgłębianie stanu umysłu nacechowanych dobrocią. Czy ma jakikolwiek sens pseudo grupowa medytacja? Nie lepiej po prostu, aby każdy z nas medytował kiedy czuje taką potrzebę? Ustalanie wspólnej godziny jest dobre przy planowaniu grupowego samobójstwa, ale przy medytacji to nie wiem. Jak dla mnie jest tutaj coś wymuszonego, nienaturalnego. Jaka miała by być intencja? Musi być intencja? Nie wystarczy medytować emanując z siebie miłością dla wszystkich i wszystkiego?
|
|
|
|
28.02.2012 - 15:25
Post
#11
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Wspólna medytacja ma jak największy sens, tyle, że intencja musi być słuszna. Np. w intencji jakiejś chorej osoby, albo w intencji pokoju na świecie, w końcu wisi nad nami widmo wojny na terenach Iranu.
|
|
|
|
28.02.2012 - 19:05
Post
#12
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Paweł popraw mnie jeśli się mylę. Generalnie medytacja to zgłębianie stanu umysłu nacechowanych dobrocią. Czy ma jakikolwiek sens pseudo grupowa medytacja? Nie lepiej po prostu, aby każdy z nas medytował kiedy czuje taką potrzebę? Ustalanie wspólnej godziny jest dobre przy planowaniu grupowego samobójstwa, ale przy medytacji to nie wiem. Jak dla mnie jest tutaj coś wymuszonego, nienaturalnego. Jaka miała by być intencja? Musi być intencja? Nie wystarczy medytować emanując z siebie miłością dla wszystkich i wszystkiego? Nacechowanych dobrocią, to pojęcie względne, ale uważam, że byłeś blisko... sądzę, że lepiej by brzmiało zgłębianie stanu umysłu, takiego jaki jest... lecz żeby obserwować swój umysł, nie można używać swojego umysłu, bo wtedy następuje rekurencja i obserwacja jest mocno zakłócona... żeby obserwować swój umysł, trzeba go poniekąd wyłączyć, a raczej najpierw wyciszyć i się od niego oddzielić (przestać się z nim utożsamiać i go karmić, a utożsamić się z samym byciem, z pustką, jak kto nazwie)... celem medytacji nie jest jednak obserwacja umysłu, to jest raczej droga ku medytacji, sposób na nią... medytacja to jest to, co następuje potem :) tj. wiszenie w bezruchu we wszechbytności (to coś jak wyjść na dwór na świeże powietrze i nawdychać się go i poczuć pieszczenie wiatru, tylko że tu czujesz powiew kosmosu :>) Masz rację, medytacja nie musi i nie może mieć intencji, medytacja sama w sobie jest celem (a raczej to, co się pod nią kryje)... kiedy wyrażasz jakąś intencję zamienia się to w także zajebistą rzecz, czyli kontemplację :3 czyli w mniej lub bardziej dostrojonym stanie medytacji ledwie co koncentrujesz się tylko na jednej rzeczy, która Cię nurtuje, ciekawi, czy po prostu chcesz ją bardziej zgłębić i w zupełnej ciszy czekasz na odpowiedź, i dzięki właśnie tej ciszy ją zauważasz i jesteś w stanie zinterpretować, kiedy pojawia się w głowie :) Emanowanie miłości da mizerny efekt w porównaniu ze stanem, kiedy emanujesz siebie, a nie wyimaginowaną miłość, gdyż wtedy miłość przybiera jedynie ograniczone formy wizualizacji, jakie jest w stanie stworzyć umysł... nie można jednak emanować siebie, gdy nie kochasz wszystkiego i wszystkich (gdyż wtedy 'zewnętrze' nie jest zespolone/tożsame z 'wnętrzem'), a nie można kochać wszystkiego i wszystkich, jeśli nie kochasz siebie, a nie możesz kochać siebie, gdy nie kochasz wszystkiego i wszystkich - takie zapętlone koło przyczynowo-skutkowe... heh, co Wam będę gadał, tego trzeba doświadczyć, więc do roboty medytować! ;P "Czy ma jakikolwiek sens pseudo grupowa medytacja? Nie lepiej po prostu, aby każdy z nas medytował kiedy czuje taką potrzebę?" ... Oczywiście że lepiej - i nie lepiej, bo to na