|
|
![]() ![]() |
| victoria |
11.10.2013 - 15:49
Post
#118
|
|
Guests |
w moich oczach jestes niepoprawnym idealista
|
|
|
|
11.10.2013 - 16:37
Post
#119
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Życie polega na tym, na czym chcesz, żeby polegało, ale potem zbierasz tego skutki.
Jeśli Ci się podoba takie życie, jakie skutki daje nielubienie ludzi, to proszę bardzo. Ale z własnego doświadczenia wiem, że życie może być dużo zajebistsze, gdy ludzie nauczą się siebie szanować i lubić. Nie ma w tym nic niepoprawnego. Tylko przyczyna i skutek. Po prostu wiem, jak zajebisty może być skutek i ten prezentowany w dzisiejszych czasach przez większość mnie nie satysfakcjonuje. Raczej trzeba by powiedzieć, że większość jest niepoprawnymi sceptykami czy/i ignorantami. Twistoid, a co to znaczy dla Ciebie "prawdziwe"? Bo nie odpowiesz na pytanie co jest prawdziwe, jeśli pierw nie zdefiniujesz, co znaczy słowo "prawdziwe". Rozumiesz? Wszystko jest prawdziwe. Tylko pozwól mi przyrównać to do takiej sytuacji. Jedna osoba mówi, że 2+2=4 i że to jest matematyka. Zaś druga osoba "wykpiewa" tą pierwszą i mówi, że pierwiastek kwadratowy z 81 = 9, to jest matematyka. Trzecia wtrąci jeszcze całki, a czwarta jeszcze coś tam bardziej złożonego. Każda twierdzi, że to, o czym mówi to jest matematyka. I każda ma rację. Tylko, że każda kolejna widzi, wie, rozumie jeszcze więcej z zakresu matematyki, a mimo to żadna z nich nie wie absolutnie wszystkiego na temat matematyki, więc teoretycznie żadna z tych osób też nie ma racji. Wszystko to jest więc względne, ale fakt faktem, że jedne osoby wiedzą mniej, drugie więcej, i te które wiedzą więcej są wstanie przewidzieć więcej, a także coś skonstruować świadomie, więcej skonstruować, w przeciwieństwie do tych osób, które wiedzą mniej. Pozdrawiam. |
|
|
|
| victoria |
11.10.2013 - 16:43
Post
#120
|
|
Guests |
ja mowie ze 2+2=5
definiowanie prawdy jest samobojstwem jak chcesz lubic wszytskich prosze bardzo, ja nie mam takiej potrzeby, prawdziwi przyjaciele wystarczaja |
|
|
|
11.10.2013 - 16:51
Post
#121
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Czy naprawdę jesteś non-stop szczęśliwa? :) Nawet z tymi przyjaciółmi? Przyjaciele Ci wszystkiego nie dadzą... niektóre rzeczy możesz dać sobie tylko Ty sama. A buzując negatywnymi emocjami do innych tylko oddalasz się od szczęścia. Poza tym nie zawsze te same osoby będą przy Tobie. Co więcej w życiu jesteś praktycznie skazana na obcowanie z różnymi ludźmi.
Ostateczne definiowanie prawdy owszem jest negatywne, bo służy zaślepieniu. Jednak zmienne/tymczasowe definiowanie prawdy, czy inaczej mówiąc przyjmowanie wersji najbardziej prawdopodobnie równej, bądź bliskiej prawdy, co uwzględnia uczenie się, zmianę, ewolucję, doskonalenie własnego światopoglądu, który zbliża się do prawdy. Jak na razie nic nie wskazuje na to, że w świecie, w którym żyjemy 2+2=5, więc proszę bardzo, jak chcesz to stosuj to w swoim życiu, ale skutki mogą być nieprzyjemne ^^. |
|
|
|
| victoria |
11.10.2013 - 16:54
Post
#122
|
|
Guests |
'Jak na razie nic nie wskazuje na to, że w świecie, w którym żyjemy 2+2=5, więc proszę bardzo, jak chcesz to stosuj to w swoim życiu, ale skutki mogą być nieprzyjemne ^^. '
to sie nazywa ograniczenie... efekt synergii uwzglednia szersze myslenie niz matematyka ja ucze sie poprzez doswiadczanie, przyjaciol mam na stale od kilkunastu lat i to sie nie zmienia,nikt nigdy mnie nie zawiodl, wiadomo ze ciagle poznaje sie nowych ludzi ale czasami niegodnych uwagi, a czasami odwrotnie;) po prostu sama sobie tez jestem przyjacielem a jak kogos nie lubie to nie lubie,sztuczna bylaby proba manipulacji uczuciami |
|
|
|
11.10.2013 - 17:30
Post
#123
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Nie chodzi o sztuczną manipulację uczuciami, bo jak na siłę kogoś "lubisz" to i tak naprawdę nie lubisz... Chodzi o odkrycie w sobie prawdy na temat związku siebie i innych ludzi, pomiędzy prawdziwą więzią z tym wszystkim, a fałszywymi programami umysłowymi, które regulują m.in. nasz stosunek do innych, a przez to skutkują takim, a nie innym życiem.
Nie odpowiedziałaś mi, czy mimo to jesteś non-stop szczęśliwa? Pożyjemy zobaczymy jak z tymi przyjaciółmi. Wkrótce każdy pójdzie w swoją stronę, założy rodziny, będzie miało inne priorytety i nie wszystkie przyjaźnie są w stanie to przetrwać. Wtedy zresztą okaże się, co było spoiwem tych przyjaźni i czy były prawdziwymi przyjaźniami, czy tylko właśnie "przyjaźniami". Swoją drogą, spróbuj się zmienić całkowicie, ciekawe czy dalej przy Tobie będą ci przyjaciele... "to sie nazywa ograniczenie... efekt synergii uwzglednia szersze myslenie niz matematyka" Hm:) Oczywiście, że matematyka to nie wszystko, ale jakbyś nie zauważyła to była tylko metafora... Ale jeśli jesteś przekonana o swojej racji, to proszę użyj tego swojego "efektu synergii" :) i udowodnij, że 2+2=5 ^^. Jednak pragnąłbym zauważyć, że synergia do matematyki się nie tyczy... A w życiu uwzględniając zjawisko synergii też da się przewidzieć to i owo... |
|
|
|
| victoria |
11.10.2013 - 17:40
Post
#124
|
|
Guests |
Nie chodzi o sztuczną manipulację uczuciami, bo jak na siłę kogoś "lubisz" to i tak naprawdę nie lubisz... Chodzi o odkrycie w sobie prawdy na temat związku siebie i innych ludzi, pomiędzy prawdziwą więzią z tym wszystkim, a fałszywymi programami umysłowymi, które regulują m.in. nasz stosunek do innych, a przez to skutkują takim, a nie innym życiem. po co chcesz walczyc ze swoim umyslem ja z nim wspolgram, i tak jestem szczesliwa. non stop? to nawet nie mozliwe z matematycznego punktu widzenia;p Nie odpowiedziałaś mi, czy mimo to jesteś non-stop szczęśliwa? Pożyjemy zobaczymy jak z tymi przyjaciółmi. Wkrótce każdy pójdzie w swoją stronę, założy rodziny, będzie miało inne priorytety i nie wszystkie przyjaźnie są w stanie to przetrwać. Wtedy zresztą okaże się, co było spoiwem tych przyjaźni i czy były prawdziwymi przyjaźniami, czy tylko właśnie "przyjaźniami". Swoją drogą, spróbuj się zmienić całkowicie, ciekawe czy dalej przy Tobie będą ci przyjaciele... hehe niektore trwaja od 15 lat..i mimo kilometrow,braku czasu spotykamy sie i jest jak dawniej,to sa prawdziwe przyjaznie a nawet wiecej jak dla mnie;) cale zycie sie zmieniam "to sie nazywa ograniczenie... efekt synergii uwzglednia szersze myslenie niz matematyka" Hm:) Oczywiście, że matematyka to nie wszystko, ale jakbyś nie zauważyła to była tylko metafora... Ale jeśli jesteś przekonana o swojej racji, to proszę użyj tego swojego "efektu synergii" :) i udowodnij, że 2+2=5 ^^. Jednak pragnąłbym zauważyć, że synergia do matematyki się nie tyczy... A w życiu uwzględniając zjawisko synergii też da się przewidzieć to i owo... u mnie to tez byla metafora:) przykladowo w zarządzaniu projektami synergia to sytuacja, w której realizacja kilku projektów równocześnie daje organizacji większe zyski (lub częściej - niższe koszty operacyjne), niż realizacja tych projektów oddzielnie. Spowodowane to jest np. możliwością wspólnego zamawiania zasobów do projektów, wynajmu maszyn czy wykorzystania wiedzy ekspertów dla kilku zbieżnych ze sobą przedsięwzięć realizowanych w tym samym czasie. Milosc jest synergia,z kims mozemy wiecej niz oboje osobno;) |
|
|
|
11.10.2013 - 17:52
Post
#125
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
po co chcesz walczyc ze swoim umyslem ja z nim wspolgram, i tak jestem szczesliwa. non stop? to nawet nie mozliwe z matematycznego punktu widzenia;p
Nie widzę tu nigdzie walki. Właśnie trzeba współgrać ze swoim umysłem, żeby odkryć to, o czym piszę. Jeżeli piszesz, że wg. Ciebie niemożliwe jest być ciągle szczęśliwym, to znaczy, że nie jesteś cały czas szczęśliwa. Tak więc pytanie, co sprawia, że nie jesteś szczęśliwa w momentach, kiedy nie jesteś szczęśliwa? hehe niektore trwaja od 15 lat..i mimo kilometrow,braku czasu spotykamy sie i jest jak dawniej,to sa prawdziwe przyjaznie a nawet wiecej jak dla mnie;) cale zycie sie zmieniam W takim razie pozazdrościć przyjaciół :) ... Dobra, ale na potrzeby reotryki, co jeśli fizycznie byłabyś na stałe oddzielona od tych przyjaciół? Jak ze swoim nastawieniem do ludzi, w sensie że nie lubisz wszystkich, a niektórych więc może i nienawidzisz, jak i w ogóle czy byłabyś wtedy szczęśliwa? u mnie to tez byla metafora:) przykladowo w zarządzaniu projektami synergia to sytuacja, w której realizacja kilku projektów równocześnie daje organizacji większe zyski (lub częściej - niższe koszty operacyjne), niż realizacja tych projektów oddzielnie. Spowodowane to jest np. możliwością wspólnego zamawiania zasobów do projektów, wynajmu maszyn czy wykorzystania wiedzy ekspertów dla kilku zbieżnych ze sobą przedsięwzięć realizowanych w tym samym czasie. Ale to nie przeczy zasadom matematyki w żaden sposób i nie dowodzi, że 2+2=5 (w sensie metaforycznym). Milosc jest synergia,z kims mozemy wiecej niz oboje osobno;) Ładnie powiedziane :) Ale coś mi się zdaje, że to potwierdza moje stanowisko w tej rozmowie, że lubienie wszystkich daje więcej, niż nielubienie wszystkich. Bo wyobraź sobie ile więcej możesz, kiedy dzielisz się tą miłością ze wszystkimi i wszystkim. Wtedy użyj sobie synergii, a efekt jest tak wielki, że hej ;P ;) |
|
|
|
| victoria |
11.10.2013 - 17:55
Post
#126
|
|
Guests |
co do milosci wyrazasz bardzo interesowne podejscie i mechaniczne,bede wszytskich kochal i mial z tego zysk lol
bycie momentami nieszcesliwym jest potrzebnym i naturalnym stanem czlowieka,nie ma po co z tym walczyc(smierc bliskiej osoby itp) mocujesz sie sam ze sb bo uwazasz umysl za falszywego programiste a on jets po prostu inteligentny(w sumie nei w kazdym przypadku..);d gdyby mnie odizolowano od ludzi np na bezludnej wyspie mialabym zawsze swoje sympatyczne towarzystwo to duzo;) 2+2=5 no w matematyce tego nei udowodnisz jest bardziej sztampowa niz nauki humanistyczne typu ekonomia,ktore stosuja ja tylko jako narzedzie to dzialania praktycznego |
|
|
|
11.10.2013 - 18:07
Post
#127
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
a TY wybierzesz zdrowe pomiędzy reszty chorych? bo TY jesteś wybrańcem
|
|
|
|
| victoria |
11.10.2013 - 18:09
Post
#128
|
|
Guests |
?
|
|
|
|
11.10.2013 - 18:14
Post
#129
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Piszę o tym co pavveł napisał dużo wcześniej, ale nie mam czasu teraz czytać wszystkich postów xd
Ty (chodzi mi o pavvła) wierzysz, że znajdziesz prawdziwego sienie z którym będziesz mógł się identyfikować to się nie skończy (te szukanie), ale będziesz szukał wytłumaczenia, lub próbował wierzyć w to że to znalazłeś i masz nad tym kontrolę bazujesz tylko na wiedzy która nie jest wiedzą praktyczną, tylko wierzeniem (ego) |
|
|
|
| victoria |
11.10.2013 - 18:16
Post
#130
|
|
Guests |
on juz znalazl;d a ja nie szukam
|
|
|
|
11.10.2013 - 18:20
Post
#131
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
gdyby mnie odizolowano od ludzi np na bezludnej wyspie mialabym zawsze sb to duzo;)
Nie chodziło mi, co by było, jakbyś wylądowała na bezludnej wyspie, ale odizolowano od Twoich przyjaciół, a pozostawiono wśród obcych ludzi... mocujesz sie sam ze sb bo uwazasz umysl za falszywego programiste a on jets po prostu inteligentny(w sumie nei w kazdym przypadku..);d Nie mocuję się, bo sprawuję kontrolę nad swoim umysłem, a nie na odwrót. Umysł to nie ja, więc nie mocuję się ze sobą. Wiesz jak działa sztuczna sieć neuronowa? Ona też jest "inteligentna", tak samo jak naturalna sieć neuronowa, czyli mózg, umysł jest "inteligentny". Otóż taka sieć neuronowa uczy się i odtwarza, niemal jak program. Jej "inteligencja" polega jedynie na tym, jedynie tym przewyższa zwykły program komputerowy, że potrafi odpowiedzieć na sytuacje, na które nie miała zaprogramowanych odpowiedzi. Ale jaka ta odpowiedź, czy mądra czy nie, to inna sprawa. Inteligencja to nie to samo, co mądrość. I sieć neuronowa, mimo że jest "inteligentna", to nadal jest "głupim" programem podatnym na czynniki zewnętrzne. bycie momentami nieszcesliwym jest potrzebnym i naturalnym stanem czlowieka,nie ma po co z tym walczyc(smierc bliskiej osoby itp) Nie zgadzam się z tym. To tylko wymysł danego systemu myślowego przyjętego w tej cywilizacji. Bodajże w Rumunii np. istnieje zwyczaj, że jak ktoś umrze, to się cieszy i świętuje, a nie smuci, gdyż ta osoba (wierzy się) idzie do nieba, a to wydarzenie przecież powinno być nader szczęśliwe. Buddyzm zaś uczy, że nieszczęśliwość w takim wypadku to tylko wymysł naszego umysłu, a śmierć to iluzja. Z resztą obemaniak powinien wiedzieć, że życie na ciele się nie kończy i także w takim wypadku nie powinien być smutny. Smutek w tym wypadku jedynie jest wyuczoną reakcją opartą na schematach myślowych tej cywilizacji. Nie widzę też sensownego argumentu, który mówiłby mi, że smutek i bycie nieszczęśliwym byłoby mi do czegokolwiek potrzebne, chyba że do tego, żebym doświadczył raz i już na wieczność wiedział, że to nie jest to, czego chcę doświadczać, żeby mieć jakiś punkt odniesienia... Ale ciągły bądź smutek, nie widzę w tym sensu. co do milosci wyrazasz bardzo interesowne podejscie i mechaniczne,bede wszytskich kochal i mial z tego zysk lol Mylisz się. Po pierwsze to Ty pierwsza przedstawiłaś zależność pomiędzy miłością a synergią, ja tylko to podbiłem. I mimo to u siebie jakoś nie zauważyłaś interesownego i mechanicznego podejścia... Mylisz się, bo patrzysz tutaj dualistycznie, że na miłość powinno się / można patrzeć albo tylko mechanicznie, albo duchowo... Tymczasem tak jak świat jest zarówno duchowy, jak i mechaniczny i te płaszczyzny się przenikają, tak i tutaj. I nie mów, że Ty tak nie masz. Bo jeśli kochasz, to dlaczego? Bo miłość przynosi same dobre skutki, dobre samopoczucie dla Ciebie i dla drugiej osoby. Nie ma w tym egocentryzmu, jest "egorówność", jedność pomiędzy istotami i o to chodzi. W miłości nie chodzi o to, aby wywyższać drugą osobę, poniżając przy tym siebie. Nie, wtedy to jakiś chory Twór, przez który się cierpii. Wiele ludzi myli prawdziwą miłość z tym tworem. Prawdziwa miłość to wtedy, kiedy kochasz i drugą osobę i siebie i dajesz drugiej osobie wspaniałą wersję ukochanej siebie, zaś bierzesz od drugiej co chcesz, bo kochasz też siebie i pozwalasz tym samy tej drugiej osobie zaznać jedności, kochania siebie i drugiej osoby (ciebie). Wtedy taka obopólna korzyść, w jedności, to jest miłość. Więc w tamtym poście po prostu wyraziłem jedną z zależności, jaka następuje w tym wypadku, to wszystko. 2+2=5 no w matematyce tego nei udowodnisz jest bardziej sztampowa niz nauki humanistyczne typu ekonomia,ktore stosuja ja tylko jako narzedzie to dzialania praktycznego Ekonomia to dziedzina humanistyczna wg. Ciebie? o.O' Fizyka też używa matematyki jako narzędzie i co? Owszem matematycznie nie udowodnisz, że 2+2=5, bo to są paradygmaty matematyki, z których się składa. Jednak matematyka to nie abstrakcyjna nauka, służy do pewnej formy opisu rzeczywistości, tak więc te paradygmaty wynikają z doświadczenia. Podobnie jak z fizyką. Tak więc postaw sobie dwa jabłuszka na stole, dołóż jeszcze dwa i policz ile masz razem. |
|
|
|
| victoria |
11.10.2013 - 18:28
Post
#132
|
|
Guests |
nie wiem nie mysle tyle o zyciu, po prostu zyje..
nie mam tez potrzeby wiedziec tak duzo jak Ty,kiedy wiem mniej zycie jest dla mnie ciekawsze i ucze sie wszytskiego przez doswiadczenie,nie teorie ksiazkowe nie potrzebuje wiedziec,wystarczy ze czuje |
|
|
|
11.10.2013 - 18:38
Post
#133
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Piszę o tym co pavveł napisał dużo wcześniej, ale nie mam czasu teraz czytać wszystkich postów xd Ty (chodzi mi o pavvła) wierzysz, że znajdziesz prawdziwego siedzie z którym będziesz mógł się identyfikować to się nie skończy (te szukanie), ale będziesz szukał wytłumaczenia, lub próbował wierzyć w to że to znalazłeś i masz nad tym kontrolę bazujesz tylko na wiedzy która nie jest wiedzą praktyczną, tylko wierzeniem (ego) Wszystko co tu piszesz, to bzdura. Nie wiesz jaki jest mój światopogląd, więc tym bardziej go nie rozumiesz, a w tym co piszesz bazujesz na założeniach, które sam sobie wymyśliłeś. "bazujesz tylko na wiedzy która nie jest wiedzą praktyczną, tylko wierzeniem (ego)" Skąd takie wnioski wysuwasz? o.O' Na jakiej podstawie? Bo tak się składa, że jest dokładnie odwrotnie, niż to, co tutaj napisałeś... nie wiem nie mysle tyle o zyciu, po prostu zyje.. nie mam tez potrzeby wiedziec tak duzo jak Ty,kiedy wiem mniej zycie jest dla mnie ciekawsze i ucze sie wszytskiego przez doswiadczenie,nie teorie ksiazkowe nie potrzebuje wiedziec,wystarczy ze czuje jakbyś nie zauważyła, też żyję :) przytoczę tu powiedzenie "ignorancja zniewala, świadomość wyzwala" czy jakoś tak, oraz że "lepsza gorzka prawda, niż najsłodsze kłamstwo"... kiedy rozumie się dużo, życie też jest ciekawe, nawet bardziej i nie popełnia się tylu błędów, co popełnia się rozumiejąc mniej... "kiedy wiesz mniej" - być może... ale wiedza i rozumienie to nie to samo... a kiedy wiesz i rozumiesz mniej, pozwalasz na to, byś w ignorancji nie wiedziala wielu rzeczy, ktore sie wokol Ciebie dzieja, a tym samym aby ktos inny o nich decydowal za Ciebie... a doskonale wiemy, ze czesto nie konczy sie to najlepiej (patrz nasze rzady na przyklad)... a myslisz ze jak ja sie ucze? ze przepisuje tutaj cytaty z ksiazek? ;/ to z doswiadczenia wynika rozumienie... teorie ksiazkowe to inna bajka, mozesz je znac (wiedza), ale co z tego, jesli ich sie nie rozumie, a nie zrozumie sie ich, jesli nie ma sie odpowiedniej bazy doswiadczen... ... chcesz czy nie, korzystasz z wiedzy... nie mozesz sie od niej uwolnic nawet gdybys chciala... taki twor jak wiedza nie istnieje bez powodu i nie nalezy z niego rezygnowac, a raczej powinno sie wlasciwie korzystac w rownowadze z czuciem... a z czucia tez wynika rozumienie, a z rozumienia wiedza... jak nastawilabys sie tylko w calosci non-stop na czucie, a wcale na wiedze, to stajesz sie totalnie nieodpowiedzialna za to, co robisz i za to, co sie wkolo Ciebie dzieje, a to chyba nie najlepiej, bo i skutki tego mogą być opłakane :/ |
|
|
|
| victoria |
11.10.2013 - 18:43
Post
#134
|
|
Guests |
Garot Ty łobuzie;)
|
|
|
|
11.10.2013 - 23:32
Post
#135
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Chodzi mi o to, że myślisz że coś znalazłeś i po tym zacząłeś się z tym identyfikować. To dalej jest JA, które jest identyfikacją z wiedzą, którą doświadczasz w ciele. To co nazywasz sobą jest myślą, wiedzą, pamięcią którą doświadczasz w ciele. A nie możesz tego zauważyć bo nawet jak na to popatrzysz to patrzysz na to JA to z miejsca JA.
Nie zauważyłeś, że to jest tylko wiedza którą się stymulujesz, te całe szczęście z którym się identyfikujesz, to tylko myśli i hormony które odczuwasz. Tak czy siak niema tutaj misji, która po wypełnieniu przyniesie spełnienie, które nie byłoby umysłowe, bo spełnienie to tylko idea, która produkuje również brak spełnienia. Nawet misja odzyskania identyfikacji z "jednością z wszystkim" jest dalej stymulacją umysłową. Bycie "jednością" jest zrodzone z idei bycia "oddzielnym". O to mi chodzi, że brak spełnienia zrodził się z idei spełnienia. A ta idea mogła zaistnieć, tylko dzięki temu, że wcześniej powstała idea osoby, ducha itp. A to wszystko jest tylko doświadczane przez ciało które jest tym uwarunkowane tą wiedzą - do momentu, aż to zauważy i zacznie jej rozbiórkę. (zauważenie jest równoznaczne z zrozumieniem) Nie wiem jaki jest twój światopogląd, tak naprawdę nie interesuje mnie to - bo nie wierzę w to i niema opcji żebym w to znowu uwierzył Jak mi podasz jakąś praktyczną wiedzę to ok, ale reszta to dla mnie nic - tylko niepotrzebne i nieprzyjemne doświadczenia w ciele, które nic tylko wyczerpują i przeładowują układ nerwowy. To nie jest już przyjemne, kiedy uświadamiasz sobie, że coś odtwarzasz coś co jest głupie i nieprawdziwe - jeżeli sobie to uświadamiasz, to znaczy że już w to nie wierzysz. Ale ten cyrk w głowie trwa dalej przez jakiś czas i nic na to nie poradzisz bo jest częścią ciała. Często dajesz się wkręcić z powrotem tą na karuzele, ale dopiero w momencie kiedy chce się rzygać zauważasz, że na niej jesteś a wcale nie chciałeś bo wybór był automatyczny. To nie jest tak, że możesz to akceptować lub nie. To po prostu się dzieje i nie jesteś w żaden sposób od tego oddzielony, niema nawet jak to odrzucić, bo odrzucenie dzieje się tylko w głowie. Wiara w to tylko zatrzymuje ten proces i ten cyrk. Kiedy zauważasz, że całe te szczęście i nieszczęście było tylko projekcją, to już nie chcesz się w to bawić bo to jest męczące. Przestajesz się już jarać tym kolesiem z opowieści, bo widzisz że to myśl. Jak to zauważysz, to niema opcji żeby do tego wrócić i z powrotem uwierzyć. Nie wiem jak Ci pokazać wierzenia. Przypuszczam jakie to jest szczęście (przypadek lub nie) opuścić ten pociąg do szczęścia. Gdyby nie to, że ktoś mi "pomógł" to bym nie wierzył że komuś da się w jakiś sposób "pomóc". Napisałbym że to jest droga w jedną stronę, ale to jest bardziej uświadomienie (jako zdarzenie, a nie czynność) że biegło się tylko w własnej głowie. |
|
|
|
11.10.2013 - 23:55
Post
#136
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Sukces to największa porażka w życiu:)
Oszhmo. |
|
|
|
12.10.2013 - 00:15
Post
#137
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Chodzi mi o to, że myślisz że coś znalazłeś i po tym zacząłeś się z tym identyfikować. To dalej jest JA, które jest identyfikacją z wiedzą, którą doświadczasz w ciele. To co nazywasz sobą jest myślą, wiedzą, pamięcią którą doświadczasz w ciele. A nie możesz tego zauważyć bo nawet jak na to popatrzysz to patrzysz na to JA to z miejsca JA. Nie zauważyłeś, że to jest tylko wiedza którą się stymulujesz, te całe szczęście z którym się identyfikujesz, to tylko myśli i hormony które odczuwasz. Tak czy siak niema tutaj misji, która po wypełnieniu przyniesie spełnienie, które nie byłoby umysłowe, bo spełnienie to tylko idea, która produkuje również brak spełnienia. Nawet misja odzyskania identyfikacji z "jednością z wszystkim" jest dalej stymulacją umysłową. Bycie "jednością" jest zrodzone z idei bycia "oddzielnym". O to mi chodzi, że brak spełnienia zrodził się z idei spełnienia. A ta idea mogła zaistnieć, tylko dzięki temu, że wcześniej powstała idea osoby, ducha itp. A to wszystko jest tylko doświadczane przez ciało które jest tym uwarunkowane tą wiedzą - do momentu, aż to zauważy i zacznie jej rozbiórkę. (zauważenie jest równoznaczne z zrozumieniem) Ale jaki to ma związek ze mną? :D Stworzyłeś sobie jakiś problem wyimaginowany i próbujesz mi go wcisnąć :) Mnie ten problem, o którym piszesz nie dotyczy. Dotyczył kiedyś, czasem może powraca, gdy się czasem gubię w przyziemności, ale ogólnie to nie! :D Po prostu nie :) To, o czym piszesz nie ma miejsca, nie zgadza się z moim doświadczeniem. Wymyślasz co nazywam "JA", podczas gdy błędnie to zakładasz, wmawiasz mi co nazywam sobą, jakbyś wiedział co takiego, ograniczasz się do pojęciowego rozumienia tychże związków, o których piszesz, zapominając, że ktoś może zupełnie inaczej definiować pewne pojęcia, przez co treść pod nimi ukryta może być zupełnie inna... Mówisz mi czego nie zauważyłem, mówisz mi co nazywam czym, co myślę, co identyfikuję, co jeszcze mi powiesz? Przystopuj trochę, pohamuj się, bo trochę się zapędziłeś ^^. Nie wiem jaki jest twój światopogląd, tak naprawdę nie interesuje mnie to - bo nie wierzę w to i niema opcji żebym w to znowu uwierzył Jak mi podasz jakąś praktyczną wiedzę to ok, ale reszta to dla mnie nic - tylko niepotrzebne i nieprzyjemne doświadczenia w ciele, które nic tylko wyczerpują i przeładowują układ nerwowy. To nie jest już przyjemne, kiedy uświadamiasz sobie, że coś odtwarzasz coś co jest głupie i nieprawdziwe - jeżeli sobie to uświadamiasz, to znaczy że już w to nie wierzysz. Ale ten cyrk w głowie trwa dalej przez jakiś czas i nic na to nie poradzisz bo jest częścią ciała. Często dajesz się wkręcić z powrotem tą na karuzele, ale dopiero w momencie kiedy chce się rzygać zauważasz, że na niej jesteś a wcale nie chciałeś bo wybór był automatyczny. To nie jest tak, że możesz to akceptować lub nie. To po prostu się dzieje i nie jesteś w żaden sposób od tego oddzielony, niema nawet jak to odrzucić, bo odrzucenie dzieje się tylko w głowie. Wiara w to tylko zatrzymuje ten proces i ten cyrk. Kiedy zauważasz, że całe te szczęście i nieszczęście było tylko projekcją, to już nie chcesz się w to bawić bo to jest męczące. Przestajesz się już jarać tym kolesiem z opowieści, bo widzisz że to myśl. Jak to zauważysz, to niema opcji żeby do tego wrócić i z powrotem uwierzyć. Nie wiem jak Ci pokazać wierzenia. Przypuszczam jakie to jest szczęście (przypadek lub nie) opuścić ten pociąg do szczęścia. Gdyby nie to, że ktoś mi "pomógł" to bym nie wierzył że komuś da się w jakiś sposób "pomóc". Napisałbym że to jest droga w jedną stronę, ale to jest bardziej uświadomienie (jako zdarzenie, a nie czynność) że biegło się tylko w własnej głowie. Skoro nie wiesz jaki jest mój światopogląd, to czemu wmawiasz mi jaki on jest, zupełnie jakbyś wiedział jaki on jest? :/ To się nie trzyma kupy ^^. To co jest dobre w danym momencie dla jednego nie musi być takie dla drugiego. Każdy jest w innym momencie rozwoju, a poza tym jest tyle rozgałęzień i różnych możliwości doświadczeń, że naprawdę trzeba być bardzo ostrożnym w interpretowaniu czyjejś wiedzy, podejścia, tak samo i swojej... Chłopie, ja to wiem, o czym Ty piszesz i rozumiem i zgadzam się :) Serio. Problem tkwi w tym, że Ty sądzisz, że tą prawdę można nazwać tylko tak, jak Ty nazywasz, a to jest błąd. Zakładasz np. że identyfikacja idzie z myśli, owszem o ile się identyfikujesz z czymś cząstkowym. Ale jak odkrywasz z doświadczenia ten spokój umysłu niezmącony strachem, cierpieniem, jakimkolwiek ograniczeniem, odkrywasz, że jesteś połączony ze wszystkim, jesteś z tym jednością, a wtedy identyfikujesz się ze wszystkim. A jak identyfikujesz się ze wszystkim, to przestajesz identyfikować się z częściami, bo identyfikacja z wybiórczymi rzeczami oznacza brak identyfikacji z pozostałymi, przez co odrzuca się część siebie, to odrzucenie faktu, że samemu wybieram i tworzę jak jest, a to odrzucenie wiąże się z cierpieniem, bo odrzucasz prawdę o sobie i żyjesz w iluzji. Więc skoro identyfikujesz się ze wszystkim, to nie identyfikujesz się z pojedynczymi rzeczami, a więc nie zaprzęgasz w to procesu myślowego, bo jesteś wszystkim, a żeby to ogarnąć musisz wyłączyć myśli i akceptować wszystko, brać wszystko jak jest. Taka "identyfikacja" to inna identyfikacja niż identyfikacja z pojedynczymi rzeczami. Co więcej to już nie jest identyfikacja myślowa, myśl o identyfikacji, to już jest po prostu wybór, czyn, sposób bycia. Widzisz, ograniczając się do formy tekstu, uwierzyłeś swojej myślowej interpretacji zamieszczanych tu słów, a pominąłeś treść pod tym, treść wynikającą z doświadczenia. Myśląc, że już wiesz wszystko, a nie próbując zrozumieć drugiej osoby, tylko udowadniając jej, że myśli to, co Ty myślisz, że ona myśli - tak się nigdy nie dogadasz, to nie metoda. Tak, jak pisałem Ci już kilka razy - piszemy o tym samym, tylko ja może inaczej do tego doszedłem troszkę i troszkę inaczej to nazywam. Grunt jest, co pod tym rozumiemy :) A ja Ci mówię, że rozumiem o czym piszesz i się z Tobą zgadzam że tak jest, ale nie zgadzam się, że ja mam ten problem, o którym piszesz, przynajmniej nie w tej chwili :D 3m się ;3 |
|
|
|
12.10.2013 - 08:54
Post
#138
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
nawet jeżeli nie do cb to inny przeczyta ;p
|
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |