|
Hej, jestem początkująca. Od lat przekonywano mnie, bym spróbowala "wyjść z siebie" :) ale zawsze sie tego bałam. W pewnym momencie mojego życia zdarzyło się cos, co stało się tak silnie motywującym czynnikiem, że postanowiłam spróbować. Kilka razy się za to zabierałam, ale nie wyszło - tak przynajmniej uważam. Miewam LD praktycznie od bardzo wczesnej młodości, ale zawsze traktuję to jedynie jako sen, dlatego żadnych uprzedzeń do "wywoływania" świadomych snów nie mam. Jednak jeśli chodzi o OOBE problemem jest mój strach przed śmiercią. Że wyjde i nie wrócę. Wydaje mi się, że pozbyłam sie ostatnimi czasy tego strachu, ale może wcześniejsze obawy teraz rzutują na moje próby i dlatego nie wychodzi? Wydawało mi się jestem gotowa, a tu okazuje się, że albo nie jestem, albo po prostu nie potrafię, choć dla wielu z Was to takie proste i naturalne. Może chcę się upewnić i szukam u Was potwierdzenia czy jest ryzyko, że sie nie "obudzę"? I czy jest to rzeczywiście stan, w jaki przechodzimy po śmierci? Przecież w końcu, jak by nie patrzeć, w stanie OOBE jesteśmy, a nasz mózg pracuje na jakiejś tam określonej częstotliwości. A kiedy umieramy nie pracuje na żadnej, skąd więc wnioskować o tym że jest podobnie? A może lepiej się przygotować na umieranie, poznając datę śmierci, i wtedy już się nie martwić, że innego dnia, ćwicząc OOBE sie "odłączę" i nie będe miec mozliwości, by wrócić, co? Hehe... :P Czekam na odpowiedź, może coś mi sie przestawi w głowie i bardziej się na to otworzę, tak, że uda się raz dwa...
|