jedno wychodzi... w sensie, nie ma lepiej - nie ma potrzeby medytacji, nie odczuwasz tego jak coś, bez czego nie możesz istnieć, aczkolwiek możesz zacząć to tak odczuwać, jeśli Ci się to spodoba, wtedy to stanie się jakąś częścią Ciebie i możesz wtedy odczuwać pragnienie... ale pragnienie to nie to samo, co potrzeba... Ty już jesteś 'medytacją', jedyne co musisz zrobić, to to odkryć... dlatego nie potrzebujesz medytować, możesz jedynie chcieć to odkryć... dlatego nie widzę przeciwwskazań, aby ktoś chciał poodkrywać to raz czy więcej, o określonej porze - to Ty sam decydujesz, kiedy i co chcesz zrobić... A czy grupowa medytacja ma sens? nie próbowałem, więc nie wiem, ale przypuszczam, że ma... bowiem kiedy już dwie osoby łączą się w spólnym celu, to moc oddziaływania tej woli jest zwielokrotniona (nie tylko poprzez wzajemną motywację, ale także adekwatnie do powiedzenia "co dwie głowy, to nie jedna" :)) ... wspólna medytacja być może może (przełamując bariery przestrzeni) wspomóc dostrajanie się podczas medytacji i podnieść ją na wyższy poziom wibracji, gdyż mimo że podczas medytacji nurkujesz we własną prawdziwą jaźń, to Twoja prawdziwa jaźń jest Bogiem, który jest też tą drugą i trzecią osobą, która medytuje razem z Tobą, dlatego medytując razem, być może łatwiej odkryć jedność pomiędzy nami Bogami :3 ... a jaśniej, przykład z życia wzięty, różnica podejrzewam może być taka, jak między waleniem konia w pojedynkę, a uprawianiem seksu :P ... choć jak się dogłębnie zgłębi medytację, to różnicy być nie powinno, gdyż w pojedynkę oznacza ze wszystkimi :D bo przecież ja i wszystko, to jedno ;) the clue is to be aware of it... Jeśli ktoś teraz to czyta i potakuje głową, proszę aby nie poprzestał na przeczytaniu tego, tylko tego doświadczył... wiedzieć i rozumieć to dwie różne rzeczy, żeby wiedzieć wystarczy przyjąć coś na 100%, wierząc że jest to prawda, w czym pomaga powiązanie jednej rzeczy, którą 'wiemy' z drugą (dlatego wiedza nieabsolutna, czyli na poziomie doświadczalnym, jest względna), zaś rozumieć znaczy doświadczyć (czyste doświadczanie, bez udziału/zakłócania umysłu prowadzi do wiedzy bezwzględnej, absolutnej :>)... Być może to, co tutaj napisałem, pomoże komuś doświadczyć nawet więcej, niż mnie się do tej pory w tym wcieleniu udało, czego każdemu życzę :) Pozdrawiam ;3 |
|
|
|
28.02.2012 - 20:18
Post
#13
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Tak Paweł wszystko jasne...kochać siebie i wszystkich. Teoretycznie to banalnie łatwe. Nie mam wrogów i od jakiegoś czasu oglądając polityków staram się tylko obserwować i nie wywoływać u siebie żadnych emocji przy tym. Jedynie albo aż zrozumienie dla wszystkiego i wszystkich. Nie zawsze mi to jednak wychodzi, ale to moja praktyka. Mam nadzieję, że będę rozwijał się właśnie w tym kierunku...zrozumienia, akceptowania, ale...wczoraj w jednym z odcinków "Gry o tron" (polecam) padł tekst, że to co przed ale się nie liczy...zatem:) Ok. Akceptuję wszystko i wszystkich. Jaką mam jednak pewność, że tak rzeczywiście jest? Tylko życie może to zweryfikować np. jakąś strasznym życiowym doświadczeniem (zabójstwo kogoś kogo się kocha...itp). Jaką Paweł masz pewność, że kogoś takiego (mordercę bliskiej Ci osoby) kochał byś, miłował jak siebie samego? Masz tą pewność?
|
|
|
|
28.02.2012 - 21:12
Post
#14
|
|
|
Coprobo ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Liczy się to co czujesz teraz , uczucie miłość miłość nie jest uczuciem, a przynajmniej nie zmysłowym. Nie da się go nie czuć , jedynie może być odepcnięte gdzieś w głąb.
Gdy ktoś zabija kogoś , to to jak ty zabijałbyś siebie , jeślibyłbyś w stanie wybaczyć sobie samobójstwo lub tego dokonać to masz w zasadzie odpowiedź. Reszta jest to przywiązanie ,kultura , wychowanie , ego... które to spoduje u ciebie mocniejszą reakcje krzywdy u osoby bliskiej niż u przypadkowej. Jeśli nie jesteś w stanie wybaczyć to nie ma znaczenia czy się zemścisz czy sam się zabijesz.Nawet jeśli nie popełnisz samobójstwa możesz robić to stopniowo biorąc jakieś psychotropy,narkotyki itd... W tym wypadku liczy się tylko wybaczenie reszta jest nie istotna. A miłość jest czym co jednoczy , jest jak pole magnetyczne nie można jej zobaczyć ale oddziałuje. http://www.youtube.com/watch?feature=playe...p;v=A71bh8keqbI |
|
|
|
28.02.2012 - 21:14
Post
#15
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Tak Paweł wszystko jasne...kochać siebie i wszystkich. Teoretycznie to banalnie łatwe. Nie mam wrogów i od jakiegoś czasu oglądając polityków staram się tylko obserwować i nie wywoływać u siebie żadnych emocji przy tym. Jedynie albo aż zrozumienie dla wszystkiego i wszystkich. Nie zawsze mi to jednak wychodzi, ale to moja praktyka. Mam nadzieję, że będę rozwijał się właśnie w tym kierunku...zrozumienia, akceptowania, ale...wczoraj w jednym z odcinków "Gry o tron" (polecam) padł tekst, że to co przed ale się nie liczy...zatem:) Ok. Akceptuję wszystko i wszystkich. Jaką mam jednak pewność, że tak rzeczywiście jest? Tylko życie może to zweryfikować np. jakąś strasznym życiowym doświadczeniem (zabójstwo kogoś kogo się kocha...itp). Jaką Paweł masz pewność, że kogoś takiego (mordercę bliskiej Ci osoby) kochał byś, miłował jak siebie samego? Masz tą pewność? Nienawiść powstaje tylko na skutek oddzielenia, kiedy choć raz świadomie zaznałeś błogiej jedności, już tak łatwo tego nie zapomnisz, i miłowanie nawet mordercy staje się rzeczą normalną, którą się rozumie, nie zaś wie (różnice opisałem w poście wyżej)... kiedy raz tego doświadczysz, będziesz wiedział, że to możliwe, i choćby dlatego polecam medytacje, może pomóc to osiągnąć :) Kiedy traktujesz wybór miłować czy nie miłować, jako Twoją reakcję w zależności od czyjejś akcji, to nie będziesz w stanie przewidzieć, tak jak piszesz, a gadanie o tym będzie jedynie przekonywaniem samego siebie i pustym gdybaniem, które sprawdzić się może jedynie w zastosowaniu... przy takim podejściu będziesz czuł rozdarcie, niepokój i cierpienie z tego powodu (być może wiele osób już tego względnie nie odczuwa, bo stało się to tak powszechne w ich życiu, że już się przyzwyczaili, ale wystarczy raz doświadczyć tej drugiej strony, aby 'świat odwrócił się do góry nogami' :3) Kiedy zaś traktujesz wybór miłować czy nie miłować, jako Twoją akcję, Twój świadomy wybór bycia, część Twojego jestestwa, i to niezależnie od czynników, wtedy jesteś stwórcą... (lub niszczycielem, jeśli wybierzesz niemiłość)... a reakcją na Twoją miłość będzie wtedy akcja tworzenia, naprawiania, równowagi i tego wszystkiego, co jest związane z miłością :3 ... wybór więc należy do Ciebie, czy wolisz być akcją, czy reakcją, czy Ty chcesz Tworzyć świat wg. siebie, czy pozwalasz światu tworzyć Ciebie wg. niego (obecnej jego tymczasowej wypadkowej)... <3 |
|
|
|
28.02.2012 - 21:33
Post
#16
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Można spróbować wspólnej medytacji dla samego eksperymentu, z ciekawości?
A może się to okaże ciekawe, jak np. wspólne snienie, albo wspólne oobe? Po co robić wspólne oobe jak można je robić samemu? Mozemy medytować w intencji czyjegoś zdrowia. To by było zajebiste. Jeśli macie bliskich , którzy są chorzy, to chętnie pomedytuje w intencji ich rozwoju i szczęścia:) Jeśli nie ma konkretnej intencji, to każdy może wpleść swoją. To nie maja być modły jak w kościele, tylko próba doświadczenia czegoś ciekawego. Może ktoś usłyczy czyjeś myśli, a może ktoś poczuje energię mocniej niż jak sam medytuje. A może oleje temat i pójdzie się załatwić:D Nie ma już ludzi chętnych przygody, dla samej przygody?:) Próbowaliście kiedyś medytaji przestrzeni serca? Zajebisty błogostan. Jak się to robi w grupie to jest jeszcze fajniej. Po co ? Dla zabawy:) im więcej ludzi się bawi dla samej zabawy tym wiecej piekna i pokoju i miłości na świecie. Więc celem medytacji niech będzie radocha i przyjemność, a dodatkowo może to być intencja o uzdrowienie, rozwój, poprawę sytuacji jakiejś konkretnej osoby. Nie trzeba przekazywać żadnej energii, żeby komuś pomóc, albo żeby kogoś uzdrowić. Wystarczy nic nie robienie:) Nie trzeba mówić kto to i co dokładnie ma sie odmienić. Takie informacje nie mają znaczenia. Im mniej się wie tym mniej się ogranicza możliwe scenariusze:) To co niedziela? godzina 20? Jak ktoś wymyśli konkretna intencję (za kogoś) to niech napiszę imię tej osoby i tyle. Więc doświadczenie dla doswiadczenia + intencja jak się trafi to nawet lepiej. Może być nawet intencja poprawy zdrowia pieska. Nię ma słabych i mocnych intecji:) |
|
|
|
28.02.2012 - 22:09
Post
#17
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Ja jestem za - ale nie będę medytował - a podrożował mentalnie (wolę aby było to oderwane od nazewnictwa i indoktrynacji religijnej czy wierzeniowej ).
Pozdro. |
|
|
|
28.02.2012 - 22:17
Post
#18
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Może będzimy widzieć te same rzeczy? Kto wie...:)
|
|
|
|
28.02.2012 - 22:35
Post
#19
|
|
|
Coprobo ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Ja tam mogę pomedytować nic to nie kosztuje
|
|
|
|
28.02.2012 - 23:03
Post
#20
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Dagon będziesz medytował na kacu? Niezła medytacja:)
|
|
|
|
29.02.2012 - 00:01
Post
#21
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
No to jesteśmy ustawieni:)
Ja myślę, że cały ten nasz szalony sen jest po mocnym chlaniu, więc medytacja na kacu to nic nowego:) Próba organizacji wspólnego "medytowania" jest po to, żeby sprawdzić, czy jesteśmy w stanie robić cos razem jako ludzie. Doświadczać, bawić się, nie będę używał słów "kochać się" i "modlić", bo w tym szalonym kraju brzmi to jak katolicka orgia. Nawet słowo "katolicka" może się źle kojarzyć. Niesamowite... Możemy to nazwać "wspólnym świadomym odczuwaniem miltiversu" :P to takie new age. |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |